Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Owszem, obiecałam Stonce, że się postaram.
Nie jestem jednak cudotwórcą i nie zmuszę nikogo, żeby przekazał mi dane, których nie chce przekazać.
Zastanawiałam się, kiedy powrócisz do tej sprawy, bo wpisy na Fb prędziutko skasowałaś.
Czyżbyś obawiała się konsekwencji prawnych za szkalowanie i obrażanie ludzi.
Uważasz, że tu ( jako osoba " anonimowa ") jesteś bezpieczna i możesz wyładowywać swoje frustracje na innych. Mylisz się, tu także nie jesteś anonimowa , ale na swoje nieszczęście , postów usuwać nie możesz.
Co takiego dobrego robisz dla zamojskich psiaków, oprócz czczej pisaniny, że czujesz się władna, żeby wymagać od innych i pouczać ich.
Może przeoczyłam, więc oświeć mnie, co zrobiłaś od czasu mojego pojawienia się na forum.
Ja nie widzę , żebyś pomogła jakiemukolwiek psu, a pisać to Ty lubisz. Tylko to jest forum poświęcone psom, a nie podbudowywaniu czyjegoś nadwątlonego ego.

Posted

[quote name='MaDi']


Jak można przyjść po psa do schroniska ze sznurkiem:shake::crazyeye::crazyeye::crazyeye:?
Albo ja czegoś nie kumam albo to jest nie do pojęcia...Przecież zyjemy w XXI.w, skąd taka ciemnota?Czy schronisko jest w stanie sprawdzić dokąd na tym sznurku zaprowadzono tego psa i w jakich warunkach przyjdzie mu "żyć"? Choć ten SZNUREK mówi sam za siebie:shake:...biedna psina:-(

Posted

ludzie uspokojcie sie widzicie tylko fotke, nie znacie okolicznosci, nie wiecie jak pies wyszedl, z czym po niego przyszli...
ja jak zabierałam Evite to też wyszłam z nią na sznurku, ba! pierwsze fotki do ogłoszeń sa z psem na sznurku! i co jakos mnie nikt nie chciał za to zjesc, bianka (dla której wyciągałam sunie) nie powiedziała nawet słowa na to że suka była na sznurku, tak jak pisałam wczesniej pojechałam po suke z transporterem ale szybko okazało sie ze dla Evity jest on bardzo łatwo i szybkootwieralny wiec co miałam zrobic nie majac smyczy? pan mi dał sznurek i go wzielam i jakos nie mam z tym problemu
okolicznosci sa rozne
czasem ludzie przyjezdzaja tak tylko obejrzec wstepnie psy bez przygotowania a na miejscu postanawiaja jednak ze biorą juz dzis pieska
czasem przyjezdzaja z transporterem a pies sie w niego nie miesci
czasem przyjezdzaja z za mała obroza bo wydawała sie dobra a jednak okazala sie zła
czasem przyjezdzaja po innego psa a decyduja sie na zupelnie innego na ktorego nie maja akurat obrozy
czasem przyjezdzaja z mysla ze wezma pieska malego na rece ale po wyciagnieciu okazuje sie ze psiak sie totalnie boi i chce zwiewac i jakos go trzeba trzymac na czyms na wszelki wypadek
i tak czasem przychodzi ktos zupelnie nieodpowiedzialny kto nawet nie pomyslal o obrozy bo psa chce na łancuch
mozliwosci jest jak widac duzo wiecej

Posted

Obys miała rację. Mi osobiście pies na sznurku kojarzy się BARDZO ŹLE. Z latami, kiedy jeździłam jako dziecko na wakacje do górskiej wsi - tam właśnie napatrzyłam się na tych psich męczenników, często z obierkami od ziemniaków w miskach, na metrowych łańcuchach i właśnie nieraz na sznurkach - kiedy je prowadzono w pola, żeby pilnowały ich przed dzikami przywiązane do metalowej beczki...

