Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jeśli dla psa nie jest problemem załatwianie się w domu to może wyznaczyć jakieś miejsce (masz balkon?) gdzie mógłby się załatwiać gdy ma gorsze dni ale w miarę możliwości dopóki jest to możliwe nie rezygnowałabym całkowicie ze spacerów.
Ja mam na tyle małe psy, ze mogę je znosić bez większego problemu po kilku schodkach natomiast wiem, że z większym psem jest już gorzej. Trzymam kciuki za dobre samopoczucie Juraska i życzę dużo siły Brygidzie.

  • Replies 888
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dla psa nie jest chyba problemem zalatwianie sie w domu gdyz robil to na poczatku gdy do mnie trafil,a i do konca nie zalatwia sie tylko na zewnatrz.Ci co znaja temat od poczatku wiedza,ze choc rzadziej,ale do tej pory zdarzy mu sie zrobic cos w domu(bardzo rzadko) i na klatce (czesciej). myslalam wlasnie o wyznaczeniu 1 miejsca w domu, przeciez nie chce by zalatwial sie gdzie popadnie. Sprobuje jednak pojsc za Waszymi radami jak i moja intuicja i jeszcze probowac go choc czasem wyprowadzac,na ile da rade. Ja nie pracuje i zarzucilam szukanie pracy na ten czas by opiekowac sie maxymalnie Juraskiem.wiec moge latac za nim nawet z nocnikiem ;) tak sobie zartuje,ale naprawde nie jest mi do smiechu,bo boje sie kazdego dnia i lapie sie na tym,ze patrze,gdy lezy czy oddycha wciaz.i serduszko mnie zaczelo pobolewac kluc,to chyba stres.boje sie kazdego dnia, a i kazdy dzien wspolny mnie cieszy.taki paradoks.
Dziekuje kochani za wsparcie.

Posted

Wtrącę moje trzy grosze.
Uważam, że nie powinnaś rezygnować ze spacerów. Mówi się, że ruch to życie.
Ruch wpływa na pracę narządów wewnętrznych. Ile tego spaceru, pokaże rzeczywistość.
Ty Brygido zorientujesz się najlepiej.

Znam przypadek, kiedy pies odchodzący na nowotwór dostał do pożywienia żyworódkę pierzastą i ta pobudziła system odpornościowy tak, że piesek wyraźnie ożywił się i przeżył więcej niż szacowali lekarze.
Z tą roślinka pomóc nie mogę, bo moja sunia z tym samym problemem zjada każdy odrośnięty listek, ale widziałam na allegro te roślinki.
Trzymam mocno za was kciuki.

Posted

Myślę, że napiszę za wszystkich, którzy poznali Juraska.
To my dziękujemy Tobie za to co robisz dla Niego. Jak otaczasz Go ciepłem, miłością i pomocą. Troszczysz się i dbasz o Juraska. Poświęcasz Mu wszystko. To naprawdę coś wspaniałego i jesteś dla Niego tym o czym każdy pies marzy. Prawdziwym domem i Jego własnym człowiekem. Nie można dać psu więcej niż to co Ty dałaś.

Posted

Wzruszacie mnie.Goraco dziekuje za cieple slowa i wsparcie,ktore mi dajecie.Bardzo nam to potrzebne. Zatem wybiore sie planowo okolo 14 na popoludniowy spacerek z Juraskiem.Oby sie tylko zalatwil,bo szkoda chodzenia,wczoraj wieczor niezrobil nic! pierwszy raz.no ale dotrwal do rana.dziwne

Posted

[quote name='terra']Wtrącę moje trzy grosze.
Uważam, że nie powinnaś rezygnować ze spacerów. Mówi się, że ruch to życie.
Ruch wpływa na pracę narządów wewnętrznych. Ile tego spaceru, pokaże rzeczywistość.
Ty Brygido zorientujesz się najlepiej.

