Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Magda - te "moje" były jasniejsze - więcej jasnego miały i tylko trochę ciemnych łat...

Pysia ja tez w lesie nie jestem cicho - a to klaszczę, a to wołam psy - lepiej tak i żeby zwierzyna sobie uciekła za wczasu... ale nie śpiewam haha

Posted

malawaszka napisał(a):
Magda - te "moje" były jasniejsze - więcej jasnego miały i tylko trochę ciemnych łat...

Pysia ja tez w lesie nie jestem cicho - a to klaszczę, a to wołam psy - lepiej tak i żeby zwierzyna sobie uciekła za wczasu... ale nie śpiewam haha

Ja śpiewam :diabloti: Jestem pewna, że zwierzęta mające dobry słuch uciekną w popłochu :evil_lol: I przez te wszystkie lata miałam racje ;)

Posted

Saththa napisał(a):
Ło Matko strasznie droga ta obroża :) pozłacana z DVD?:)


droga, ale zakup jednorazowy na cały sezon bo działa 8 miesięcy i woda jej nie szkodzi na skuteczność... no ale już jej nie mamy...:angryy:

Posted

Nie wyobrażam sobie siebie i Amigi w takiej sytuacji. Ona wariatka na stówę by pognala za tymi łaciatymi stworami. Za każdym zresztą stworem by pognała. A ja bym nw wiedziała, czy zwiewać, czy gonić za nimi

Posted

malawaszka napisał(a):
droga, ale zakup jednorazowy na cały sezon bo działa 8 miesięcy i woda jej nie szkodzi na skuteczność... no ale już jej nie mamy...:angryy:


I nie śmierdzi!

Posted

zerduszko napisał(a):
I nie śmierdzi!


no to ma znaczenie w domu, ale u Sajana bardziej mi chodziło o to, że wilgoć jej nie szkodzi, no ale i tak już nie mamy wrr

dziś mieliśmy z Sajanem na spacerze bliskie spotkania pierwszego stopnia z wielkim kudłatym samcem :mdleje: Sajan na smyczy, tamten bez... ja zdrętwiałam i przez chwilę zastanawiałam się czy mam go osłaniać własnym ciałem, spuścić ze smyczy czy może wziąć na ręce :lol: ostatecznie nie zrobiłam nic :lol: tamten oczywiście jak Sajana zobaczył to huzia na józia i dawaj od razu zabierać się do rzeczy i chciał robić Sajankowi dzieci... biduś mój najpierw się wystraszył i próbował uciekać, a potem próbował to obrócić w żart i się bawić - no co za pies - cudo! nawet z samcem zero agresji!

Posted (edited)

Ma znaczenie w domu, jak wchodzę do domu po pracy, to czuję kiltixa :placz: Nie chcę tego :placz:

Za bardzo się do miniatur i ich reakcji przyzwyczaiłaś :evil_lol: A forestu każ mu poszukać... :errrr:

Ps. Czy ja mogę ukraść zdjęcie Bolcika? :modla:

Edited by zerduszko
Posted

szukalim wczoraj i dzisiaj i nic... sarna pewnie sobie założyła...

a kradnij zdjęcie kradnij - chcesz bez podpisu? bo tam chyba machnęłam tez www...

Trzymajcie kciuki za Birmusię moją kochaną, dzisiaj miała operację... Państwo na sygnale wieźli ją do weta bo wymacali guza wielkości pomarańczy przy sutku - a kilka dni wcześniej ją czesali nie było tam nic... więc przerażenie i szok straszny bo tak szybko to tylko wyjątkowe paskudztwa rosną. Zrobili badania, RTG i na stół - okazało się że to wielki ropień :mdleje: cały został usunięty i niunia musiała zostać do jutra w klinice pod opieką wetów - oj byle do jutra no :kciuki:

Posted

a niedawno pisałyśmy o spotkaniu twarzą w "twarz" z dzikami! hehe, chciałabym zobaczyć jak szybko zwiewałaś:diabloti:

mojej szwagierki pies miał ropień na karku. okazało się, że wbił mu się kawałek kłosa z jakiegoś zboża:crazyeye:. w sumie lepiej ropień niż inne dziadostwo takiej wielkości:roll:. wycięte, oczyszczone powinno się ładnie zagoić.

