Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

a ja zaśmiecę trochę wątek Juraska i zaproszę na wątek suni, która jest chwilowo u mnie, ale musimy pilnie znaleźć nowe dt.
sunia była kiedyś pogryziona przez dużego psa (o czym dowiedziałam się w momencie, kiedy do mnie przyjechała) i panicznie boi się moich suk. Z małymi i średnimi psami jest ok, ale moje za duże wyrosły
zajrzyjcie proszę, może jak będzie nas więcej - to będzie łatwiej
http://www.dogomania.pl/threads/179586-oddana-po-ponad-roku-umiera-ze-strachu-Mania-pilnie-poszukuje-tymczasu?p=14079060#post14079060

  • Replies 888
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

no właśnie.. niestety nie mam super wieści... nie wiedziałam,czy pisać.ostatnio gorzej się ma nasz Jurasek.
na początku myślałam,że to "tylko" kolejny gorszy dzień.bo miewał takie.raz lepsze raz gorsze,z przewagą tych lepszych. i z reguły trwało to dzień,dwa. teraz niestety trwa to już ponad tydzień i martwie się,że to początek końca? niee nie chcę nawet o tym myśleć!!! może znów minie,mam nadzieję! byle by nie cierpiał.a przecież pies nie powie. guz mu się bardzo powiększył-widzę to głównie po zdjęciach ( z pierwszych dni i z teraz), bo jak się widzi psa na co dzień to nie rzuca się w oczy ta różnica. je różnie.np.niedawno zjadał więcej (nie przekraczając dziennej dawki-rzadko zresztą kiedykolwiek zjadał dzienną dawkę-z reguły troszke mniej).) a ostatnio mniej je,ale nie chudnie wcale.nawet dziś mi się dziwnie zrobiło bo jakaś pani na spacerze powiedziała,ze grubiutki... heh,sama nie wiem,raczej gruby nie jest.uważam.no i ja nie z tych co przekarmiają psy.ale na pewno przybrał trochę w porównaniu z tym jak do mnie przyjechał. apetyt wciąż raczej ma,więc nie jest tak najgorzej. a przysmaki to zawsze i o każdej porze chętnie! :)
najbardziej widać to pogorszenie na spacerach-po schodach gorzej schodzi a na spacerach bardzo powolny,jak smutny snuje się,nawet mniej już zainteresowany obwąchiwaniem tego i owego. wiec jeszcze krócej spacerujemy. muszę go trochę zachęcać w drodze powrotnej by wszedł na schody. w domu już jako tako-albo lepiej się czuje w domu,albo mniej to widać bo w domu i tak zawsze dużo spał,mniej chodził. tak czy siak,jestem spokojniejsza gdy jestem z nim w domku.dużo jak zwykle się przytulamy,bo smutno mi i boję się i martwię...

Posted

oczywiscie! mizianka to on ma pod dostatkiem. nawet moj chlopak mowi,ze wiecej uwagi troski i milosci poswiecam Juraskowi niz jemu. I ... to prawda! ;p bo biedaczek taki z niego.poza tym jest taki kochany,ze nie moge sie powstrzymac,reka mi sie niemal od Juraska nie odrywa ;)
Teraz Juras spi,non stop od porannego spaceru,a juz niedlugo idziemy na popoludniowy,ech bede musiala go znow budzic i niemal na sile wyciagac.a jeszcze niedawno bylo tak,ze jak juz widzial jak ubieram kurtke to sam wstawal i biegal z radosci.i to bylo takie cudowne!!! tesknie za tym... a moze i jemu po prostu udzielila sie zimowa depresja? ech...

Posted

brygida999 napisał(a):
oczywiscie! mizianka to on ma pod dostatkiem. nawet moj chlopak mowi,ze wiecej uwagi troski i milosci poswiecam Juraskowi niz jemu. I ... to prawda! ;p bo biedaczek taki z niego.poza tym jest taki kochany,ze nie moge sie powstrzymac,reka mi sie niemal od Juraska nie odrywa ;)
Teraz Juras spi,non stop od porannego spaceru,a juz niedlugo idziemy na popoludniowy,ech bede musiala go znow budzic i niemal na sile wyciagac.a jeszcze niedawno bylo tak,ze jak juz widzial jak ubieram kurtke to sam wstawal i biegal z radosci.i to bylo takie cudowne!!! tesknie za tym... a moze i jemu po prostu udzielila sie zimowa depresja? ech...

