Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

huhu, skąd ja to znam... na szczęście u mnie się po paru latach marudzenia udało uzyskac zwyciestwo.. do dziś matka nie może przeboleć :D

No nie wiem. Myślę, że pewnie sie nie uda. Ale trzeba próbować. Musisz wiedzieć dlaczego twoja mama nie chce psa i spróbowac kontrargumentować, zeby jej pokazac jak bez sensu ma zdanie. Gorzej będzie z powodem nie chce bo nie lubię :P No niestety. Z mamami zwykle tak jest że jak się zaprą to żadne argumenty nie pomogą.

Rozmawiaj. Ale nie bierz psa do domu i nie denerwuj dodatkowo. Masz zachecić do psa a nie zniechecić. A moze spróbuj trochę pod włos.. tzn. jesl wiesz ze jakaś rasa się podoba mamie, albo wiesz ze będzie lubiła małe puszyste pieseczki to weż ją na wystawę, albo zaproś znajomą do domu z psem który jest ładny i fajny.

  • Replies 79
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Wyjscie jest chyba tylko jedno...trzeba sie wyprowadzic zeby spelnic swoje marzenie o psie. Ja w wieku 19 lat przyprowadzilam psa do domu i po 3 dniach uslyszalam ze pies ma zniknac...wiec zniknal razem ze mna, spakowalam sie i po prostu wynioslam...
Teraz po paru latach stosunki z rodzicami sa wrecz idealne:loveu: I nawet moje psy polubili choc sie przyznac za bardzo do tego nie chca:evil_lol:
Ale ja to typ cholernika i nie polecam takiego zalatwienia sprawy;)
Nie badz egositka, pomysl o tym psiaku....co z tego ze bedziesz go miec jak w domu ciagle klutnie i ryzyko ze pies bedzie musial szukac innego domu.
Moze spokojna rozmowa za jakis czas jak napiecie opadnie o byciu DT??
A teraz chyba nic innego nie pozstaje jak wolontariat w schronisku zeby miec kontakt z psiakami ,a przy okazji mozna im pomoc :)

Posted

Jeśli rodzina nie zgadza się na psa, to nie sprowadzaj go do domu (dziwię się, że TOZ wydał Ci psa, no chyba, że nie znali sytuacji), bo gdy zwierzę traktowane jest jak problem, to staje się problemem - ze szkodą dla siebie i dla otoczenia.

Nie każda rodzina da się namówić na psa. W takiej sytuacji pozostaje tylko pójście "na swoje" - wtedy możesz sprowadzać taką ilość zwierząt, jaką tylko uda Ci się utrzymać, a rodzinie nic do tego.

Posted

Moja mama była całe zycie zdeklarowaną antypsiarą....mimo mojego sprowadzania psów na siłę, mimo moich protestacyjnych głodówek, mimo, płaczu, histerii, etc. Najdłużej zdołałyśmy z siostrą uchować psa w domu przez pol roku, a potem niestety mama wynalazła sposob by się go pozybyć - rozwinęła się u mnie alergia...

Pogodziłam sie z tym, ze nie mogę mieć psa. Potem dorosłam i zachorowałam dość poważnie. Wtedy powiedziałam, że mam już swoje lata i nikt mi dyktował nie bedzie, co mi wolno a co nie, i sprowadziłam do domu pierwszego Yorka ( bo nie uczula niby -g..o prawda...) i to się okazało strzałem w dziesiątkę! :) Moja mama nie chciała w ogole psa, tylko nie chciała psów duzych - Yorki jej tak podpasowały, ze bez problemu łyknęła drugiego i mam dwa psy :) Okazało się ze problemem był rozmiar psów, które sprowadzałam do domu - mama z początku też krzywiła się że mnie z Yorkiem wyrzuci z domu i zebym nawet nie probowała, ale jak przyprowadziłam do domu szczeniaka, to zwariowała :D Robiła mu ubranko na drutach juz na drugi dzien, bo malenstwo marznie :evil_lol: I teraz kiedy mieszkam juz sama, to mama dzwoni i się dopytuje jak psiaki, a kiedy mieszkałam jeszcze w domu to nawet sama biegała z własnej woli z nimi na dwór, co wczesniej było nie do pomyslenia, przy kundelkach i bulterierze które gosciły u nas w domu.
Wiec moze zastanów się nad jakąs małą, słodka, sliczną rasą. To jak widać na antypsiarzy dziala :evil_lol:

