Jump to content
Dogomania

Galeria sfory - czyli Luka, Chibi, Frotek i Hera (sic!) w pełnej krasie


Recommended Posts

Posted

Takie decyzje są bardzo trudne, ale myślę, że jednak podejmiesz najwłaściwszą. A chyba nie wyprowadzasz się na koniec świata, by nie móc odwiedzać suczydeł ;). Jasne, że to co innego niż przebywanie z psem na co dzień, ale jednak jest to jakąś rekompensatą rozłąki. Bardzo współczuję musu podjęcia takiej decyzji, ja w sumie nie wiem nadal czy wezmę ze sobą Milczel, bedzie to dla mnie mega trudna decyzja, ale jeszcze mam czas na obserwacje, wnioski, argumenty za i przeciw.

  • Replies 2.1k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Chyba najlepiej będzie jak napisałaś, że Chibi i Luka zostaną z Twoją mamą. Będziesz je przecież odwiedzać ;)
My też pewnie będziemy się niedługo przeprowadzać "na swoje", ale u nas nie ma opcji, żeby psy zostały, muszą być z nami (ale my mamy tylko 2 piesów ;))

Posted

Witam się u pięknej czwórki ;)

Przeprowadzka :roll: Nie zazdroszczę podejmowania decyzji :shake: Sama 11 lat temu musiałam zostawić psa z mamą, a sama się wyprowadziłam :roll:

Posted

Ty$ka - decyzja podejmuje się sama tak naprawdę ;) Nie mogę wziąć czterech psów, więc biorę dwa. Z czterech biorę te trudniejsze w obsłudze i zostawiam łatwiejsze. Proste i logiczne, tylko serce boli ;)
Na razie przeprowadzkę mamy w planach, ale już konkretnych i pora zacząć myśleć, jak to urządzić dobrze...

Bobryna - będę odwiedzać, pewnie, tylko tu już jest dużo problemów natury technicznej ;) Nie mam prawa jazdy, auta też nie mamy. W pociągu dwóch psów wieźć nie można, więc jak bym je odwiedzała to bez dwóch "moich" psów - ale przecież moje będą w domu kwitnąć, więc jak wpadnę na dwie godziny to będzie i tak dużo (+ dojazd). I tak dalej ;) Nie będę tu analizować wszystkich tych myśli, które mam w głowie, ale dużo tego i ciężko jest. Szczególnie, że Chibi to taki 100% mój pies, śpi u mnie, słucha głównie mnie, do mnie przychodzi jak coś boli i tak dalej. Nie wiem, jak będzie mi się żyło bez stada, już tak do tego przywykłam... I lubię to bardzo.

magdabroy - witamy! :) Aktualnie u piątki...;) Ech, no właśnie, w pewnym momencie stawia się na jednej szali swoje życie, dorosłość, pracę i samodzielność, a na drugiej - swojego psa. Przyznam, że to bardzo ciężki dylemat.


Baski_Kropka - ano wcięło nas, wcięło, bo ciągle coś się dzieje. Z Maksiem mam już 5 psów, więc pełno roboty, plus działalność w TOZie, plus studia i inne takie... Doba powinna być dłuższa o 10 godzin co najmniej!


kalyna - a widzisz, właśnie nie pamiętałam, czy Ci o nich napisałam czy nie ;) Doszły i są super i ogromnie Ci dziękuję za polecenie! Kupiłam funny 6,3 i 7 i ta mniejsza akurat dla moich jest lepsza, trochę bardziej miękka. Ale tak świetnych piłek jeszcze nie miałam - Frotek nie umie ich zniszczyć, choć się bardzo stara :diabloti:, kolor się nie ściera, nie nasiąkają wodą. Genialne ;)


