Jump to content
Dogomania

Visenna

Members
  • Content Count

    773
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

About Visenna

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Biography
    Marta S.
  • Location
    Zachód. Dziki. I Wawa obecnie
  • Interests
    Konie, jeździectwo
  • Occupation
    Instruktor jazdy konnej
  1. Co to była za hodowla, ktoś wie?? POdobno te co udało im się nie siedzieć w klatkach wygrywały wystawy, więc to musiała być znana baba!
  2. Abstrahując od filmu będącego tematem wątku - muszę powiedzieć, ze bywam w Policach u rodziny, i w starych i w nowych, i jakoś tych agresywnych kotów nie widzialam. Dodam też że mam dwa Yorki, które do kotów się garną i zawsze podbiegną jak widzą, i podbiegały do kotów w Policach i też nigdy jakoś nie były atakowane, kot po prostu jak widział że pies biegnie to wstawał i odchodzil/uciekał. A dziwne, bo często był dwa razy większy od mojego psa, zwłaszcza tego młodszego, mógł go spokojnie załatwić. Coś mi się wydaje, że ktoś tu nie lubi zwyczajnie kotów i koloryzuje ile wlezie, bo zdażył się jeden kot z charakterem który potrafi pogonić szczekającego na niego psa, albo kotka, która nie chciała pozwolić na zagryzienie młodych. A to, że koty atakują dzieci, "przechodzące pod krzaczkami"..no loool. Moze są wściekłe, niee, sory - na pewno są wsciekłe :>. Albo moze nie życzą sobie brania na ręce i ciągania przez dzieciarnię po podwórku? Bo w Szczecinie jest masa kotów i dzikich, i wypuszczanych z domu, i oswojonych, ale bezdomnych i żadne nie atakują ludzi, chyba że zagrożone i w panice. A przez 30 lat jak mieszkam w Szczecinie, tak znam JEDNEGO kocura, ktory zaczepiony przez psa nie bał się zaatakować, reszta co najwyżej fuknie i w nogi, jesli ma gdzie. A i tak w sumie tego kocura oskarzam bezpodstawnie, bo nigdy nie zaatakowal mi psa ( miałam wtedy bullteriera), tylko po prostu jak nas widział to nie uciekał, a mój pies się nim interesował. I to, że kot potrafi się obronic i nie da się przegonic wiem od kolegi ktory miał boksera i powiedzial mi, ze kot dał psu po pysku kiedy ten podszedl zbyt blisko..sama tego nie widziałam, żeby ów kocur był agresywny - nie zaczepiany był spokojny! Jak kazdy kot. [b]Poproszę o nazwę ulicy Polic w której grasują te koty mutanty - zamierzam się tam przejechać przy najbliższej okazji i potwierdzić te rewelacje[/b], narazić siebie i psy na podrapanie i atak - może złapię sobie takiego kota do pilnowania chałupy... Żenada. Napisz dziewucho od razu, że nie lubisz kotów i tyle, a nie ideologię dorabiasz, bo tu siedzą ludzie ktorzy się zajmują zwierzętami osobiscie, i znają ich zachowania i możliwości. I naprawdę, powtórzę za Berek " szablozębne" te koty.
  3. Visenna

    PSY i KOTY jako "produkt rolno-zpożywczy z Polski!!!

    NIe zrozumialas. To chodzi o wprowadzenie swiadectw zdrowia, żeby umożliwić podróż z psem czy kotem do tych krajów, a nie pozwolenie na eksport ich mięsa, tam wyraźnie napisano cytuję: " w celu ułatwienia podróży ze zwierzętami towarzyszącymi" do krajów Meksyk i Ukraina. A dalej "domowe psy i koty". A nie hodowlane, czy mięsne. Ale to nie do końca wina Twojego niezrozumienia, tylko niezręczności tego dokumentu, mrożone nasienie wołowe tez występuje tam i zgodzę się że można to nazwać produktem rolnym, ale żeby rolno-spożywczym? :D Po prostu nie mieli gdzie wetknąć tego punktu o podrózy wiec wsadzili tu. Inny tytuł zatem powinien nosić ten dokument, a moze powinien mieć dopisek : "i podróży ze zwierzętami domowymi" czy coś w tym stylu, ale jak widać, głowny inspektorat wet. słabo dbał o dobór wykształconych pracowników ;)
  4. Visenna

