xxxx52 Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 Ta pani co juz ma pieska o ile jest kochany ,posiadajaca domek z ogrodem i mieszkajaca sama?,bylaby mysle bardziej wskazana. Nie wiem dlaczego ale ci ludzi ze zdjec no nie wiem? na moj nos nie sa dla Meggi,moze sie myle ,ale mam takie przeczucie i nosa. Quote
jola_li Posted January 9, 2012 Posted January 9, 2012 Nie wiem jak powinni wyglądać ludzie dla Meggi (nb zdjęcia Pani z Katowic też nie mamy) i nie podejmuję się oceniać kogokolwiek po wyglądzie. Martwi mnie natomiast bardzo stan Meggi i brak oznak poprawy :-(. Nie podejrzewam, że jest to czyjakolwiek świadoma wina, może główną przyczyną jest to, że zawsze miała przy sobie psią siostrę i ta więź była najsilniejsza. Nie wiem czy teraz jest zawsze z kimś czy zostaje sama w domu (i na jak długo). Tak czy inaczej bez psich towarzyszy - i ludzkiego stałego ich zamiennika - najwyraźniej czuje się samotna. Czas, cierpliwość, wyrozumiałość i czułość pewnie by to poczucie uleczyły, ale ---- czy to się uda... Quote
Diora Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 [quote name='jola_li']Nie wiem jak powinni wyglądać ludzie dla Meggi (nb zdjęcia Pani z Katowic też nie mamy) i nie podejmuję się oceniać kogokolwiek po wyglądzie. Martwi mnie natomiast bardzo stan Meggi i brak oznak poprawy :-(. Nie podejrzewam, że jest to czyjakolwiek świadoma wina, może główną przyczyną jest to, że zawsze miała przy sobie psią siostrę i ta więź była najsilniejsza. Nie wiem czy teraz jest zawsze z kimś czy zostaje sama w domu (i na jak długo). Tak czy inaczej bez psich towarzyszy - i ludzkiego stałego ich zamiennika - najwyraźniej czuje się samotna. Czas, cierpliwość, wyrozumiałość i czułość pewnie by to poczucie uleczyły, ale ---- czy to się uda... Dokładnie. To była ogromna zmiana w życiu Megi i trzeba dać jej jeszcze szansę. Mój tymczasowicz po zawiezieniu go do DS jeszcze przez jakiś czas piszczał, gdy przechodzili koło miejsca, gdzie zaprakowałam samochód zostawiając go. Bardzo bym chciała, żeby jej się udało. Quote
ULKA12 Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 Nowi państwo podejmowali próby zaprzyjaźnienia Megan z innym psem, niestety nie reagowała, pozostała na niego obojętna. Quote
jogolcia@pdx Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 Wysłałam deklarację dla dwupaku do Oleny na Paypal za Listopad, Grudzień, i Styczeń.... W razie potrzeby proszę o kontakt na [email protected], bo mój czas z dogo się kończy... Mam nadzieję, że Meggi zaaklimatyzuje się w nowym domu i będzie znowu szczęśliwa.... Quote
danka4u1 Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 (edited) Czytałam wczoraj wszystko to, co wydarzyło się u Megan...nie chciałam powtarzać tego, co juz napisałyście. Meggi tęskni. Trzeba czasu, cierpliwości, wyrozumiałości i ciepła. Szkoda mi bardzo psiny...:shake: ULKA12 napisał(a):Nowi państwo podejmowali próby zaprzyjaźnienia Megan z innym psem, niestety nie reagowała, pozostała na niego obojętna. Tęskni za Peggi...??? Juz nie wiem, co napisać...Nie dzieli się DWupaku?? jogolcia@pdx napisał(a): mój czas z dogo się kończy... Jolu, pięknie dziękujemy.:loveu: Zostań z nami:loveu::loveu::loveu: Edited January 10, 2012 by danka4u1 Quote
margaret Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 Angel napisał(a):ohh kurcze... co tu robić? na razie poczekać, państwo z Łaz wiedzą ze jest mozliwe wycoafnie adopcji, i jest możliwe wytrwanie, zobczymy jaką decyzję podejmą oni pani z K. cierpliwie czeka na rozwoj wypadków, mam mailowy kontakt z obydwoma domami, nic mądrzejzego nie przychodzi mi do głowy na ten czas, Quote
danka4u1 Posted January 10, 2012 Posted January 10, 2012 Tak musimy zrobić, tylko żal, bardzo żal naszej Meggi i tutaj nic nie potrafimy poradzić....chyba adoptować obie sunie razem..cudu, trzeba cudu adopcyjnego, by psiny były szczęśliwe, a my- spokojniejsze. Ula, Jak zachowuje się Peggi? Quote
ULKA12 Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Peegy nie ma problemu, coraz śmielsza, podchodzi do głaskania, cieszy się, biega nie widac, żeby tęskniła. Ale jej jest łatwiej została w tym samym otoczeniu. Megan miała zmienione wszystko. Quote