Posted

mi tez kojarzy się to źle i nie wygląda dobrze i mam obawy, ale nie bede wydawac wyrokow na podstawei jednej foty bo sama wiem ze całkiem neidawno z tego samego schronu sama wyjechałam z psem na takim samym sznurku a pies nie trafil na lancuch, ma obroze, smycz, legowisko i cudowny dom z rownie cudownymi ludzmi

Posted

na fb nie wykasowałam postów, sama się zdziwiłam, że zniknęły. Niestety, nie umiem kompletnie go obsługiwać, wiem tylko jak dodawać posty. Tak więc cię zaskoczę.

coś dłuuuuugi ten twój post odpowiedź na moje zapytanie o Łajtka. Długi i oczywiście zero konkretów. No ale niczego innego się nie spodziewałam, ani ja ani inni miłośnicy zaginionego Łajtka.

Posted

no i nie spodziewaj się, bo nawet jak coś napiszę o Łajtku, to nie będzie to skierowane do ciebie.
A na Fb zniknęły posty zawierające niezbyt wygodne dla ciebie pytania i informacje.
Miej choć trochę odwagi cywilnej, bo o nic bardziej szlachetnegO cię nie posądzam.
i JAKOŚ NIE WIDZĘ ODPOWIEDZI NA PYTANIE, CO ZROBIŁAŚ DLA ZAMOJSZKICH PSIAKÓW

Posted

O mój Boże, dziewczyny, weźcie dajcie już spokój, bo tutaj już przestało chodzić o psy. Nie lubicie się - trudno. Nikt nie musi jednak tego znosić. Niech każdy pomaga, jak umie i jak ma warunki. Skoro inni mogą, to Wy też.

Posted

[quote name='ladyswallow']o mój boże, dziewczyny, weźcie dajcie już spokój, bo tutaj już przestało chodzić o psy. Nie lubicie się - trudno. Nikt nie musi jednak tego znosić. Niech każdy pomaga, jak umie i jak ma warunki. Skoro inni mogą, to wy też.[/quote]

amen :-):-):-)

Posted

Jezu, w Nowodworze to było i tak, że pętlę z własnego szalika robiłam, żeby przeprowadzić nadprogramowego psa do auta i żeby mi nie zwiał po drodze a smycze w schronisku się skończyły, nie wiem ile bym wtedy za sznurek czy linkę dała, no litości ...

Posted

Uważajcie na panią Anię, która szuka średnio dużej suczki do domu z ogrodem, jest gdzieś z lubelskiego (nie napisała mi w końcu skąd jest, ale chciała do nas przyjechać i zobaczyć psiaki na żywo więc wnioskuję, że jest z niedaleka), do mnie pisała maile z adresu: ania_0984@...
Warunki jakie oferuje: dom z ogrodzonym ogrodem, ale sunia byłaby na początku przypinana na łańcuch, żeby się zaklimatyzowała :crazyeye: ale oczywiście oni kochają pieski i są dobrym domem... pies byłby spuszczany na noc i miał spacery od czasu do czasu... No i planują budowę kojca.
Powiedziałam, że na łańcuch nie wydajemy, a do kojca akurat ta sunia się nie nadaje. Zaproponowałam dwie inne sunie. Najpierw napisała, że nie mają tego "czegoś", a następnego dnia napisała że jednak zmienia zdanie i chciałaby przyjechać następnego dnia je zobaczyć. Powiedziałam, że zobaczyć można, ale nie wydamy psów póki nie będzie kojca. Najpierw napisała, że sunia biegałaby luzem do czasu zbudowania kojca, a zanim zdążyłam odpisać napisała drugiego maila w całkiem innym tonie: obraziła się i napisała parę niemiłych słów, m.in. że utrudniam, stawiam wciąż nowe wymagania itd. i że nie weźmie ode mnie żadnego psa.

Podejrzewam, że nadal będzie szukać suni (psa nie chce, bo ma tuje i będzie je obsikiwał) i może nie wspominać o łańcuchu. Niestety nie wiadomo kiedy i czy w ogóle ten kojec powstanie.