jA MAM NADZIEJĘ, że to tylko depresja zimowa..a moze trzeba z nim iśc do weta na konsultację???BO może jakies środki p.bólowe powinien brac..???Ja się na tym nie znam..ale pisałaś, ze jakby guz sie powiększył...:(:(..nie chce myslec o tym, co czujesz...ten strach, niepokoj...to okropne uczucie bezsilności..:(....nie zazdroszczę...ale coż..taki juz los "psich mam"...:(:(:(

Posted

tez nyslalam o wecie,choc sama nie wiem,bo przeciez powiedzial mi dr jagielski ze to najgorszy typ raka i nie ma sensu nawet operacja,ze on by sie nie podejmowal,ze te witaminy i byle do czasu az nie zacznie cierpiec bardzo..
najgorsze jest to ze my nadal nie mamy swojego weta! jeden go wytarmosil za kare-grr nigdy wiecej tam nie poszlam i nie pojde.,drugi bardziej zajmowal sie wykladaniem mi roznych spraw niz samym psem. (wyklady dotyczyly m.in.gejow i lesbijek :/ ) i spytal po co bralam takiego psa.BOŻE!

Posted

czasem sie zastanawiam gdzie ja mieszkam,czy aby w krakowie,czy na jakims zadupiu,ze dobrego weterynarza nie moge znalezc.sprobuje w pon.lub wt.gdzies zahaczyc z Jurasem,tylko dobija mnie mysl,ze znow bedzie kicha i tylko trace czas i kase,a potrzebny lekarz,ktory go pozna i jakby co bedzie wiedzial z czym ma do czynienia jak sie u niego pojawimy kolejny raz. masakra.mam pecha chyba. :(

Posted

brygida999 napisał(a):
tez nyslalam o wecie,choc sama nie wiem,bo przeciez powiedzial mi dr jagielski ze to najgorszy typ raka i nie ma sensu nawet operacja,ze on by sie nie podejmowal,ze te witaminy i byle do czasu az nie zacznie cierpiec bardzo..
najgorsze jest to ze my nadal nie mamy swojego weta! jeden go wytarmosil za kare-grr nigdy wiecej tam nie poszlam i nie pojde.,drugi bardziej zajmowal sie wykladaniem mi roznych spraw niz samym psem. (wyklady dotyczyly m.in.gejow i lesbijek :/ ) i spytal po co bralam takiego psa.BOŻE!
kURCZE....:(:( Brygido- gdzie mieszkacie???Moze trzeba popytac o dobrego weta w Twojej okolicy???
Myślę, że tak- czy siak- warto byłoby skonsultować z dobrym fachowcem dalszy tok postepowania z Juraskiem...tak, na wszelki wypadek...Brygido- gdybyą decydowała sie na weta i byłaby potzrebna kasa- napisz proszę...Ja wiem, ze Juras to Twój pies, ale poniekąd troszke i nasz on jest:D...wiemy, że leczenie może być kosztowne...ale jestesmy tu po to, zeby pomagać...nie chcemy zostawic Cie samą z problemem na pewno...a choroba JUraska- to niestey jest problem..datego prosze- daj znać..najpierw moze poszukajmy dobrego weta, popytamy na dogo...

Posted

Juz doczytałam..okolice Krakowa...napiszesz dokladnie ktore..??CZy obojętne CI to..???TZn, że mozesz dojechac w każdy zakatek Krakowa..???postaram się wypytać o jakieś namiary na dobrego lekarza krakowskiego...
I proszę- daj znać jak bedziesz nas potrzebowała koniecznie...

Posted

mieszkam w samym centrum krakowa.zawsze najlepszy lekarz jak nalblizej-bo jakby cos sie stalo a ja bede bez pomocy i bez auta to bym sama jakos sie dostala.ale wiem juz ze lekarze tu blisko sie nie sprawdzili.wiec kazdy zakatek byle lekarz dobry! znalazlam cos takiego-http://www.arka-vet.pl/lekarze.php -jutro zadzwonie i bede sie chciala umowic do dr jerzego gawora,bo specjalizuje sie w tym co trzeba nam. juz wczesniej mialam te klinike na oku ale glupia-przezorna zrazilam sie po przeczytaniu jakiegos komentarza w necie o tym jak jednej pani kot umarl,ze tam zle zdiagnozowali.i sie uprzedzilam.ale jedna jaskolka wiosny nie czyni prawda? moze warto,bo jak wieksza klinika to i mozliwosci wieksze.cena pewnie tez,ale trudno. ile dam rady to zrobie,a jak mi braknie to dam znac. dzieki za troske. i nie zaszkodzi jak popytasz o jakiegos dobrego lekarza w krakowie,bo ja do tej pory tu nie leczylam psa zadnego,a wet kotow mojej siostry sie nie sprawdzil :/
najgorsze jest to,ze chce mi sie plakac,ze moze cos zaniedbalam.tzn za malo zrobilam. po rozmowie telefonicznej z dr jagielskim przestalam szalec i dzialac bo powiedzial ze nie da sie wiele zrobic. a ze wydal mi sie bardzo kompetentnym lekarzem to posluchalam i przestalam latac po wetach.stracilam nadzieje na wyleczenie.a moze sie mylil? przeciez gdyby chodzilo o mnie nie zawierzylabym w opinie 1 lekarza! mam teraz ogromne wyrzuty sumienia.mecze sie,ze moglam wiecej zrobic,a teraz juz moze za pozno? bo leczyc raka im wczesniej tym lepiej.a guz jak juz pisalam urosl bardzo. :,(