Znam przypadek, kiedy pies odchodzący na nowotwór dostał do pożywienia żyworódkę pierzastą i ta pobudziła system
odpornościowy tak, że piesek wyraźnie ożywił się i przeżył więcej niż szacowali lekarze.
Z tą roślinka pomóc nie mogę, bo moja sunia z tym samym problemem zjada każdy odrośnięty listek, ale widziałam na allegro te roślinki.
Trzymam mocno za was kciuki.[/QUOTE]

TERRA! Dziekuje,ze piszesz! postaram sie nie ucinac mu calkiem spacerow-tak podobnie myslalam,jak piszesz, tylko obawy mialam,bo o pewnosc w takim stresie ciezko,a i widok Jego tak slabnacego oslabia i mnie.
A co do zyworodki to juz patrzylam na allegro wlasnie, sa roslinki i soki, to mowisz ze taka roslinke czy moze sok? jesli tylko moze pomoc kupie zaraz! jak to sie dawkuje podaje? bo zaszkodzic to mu nie zaszkodzi prawda?

Posted

Oczywiście, że nie zaszkodzi. A pomóc może.
Raczej żywa roślina ,bo soki są konserwowane spirytusem.
Więcej szczegółów na pw.

Posted

Zebyście nie pomysleli z Juraskie, ze WAs opusciłam:):)
Jestem i czytam caly zcas...ale nie umiem nic konkternego napisac...w takich sytuacjach czuje sie bezradna jak niemowlę:(

Posted

gonia66 napisał(a):
w takich sytuacjach czuje sie bezradna jak niemowlę:(

Ja niestety też :niewiem:
W przypadku zaawansowanej choroby nowotworowej u ludzi na ogół zostawia się choć odrobinę nadziei, której chory może się uchwycić, a tu sprawę postawiono jasno co jest okropnie przygnębiające i takie ostateczne :(
Myślami jestem z Juraskiem i Brygidą i życzę im, żeby czas, który im pozostał upływał powoli i w spokoju.

Posted

Dziekuje Wam za pamiec.
Jurasek czuje sie slabo. Nie pisalam o tym wczesniej,ale przestal jesc swoja karme, po kilku dniach prawie niejedzenia wrocilam do ryzu z miesem i to wcina. moze mu sie znudzilo,moze nie chce mu sie juz gryzc,a moze sprawia mu to wiekszy klopot. tak czy siak,je papki i teraz kolejny klopot-wszystko mu sie poprzestawialo z zalatwianiem sie.nie wiem czy to kwestia zmiany pozywienia czy tak ogolnie. wiec mamy teraz powtorke z rozrywki jakbym sie uczyla od poczatku jak ile kiedy. wczoraj np.zalatwil sie tylko rano ,a po poludniu i wieczor NIC! szok. i tak kilka dni na opak. powoli dojdziemy do kolejnej wprawy mam nadzieje.wyglada na to ,ze teraz bedzie chodzil tylko 2 razy na spacer-zeby nie zapomnial co to ruch,a i sie nie zmeczy jak po 3. nie widze sensu wychodzenia wiecej razy skoro sie nie zalatwia.chyba,ze sie myle?

Posted

aha!
Lidan! dzieki za info! zupelnie mi to nie przyszlo do glowy. polsad-zadzwonie jutro bo na ich stronie nie widze zyworodki w ofercie.moze akurat sie uda,albo mi cos doradza.a jak nie to kupie na allegro.

Posted

brygida999 napisał(a):
Dziekuje Wam za pamiec.
Jurasek czuje sie slabo. Nie pisalam o tym wczesniej,ale przestal jesc swoja karme, po kilku dniach prawie niejedzenia wrocilam do ryzu z miesem i to wcina. moze mu sie znudzilo,moze nie chce mu sie juz gryzc,a moze sprawia mu to wiekszy klopot. tak czy siak,je papki i teraz kolejny klopot-wszystko mu sie poprzestawialo z zalatwianiem sie.nie wiem czy to kwestia zmiany pozywienia czy tak ogolnie. wiec mamy teraz powtorke z rozrywki jakbym sie uczyla od poczatku jak ile kiedy. wczoraj np.zalatwil sie tylko rano ,a po poludniu i wieczor NIC! szok. i tak kilka dni na opak. powoli dojdziemy do kolejnej wprawy mam nadzieje.wyglada na to ,ze teraz bedzie chodzil tylko 2 razy na spacer-zeby nie zapomnial co to ruch,a i sie nie zmeczy jak po 3. nie widze sensu wychodzenia wiecej razy skoro sie nie zalatwia.chyba,ze sie myle?
Ja myślę, że w niczym sie nie mylisz Brugido....jestes bardzo madra i ciepłą osobą...i cokolwiek robisz- robisz z miłością i z miłości..a tu nie mozna sie mylic...nikt nie kocha JUraska tak jak TY..wieć Ty najlepiej wiesz co jest dla niego dobre i cokolwiek zrobisz- bedzie zawsze dobre...Powodzenia...jestem z Wami...