Poza tym jestem przerażona, bo widzę, że mama najchętniej by sobie Maksa zostawiła. Ja już jej tłukę dzień w dzień, że nie ma na to szans, że z piątką nie da rady, poza tym jak się wyprowadzę, to będzie miała 3 psy i tak dalej. Oczywiście, wie o tym :diabloti: Ale nie stara się mu znaleźć domu :roll: Kochany z niego psiak, bawię się z nim tak, że go wywalam na plecki i jedną ręką "gryzę", a on się turla i łapie mnie pyskiem za palce :cool3: Słodkie to na pewno, ale jest pewna granica, która już z 4 psami jest przekroczona, co dopiero z pięcioma... Każdy wyjazd jest problemem, wszystko muszę analizować, dobierać tak, żeby być w domu jak najszybciej. Dla mnie to nerwówka.
Chociaż przyznam, że jak biorę sama wszystkie pięć psów naraz to jest to całkiem przyjemne... Szczególnie, jak ludzie na nasz widok przechodzą na drugą stronę ulicy :evil_lol:

Trochę fotek się uzbierało...

Komenda "oprzyj się" ;)



I szaleństwa ;)











I "hop", czyli skakanie nad sobą :diabloti:

Posted

Twórcze spędzanie czasu...



No i tak spędzaliśmy Dzień Kobiet - poszliśmy z TZem i psiarnią na spacer daleko w pola. Tam jest ogrodzony zbiornik zapasowy, który tworzy wielką górkę. Świetny widok z górki, znaleźliśmy dziurę w płocie i psy mogły szaleć ;) Choć głównie gapiły się w dal, bo widać było biegające 2 km dalej sarenki itd ;)












Posted

Drugi widoczek ;)



No i, a jakże, Maksio na koniec ;) Już bez gipsu, ale nadal łapka jest biedna, dźwiga ją i powoooli zaczyna dopiero stawiać.



Ulubione zajęcie, czyli grzanie tyłeczka w słoneczku :diabloti:


No, teraz Was zanudziłam fotkami na amen, nie macie co narzekać :cool3:
I wybaczcie opieszałość w nadrabianiu Waszych galerii, dużo się dzieje i nie zawsze jest czas ;)

Posted

[quote name='zmierzchnica']kalyna - a widzisz, właśnie nie pamiętałam, czy Ci o nich napisałam czy nie ;) Doszły i są super i ogromnie Ci dziękuję za polecenie! Kupiłam funny 6,3 i 7 i ta mniejsza akurat dla moich jest lepsza, trochę bardziej miękka. Ale tak świetnych piłek jeszcze nie miałam - Frotek nie umie ich zniszczyć, choć się bardzo stara :diabloti:, kolor się nie ściera, nie nasiąkają wodą. Genialne ;)

No to się ogromnie cieszę, że Wam dopasowała się ta piłka ;)
ta 6,3 jest wydaje mi się bardziej miękka i bardziej podatna na zniszczenie niż 7....Któryś u mnie stara się ją załatwić :mad: ale tą mniejszą ma Ciap i uwielbia ją... czasem pobiegnie za tą: http://www.sum-plast.com/pl/p3.html ale dla Ciapy jednak fuuny to nr 1 :)



http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P3080035Kopiowanie_zps03fca454.jpg baardzo fajna fotka :loveu:

Posted

[quote name='kalyna']No to się ogromnie cieszę, że Wam dopasowała się ta piłka ;)
ta 6,3 jest wydaje mi się bardziej miękka i bardziej podatna na zniszczenie niż 7....Któryś u mnie stara się ją załatwić :mad: ale tą mniejszą ma Ciap i uwielbia ją... czasem pobiegnie za tą: http://www.sum-plast.com/pl/p3.html ale dla Ciapy jednak fuuny to nr 1 :)



http://i757.photobucket.com/albums/xx218/blue_coraline/Winter/P3080035Kopiowanie_zps03fca454.jpg baardzo fajna fotka :loveu:

Za tą o zapachu wanilii? ;) Miałam taką jedną, moje psy nawet nie uznały "tego czegoś" za piłkę, w dodatku strasznie ciężka była. Tak, 6,3 jest miękka ;) Ale w sam raz do pyszczka i można ją lekko przygryzać, a 7 już jest za twarda i psom się nie podoba. Takie to delikatne pyszczki przecież :diabloti: Ja zawsze kupowałam z takiej gumowej pianki z trixie, ale jak Frotek przegryzł wierzch i piłka nasiąkła wodą to już można ją było wyrzucić (a raczej-dać Frotkowi, żeby zniszczył do końca:evil_lol:).