Posted

brygida999 napisał(a):
mieszkam w samym centrum krakowa.zawsze najlepszy lekarz jak nalblizej-bo jakby cos sie stalo a ja bede bez pomocy i bez auta to bym sama jakos sie dostala.ale wiem juz ze lekarze tu blisko sie nie sprawdzili.wiec kazdy zakatek byle lekarz dobry! znalazlam cos takiego-http://www.arka-vet.pl/lekarze.php -jutro zadzwonie i bede sie chciala umowic do dr jerzego gawora,bo specjalizuje sie w tym co trzeba nam. juz wczesniej mialam te klinike na oku ale glupia-przezorna zrazilam sie po przeczytaniu jakiegos komentarza w necie o tym jak jednej pani kot umarl,ze tam zle zdiagnozowali.i sie uprzedzilam.ale jedna jaskolka wiosny nie czyni prawda? moze warto,bo jak wieksza klinika to i mozliwosci wieksze.cena pewnie tez,ale trudno. ile dam rady to zrobie,a jak mi braknie to dam znac. dzieki za troske. i nie zaszkodzi jak popytasz o jakiegos dobrego lekarza w krakowie,bo ja do tej pory tu nie leczylam psa zadnego,a wet kotow mojej siostry sie nie sprawdzil :/
najgorsze jest to,ze chce mi sie plakac,ze moze cos zaniedbalam.tzn za malo zrobilam. po rozmowie telefonicznej z dr jagielskim przestalam szalec i dzialac bo powiedzial ze nie da sie wiele zrobic. a ze wydal mi sie bardzo kompetentnym lekarzem to posluchalam i przestalam latac po wetach.stracilam nadzieje na wyleczenie.a moze sie mylil? przeciez gdyby chodzilo o mnie nie zawierzylabym w opinie 1 lekarza! mam teraz ogromne wyrzuty sumienia.mecze sie,ze moglam wiecej zrobic,a teraz juz moze za pozno? bo leczyc raka im wczesniej tym lepiej.a guz jak juz pisalam urosl bardzo. :,(
Brygido!!!Absolutnie nawet tak nie mysl i nie wolno CO dopuszczać do głowy takich myśli!!!!MAło zrobiłąś dla Juraska????:o..KObieto!!!!On juz dawno by nie żył w schronisku!!Zimy by nie przetrwał...jeśli jest nowotwor, to nie mozan zrobic za wiele- i ciąganie go po wetach nic by za wiele nie zmieniło...a póki on sie fajnie zachowywał, odzył u Ciebie- uważam, że bardzo dobzre zrobiłas...nie obwiniaj siebie za nic..przypomnij sobie, jakie mialas "jazdy" z Juraskiem...jak musiałaś go uczyc wszystkiego...jak zamienił Twoje zycie poczatkowo w pasmo sprzątania i biegania..ale TY i Twoja Miłość nauczyły go innego zycia...fotki mówia same za siebie...jest u Ciebie juz ladnych pare miesięcy....pomyśl, że gdyby nie TY- mrozy jakie byly- zabilyby go na pewno...Mało jest takich ludzi jak TY...ktorzy decyduja sie brac duzego, chorego psa do domku...
Blagam- nie obwiniaj sie, bo nie masz nawet cienia winy...teraz skoro widzisz, ze stan jest gorszy- pojdziesz do weta..bo tak jak piszesz, musisz wiedziec co robić, jak robic...może trzeba będzie niebawem dawac mu tabletki p. bolowe- musisz to wiedziec, zeby byc spokojna, ale się nie obwiniaj...
To jest ostatnia rzecz jaka moglabym w ogole pomyslec bedąc z Wami na wątku....
PAmietaj, że gdyby trzeba bylo pomocy- masz nam napisac...koniecznie...proszę...nie chcemy przecież, zeby nie daj Bóg pieniązki były przeszkodą w leczeniu..a dobrze wiemy, ze to są koszta...no, chyba, że masz w domku bank:D
jestem z Wami Brygidko- pamietaj, jakby co- pisz na PW:D
Trzymam kciuki i dowiem sie o tego weta:):)