Posted

malawaszka napisał(a):
(...) już zaczęłam układać plan szukania, że plakaty, że rowerem... no masakra, gardło boli, głowa mnie rozbolała momentalnie bo takiej ucieczki boję się zawsze bardzo... nawet nie wiem ile czasu minęło, ale coś mi się wydaje że nie minęło nawet 10 minut - ja osiwiałam, zachrypłam, i w ogóle teraz mnie wszystko boli od nerwów... a ten gnojek wyskoczył z lasu uradowany, hyc przez rzeczkę i do mnie dawaj się podlizywać :angryy: ukatrupię normalnie...
(...)



wilczy zew napisał(a):
(...)Zaczęły się wizje: pobiegła za sarną a tam daleko jest jezdnia i samochód,pobiegła daleko i się zgubiła i będę robić plakaty,pobiegła i w to gorąco serce jej wysiadło. Zakończyłam wizję,zebrałam klamoty i poszłam szukać cały czas gwiżdżąc. Po jakiś 100m wylazła z chaszczy umordowana a ja się ucieszyłam jak głupia.


ja jeszcze dodatkowo mam wizję , że nikt Fredka nie złapie bo się będzie go bał i się biedak będzie błakał i błąkał
a on kurna autystyczny jest i na włoanie średnio przychodzi, nie to , że nie słyszły ale no jest jaki jest


malawaszka napisał(a):
jezu ale ja mam dzisiaj emocji... teraz byłam z sajanem na smyczowym spacerze - poszłam z nim do lasu... pokusiło mnie żeby zejść z drogi w takie mniej uczęszczane przecinki... oj jakże szybko się z nich ewakuowałam - spotkaliśmy dwie ŁACIATE dzikie świnie :mdleje: duuużeeeee - to nei były warchlaczki... były dwie sztuki wielkości Sajana gdzieś... co gorsza zobaczyły nas - wydały z siebie dziwny dźwięk i się tak znarowiły czy coś... co robiły dalej to nie wiem bo już mnie tam nie było :evil_lol: skąd w lesie łaciate świnie????? :crazyeye:


dziwne, u nas dziki jak widza Freda (warczącego ;) ) to uciekają
znaczy nie zdarzyło nam się coby chciały atakowac
chociaż nie powiem, wizje swoje to ja mialam ;)

Posted

[quote name='malawaszka']droga, ale zakup jednorazowy na cały sezon bo działa 8 miesięcy i woda jej nie szkodzi na skuteczność... no ale już jej nie mamy...:angryy:

woda nie szkodzi ale las tak :lol:

ja nie jestem przekonana do obroży


[quote name='malawaszka']no to ma znaczenie w domu, ale u Sajana bardziej mi chodziło o to, że wilgoć jej nie szkodzi, no ale i tak już nie mamy wrr

dziś mieliśmy z Sajanem na spacerze bliskie spotkania pierwszego stopnia z wielkim kudłatym samcem :mdleje: Sajan na smyczy, tamten bez... ja zdrętwiałam i przez chwilę zastanawiałam się czy mam go osłaniać własnym ciałem, spuścić ze smyczy czy może wziąć na ręce :lol: ostatecznie nie zrobiłam nic :lol: tamten oczywiście jak Sajana zobaczył to huzia na józia i dawaj od razu zabierać się do rzeczy i chciał robić Sajankowi dzieci... biduś mój najpierw się wystraszył i próbował uciekać, a potem próbował to obrócić w żart i się bawić - no co za pies - cudo! nawet z samcem zero agresji!


no jak najbardziej :roflt:

Posted

agaga21 napisał(a):
a niedawno pisałyśmy o spotkaniu twarzą w "twarz" z dzikami! hehe, chciałabym zobaczyć jak szybko zwiewałaś:diabloti:


no... i jak widać - mówisz - masz - od razu się pojawiły :lol: nie zwiewałam tak szybko bo nogi mi się trzęsły - wycofałam się raczej spokojnym acz szybkim kurcgalopkiem :D

3 x napisał(a):
ja jeszcze dodatkowo mam wizję , że nikt Fredka nie złapie bo się będzie go bał i się biedak będzie błakał i błąkał
a on kurna autystyczny jest i na włoanie średnio przychodzi, nie to , że nie słyszły ale no jest jaki jest


dziwne, u nas dziki jak widza Freda (warczącego ;) ) to uciekają
znaczy nie zdarzyło nam się coby chciały atakowac
chociaż nie powiem, wizje swoje to ja mialam ;)


nigdy nie czekałam tak długo żeby zobaczyć reakcję dzików na warczącego psa :lol: poza tym moi to są tchórze i nawet Sajan nie był chętny, żeby je gonić... co innego z sarnami...

wilczy zew napisał(a):

no jak najbardziej :roflt:


dzisiaj zważyłam dziada - jedyne 38 kg więc spokojnie wzięłabym bo na klatę :D


Zaszczepiłam dziś całe stado baranów :D na dwa razy wesołym autobusem do weta ha ha fajnie było :lol: Pierwsza tura - Zgredek, Drops, Figa i Furia - Zgredek nie na szczepienia a po antybiotyk bo zęby coraz gorsze więc podleczamy i usuwamy po weekendzie :( boję się bardzo, ale wyjścia nie ma bo to co jest teraz woła o pomstę do nieba... reszta zaszczepiona - oczywiście tylko najmniejszy gnojek w kagańcu :D Druga tura - Luna z Sajanem :evil_lol: a to było moje mistrzowskie logistyczne posunięcie (nieskromnie mówiąc) bo dzięki temu, że Luna siedząc na przednim siedzeniu i warcząc na Sajana, on nie mógł przełazić do przodu bo z bagażnika momentalnie przelazł na kanapę... no i w ogóle to chyba się bał w tamtą stronę jak jechaliśmy, ze go gdzieś wywożę bo darł się strasznie - z powrotem było już ok. No i Sajanek dostał też chipa...

Posted

malawaszka napisał(a):
... no i w ogóle to chyba się bał w tamtą stronę jak jechaliśmy, ze go gdzieś wywożę bo darł się strasznie - z powrotem było już ok.


Biedak. Ma wiele do stracenia teraz.

Ale podziwiam i tak za pierwszą turę z Furką na czele.

Posted

marako napisał(a):

Ale podziwiam i tak za pierwszą turę z Furką na czele.


:lol: ona u weta jest po stokroć grzeczniejsza niż w domu - dlatego z nimi jechałam bo gdyby nie ona to wet by do nas przyjechał stadko zaszczepić, ale ona w domu by wojowała więc wolałam już ja się przejechać z potworami :mad: no i w sumie Luna tez taka - w domu mógłby być problem z zaszczepieniem a u weta nawet kaganiec nie potrzebny bo stoi jak trusia

Posted

Dona ma ogromny problem coby wlezc do amochodu na wlasnym podworku, to co potrafi wyprawiac to komedia mozna by nzawac gdyby ona az tak powaznie do tgeo nie podchodzila, za to z wsiadnaiem w innych miejscach nie ma najmniejszego porblemu i nawet na parkingach bez probelmu rozpoznaje nasz samochod bezblednie

doszlam do wniosku ze ona sie boi wywiezienia, wywiezlismy ja z jej domu jak juz byla calkiem swiadoma 6-mies

Posted

Moja Mama jest Mistrzem Świata :roflt: właśnie wybiła Ojcu szybę w aucie - tylną - w drobny mak poszła :lol: dobra szyba była - bezpieczna :lol: a Mama chciała rzucić kamień w takie miejsce gdzie rzucamy kamienie i nie udał jej się rzut :mdleje:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...