Posted

W domu,gdzie mieszka więcej niż 1 osoba należy uszanować opinię innych.Takie są zasady współistnienia w gospodarstwie domowym. Próbując usilnie sprowadzić psa -działasz wbrew woli mamy,która ma prawo nie lubić zwierząt,bądź nie życzyć sobie ich w domu. Wszyscy tu jesteśmy miłośnikami psów,ale nie można uszczęśliwiać innych ludzi na siłę i wymuszać na nich tejże miłości do czworonożnych. Przyjmowanie zwierząt w Twojej sytuacji uważam również za bezcelowe ze względu na dobro zwierzęcia: przyjmowanie, oddawanie..:shake:

Chcesz psa? Poczekaj aż będziesz samo stanowić o sobie na własnym gruncie.
Zapewne mając własne mieszkanie nie życzyłabyś sobie,by ktoś wymuszał na Tobie brak posiadania zwierzaka. To działa w obie strony,jakie masz prawo wymuszać na mamie akceptację czworonoga,który notabene jest absorbujący i obecny w życiu każdego mieszkańca domu?W mniejszym bądź większym stopniu,ale każdy odczuwa jego obecność.

Poczekaj,aż się wyprowadzisz.

Posted

moze głupia rada ale pogadaj na spokojnie i poznaj powody nastawienia takiego, ja od dziecka chcialem miec psa ale mama była na NIE. W koncu udało sie i mam psa i co sie okazuje:crazyeye: ze to jej kochany pies itp i z czasem wyszedl powód negatywnego nastawienia, poprostu bała sie utraty psa tzn u niej w pracy jakiejs kolezance psiak odszedł za TM i to moja mame nastawilo negatywnie - ona nie chciała tego przechodzic i wolała nie miec psa ( takie pojscie na łatwizne).

Posted

miloszz8 napisał(a):
moze głupia rada ale pogadaj na spokojnie i poznaj powody nastawienia takiego, ja od dziecka chcialem miec psa ale mama była na NIE. W koncu udało sie i mam psa i co sie okazuje:crazyeye: ze to jej kochany pies itp i z czasem wyszedl powód negatywnego nastawienia, poprostu bała sie utraty psa tzn u niej w pracy jakiejs kolezance psiak odszedł za TM i to moja mame nastawilo negatywnie - ona nie chciała tego przechodzic i wolała nie miec psa ( takie pojscie na łatwizne).


Problem w tym, że rozmawiałam i to wiele razy:placz: ale matka wynajduje zawsze ze 100 powodów na NIE:angryy: a to, że podwórko jest za małe( 30m2) i na psa nie ma miejsca, a to,że bedzie brudził w mieszkaniu( pies miałby mieszkać na podwórku):angryy:, a to,że zniszczy jej ogród( czyli przez max miesiąc doprowadzi go do całkowitej ruiny):angryy:, ale najcześciej jest to cytuje ''NIE BO NIE'':angryy:

Posted

Alba1986 napisał(a):
a to,że zniszczy jej ogród( czyli przez max miesiąc doprowadzi go do całkowitej ruiny)

Wierz mi, pies potrafi doprowadzić ogród do całkowitej ruiny w czasie znacznie krótszym, niż 30 dni.

Są oczywiście psy, które tylko spokojnie spacerują po trawie i ścieżkach, ewentualnie wygrzewają się na słońcu, lub odpoczywają w cieniu, ale większość lubi kopać, kopać i jeszcze raz kopać (rozkopywać grządki, trawniki, wykopywać cebulki całe rośliny z korzeniami), biegać - hamować, biegać - hamować (czym większy pies, tym bardziej zdewastowane podłoże), deptać, tarzać się, sikać i robić kupy, a nawet obgryzać drzewka, kwiaty, zrywać całe firany bluszczu itd.