Posted

Bardzo Ci dziekuje Goniu za cieple slowa,za pocieszenie,wsparcie jakie mi dajesz. Dziekujemy Ci z Juraskiem za to,ze jestes. mam czesto takie chwile zwatpienia,a zwlaszcza ostatnio. Dzis w szczegolnosci mnie dopadlo przy tej spokojnej niedzieli. Dziekuje,ze zagladasz tu i piszesz.Nawet nie wiesz jak mi dzis pomagasz dodajac otuchy. Jakby co napisze na priv,na razie pisze najwiecej tu,zeby inni mogli dowiedziec sie co u Juraska gdyby chcieli.Nigdy nie mysl,ze pieniadze moga byc czyms co przeszkodzi w opiece nad Juraskiem!!! nigdy,z zadnym psem! jesli nie "wyrobie" dam znac i poprosze o pomoc. Na razie daje rade,a i duzo pomaga mi moj chlopak-drugi opiekun Juraska :)
Czekam z niecierpliwoscia do jutra do 9 by zadzwonic do kliniki,ale oczywiscie kazda inf.o dobrym weterynarzu w krakowie sie przyda.kto wie co bedzie w klinice arka.kazda inf.cenna zatem.
Wczoraj 1 raz probowalam sama podniesc Jurasa-do tej pory to byla jedna z niewielu rzecy ktore sklanialy go do zlosci,warczenia i wrecz checi ugryzienia.Przy mnie nawet nie pisnal,dal sie podniesc,ciesze sie,ze byc moze ma do mnie takie zaufanie,ale moze to tez dlatego,ze nie zdolalam go uniesc zbyt wysoko,ledwo oderwac od ziemii.Chyba przy mnie najbezpieczniej sie czuje,ale niewiele to w tej syt.daje,bo w razie gdyby zaniemogl-nie jestem go wstanie podniesc sama.niedosc,ze nie powinnam-mam chory kregoslup i jestem po operacji,to jest za ciezki dla mnie,po prostu nawet w zdrowiu nie dalabym rady.ze 20 kg jak nie wiecej, a ja ledwo ponad 40.Chcialam sprawdzic czy w razie naglej sytuacji bede w stanie sama cos zrobic,ale niestety nie.wiec dobrze,ze nie jestem sama,a i znalazlam pogotowie zwierzece, o kazdej porze transport karetka dla psow.i pomagaja podniesc przewiezc.i w dodatku lokalizacja tuz kolo mnie! Nie zebym nastawiala sie na najgorsze i czekala na to,ale z doswiadczenia wiem,ze w chwilach kryzysowych bardzo latwo stracic glowe.dobrze miec awaryjny tel pod reka lub kogos pomocnego.po jednym wypadku z moim Baksikiem juz zawsze staram sie byc przygotowana.wtedy go cudem odratowalismy,ale bylo bardzo ciezko.trzeba sie zabezpieczyc.
Wrocilismy ze spaceru,bardzo krociutko,bo snul sie jak duch,nie mial sily wracac.teraz spi kolo mnie na dywanie.ale jak tylko udaje sie do kuchni zrywa sie i leci za mna.kuchnia to przechowalnia jedzenia i on o tym dobrze wie! ;)
smutno mi dzis bardzo i lzy mi sie same cisna do oczu,ale troszke mi lepiej na sercu,ze moge o tym porozmawiac. i otrzymuje wsparcie.dziekuje.

Posted

Brygidko...bardzo podoba mi się, że myslisz "perspektywicznie"...to ważne w przypadku każdego psa- tym bardziej w sytuacji, w jakiej sie znajdujesz (chocby Twoja waga i waga Juraska- to jest powazny problem- na szczęscie juz wiesz jak z niego wybrnąć)...ja sama nie wiem, czy jestem na tyle rozsądna, żeby mysleć o takich rzeczach- i moglyby mnie zaskoczyć...a wtedy wyrzuty sumienia do konca zycia..:(
Ja jestem dziwnie spokojna o JUraska, bo wiem, że bedąc u Ciebie nic złego go nie spotka...zdaję sobie sparwę,że to dla Ciebie żadne pocieszenie- ze ja jestem spokojna- bo to nie ja- a Ty musisz się zmagac z codziennoscia..z choroba JUraska...dobrze, ze masz przy sobie swojego chłopaka- jak widzę- jest on dla Ciebie ogromnym wsparciem:):)
JA w każdym razie jestem od poczatku z Wami i będe do konca Brygido,myślę zresztą, ze nie tylko ja, więc gdyby cos- pisz..pisz o wszystkim...wierze, że bedzie dobrze, a Jurasem ma po prostu gorszy dzień...
A jakie witaminy on bierze..???Nie mógłby np. brac Karsivanu..???Podobno to super lek i stawia staruszki schorowane na łapki...tylko nie wiem, czy z nowotworem może brac taki lek...zapytaj może jutro..??

