Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

To znaczy jak się tą kartą wyjmuje? Czy ona ma jakieś otwory? Nacięcia? Jakoś nie mogę sobie wyobrazić, jak to działa. W co się łapie tego kleszcza? Wkłada się w najszerszą część otworu i przesuwa na węższą? Ale czy się okręca? Bo słyszałam, że kleszcze trzeba wykręcać.

Posted

http://www.swiatczarnegoteriera.republika.pl/images/zdjecia/zdrowie/kleszcze/karta.jpg no ma takie wcięcie i w to wcięcie kleszcza od szerokiej do wąskiej. Działa bardzo instynktownie a kleszcz ładnie z nózkami i głóka wyłazi. Ja dzis 1 raz próbowałam i od razu za 1 próbą poszło i to na Fixie gdzie musze szybko. jak sie ma w ręce to (jakkolwiek głupio zabrzmi) wiesz co robić. :)

A i nie odkręca się, się go wyciąga po prostu :) jak dla mnie jest super. pęseta zawsze sie bałam panikowałam, ze zygne kleszczem do srodka ze nie w te a tutaj, jeden ruch i po bólu :)

Posted

[quote name='Fides79']http://img163.imageshack.us/img163/7885/dsc0163md.jpg ha ha ha psia wersja Quasimodo :lol::lol::evil_lol:

hahah

[quote name='ulana']Ja jak to zwykle ostatnio nadrabiam skokowo.
http://img825.imageshack.us/img825/7030/dsc0077qr.jpg Relaksujące gryzanko w krzaczkach. :)

to złodziejski błysk w oku bo patyk ukradziony Larze :lol:

[quote name='Tekla64']no to sie psy naszalaly podpasily se ogromnie
pikne zdjecia takich wariactw

oni się tak strasznie fajnie bawili, że coś wspaniałego - szkoda, że już dziewczyny wracają do domu jutro :( dzisiaj była burza i nie przyjechały, wczoraj były :)

[quote name='marako']No i takie olbrzymy szalejące to nieczęste zjawisko u Ciebie. A miałaś może bliskie spotkanie III stopnia z pędzącymi? (chyba nie, skoro potrafisz poddejść do kompa)

oj to prawda jak szaleli to trzeba było uważać bo taranowali wszystko co było na ich drodze, jak usiadłyśmy na łące a oni musieli oczywiście szaleć przy nas to zarobiłam dwa wielkie siniaki na rękach...

[quote name='Tekla64']ale ale ja z innej beczki , pokaz jak tam ogrodek bom ciekawa co w nim sie dzieje i jak co rosnie

rośnie... głównie chwasty ale coś może jutro cyknę :lol:

[quote name='Saththa']Kurde jakoś się spodziewałam więcej do nadrobienia;)

Spacer w lesie piękny;)

Leśne schadzki urokliwe ;) Dziewczynka z Sajanem super;)

A do kleszczy mam takie cóś http://solidna-apteka.pl/karta_do_usuwania_kleszczy i nawet udało mi sie dziś wyjąc nia kleszcze. Proste jak nie powiem co;)

heh ja paluchami wyjmuję i jest ok, też jakoś nie mogę sobie tego wyobrazić tą kartą, ale jak mówisz, że proste to wierzę na słowo :lol:


ale była dziś burza brr - pierwsza taka wiosenna

Posted

O jaki nowy sposob, ja mam szczypczykami opanowane, tyle ze przy malych kleszczach jest klopot, bo zawsze wlosy sie razem z kleszczem zlapie i nie jest przyjemne dla psa.
Ale najlepiej jakbym nauczyla sie paznokciami wyjmowac - tylko nie wiem jak sie do tego zabrac - Waszku instrukcja potrzebna :lol:

Posted

ale co tu instruować - biorę w paluchy i wyjmuję szybkim ruchem - nie wykręcam, nie cuduję - w górę i już - bardzo rzadko się zdarza, że się wtedy urwie - nawet maleńkie wychodzą całe, a jak wyjmowałam mojej mamie i tacie pęsetą i cudowałam to kleszcza urwałam...

Sajan chciał mnie dzisiaj wykończyć... na spacerze porannym niedaleko domu, na łące wylazła jakaś opóźniona w rozwoju sarna :shake: ja się o tej porze tam zupełnie nie spodziewałam sarny więc straciłam czujność bo zawsze się rozglądam i go łapię jak widzę sarny na horyzoncie... a tu sarenka myk myk, Sajanek myk myk... wyrwał za nią jak głupi - jakie susy przez rowy sadził, mało łap nie pogubił a Sarna jak to sarna - truchcikiem pędzikiem nie rozwinęła swoich największych prędkości, ja darłam się że jutro chyba już całkiem głosu nie wydobędę z siebie... a ten nic gnojek jeden, no i co najgorsze to pognali do dużego lasu za rzekę... nie wiem jak on tą rzekę przeskoczył. Nawet nie biegłam za nim bo jaki to miałoby sens, wołałam i doszłam do miejsca gdzie straciłam go z oczu i czacha dymi co dalej... no stałam i wołałam, żeby jak się opamięta wiedział w którą stronę wracać... już zaczęłam układać plan szukania, że plakaty, że rowerem... no masakra, gardło boli, głowa mnie rozbolała momentalnie bo takiej ucieczki boję się zawsze bardzo... nawet nie wiem ile czasu minęło, ale coś mi się wydaje że nie minęło nawet 10 minut - ja osiwiałam, zachrypłam, i w ogóle teraz mnie wszystko boli od nerwów... a ten gnojek wyskoczył z lasu uradowany, hyc przez rzeczkę i do mnie dawaj się podlizywać :angryy: ukatrupię normalnie...
no i cudowna przebieżka Sajanka kosztowała nas 65 zł:angryy: zostawił w lesie foresto

Posted

Odbieżka, która mnie kosztowała dużo nerwów - ja się nie nadaję na takie akcje, żeby mi pies znikał z oczu, wizje zaplątanego w lesie w jakieś sidła, albo zastrzelonego, albo z malutką sarenką w pysku... koszmar!