Dlatego obawy Twojej mamy są jak najbardziej zasadne.

Posted

Alba, wybacz, ale mam wrazenie, ze rodzicielka wie wiecej o psach niz Ty.
Dokladnie opisuje zachowanie planowanego przez Ciebie zaprzegowca.
I wyraznie sobie tego nie zyczy.
Poza tym, to co piszesz, to nie bardzo sie kupy trzyma, skoro mieszkacie juz z jedna suczka, przy domowniku nastawionym negatywnie do posiadania psow, a jednak akceptujacym ja ....
http://www.dogomania.pl/forum/f39/czy-syberian-husky-moze-mieszkac-w-bloku-136150/index5.html#post12204953

Posted

Zdecydowanie nie można nikomu wprowadzić psa do domu na siłę. To nie chomik, kanarek czy rybka, choć nawet nad tymi można by dyskutować. Ja byłam w odwrotnej sytuacji - mama chciała mnie na siłę obdarować bojownikiem z żabą do towarzystwa. No sorry, ale jeśli nie chcę zwierzaka pod dachem, to znaczy, że nie chcę i już. Wyliczanie powodów na nic się nie zda. A gdy chodzi o psa, który jest pełnoprawnym członkiem rodziny, nie siedzi w akwarium, ale ma znacznie poważniejsze potrzeby "społeczne", to już naprawdę musi być zgodna decyzja wszystkich, którzy będą z nim dzielić "cztery kąty".

Posted

Moja rada: wyprowadź się jeśli koniecznie chcesz psa.
Po prostu pewnych rzeczy się nie da zmienić, nic na siłe, nie kazdy musi lubić psy i chcieć takiego zwierzaka w domu, koniec, kropka.

Posted

U mnie było tak: mama absolutnie na nie, boi się psów, nie lubi kudłów, 'smrodu' psa, piachu w domu i łóżku, tata psów się nie boi, lubi je, ale też na nie, bo ja dziecko byłam i niedojrzała. I tak do 18go roku życia. Po 18stce mojej urodziły się kolegi suczce szczeniaki mixy goldena i przyszedł pokazać nam jedną sunię. Oczywiście musiałam przytargać do domu i mamie pokazać, bo taka fajna malutka kuleczka, w sumie było to bez podtekstów, bo i tak była już zamówiona. Na psa namawiałam dłuugo i bezskutecznie odkąd się mówić tylko nauczyłam ;). Kilka czy kilkanaście dni po wizycie ze szczeniorką moja mama wzięła mnie na rozmowę i powiedziała, że mogę tamtą sunię wziąć. Był to najwspanialszy moment w moim życiu, ale musiałam wytłumaczyć, że nie da się jej akurat wziąć bo jest zamówiona. Mamuśka się trochę zmartwiła, ale ja postanowiłam szukać szybko szczeniaka, żeby się nie rozmyśliła :evil_lol:. No i koleżanki taty znajomy akurat miał suczkę, która dopiero co urodziła. Zamówiłam suczkę i tak oto po 6 tygodniach dostałam małą wystraszoną kulkę wyciągniętą z budy- Hexę :loveu:. Mama nie chciała się na początku dotykać do psa, zarzekała się, że ona wyprowadzać psa nie będzie i karmić również nie chce tego. Pierwsza noc- spokój, psisko przespało grzecznie, ja poleciałam rano ją wysiusiać. Druga noc- psica ze mną na łóżku, jak wstałam koło 6.30 to mama mnie poinformowała, że nie muszę wstawać bo już suńkę wyprowadziła :-o i tylko śniadanie muszę jej dać. Później nastąpił podział spacerów między mamę a mnie (samo się tak jakoś zrobiło ;)), ale karmienie to tylko ja i tata czasem. Do tej pory mama karmi Hexolinę tylko jak już musi, a że mamy własne podwórko to wypuszcza ją/ wychodzi przed dom każdy. Spacery tylko do mnie należą, bo nikt więcej nie ma cierpliwości żeby się szarpać z wariatką.
U nas dało się wszysto grzecznie i spokojnie załatwić, wyszło na to, że z własnej nieprzymuszonej woli rodzicom się psa zachciało. Teraz jest trzecim dzieckiem rodziców, do tego rozpuszczonym. Na każdego rodzica jest inny sposób ;). U mnie płacz, nerwy, obrażanie, sprowadzanie psów, wrzaski i nawet próba wyprowadzenia się z domu (wiek ok. 13 lat) zdały się na nic.