Posted

gonia66 napisał(a):
Ja myślę, że w niczym sie nie mylisz Brugido....jestes bardzo madra i ciepłą osobą...i cokolwiek robisz- robisz z miłością i z miłości..a tu nie mozna sie mylic...nikt nie kocha JUraska tak jak TY..wieć Ty najlepiej wiesz co jest dla niego dobre i cokolwiek zrobisz- bedzie zawsze dobre...Powodzenia...jestem z Wami...


Lepiej bym tego nie napisał.

Posted

Jurasek jest ogromnym, przeogromnym szczęsciarzem....ma Was Brygido- ma więc wszystko....
Filipek mgł też mieć..ale "miłośniczki zwierzat" odebrały mu szansę na domi na miłość...:(...
Sama wiec widzisz, że cokolwiek się nie stanie....w wypadku Juraska otoczonego Miłością i bezpieczeństwem- może byc tylko dobrze....
Jestem taka szczesliwa, że mam okazje poznawac tu na dogo prawdziwych przyjaciól zwierząt...Jesteś dla mnie Brygido wzorem i przykładem....

Posted

gonia66 napisał(a):
jurasek jest ogromnym, przeogromnym szczęsciarzem....ma was brygido- ma więc wszystko....
Filipek mgł też mieć..ale "miłośniczki zwierzat" odebrały mu szansę na domi na miłość...:(...
Sama wiec widzisz, że cokolwiek się nie stanie....w wypadku juraska otoczonego miłością i bezpieczeństwem- może byc tylko dobrze....
Jestem taka szczesliwa, że mam okazje poznawac tu na dogo prawdziwych przyjaciól zwierząt...jesteś dla mnie brygido wzorem i przykładem....



dziekuje goniu za te mile slowa.jak zwykle.
A o co chodzi z filipkiem? Przepraszam,ale nic nie wiem na ten temat...

Posted

brygida999 napisał(a):
dziekuje goniu za te mile slowa.jak zwykle.
A o co chodzi z filipkiem? Przepraszam,ale nic nie wiem na ten temat...

Przepraszam brygodo- ale dogo ostatnio tak chodziło..w zasadzie nie chodzilo...
Filipek to ten piesek w moim podpisie...jesli chcesz- na PW podam CI namiary na jego bloga i forum- bo na dogomanii watek zostal zamkniety przez "właścicielki" i niestey...żeby moc wspominac biednego i udreczonego psa przez osoby z Twojej okolicy- musialyśmy założyć Mu forum poza dogomanią...a jest o czym czytać..oj jest:(:(:(

Posted

gonia66 napisał(a):
Przepraszam brygodo- ale dogo ostatnio tak chodziło..w zasadzie nie chodzilo...
Filipek to ten piesek w moim podpisie...jesli chcesz- na PW podam CI namiary na jego bloga i forum- bo na dogomanii watek zostal zamkniety przez "właścicielki" i niestey...żeby moc wspominac biednego i udreczonego psa przez osoby z Twojej okolicy- musialyśmy założyć Mu forum poza dogomanią...a jest o czym czytać..oj jest:(:(:(


To proszę wyślij mi namiary na Filipka!