Posted

O zamojskim schronisku mam wyrobione zdanie i nawet gdyby pojawiły się tam nie wiem jakie cuda niewidy to zdania nie zmienię, wiecie jak to jest, trzeba zrobić tak, żeby było cudnie, przechodzę to cały czas w naszym schronie, bardzo się cieszę ze zwierzęta są w lepszej formie (te które można zobaczyć, wiele miejsc jest niedostępnych dla zwykłych śmiertelników), wiem że z zewnątrz wszystko musi wyglądać ok, u nas p. prezes mówi że "schronisko jest ładne", no jest, piękne wykoszone wybiegi, kojce nie przepełnione, ale co z tego, to nadal są ci sami ludzie, wiem jak kombinowali, knuli i jakie przekręty robili, oni sie nie zmienili, zmienił sie troszeczkę świat i oni muszą chociaz zachowywać pozory, musi "być ładnie", a zwierzaki nadal tak samo czekają, tak samo podgryzaja kraty i cierpią, nie mów mi Żuniu że kierownik sie denerwuje i nie poda miejsaca pobytu Łajtka bo to my jesteśmy złe, to jest cały czas ten sam pan od początku wątku który założyła jogi, myślisz że on się zmienił? Widziałaś zdjecia psów zabieranych z Zamościa, uważasz że tak powinny wyglądać? Ze to są psy zadbane, zdrowe???? Doprowadza mnie do szału to, że musimy włazić im cały czas w tyłki, bo co? Bo oni są kurde gromowładni? Mogą wszystko? Mogę się zeszmacić dla każdego jednego zwierzaka, moge prosić , błagać, płacić, ale jak długo tak mozna jezeli oni maja to gdzies i pielęgnują ta swoją chora nienawiść, jeżeli wolą odmówić pomocy psu bo tej pomocy chce udzielić ktoś kto im nie pasuje, to czy oni naprawdę chcą żeby było psu dobrze???

Handzia ja nie wiem co napisać, myślę że jeżeli wiedzą ze bedziesz to monitorowała to wszystko ok, pies nie będzie rozjechany ani skrzywdzony przez idotów, sprawdzaj po prostu co sie z nim dzieje, "zarezerwuj" psiaka i szukaj domu, to maluszek, ma szansę.

Posted

Stonka.
Ja nie twierdzę, że tam jest pięknie i wesoło. Dlatego robię wszystko , co mogę, żeby wyciągnąć ze schronu tyle psiaków ile się da.
Odnośnie Łajtka, to usłyszałam, że tylko upoważnionym osobom zostaną przekazane dane osobowe człowieka, który zabrał psa.Cały czas próbuję się czegoś dowiedzieć, ale na razie bezskutecznie. pamiętam o tym psiaku i mam nadzieję, że kiedyś dotrę do niego.
Nie znam pracowników schronu na tyle, żeby cokolwiek o nich powiedzieć. Jestem w stosunku do nich uprzejma ( tak jak do innych, którzy nie nadepną mi na odcisk ) i może dlatego udało mi się załatwić bez problemu parę adopcji i innych spraw ( kastracje ).

Posted

Jest tyle psów w tym schronisku, że na pewno starczy dla każdego. Wystarczy, że każdy zajmie się innym - wówczas nie będzie wojen i sporów. A z tym Łajtkiem to byłabym wdzięczna, gdybyście wybrały jeden temat do rozmów - tutaj wchodzą nowi ludzi nieraz, chcą pomóc, czytają kłótnie i od razu stwierdzają, że nie ma co. To jest wątek psów, a nie tego, co kto może, a czego nie może i co kto lubi, a czego nie.

Posted

[quote name='E-S']Jezu, w Nowodworze to było i tak, że pętlę z własnego szalika robiłam, żeby przeprowadzić nadprogramowego psa do auta i żeby mi nie zwiał po drodze a smycze w schronisku się skończyły, nie wiem ile bym wtedy za sznurek czy linkę dała, no litości ...[/QUOTE]
E-S być może mam takie spaczenie,że widząc sznurek i psa widzę jego dalszy los właśnie na tym sznurku.
Na szaliku długo by nie postał;)

Posted

Handzia - piesek sliczny, na pewno spodoba się komus, potrzeba tylko ogłoszeń.

A ja przypomnę Sabcię, która jest pod naszą opieką; Saba kiedys spała w łózku, była kochana i rozpieszczana, w zimie na spacerach noszona na rękach, zeby nie zmarzła. Jej Pani była lekko uposledzona umysłowo i gdy pojechała do szpitala - jej rodzice pozbyli sie obu suczek. Jedna nie przezyła, drugą zobaczyłysmy w zadrą w schronisku w fatalnym stanie psychicznym i od razu zabrałysmy.
Saba od wrzesnia szuka domu:(
A tak sunia czeka....


Czekam i czekam na ten dom i nic..........................