Ale się rozpisałam...

PS. Chomik u mnie wyprowadzić się musiał w trybie natychmiastowym, psy zgarniane z ulicy czy kot miały jednak większe szanse zostania kilka dni :evil_lol:.
Nie będę opisywać co się działo jak mama ujrzała dobermana w domu któregoś dnia :diabloti: (następnego dnia już go nawet dotknęła, ale szok niezły przeżyła :evil_lol:), tata jednak bardziej wyrozumiały był, bo razem telewizję oglądali.

Posted

Przeglądając posty napisane przez Ciebie można się zdrowo pogubić w tych historiach... Najpierw załatwiający się amstaff znajomego, później bity amstaff znajomego. Następnie sunia husky.
Pisałaś również,że miałaś amstaffa a teraz masz suczkę kundliczkę 9 letnią...to jak to w końcu jest?

Posted

grallinka napisał(a):
Przeglądając posty napisane przez Ciebie można się zdrowo pogubić w tych historiach... Najpierw załatwiający się amstaff znajomego, później bity amstaff znajomego. Następnie sunia husky.
Pisałaś również,że miałaś amstaffa a teraz masz suczkę kundliczkę 9 letnią...to jak to w końcu jest?


Przede wszystkim dwa pierwsze posty dotyczą tego samego psa!:angryy: Jest to ok 2 letni amstaff adoptowany ok 1,5 roku temu ze szczecińskiego schroniska. Sprawa trafiła do TOZu i została pomyślnie rozwiązana, a właściciel( współlokator mojego chłopaka) upomniany. Owszem od pewnego czasu zamierzam sama adoptować psa, stąd kilka postów w tym temacie:razz:, a że w planach mam adopcje suczki syberiana stąd kilka pytań odnośnie tej rasy. Wspomnianiana suczka mieszaniec trafiła do nas jako szczeniak jeszcze kiedy w domu, królował mój amstaff. Jeżeli masz wiecej pytań zapraszam na priv:diabloti:

Posted

Poniewaz modzi jakos dziwnie skleili tematy, pierwsza czesc dyskusji jest tu:
http://www.dogomania.pl/forum/f25/jak-przekonac-rodzicow-zgodzili-sie-na-adopcje-psa-ze-schroniska-135270/

ALba, z laski swojej, nie zachowuj sie jak rozkapryszona nastolatka, z nastawieniem "bo mi sie chce i juz".
Gralinka nie pierwsza zwrocila uwaga, ze w historii cos nie gra, mama z nastawieniem negatywnym do kolejnego psa, dobrze znajaca chyba specyfike szpicow, a jednoczesnie akceptujaca zadomowiona juz sunie, wiec?
Czyzby jednak opieka nad sunia nie byla z Twojej strony zachwycajaca?
Co z problemami, jesli sie pojawia przy 2 suniach? Zaprzegowce, to nie mile miski, zgodne i ukladne w stosunku do innych psow.