Posted

Co u nas slychac? ach, roznie...
Nie wiem,czy wspominalam jak to Juras przestal jesc i troche pomagalo zachecanie, podnoszenie miski,karmienie z reki, maczanie karmy w czyms na zachete az w koncu zmartwiona schudnieciem i tym ze bardzo malo je odstawilam sucha karme ( a szkoda bo dobra i wszystko mial po suchej unormowane z zalatwianiem sie). ale po paru takich dniach wrocilam do mokrej karmy.dostaje animonde dla seniorow + gotuje ryz i warzywa.zjada dawke dzienna.oczywiscie na raty.na poczatku wyglodnialy rzucal sie od 7 na miche a teraz dopiero popoludniu zjada i wieczor. ale co najgorsze,to znow wszystko sie rozregulowalo.w ogole cos dziwnego.mniej sie zalatwia-na poczatku przy stalych 3 spacerach zalatwial sie na raty a czasem nic nie zrobil,potem przestal sie zalatwiac popoludniu wiec wylaczylam te spacery,a potem przestal i wieczor.trwalo to pare dni wiec zdecydowalam,ze bedzie chodzil tylko rano skoro tylko wtedy sie zalatwia w pelni.i okazalo sie to dobre,bo troche odzyl,tzn.troszke,ale widzialam znaczna poprawe,wiecej wstawal,chodzil,jakis mniej smutny byl i lepiej wygladal-mysle,ze to dlatego,ze nie byl juz taki umeczony przez spacery-schody! wiec bylo ok.az do wczoraj bo sie zlal na klatce zaraz za drzwiami,a dzis nad ranem w pokoju,a teraz jeszcze w kuchni ok.11. wiec juz zglupialam,bo wszystko na opak,nie wiem juz co robic.chyba wroce do 2 spacerow.dziwi mnie tylko to,ze tak ma wszystko poprzestawiane.i martwi,bo nieraz nameczy sie na schodach,ze ledwo zyje-a nie zalatwi sie w ogole.zmarnowane wyjscie,a on naprawde nie ma sily.nie wiem juz jak z nim chodzic,bo on tak roznie ma.
Ostatnio tez duzo wstaje i tak troszke chodzi albo stoi w miejscu,zdaje mi sie jakby mial problem z siadaniem,kladzeniem sie.musze go nie raz na sile posadzic bo widze ze ledwo dyszy a stoi,wiem po obserwcji na pewno,ze jak sie polozy wszystko sie powoli uspokaja.
No to z grubsza tyle u nas ostatnio. dodam jeszcze,ze pare kup w domu znow zaliczylismy i w dodatku rozjezdzaja mu sie lapki i nie ma sily sie utrzymac wiec wpada pupa w kupe i mam jazde,bo ciezko go domyc przy tej dlugiej siersci.
moze to wszystko brzmi niewesolo,ale i tak poza tym mam wrazenie ze jest troszke "lepszy" i jakby ciut sie poprawilo,albo co.bo mniej mu ten zgorzel smierdzi, duuuuuzo mniej,a zawsze capilo ze hoho, mniej krwawi, nie wymiotowal juz dlugo,je. jestem szczesliwa,ze nie pogarsza sie tak szybko jak myslalam ze bedzie.a wet mowil zeby uspic! a ja widze poprawe,taka ogolna wiecie, wiadomo ze wszystko nie jest jak trzeba,ale tak ogolnie nie jest najgorzej,tylko to zalatwianie sie znow,mam powtorke z rozrywki -jak to bylo na poczatku gdy Juras do mnie trafil.
Niemilo sie myje obkupcianego psa,ale i tak go kocham najbardziej na swiecie! mojego kochanego "obesranca" ;)

Posted

brygida999 napisał(a):

Niemilo sie myje obkupcianego psa,ale i tak go kocham najbardziej na swiecie! mojego kochanego "obesranca" ;)