Posted

Kurcze, fajne te Twoje sierściuchy :loveu:
Przeprowadzka i pozostawienie psów, nigdy nie będzie łatwą decyzją :shake: Ja od razu wyjechałam 1000km od domu, więc psa widziałam raz na kilka tygodni :roll: A wtedy do był szał. Jak przyjeżdżałam do domu w nocy, to musiałam rzucić torbę (dosłownie) i biegiem wyjść z suką na dwór, bo tak piszczała, że całą kamienicę budziła :diabloti: A jak szłam do łazienki, to pies szedł ze mną. Zresztą, wszędzie chodziła za mną, a jakby się mieściła, to na rękach chciałaby być noszona :evil_lol:
Może warto pomyśleć o prawku, a potem o aucie? Zawsze to jakieś ułatwienie ;)

Posted

zmierzchnica napisał(a):
Za tą o zapachu wanilii? ;) Miałam taką jedną, moje psy nawet nie uznały "tego czegoś" za piłkę, w dodatku strasznie ciężka była. Tak, 6,3 jest miękka ;) Ale w sam raz do pyszczka i można ją lekko przygryzać, a 7 już jest za twarda i psom się nie podoba. Takie to delikatne pyszczki przecież :diabloti: Ja zawsze kupowałam z takiej gumowej pianki z trixie, ale jak Frotek przegryzł wierzch i piłka nasiąkła wodą to już można ją było wyrzucić (a raczej-dać Frotkowi, żeby zniszczył do końca:evil_lol:).


Tak, tzn. na początku Ciap tą parę razy przyniesie i potem chodzi koło niej i koniec... no to mówię przynieś i na zamianę dostaje funny i lata później długo, długo za nią :evil_lol: jest cięższa, no i pachnie i bardziej twarda i to chyba przez to.
7 to Ciap przynosi, ale widzę, że łatwo to mu nie idzie, no ale z braku laku....

ja zawsze kupowałam tenisowe, ale to to długo nie wytrzymywało.. czasem jakąś twardszą, no ale co kupię lżejszą to w odstawkę szły pozostałe. I tak jest do teraz. A te co Ciap nie potrafi przynieść to robię dziurkę i Gandziu ma. Bo jak Ciapie nie pasuje to wątpię, aby Soniuli pasowała...

Kiedyś kupiłam z tej firmy Hoko, co są funny, piłki speed, ale ciężkie to i twarde i Ciap ich nie chciał... no to dziurka i Gazul ma, a ten to każą zabawkę przyniesie :evil_lol:

chyba kojarzę jakie, a kiedyś o nich myślałam, ale w podobnej cenie są te.

Posted

magdabroy - kurczę, nie zazdroszczę tak dalekiego wyjazdu i zostawienia psiaka... Może fakt, że nie powinnam tak przeżywać, w końcu to tylko 35 km.
Z prawkiem to masz rację oczywiście, ale to wymaga czasu i pieniędzy. Ogromnych, jak na moje niewielkie stypendium. Jak zaczniemy coś wynajmować, to mieszkanie zje całe pieniądze. Kiedyś próbowałam prawko zrobić, 3 razy niezdane :( No i mi się finanse skończyły...


kalyna - czemu Gandzik musi mieć dziurkę w piłce? ;) Moje psy w ogóle są zdania, że im lżejsza i łatwiejsza do rozwalenia piłka, tym lepsza :D


Bobryna - no, było super faktycznie, jeszcze pola się ciągną wokół i widok na odległą o kilkanaście kilometrów górę św. Anny (nieczynny wulkan z kościołem na szczycie). Wtedy jeszcze było romantycznie, dziś by było mocno śmierdząco, bo wszystkie pola nawiezione...;)


Pani Profesor - Hera też ma "oprzyj się" na Frotku, tylko robi to z takim impetem, że Frotek ma mało zadowoloną minę :diabloti:

No i zabawy Maksiowo-misiowe:
[video=youtube;H9OXa_Y2MDY]https://www.youtube.com/watch?v=H9OXa_Y2MDY[/video]

[video=youtube;j3IX6sRBvw8]https://www.youtube.com/watch?v=j3IX6sRBvw8[/video]

Posted

[quote name='zmierzchnica']magdabroy - kurczę, nie zazdroszczę tak dalekiego wyjazdu i zostawienia psiaka... Może fakt, że nie powinnam tak przeżywać, w końcu to tylko 35 km.
Z prawkiem to masz rację oczywiście, ale to wymaga czasu i pieniędzy. Ogromnych, jak na moje niewielkie stypendium. Jak zaczniemy coś wynajmować, to mieszkanie zje całe pieniądze. Kiedyś próbowałam prawko zrobić, 3 razy niezdane :( No i mi się finanse skończyły...


kalyna - czemu Gandzik musi mieć dziurkę w piłce? ;) Moje psy w ogóle są zdania, że im lżejsza i łatwiejsza do rozwalenia piłka, tym lepsza :D

a ja za 4 razem, czyli teraz powinnaś zdać ;)


Bo u nas jak Gandziocha piłkę przyniesie to stoi z nią nade mną, aż wezmę do łapy sznurek poprzeciagam się chwilę i dopiero puszcza... Piłka bez sznurka to po pierwsze muszę z paszczy wyciągnąć, bo jest nauczony, że oddaje dopiero jak ja biorę do ręki, to też cała w ślinie jestem, a po drugie łatwiej mi oddaje taką ;)

Posted

magdabroy - wszyscy mnie pocieszali, jak zaczynałam zdawać prawo jazdy: "nie martw się, ja zdałem za 8 razem", "moja znajoma zdawała dziesięć razy i w końcu zdała!" i takie tam... Średnio mnie to cieszyło :evil_lol:
Ja tam autem jeździć umiem, tak twierdził mój drugi instruktor. Pierwszy to był buc okropny, wydzierał się po mnie, a parkować zaczął mnie uczyć... Dwa dni przed egzaminem. "Bo to takie łatwe". A potem darł się, że nie umiem :roll:
Największy mam problem z trzęsącymi się nogami...;) Noga mi fruwa na sprzęgle i auto ciągle gaśnie. Co mam nacisnąć sprzęgło, zaciskam mięśnie i zaczyna mi cała noga drżeć, nie umiem nią operować...:shake: Nie pomogły 3 neoperseny przed egzaminem. Jak dotąd, zdawanie prawka to była najbardziej stresująca rzecz w moim życiu :D Wliczając w to obronę licencjatu, mnóstwo ciężkich egzaminów, wyjazd za granicę i takie tam... I tak wygrywa prawko :D I myślenie, że mam to robić jeszcze raz, jest średnio przyjemne...:diabloti:


Paulina_mickey - udało Wam się? Czasem zazdroszczę moim rówieśnikom, którzy bez problemu się przeprowadzają, zmieniają miasto, idą do pracy na 8-10 godzin i nie muszą się przejmować. W życiu nie oddałabym psów ani też nie żałuję, że je mam, ale fakt, że muszę o nich myśleć i wiele dróg mam zamkniętych z tego względu. Nie mogę sobie pozwolić na tą "beztroską dorosłość", jaką uskuteczniają moi znajomi - praca, potem imprezka i tak sobie żyją, przejmują się tylko rachunkami ;)


kalyna - aa, no to tajemnica została rozwiana ;) U mnie sznurek w piłce nie żyje za długo (skoro wystaje, to trzeba odgryźć), także i tak kupuję bez. A obślinionych rąk nawet nie komentuję :D