Posted

Nie wiem co to Karsivan,ale jak tylko bede u weta zapytam. Jurasek bierze to co mu przepisano jeszcze w warszawie-IMMUNODOL.przywiezli mi 2 opakowania razem z Juraskiem ;) a teraz kupuje przez internet. Oczywiscie jak tylko bedzie cos jeszcze co mogloby mu pomoc to to kupimy.byle by tylko w koncu trafic na porzadnego lekarza...
Dziekuje raz jeszcze,wiem i zawsze bede pamietac,ze bylas ze mna od samego poczatku gdy jeszcze "walczylam" o Juraska i mam nadzieje a zarazem pewnosc,ze bedziesz do konca. Oby ten koniec nastapil jak najpozniej...

Posted

Nie jesteś sama Brygida, dużo ludzi podglada ten wątek. Mam ,,na tapecie" podobny problem jak Ty , może(?) jeszcze mniej zdiagnozowany, ale wiem, że teraz przede wszystkim dobre samopoczucie naszego przyjaciela sie liczy i
we właściwym czasie trzeba podjąć decyzję, a nie ,ratować" za wszelką cenę-wiem, bo przerabiałam kiedyś ten temat. Cudownie, że Juras nie będzie odchodził anonimowy, tylko w rękach ukochanej Pańci, a może macie jeszcze trochę czasu? Cudownie, ze znalazła się taka osoba jak Ty na drodze Jurasa.

Posted

brygida999 napisał(a):
Nie wiem co to Karsivan,ale jak tylko bede u weta zapytam. Jurasek bierze to co mu przepisano jeszcze w warszawie-IMMUNODOL.przywiezli mi 2 opakowania razem z Juraskiem ;) a teraz kupuje przez internet. Oczywiscie jak tylko bedzie cos jeszcze co mogloby mu pomoc to to kupimy.byle by tylko w koncu trafic na porzadnego lekarza...
Dziekuje raz jeszcze,wiem i zawsze bede pamietac,ze bylas ze mna od samego poczatku gdy jeszcze "walczylam" o Juraska i mam nadzieje a zarazem pewnosc,ze bedziesz do konca. Oby ten koniec nastapil jak najpozniej...
BRygido- wysylam wątek Asior- świetnej dziewczynie z Krakowa..Ona Ci pomoże...na PW CI wyslę, co mi wstepnie napisałą odnośnie Arki i innych lekarzy- ale skontaktujcie się proszę- będziesz na pewno najlepiej pokierowana:):)

Posted

ano jestem :)
jutro postaram się wybadać czy dr Orzeł lub kujawski maja osiągnięcia w dziedzinie onkologii :) bo tak jak już pisałam goni, Arka to najdroższa klinika w krakowie o ile nawet nie w polsce...

Posted

Asior napisał(a):
ano jestem :)
jutro postaram się wybadać czy dr Orzeł lub kujawski maja osiągnięcia w dziedzinie onkologii :) bo tak jak już pisałam goni, Arka to najdroższa klinika w krakowie o ile nawet nie w polsce...

Dzięki Asior za przybycie...mam nadzieję, że Brygida sie z Toba skontaktuje jakoś:)

Posted

jak podasz swoj nr Asior to zadzwonie.bo dostalam wiadomosc na priv ale bez numeru. rzeczywiscie Arka droga,ale jesli to mialaby byc najlepsza pomoc dla Jurasa? na razie nie maja terminu na ten tydzien,mam probowac codzien czy sie cos nie zwolni,wiec bede probowac,a i przy okazji poczekam na info od Asior i moze sama jeszcze cos wybadam z tymi wetami,choc pecha mialam dotychczas w tej kwestii :/ Dzieki wszystkim za pamiec! Jurasek spi,a ja znow buszuje w sieci za wetami.niestety straszne sa rozbieznosci w opiniach na temat poszczegolnych weterynarzy,mozna oglupiec,niewiadomo co wybrac :(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...