    Pies pociera "pupcią" o dywan

    Albo jest zarobaczony i go swędzi.
  5. Visenna

    Kopulowanie z psami

    :roll: No swietna rada, a moze coś więcej? Bo wiesz, moj jeden też tak robi i jak mu tlumaczę że nie wolno, to nie chce skubany słuchać. Myslę że gdyby autorka potrafiła psu zabronić, toby tutaj wątku nie musiała zakładać. Niestety natura bywa silniejsza niż zakazy, też mam ten problem i wiem ze karcenie psa działa tylko na chwilę.
  6. Visenna

    Jak reagujecie na chamstwo innych psiarzy? [2]

    [quote name='WATACHA']Pewnie do kuwety robiła :shake:, bo i o takich pomysłach słyszałam[/QUOTE] No i co w tym takiego dziwnego? Są Yorki ( zwłaszcza suczki) które jak pada, to w ogole nie chcą wyjść z klatki, a wyciągnięte na dwór kiedy jest mróz wręcz piszczą i chcą wracać natychmiast, nie ma mowy żeby się załatwiły. Rozumiem że na siłę psa ciągnąć, tak? Czy pozwolić lać na dywan, bo nauczenie psa kuwety to wielka ujma na honorze?
  7. Visenna

    Okropne przepisy - zbieranie kup

    Diano...Visennie ;) Dziecinne czy nie droga Sybel, ale przynajmniej w temacie ;)
  8. Visenna

    Konflikt między Husky a Goldenem

    Hmm, a jak wygląda dzień Ajli? Proszę opisz co robi suczka, od rana od obudzenia, do wieczora kiedy idziecie spac.
  9. Na moje dwa Yorasy dzieciaki zawsze wołają że to blizniaki ( w avku - no podobieństwo wybitne :) ) albo że to mamusia z córką...heh u "mamusi" to moze faktycznie nie widac, ale "córce" jajko dyda jak dzwon Zygmunta, a i siusiak nienajkrótszy :D
  10. Visenna

    Psy srają gdzie popadnie

    [quote name='panbazyl']w kazdej spoleczności trafiają się chore psy - na trawniku też się załatwiają te zdrowe i chore. Więc kontakt ze skażonym miejscem istnieje nadal.[/QUOTE] Ale zdecydowanie mniejszy, bo psy nie są zmuszone załatwiać się w jedno małe, ograniczone miejsce. Chyba że by brać pod uwagę betonowe centra miast gdzie trawnik 2 na 2 to jedyna zielona przestrzeń. Na nieograniczonej przestrzeni mogę odciągnąć psa od miejsca najczęściej "używanego" przez inne, w tzw. "psiej toalecie" nie mam wyboru.
  11. Visenna

    Psy srają gdzie popadnie

    [quote name='Martens'] I moje pytanie, gdzie mam sikać, jeśli w domu nie ma mnie 6-8 godzin, a toalet dla ludzi ani śladu? [/QUOTE] ....nie na moje drzwi...:evil_lol: :grin: ..żart ;)
  12. Visenna

    Psy srają gdzie popadnie

    [quote name='Martens'] Mnie tylko zdziwił pomysł xxxx52 "mandaty dla sikających ludzi" - bo to trochę paranoja, skoro psy i koty leją niemal wszędzie, i nie mówię tu o pijaczkach lejących na elewację, tylko przeciętnej osobie, której zachce się siku, a toi toia jak na lekarstwo w promieniu kilometrów, tak jak u mnie.[/QUOTE] Ja mam na ten temat trochę inne spojrzenie, z racji mieszkania "w wieży" ;) Moj budynek to zabytkowa kamieniczka, z łukowatą wnęką-bramą, zasłania ją wysoki murek ( prawie wysokości czlowieka) od przodu, a po bokach krzaki, ogródek, zieleń, brzozy. Uroczy zakątek, gdyby nie....Jak się stanie w owej wnęce (głęboka na jakieś pół metra zanim dojdziemy do drzwi) to nie widać nas - skwapliwie z tego korzystają właśnie wszelkiego rodzaju kulturalni, przeciętni ludzie , których "przypili". A już apogeum jest jak są jakieś imprezy na pobliskich Wałach Chrobrego, wtedy nasze drzwi regularnie robią za toaletę :evil: Ile razy idę sobie chodniczkiem do domu, a tam gość stoi tyłem i leje mi na drzwi, noż mandat to k...wa za mało!!! Zresztą tam facet - i babska tam potrafią kucać. A jak nie na drzwi, to z tylu budynku, tam mam takie zejscie do kotłowni, i placyk z murkiem, a dalej krzaki i drzewa, tu z kolei jest ulubione miesce pijaczkow na libacje, bo z tylu drogi, pieknie zielono i policja nie widzi, ale pijaczki chodzą się załatwiać przynajmniej w krzaki, choć z racji podwórka i tak smród idzie w okna, a ci "normalni" leją przy drzwiach. Serio - wolę psy z ich kupami i sikami, które znów hasają po niewielkim otoczonym scianami z trzech stron boisku które jest zaraz za murkiem co zasłania bramę. Nie ma porównania, psie tak nie smierdzi, a u nas nikt nie sprząta, przynajmniej w tej czesci miasta gdzie mieszkam, tutaj darmowe woreczki na klatkach schodowych jeszcze nie zagoscily, mozna je dostac chyba tylko w zoologach. Moze na duzych osiedlach jest inaczej, nie wiem, ale scisle centrum raczej nie sprząta.
  13. Visenna

