Jump to content
Dogomania

Visenna

Members
  • Content Count

    773
  • Joined

  • Last visited

1 Follower

About Visenna

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Biography
    Marta S.
  • Location
    Zachód. Dziki. I Wawa obecnie
  • Interests
    Konie, jeździectwo
  • Occupation
    Instruktor jazdy konnej
  1. :roll: No swietna rada, a moze coś więcej? Bo wiesz, moj jeden też tak robi i jak mu tlumaczę że nie wolno, to nie chce skubany słuchać. Myslę że gdyby autorka potrafiła psu zabronić, toby tutaj wątku nie musiała zakładać. Niestety natura bywa silniejsza niż zakazy, też mam ten problem i wiem ze karcenie psa działa tylko na chwilę.
  2. [quote name='WATACHA']Pewnie do kuwety robiła :shake:, bo i o takich pomysłach słyszałam[/QUOTE] No i co w tym takiego dziwnego? Są Yorki ( zwłaszcza suczki) które jak pada, to w ogole nie chcą wyjść z klatki, a wyciągnięte na dwór kiedy jest mróz wręcz piszczą i chcą wracać natychmiast, nie ma mowy żeby się załatwiły. Rozumiem że na siłę psa ciągnąć, tak? Czy pozwolić lać na dywan, bo nauczenie psa kuwety to wielka ujma na honorze?
  3. Diano...Visennie ;) Dziecinne czy nie droga Sybel, ale przynajmniej w temacie ;)
  4. [quote name='pauli_lodz']co do wrzucania do koszy ludzkich a nie tylko psich, co do wątpliwości czy wrzucać do ludzkich a nie psich, co do całego tematu kosze a osoby grzebiące w śmieciach - ja ciągle widuję gdy taki człowiek idzie sobie swoją trasą i zagląda do koszy - to do koszy na psie klocki zagląda również, mimo że są podpisane i naprawdę rzadko można tam znaleźć coś innego niż worek z wiadomą zawartością.[/QUOTE] No wlasnie wcale nie rzadko - ludzie widzą kosz i traktują go jak kosz, wrzucają tam każdy śmieć jaki mają kierując się skądinąnd słusznym założeniem, że lepiej wrzucic do byle jakiego kosza niż rzucić na ziemię. Gdyby tam były tylko psie kupy, toby tam nie grzebali, grzebią z nadzieję na zalezienie czegos innego - chyba że również zakładasz że robią to dla samej "przyjemności" grzebania. Tu nie chodzi o to zeby mieć moralniaka że bezdomny natknie się na psia kupę, nie można mieć moralniaka przez to że się postępuje słusznie. Chodzi o to żeby nie wypowiadać się w stylu "bo ktos sobie musi pogrzebać", trzeba brać pod uwagę innych ludzi - wszystkich, nawet tych na marginesie spoleczenstwa. Mnie np bardziej żal smieciarzy, bo grzebiący moze wybrac gdzie sobie grzebie, a smieciarz musi zając sie każdym smietnikiem - u mnie w parku np notorycznie wszystkie smietniki są porozciagane po glebie przez gawrony. Smiecie są porozdziobywane, rownież te "psie" smieci. Ktos to musi zebrać z tej ziemi... a psie torebki oferowane przez miasto np w Warszawie są o kant d..y obic - tekturka po zebraniu nawet malutkiego gowienka juz nie daje się ksztaltowac bo umazana, woreczek papierowy tragedia, ani tego dobrze zawinąc ani zgniesc, bo się prostuje, ani zawiązać - jak smieciarze to zgarniaja to na sto procent gowno się z tego badziewia wysypuje. ps. Tak gadacie ze psie gowno zanieczyszcza glebę i takie tam..a ja się tak zastanawiam, jak smieciarze wywozą te gowna, to jak myslicie, gdzie one ladują? W kosmosie? Bo ja myslę ze na wysypisku, tam gdzie inne smieci. Czy naprawdę to jest tak spora róznica, czy kupa laduje na ziemi w parku, czy np na wysypisku w takim Klaudynie, ktory jest na przedmiesciach Wawy i też tam mieszkają ludzie? Przeciez tam też się dostaje do gleby?? Co prawda dzieci nie bawią się raczej na wysypisku, ale zaniezyszczenia w glebie potrafią wędrować, wody gruntowe i takie tam... Pomijając oczywistą kwestię estetyki i czystosci, niewdeptywania i etc - niech mnie ktoś uświadomi kto się zna, co dzieje się z psim łajnem po wywiezieniu przez smieciarzy, bo mnie się wydaje ze ono zmienia tylko i wyłacznie miejsce leżenia :)