Posted

Jeszcze nigdy nie osiwiałam z powodu sarenek,natomiast ostatnio Mordziasta przyprawiła mnie o zawał serca. Byłyśmy na łąkach,ja usiadłam w cieniu,bo był upał. Mordziasta chodziła w zasięgu wzroku,dalej są wysokie chwastowe badyle. Zajęłam się rozmową telefoniczną. Jak skończyłam,to nie było psicy. Zawołałam,zagwizdałam,przeszłam kawałek-nic. Zaczęły się wizje: pobiegła za sarną a tam daleko jest jezdnia i samochód,pobiegła daleko i się zgubiła i będę robić plakaty,pobiegła i w to gorąco serce jej wysiadło. Zakończyłam wizję,zebrałam klamoty i poszłam szukać cały czas gwiżdżąc. Po jakiś 100m wylazła z chaszczy umordowana a ja się ucieszyłam jak głupia.

Posted

jezu ale ja mam dzisiaj emocji... teraz byłam z sajanem na smyczowym spacerze - poszłam z nim do lasu... pokusiło mnie żeby zejść z drogi w takie mniej uczęszczane przecinki... oj jakże szybko się z nich ewakuowałam - spotkaliśmy dwie ŁACIATE dzikie świnie :mdleje: duuużeeeee - to nei były warchlaczki... były dwie sztuki wielkości Sajana gdzieś... co gorsza zobaczyły nas - wydały z siebie dziwny dźwięk i się tak znarowiły czy coś... co robiły dalej to nie wiem bo już mnie tam nie było :evil_lol: skąd w lesie łaciate świnie????? :crazyeye:

Posted

[quote name='eliza_sk']Z Kargula i Pawlaka ;)
Masz kogoś w Jaworznie może, foto mi trza ...

no też pierwsze co pomyślałam to pastowane kabany komuś nawiały ale :lol:
nie mam w Jaworznie niestety nikogo... miałam nadzieję, że będę tam miała Sajana, ale nie zadzwoniła pani drugi raz :angryy:

[quote name='wilczy zew']tam była PASTOWANA a nie łaciata

Monika,ogarnij się i objaśnij te ŁACIATE świnie

no kurde ale co mam objaśnić? łaciate - różowe w ciemne łaty i jasnego było więcej niż ciemnego - nie były to pręgi, były to łaty

wow znalazłam:

Dziki łaciate ujawniają się z podobną częstotliwością praktycznie od zawsze (najstarsze opracowania łowieckie o nich wspominają), nie ma też dowodów na to, że cecha ta powstała na skutek krzyżówki ze świnią. To raczej cecha stale występująca u tego gatunku, a białe świnie domowe powstały właśnie przez dobór osobników u których ta cecha się ujawniała.
Kiedyś czytałem opracowanie w którym przedstawiono analizę, że dziki łaciate spotyka się głównie wśród młodszych, a jedynie sporadycznie dorastają do większych rozmiarów. Przyczyn może być dużo - od mniejszej odporności np. na choroby, poprzez zmianę umaszczenia w starszym wieku, czy też (moim zdaniem najbardziej prawdopodobną) selekcję poprzez myśliwych - kiedy jest możliwość wyboru, normalnym jest, że w pierwszej kolejności strzelany będzie osobnik różniący się od innych. Więc łaciate bardziej masowo giną w młodym wieku.
Nie powinno także stosować się określenia "świnodzik" bo ono odnosi się do dość często dziś hodowanych krzyżówek dzików i świń (pomijam prawny status tego procederu).

Posted

ludzie se hoduja i krzyzuja wsio co idzie wiec czasem sie trafiaja swiniodziki i czasem sa bardziej d swin podobne a czasem bardziej d dzikow
musze zrobic zdjecie skory z dzika co lezy przed kominkiem tyz jest laciata a napweno z dzika

Posted

U teściowej dziki podchodzą pod sam plac w biały dzień. Chodzą sobie za płotem mając w głębokim poważaniu nas- ludzi. Zryte wszystko dookoła na maxa. Na dodatek są tak rozbestwione, ze4 nawet psów za płotem sie nie boją, a jak któryś próbuje na nie ruszyć to staja do ataku :angryy: Tesciowa ma adoptowaną sunie w typie jamnika szorstkowłosego i Sabcia często próbuje sie do nich dostać. Pilnują gadzine jak oka w głowie, bo ogrodzenie w połowie nie ma podmurówki.
Ja jak tam idę do lasu to wcale nie zachowuję ciszy. Wolę pośpiewać, pogadać głośno. Dzik to mądre zwierze i jak jest ostrzezony głosem to sobie pójdzie w inną strone zanim dojdę. Najgorsze jest go zaskoczyć. Dlatego uważam, że te nauki z dzieciństwa że w lesie powinno być sie cicho są dość niebezpieczne w terazźniejszych czasach, kiedy to zwierzyny jest sporo po lasach ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...