Posted

karjo2 napisał(a):
Poniewaz modzi jakos dziwnie skleili tematy, pierwsza czesc dyskusji jest tu:
http://www.dogomania.pl/forum/f25/jak-przekonac-rodzicow-zgodzili-sie-na-adopcje-psa-ze-schroniska-135270/

ALba, z laski swojej, nie zachowuj sie jak rozkapryszona nastolatka, z nastawieniem "bo mi sie chce i juz".
Gralinka nie pierwsza zwrocila uwaga, ze w historii cos nie gra, mama z nastawieniem negatywnym do kolejnego psa, dobrze znajaca chyba specyfike szpicow, a jednoczesnie akceptujaca zadomowiona juz sunie, wiec?
Czyzby jednak opieka nad sunia nie byla z Twojej strony zachwycajaca?
Co z problemami, jesli sie pojawia przy 2 suniach? Zaprzegowce, to nie mile miski, zgodne i ukladne w stosunku do innych psow.


:crazyeye: Moja matka nie ma o żadnych psach pojęcia.( Pies ze zdjęcia to mały mieszaniec a nie syberian:diabloti:) I moja matka nie potrafi się nią zająć jak należy. A były wcześniej w domu dwa psy i świetnie się ze sobą dogadywały. Obecnym opiekuje się tylko ja, płacąc za weterynaża, bo matka twierdzi, że kundelki nie chorują:razz: więc szczepić ich nie trzeba. Uważa też, że małemu psu starczy podwórko, żeby zaspokoić potrzebe ruchu:razz: A pies to z mojej strony nie jest tylko chwilowy kaprys ale '' przyjaciel'' którym wbrew zdaniu mojej matki potrafie się zająć jak należy.

Posted

Inez napisał(a):
Moja rada: wyprowadź się jeśli koniecznie chcesz psa.
Po prostu pewnych rzeczy się nie da zmienić, nic na siłe, nie kazdy musi lubić psy i chcieć takiego zwierzaka w domu, koniec, kropka.


Dzięki za rade;) Ale nad tym już pomyślałam i obecnie szukam sobie lokum gdzieś blisko terenów zielonych żeby pies mógł się wyszaleć:eviltong:

Posted

Nie czytasz ze zrozumieniem :shake:.
W sklejonym watku dookreslilas, dlaczego mama nie chce psa, swietnie wie, jak bedzie zachowywal sie zaprzegowiec, wymienione zostaly wady, ktore jej konkretnie przeszkadzaja, a sa scisle zwiazane z posiadaniem szpica.
Poza tym, nie jest az tak przeciwna psom, skoro juz jakis jest w domu...
No i to entuzjastyczne nastawienie, ze jakos to bedzie, z Twojej strony, hmmm.

Posted

to po co Ci kolejny,poprzedni się znudził, w życiu bym Ci psa pierwotnego nie dała, nawet nie wiesz z czym to jest związane,a z podejściem że jakoś to będzie, to nie powiedziałabym, że dałabyś radę wyszkolić psa, tym bardziej takiego i czy by Ci się chciało opiekować tamtym i biegać z nowym i jeszcze z tego co zrozumiałam masz amstafa ze schroniska,tak? to pies po przejściach plus husky, który ze względu na wygląd i podniesiony ogon no i dominacyjny charakter jest często nietolerowany przez psy

Posted

smerfetka123 napisał(a):
to po co Ci kolejny,poprzedni się znudził, w życiu bym Ci psa pierwotnego nie dała, nawet nie wiesz z czym to jest związane,a z podejściem że jakoś to będzie, to nie powiedziałabym, że dałabyś radę wyszkolić psa, tym bardziej takiego i czy by Ci się chciało opiekować tamtym i biegać z nowym i jeszcze z tego co zrozumiałam masz amstafa ze schroniska,tak? to pies po przejściach plus husky, który ze względu na wygląd i podniesiony ogon no i dominacyjny charakter jest często nietolerowany przez psy