    Psy srają gdzie popadnie

    [quote name='pauli_lodz']co do wrzucania do koszy ludzkich a nie tylko psich, co do wątpliwości czy wrzucać do ludzkich a nie psich, co do całego tematu kosze a osoby grzebiące w śmieciach - ja ciągle widuję gdy taki człowiek idzie sobie swoją trasą i zagląda do koszy - to do koszy na psie klocki zagląda również, mimo że są podpisane i naprawdę rzadko można tam znaleźć coś innego niż worek z wiadomą zawartością.[/QUOTE] No wlasnie wcale nie rzadko - ludzie widzą kosz i traktują go jak kosz, wrzucają tam każdy śmieć jaki mają kierując się skądinąnd słusznym założeniem, że lepiej wrzucic do byle jakiego kosza niż rzucić na ziemię. Gdyby tam były tylko psie kupy, toby tam nie grzebali, grzebią z nadzieję na zalezienie czegos innego - chyba że również zakładasz że robią to dla samej "przyjemności" grzebania. Tu nie chodzi o to zeby mieć moralniaka że bezdomny natknie się na psia kupę, nie można mieć moralniaka przez to że się postępuje słusznie. Chodzi o to żeby nie wypowiadać się w stylu "bo ktos sobie musi pogrzebać", trzeba brać pod uwagę innych ludzi - wszystkich, nawet tych na marginesie spoleczenstwa. Mnie np bardziej żal smieciarzy, bo grzebiący moze wybrac gdzie sobie grzebie, a smieciarz musi zając sie każdym smietnikiem - u mnie w parku np notorycznie wszystkie smietniki są porozciagane po glebie przez gawrony. Smiecie są porozdziobywane, rownież te "psie" smieci. Ktos to musi zebrać z tej ziemi... a psie torebki oferowane przez miasto np w Warszawie są o kant d..y obic - tekturka po zebraniu nawet malutkiego gowienka juz nie daje się ksztaltowac bo umazana, woreczek papierowy tragedia, ani tego dobrze zawinąc ani zgniesc, bo się prostuje, ani zawiązać - jak smieciarze to zgarniaja to na sto procent gowno się z tego badziewia wysypuje. ps. Tak gadacie ze psie gowno zanieczyszcza glebę i takie tam..a ja się tak zastanawiam, jak smieciarze wywozą te gowna, to jak myslicie, gdzie one ladują? W kosmosie? Bo ja myslę ze na wysypisku, tam gdzie inne smieci. Czy naprawdę to jest tak spora róznica, czy kupa laduje na ziemi w parku, czy np na wysypisku w takim Klaudynie, ktory jest na przedmiesciach Wawy i też tam mieszkają ludzie? Przeciez tam też się dostaje do gleby?? Co prawda dzieci nie bawią się raczej na wysypisku, ale zaniezyszczenia w glebie potrafią wędrować, wody gruntowe i takie tam... Pomijając oczywistą kwestię estetyki i czystosci, niewdeptywania i etc - niech mnie ktoś uświadomi kto się zna, co dzieje się z psim łajnem po wywiezieniu przez smieciarzy, bo mnie się wydaje ze ono zmienia tylko i wyłacznie miejsce leżenia :)
  14. Visenna