Posted

Widziałam wczoraj panią Sabci. Wydaje się zupełnie nieobecna-widocznie bierze jakieś psychotropy.Nie reaguje na mijanych ludzi, ale miłość do psów w niej pozostała-zatrzymała się i długo patrzyła na bawiące się moje czterołape szczęście.
Kiedyś z Sabą wychodził na spacery ojciec p. Agnieszki. Nigdy nie spuszczał jej ze smyczy. Sunia nie lubiła innych psiaków, gdy widziała jakiegoś w pobliżu szczekała. Zawsze była izolowana od innych psów i prawdopodobnie nie umiała się z nimi bawić.
Właścicielka bardzo dbała o swoje psiaki i nie wyobrażam sobie, co sunieczka musiała czuć, gdy została oddana do schronu.

Posted

[quote name='Żunia']Widziałam wczoraj panią Sabci. Wydaje się zupełnie nieobecna-widocznie bierze jakieś psychotropy.Nie reaguje na mijanych ludzi, ale miłość do psów w niej pozostała-zatrzymała się i długo patrzyła na bawiące się moje czterołape szczęście.
Kiedyś z Sabą wychodził na spacery ojciec p. Agnieszki. Nigdy nie spuszczał jej ze smyczy. Sunia nie lubiła innych psiaków, gdy widziała jakiegoś w pobliżu szczekała. Zawsze była izolowana od innych psów i prawdopodobnie nie umiała się z nimi bawić.
Właścicielka bardzo dbała o swoje psiaki i nie wyobrażam sobie, co sunieczka musiała czuć, gdy została oddana do schronu.[/QUOTE]
Bardzo smutne ,bardzo ...Wrażliwa chora osoba .Dlaczego rodzice zrobili jej taką krzywdę zabierając ukochane psy ???
Jezu nie mogę bo wyć się chce...

Posted

[quote name='Tola']Tak; od wrzesnia.[/QUOTE]

Mozesz napisac coś więcej o suni ? Ile ma lat jaki charakter i do jakiego domu jest polecana ? Bardzo proszę .Coś będe myśłąła ....Czy sunia jest w smutna czy kontaktowa od czasu rozłąki ?
Były podobno dwa ,Tak ? dwa zostaŁY oddane do schronu ?

Posted

[quote name='funia']Mozesz napisac coś więcej o suni ? Ile ma lat jaki charakter i do jakiego domu jest polecana ? Bardzo proszę .Coś będe myśłąła ....Czy sunia jest w smutna czy kontaktowa od czasu rozłąki ?
Były podobno dwa ,Tak ? dwa zostaŁY oddane do schronu ?
Tak, ta pani miała dwa psiaki, ten drugi chyba sporo starszy, ale to potwierdzi zadra, bo znała oba.

Saba ma 3 lata; po zabraniu ze schronu to był jeden wielki smutek- w oczach i zachowaniu.
[FONT=Verdana]Obecnie suczka trochę odżyła, jest energiczna, potrzebuje dużo ruchu. Niestety nie ma tego w Dt, ze względu na charakter pracy opiekunów, wiekszość czasu spędza w kojcu.[/FONT]
[FONT=Verdana]Bardzo zalezy nam na znalezieniu dobrego domu dla Saby, bo suczka tak czeka; widzicie na zdjęciach ten smutek w oczach.[/FONT]
[FONT=Verdana]Najlepiej czułaby się w domku z ogrodem albo w bloku, ale u ludzi, którzy prowadzą aktywny tryb życia.[/FONT]
[FONT=Verdana]Saba wcześniej mieszkała w bloku; potrafi chodzić na smyczy, zachowuje czystość. [/FONT]
[FONT=Verdana]Ma sporo cech teriera; polecana do domu bez kotów i ptactwa na podwórku. [/FONT]
[FONT=Verdana]Jeśli chodzi o stosunek do innych psów to nie przypominam sobie, aby zadra skarzyła się na konflikty z jej Pepsi, ale więcej napisze sama, bo Saba przebywała tam po sterylizacji.[/FONT]
[FONT=Verdana]Wiem, ze polowała na koty.[/FONT]

Posted

Co krok to jakieś psie nieszczęście. A tutaj jeszcze ludzkie, jak można zabrać chorej córce może jedyną radość w życiu? Przecież takie coś może jeszcze pogłębić chorobę czy depresję:shake: Co za ludzie...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...