Przede wszstkim Alba 1986 ma obecnie tylko jednego psa - kundelke juz starsza, amstafa zadnego nie ma ;)
Ja tak z innej beczki, jak w ogole wyobrazasz sobie pln dnia z dwoma psami, w tym jednym mlodym, aktywnym , a drugim starszawym - spacery wspolne odpadaja, kundlczka nie dotrzyma wam kroku. Nawet jesli uda Ci sie wynajac mieszkanie t liczysz sie z kosztami , ktoremoga sie pojawic w wyniku ewentualnych sklonnosci niszczycielskich psa??? A te moga byc naprawde spore. W godzine pies jet zdolny porobic zniszczen na kilka tysiecy - uwierz :evil_lol:
Przypuscmy , ze pracujesz 8 godzin, godzina na dojazd w obie strony , i po powrocie musisz poswiecic MINIMUM te 2,5 godziny nowemu pieskowi, a co ze starszym???
A co bedzie jak sie roztaniesz z Tz??? Wrocis do mamy, bo nie bedzie Cie stac na samozielne utrzymanie, a psa oddasz do schroniska z powrotem???- bo mama raczej z tego co slysze nie przywita Waszej trojki z otwartymi ramionam :evil_lol:
Czy masz kogos , kto w przypadku Twojego pozniejszego powrotu z pracy wyjdzie z psem???
Liczysz sie z tym, ze praktcznie po powrocie z pracy w dni powszednie nie bedziesz mogla z domu wychodzic - bo sa psy???
Wiesz na wiosne i lato, fajnie miec psy, ale jesien i zima - u nas na pomorzu zazwyczaj deszczowa :evil_lol: to nie najfakniesza pora na spacerki z pieskami, nawet jesli bedzie padalo, to od dlugiego spaceru sie nie wymigasz - chyba ze bedziesz chciala miec zjedzone mieszkanie i oddawac wlascicielowi kase :)
Wiesz ja bym na Twoim miejscu wynajela to mieszkanie i zobaczyla jak sobie radzisz z jednym psem, ile masz czasu po posprzataniu, ugotowaniu, zrobieniu prani itp, po tych obowiazkach ktore zazwyczaj sa porozdzielane na wszystkich domownikow ;)

Inna sprawa , ze naprawde nie popisalas sie dojrzaloscia , biorac psa na tymczas pomimo braku zgody Twojej mamy i oddajac go z powrotem :shake:

Posted

smerfetka123 napisał(a):
to po co Ci kolejny,poprzedni się znudził, w życiu bym Ci psa pierwotnego nie dała, nawet nie wiesz z czym to jest związane,a z podejściem że jakoś to będzie, to nie powiedziałabym, że dałabyś radę wyszkolić psa, tym bardziej takiego i czy by Ci się chciało opiekować tamtym i biegać z nowym i jeszcze z tego co zrozumiałam masz amstafa ze schroniska,tak? to pies po przejściach plus husky, który ze względu na wygląd i podniesiony ogon no i dominacyjny charakter jest często nietolerowany przez psy


To chyba ty źle zrozumiałaś!! Amstaff o którym pisałam posty nie jest mój:razz: należy do jednego ze znajomych mojego chłopaka. I poprzedni pies mi się nie znudził.:angryy: Mam go 9 lat, niestety ma pewnego rodzaju kontuzje po wypadku samochodowym i nie może pokonywać zbyt długich dystansów dlatego chce zaadoptować haszczaka ze schroniska. Wcześniej rzeczywiście miałam amstaffa ale nie był ze schroniska tylko kupiony jako szczeniak:razz: i jedynym powodem dla którego go nie mam jest to że miał ciężką kontuzje biodra i problemy z chodzeniem, na starość:-( i niestety musiałam go uśpić.

A apropo tego, że sobie nie poradze to podam ci pewien przykład psa uratowanego przed smiercią głodową porzuconego w lesie. To była sunia mieszaniec owczarka miała coś około 5 miesięcy jak ją znalazłam i była w strasznym stanie. Najprawdopodobnniej była bita bo do tej pory boi się gwałtownych ruchów. Ale byłam jedyną osobą która się nią zainteresowała i postanowiła złapać. Dziś suczka ta należy do moich sąsiadów i ma się dobrze. I to ja ją układałam. Wiec nie sądze bym nie potrafiła sobie poradzić z układaniem szpica:razz: Zwłaszcza, że amstaff, którego miałam był typowo sportowym psem. Rower, długie wędrówki i bieganie po lesie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...