    Psy srają gdzie popadnie

    [quote name='alekseyka']Jest powód dla którego niektóre psy zjadają własne gówno mimo, że fizycznie wszystko z nimi ok. Mają tak na przykład psy myśliwskie (szczególnie suki - usuwają swoje ślady) bądź osobniki nieśmiałe i niepewne siebie (w tym samym celu).)[/QUOTE] Tak tak, tylko ja cały czas mówię o cudzym, nie w własnym. Niepewność siebie i nieśmiałość = problem behawioralny = coś co należy pomóc psu pokonać. [quote]ile razy kąpiesz swoje psy ... w avatarku widzę jorki , to pewno co chwilę .... więc co Ty wiesz o zapachu psim ... non stop się obsrywa i obsikuje ...[/quote] Vectra, błagam..nie pogrązaj sie, bo trafiasz kulą w płot :) ...chcesz powąchać mojego psa? Da sie załatwić, tylko nie krzyw noska, bo jak to dwa samce niekastrowane, zapach mają intensywny, ale mnie on akurat nie przeszkadza, nawet go lubię. Albo spraw sobie faktycznie Yorka, to będziesz wiedziała o czym w ogole piszesz, bo rozbawiasz mnie setnie, jako właścicielkę chyba pierwszych Yorków w Szczecinie, które były strzyżone bez tzw falbanki brzusznej, bo notorycznie ją sobie obsikiwały. Groomerzy patrzyli na mnie jak na wariatkę - jak to, York piesek i bez falbanki?! I jako właścicielkę Yorków, które notorycznie sikały sobie wzajemnie na głowy, bo jeden był juz w trakcie obsikiwania sygnału innego samca, a drugi własnie rozpoczynał fazę jego wąchania w zwiazku z czym podstawiał łepetynę tam, gdzie pierwszy już znaczył. Swoje psy kąpię - nie uwierzysz! - zajebiscie rzadko, poniewaz obsikiwane firanki zostały obcięte. Czasem tylko muszę umyć jednemu badz drugiemu same łebki, ale też rzadko poniewaz bardzo pilnuję by były w miarę daleko od siebie na spacerach gdy widze ze zaczynają oznaczać "włosci". One kąpią się same, kiedy mamy jakiś wypad nad jezioro. Myte są własciwie tylko na swieta, kiedy wracamy do Szcz-na i mozemy je umowić do salonu, poniewaz nienawidze tego robić sama. ps. wcześniej miałam bullteriera..nie wdeptywał... [quote] nie trzeba latać po wetach , by znaleźć przyczynę gastryczną .... wystarczy znać swoje psy , obserwować , łyknąć troszkę informacji o różnych takich tam ... np zmienić karmę , odrobaczyć ... a smakosze są , poszukaj , jest tu niejeden wątek na dogo o tym ... psy nie tylko zjadają kupki jak są chore , źle żywione ... robią to np z nudów , albo łapią zły nawyk od innego psa - często od matki , która sprząta po swoich dzieciach .... przyczyn jest wiele ... smakosza jak nazywam to pieszczotliwie ... fachowo nazywa się koprofagiem [/quote] No brawo brawo - a co ja przed chwilą napisałam wyzej? Przyczyny psychiczne! - nuda, zły nawyk - nic, czego by nie należało wykorzenić i nic co nazwano by normalnością. ps. wiem ze koprofagia, wiem...używam po prostu Twoich sformuowań. Dobra, to do niczego nie prowadzi, a ja mam juz dosyc udowadniania swojej prawdomównosci i tego, ze nie mam urojen :roll: zatem EOT.
  15. Visenna

    Psy srają gdzie popadnie

    [quote name='evel']Mnie przeszkadzają tak samo jak mycie mojego własnego psa, który wejdzie w jakieś nieposprzątane psie g..., często o takiej konsystencji, że się płakać chce :roll: [/QUOTE] Tak abstrahujac od sprzątania - te wasze psy węchu nie mają, czy jak? Ja mam obecnie dwa psy, 4 i 5 lat, wczesniej miałam 2 lata bulteriera, jeszcze wczesniej rozmaite kundle się przewijały i nigdy żaden pies mi w kupe nie wlazł, nigdy. W zadnej najdzikszej zabawie to sie nie zdażyło, ani po ciemku, ani w biegu. Jedyne g..o jakie moje psy miewały na sobie to końskie, kiedy probowały się nim bawić. Przciez kupa to slad zapachowy innego psa, żadnemu psu nie zależy zeby nosic na sobie ślad innego osobnika...
×