Olena84 Posted January 11, 2012 Author Posted January 11, 2012 Strasznie to wszystko przykre:(, ja Wam powiem, ze jak wzielam ta sunie, ktora jest u mnie teraz to przez jakies 2-3 tyg. zastanawialam sie, czy nie zrobilam psu gorzej. Wzielam ja ze schroniska z Gostynia (pierwsza sunia z Obornik jak M&P - oba schroniska sa naprawde b. dobre w porownaniu z innymi), gdzie byla szczesliwa, miala wolontariuszy, pracownikow i przyjaciolke. Przez wlasnie ten pierwszy czas ciagle chodzila po domu i plakala, nie chciala wracac do domu ze spacerow, przytulac sie, podchodzic, ewidentnie bylo cos nie tak. A teraz - pies ktory juz spacerow nie lubi, woli lezec na kanapie, juz tak nie placze i jest zupelnie inaczej. Skad Meggi ma wiedziec ze to dla jej dobra, mysle, ze gdyby zabrali ja od razu ze schroniska byloby inaczej, u Ulki byla szczesliwa, ale napewno bedzie jej lepiej w jej wlasnym domu. Quote
mestudio Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Szukamy kogoś do przeprowadzenia wizyty pa z Warszawy - ul. Piotra Skargi od strony Św. Wincentego - prawie Targówek. Quote
danka4u1 Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Odwiedzam Dwupak rozdzielony...cieszę się, że Peggi zadowolona z życia, martwię się losem Meggi, czekam na jakieś dobre wiadomości z nowego domu Psiny... Dzięki Ula za wieści o Peggi. Quote
margaret Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 na razie nie mam wieści, chyba że Ula, Quote
danka4u1 Posted January 11, 2012 Posted January 11, 2012 Wiedziałam, że jeszcze wpadnesz tutaj. Taki tryb zycia nocny i dzienny też niestety,, czyli 24h na dobę... Quote
Czorcik Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 ja też licze na to że jeszcze wszyscy beda szczęsliwi :) Quote
Diora Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 Gdyby się poprawiło/pogorszyło pewnie by dali znać... Co u Pegi? :) Quote
danka4u1 Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 [quote name='Diora']Gdyby się poprawiło/pogorszyło pewnie by dali znać... Co u Pegi? :) Ale miło by było przeczytać dobre wiadomości o Meggi. To nasz wypieszczony tak długo pies i obojętnie, gdzie będzie, nigdy nie zapomnimy o nim i zawsze czekac będziemy na wiadomości... Quote
Diora Posted January 12, 2012 Posted January 12, 2012 Wiem, wiem, wiem. Też tu ciągle zaglądam z myślą, że Megi jest już lepiej... Quote
Olena84 Posted January 13, 2012 Author Posted January 13, 2012 A można tam zadzwonić i się dowiedzieć? Quote
Czorcik Posted January 13, 2012 Posted January 13, 2012 i ja też zaglądam z rana , martwię się o nią , ale jak to się umówi nadzieja umiera ostatnia , więc liczę cały czas na dobre wiadomości Quote
ULKA12 Posted January 14, 2012 Posted January 14, 2012 Pozdrowienia od Pegy :-) "" rel="external nofollow noopener"> "" rel="external nofollow noopener"> Quote
danka4u1 Posted January 14, 2012 Posted January 14, 2012 Dzięki za pozdrowienia i nawzajem my tez serdecznie pozdrawiamy Ciebie i wszystkie Twoje futrzaki.:loveu: Na drugim zdjęciu Peggi ma taką minkę, jakby chciała powiedzieć:.....zostawcie mnie u Uli. Nawet bez Meggi, ale nie chce wyjeżdżac w nieznany swiat..:shake: Bardzo martwi mnie milczenie i brak wiadomosci o Meggi......... Quote
margaret Posted January 15, 2012 Posted January 15, 2012 dostałam maila, myślę że rodzina rozważa oddanie Meggi bo nie widzą poprawy, natomiast co trzeba im dać na plus - martwią się co się stanie z Meggi gdy oni zrezygnują, zacytuję troszkę tę korespondencję, choć za każdym razem mam opory tak cytować, ale to chyba najlpeiej oddaje sytuację: Meegi jest z nami już 2 tygodnie i nie zmienia się. Cieszy się tylko, gdy rano wstajemy i kiedy idzie na dwór. Leży i nie reaguje nawet kiedy ją wołamy. Na spacerach jest bardzo grzeczna, nie ucieka kiedy ją spuszczę, z tego co zauważyłam bardzo lubi śnieg. ;))) Jest wesoła na dworze w domu wręcz przeciwnie. Nie chciałabym jej oddawać, ale nie chce aby była nieszczęśliwa. Bardzo się do niej przywiązaliśmy. Dalej boi się taty. Chciałabym wiedzieć, czy jeżeli oddałabym ją to jaki czeka ją los? Czy tamta rodzina ją weźmie ? Czy będzie jej dobrze? Nie chciałabym, aby wróciła do schroniska. Jest z nami już 2 tygodnie, wydaje mi się, że to dużo, aby sie przyzwyczaiła. Cały czas ma podkulony ogon, merda nim tylko jak np. ja wróce do domu lub ktoś inny, a potem wraca na swoje miejsce i leży. Jedyne co się zmieniło to to, że czasem szczeka i warczy na tate. Próbujemy ją rozbawić, ale ona nie chce. Zdarza się, że przyjdzie do nas. Ale zaraz idzie sie położyć. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.