Posted

Hahaha :D
Ja poszłam na prawko do ojca kolegi z podstawówki-świetny facet w przeciwieństwie do jego syna :diabloti: Dwóch moich braci po kursie u niego zdało egzamin za I i jeden za II razem ;) On sam nie wiedział czemu ja nie zdaję, bo według niego jeździć umiałam ;) Jak jechałam na 6 egzamin, to powiedziałam mojemu mężowi, że jak nie zdam to więcej nie idę i koniec! Trochę mi było szkoda, ale doszłam do wniosku, że szkoda, żeby wydawał tyle kasy na moje prawko-to był prezent urodzinowy i płacił za wszystko, od kursu, po poprawki, a nawet za bilet do Opola na egzamin :p No i za tym 6x zdałam, choć jak podjechałam po egzaminie pod ośrodek, to byłam pewna, że oblałam :D
Niestety dorastanie nie jest fajne i trzeba przeboleć przeprowadzki, rozstania z rodziną z psami itp. :roll:

Posted

[quote name='magdabroy']Hahaha :D
Ja poszłam na prawko do ojca kolegi z podstawówki-świetny facet w przeciwieństwie do jego syna :diabloti: Dwóch moich braci po kursie u niego zdało egzamin za I i jeden za II razem ;) On sam nie wiedział czemu ja nie zdaję, bo według niego jeździć umiałam ;) Jak jechałam na 6 egzamin, to powiedziałam mojemu mężowi, że jak nie zdam to więcej nie idę i koniec! Trochę mi było szkoda, ale doszłam do wniosku, że szkoda, żeby wydawał tyle kasy na moje prawko-to był prezent urodzinowy i płacił za wszystko, od kursu, po poprawki, a nawet za bilet do Opola na egzamin :p No i za tym 6x zdałam, choć jak podjechałam po egzaminie pod ośrodek, to byłam pewna, że oblałam :D
Niestety dorastanie nie jest fajne i trzeba przeboleć przeprowadzki, rozstania z rodziną z psami itp. :roll:

Może stres Cię zjadał? ;) W każdym razie pozostaje pogratulować uporu... I męża :evil_lol: Brr, opolski WORD, tam atmosfera jest tak gęsta, że można by ją zgarniać łyżeczką do słoika... A słoiczki sprzedawać ludziom, którzy chcą pognębić swoich wrogów :diabloti:
Ja sobie uzbierałam na prawko ze stypendium, ale za 3 razem już wiedziałam, że będę musiała brać od rodziców :roll: I powiedziałam sobie, że albo teraz albo daję spokój... No i dałam. Teraz znowu się zmieniło prawo, testy są trudniejsze i będzie mi ciężej do tego wrócić ;)
Za 3 razem uroczy egzaminator wyłączył mi światła w aucie. A tak pięknie mi się udało zaparkować!!! :angryy:

Pani Profesor - ech, to jeszcze przede mną, ale nie będzie łatwo :roll:


A w ogóle, mam BARDZO złe wieści :roll: Znalazł się mega super ekstra dom dla Maksa. Poszedł do niego wczoraj. Wrócił dzisiaj - uwalił dziecko :roll: Był bardzo zestresowany, mimo naszych rad, żeby go zostawić w spokoju... Dzieci chciały dobrze, oswoić pieska. Ale piesek chciał spać, był spanikowany, obcy ludzie, obcy dom, obcy pies, nagle go tam zostawiliśmy... I ta cholera jedna ugryzła, nie jakoś poważnie, ale wystarczająco. Jak go odbierałam, był tak zestresowany, że chciał mnie uwalić :roll: A taki miałby świetny dom! :shake:
Wrócił do nas i nie mam na niego pomysłu. Kulawy, stary pies. On do dorosłych jest jak do rany przyłóż, tylko że nie można go "dręczyć", ja też przez pierwsze 2 tygodnie praktycznie go nie dotykałam, jeśli nie było trzeba. Sam się przełamał, teraz mogę z nim zrobić wszystko. To mały i delikatny pies, w dodatku kojcowy, nieprzyzwyczajony, żeby się powstrzymywać - jeśli coś jest nie tak, trzeba walczyć o swoje.
Musimy na pewno go wykastrować. Ale szlag by to trafił, bo na razie utknęliśmy z 5 psami, więcej alternatyw nie mamy :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...