To zdanie jest sednem Was

Posted

[quote name='brygida999']Co u nas slychac? ach, roznie...
Nie wiem,czy wspominalam jak to Juras przestal jesc i troche pomagalo zachecanie, podnoszenie miski,karmienie z reki, maczanie karmy w czyms na zachete az w koncu zmartwiona schudnieciem i tym ze bardzo malo je odstawilam sucha karme ( a szkoda bo dobra i wszystko mial po suchej unormowane z zalatwianiem sie). ale po paru takich dniach wrocilam do mokrej karmy.dostaje animonde dla seniorow + gotuje ryz i warzywa.zjada dawke dzienna.oczywiscie na raty.na poczatku wyglodnialy rzucal sie od 7 na miche a teraz dopiero popoludniu zjada i wieczor. ale co najgorsze,to znow wszystko sie rozregulowalo.w ogole cos dziwnego.mniej sie zalatwia-na poczatku przy stalych 3 spacerach zalatwial sie na raty a czasem nic nie zrobil,potem przestal sie zalatwiac popoludniu wiec wylaczylam te spacery,a potem przestal i wieczor.trwalo to pare dni wiec zdecydowalam,ze bedzie chodzil tylko rano skoro tylko wtedy sie zalatwia w pelni.i okazalo sie to dobre,bo troche odzyl,tzn.troszke,ale widzialam znaczna poprawe,wiecej wstawal,chodzil,jakis mniej smutny byl i lepiej wygladal-mysle,ze to dlatego,ze nie byl juz taki umeczony przez spacery-schody! wiec bylo ok.az do wczoraj bo sie zlal na klatce zaraz za drzwiami,a dzis nad ranem w pokoju,a teraz jeszcze w kuchni ok.11. wiec juz zglupialam,bo wszystko na opak,nie wiem juz co robic.chyba wroce do 2 spacerow.dziwi mnie tylko to,ze tak ma wszystko poprzestawiane.i martwi,bo nieraz nameczy sie na schodach,ze ledwo zyje-a nie zalatwi sie w ogole.zmarnowane wyjscie,a on naprawde nie ma sily.nie wiem juz jak z nim chodzic,bo on tak roznie ma.
Ostatnio tez duzo wstaje i tak troszke chodzi albo stoi w miejscu,zdaje mi sie jakby mial problem z siadaniem,kladzeniem sie.musze go nie raz na sile posadzic bo widze ze ledwo dyszy a stoi,wiem po obserwcji na pewno,ze jak sie polozy wszystko sie powoli uspokaja.
No to z grubsza tyle u nas ostatnio. dodam jeszcze,ze pare kup w domu znow zaliczylismy i w dodatku rozjezdzaja mu sie lapki i nie ma sily sie utrzymac wiec wpada pupa w kupe i mam jazde,bo ciezko go domyc przy tej dlugiej siersci.
moze to wszystko brzmi niewesolo,ale i tak poza tym mam wrazenie ze jest troszke "lepszy" i jakby ciut sie poprawilo,albo co.bo mniej mu ten zgorzel smierdzi, duuuuuzo mniej,a zawsze capilo ze hoho, mniej krwawi, nie wymiotowal juz dlugo,je. jestem szczesliwa,ze nie pogarsza sie tak szybko jak myslalam ze bedzie.a wet mowil zeby uspic! a ja widze poprawe,taka ogolna wiecie, wiadomo ze wszystko nie jest jak trzeba,ale tak ogolnie nie jest najgorzej,tylko to zalatwianie sie znow,mam powtorke z rozrywki -jak to bylo na poczatku gdy Juras do mnie trafil.
Niemilo sie myje obkupcianego psa,ale i tak go kocham najbardziej na swiecie! mojego kochanego "obesranca" ;)
No i sie poryczałam na maxa:(
I pomyśleć, że Ty jestes z Krakowa...a Filipek był tak blisko...gdyby On mial taka Panią...żyłby szczesliwy...ale trafił na złych ludzi, ktorzy pod pozorem dobra skrzywdzily go niemilosiernie:(
Wysle CI BRygido na PW namiary na Filipka..bardzo się pewnie zdziwisz...bo nie sądzę, żebys mogła mysleć w ogóle takimi kategoriami...
JUrasek jest Szczęsciarzem nasz Szczęściarze...i mowie to z cala odpowiedzialnoscia...nawet jego choroba- jest szczesciem....bo "dzieki"(:() niej trafił do Ciebie...a Ty jesteś cudowną osoba i wspaniała opiekunką....JUrasek dawno by odszedł, gdyb y nie TY..to dla Ciebie zyje i walczy- jestem tego pewna...bo..bo on juz ma raj...żaden inny mu nie jest potrzebny....

Posted

Czytałam o Filipku, rozmawiałam z Irenką-nie jestem w stanie tego pojąć. Okropnie żal, że ucierpiał na tym wszystkim niewinny pies :-(
Jurasku, Brygido trzymajcie się!

Posted

teraz musze wyjsc do lekarza,ale jak tylko wroce przeczytam o Filipku bo groznie to brzmi i niemoge uwierzyc co to tam sie stalo zlego. Jurasek spi slodko,a ja czmycham.. rzadko to sie zdarza,nie wychodze nigdzie,z nikim sie nie umawiam, odmawiam,bo martwie sie o Niego i chce mu pomoc w kazdym momencie-jak sie obslini, przewroci, itp.itd. ale jak juz mam mus to szybciutko i wracam do niego.nawet pracy przestalam szukac,nie wyobrazam sobie zostawic go na pol dnia czy wiecej samego :(
i wiecie co? mam w nosie co inni mowia,ze tylko pies i pies,ja jestem szczesliwa kazda chwila spedzona z moim kochanym Juraskiem! :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...