  5. [quote name='evel']Mnie przeszkadzają tak samo jak mycie mojego własnego psa, który wejdzie w jakieś nieposprzątane psie g..., często o takiej konsystencji, że się płakać chce :roll: [/QUOTE] Tak abstrahujac od sprzątania - te wasze psy węchu nie mają, czy jak? Ja mam obecnie dwa psy, 4 i 5 lat, wczesniej miałam 2 lata bulteriera, jeszcze wczesniej rozmaite kundle się przewijały i nigdy żaden pies mi w kupe nie wlazł, nigdy. W zadnej najdzikszej zabawie to sie nie zdażyło, ani po ciemku, ani w biegu. Jedyne g..o jakie moje psy miewały na sobie to końskie, kiedy probowały się nim bawić. Przciez kupa to slad zapachowy innego psa, żadnemu psu nie zależy zeby nosic na sobie ślad innego osobnika...
  6. Hmmm.. kiedyś był odcinek Zaklinacza, w którym Cezar pracowal z psem który szczekał na konie i w ogole słabo je tolerował. Może poszukaj go w necie, Magdalenko. Ja ze swej strony dodam że moje oba Yorki potrafia się zachować w stajni, bo są tam po prostu zabierane od szczeniaka i się przyzwyczaiły, ale ich wytrzymałość ( zwłaszcza starszego) kończy się, gdy w stajni zrobi sie głośno ( np konie zaczynają walić w boksy przy karmieniu, ogier zacznie rżeć, ktoryś koń się odsadzi i narobi hałasu kopytami) - wtedy uciekają na zewnątrz budynku, zwłaszcza starszy. Na ujeżdżalni są grzeczne, zazwyczaj leżą gdzieś obok przeszkody, kiedyś dawały się też grzecznie "wygonic" z ujeżdzalni, nawet gdy byłam w siodle - ne wiem jak by było teraz, bo od pewnego czasu w stajni je zamykam - jednak to male psy, a niech się kon spłoszy, pies mu się zaplącze pod nogi..albo niech poczują suczkę w cieczce na wiosce.. nigdy nie sprawiały w stajni kłopotów ani nigdy nie uciekały, ale po kiego wała ryzykować? Zwłaszcza ze przy koniach jest mi jednak sporo wygodniej BEZ psów. Fajnie by było żeby inni też uznali że pies w stajni jednak przeszkadza, nawet ten grzeczny. Szczytem wszystkiego były ostatnio zawody w Warce - czyjś kundel ganiał za właścicielem po rozprężalni. Był grzeczny, na konie nie reagowal, ale jednak włóczył się za włascicielem, a rozprężalnia i tak już była za mała na te 15-20 koni z których czesc galopowala, część spacerowała stępem każdy w inną stronę, część stała w róznych miejscach oglądając aktualny przejazd, a jeszcze inna część skakała przeszkody "na żywiol". No sajgon, a między tym wszystkim ten pies - jak dla mnie powinien zostać natychmiast wyrzucony z terenu rozpręzalni- razem z właścicielem. Pies na zawodach ok, ale na smyczy i z dala od miejsc gdzie się jezdzi. Ale to w sumie nic, bo potem inny psiak wbigł na parkur w czasie czyjegoś przejazdu - na szczęście trzymał się z dala od konia, ale to i tak jest w ogole nie do pomyslenia! Ze strony sędziow, obslugi parkuru, zero reakcji...
  7. [quote name='ageralion']I Sandra, osoba ktora od tak dawna zajmuje sie adopcjami psow, tego nie zauwazyla i oddala psa do domu, gdzie mial kontakt z dzieckiem? To jest skrajna nieodpowiedzialnosc. I ja tez wiem, kto zawinil, to oczywiste niestety.[/QUOTE] Oo, następna wszechwiedząca :). A skad Ty wiesz, ze miał? Są Święta, moze przyszła rodzina w odwiedziny, może na co dzien NIE MA TAM dziecka? Znajdziesz nam kandydata do adopcji psa, który NIGDY w zyciu nie będzie miał styczności z ludzmi mającymi dzieci, odetnie się dla piesiunia od całej rodziny swojej? Ludzie, litości... Dzieci są wszędzie - nawet gdyby gosc był pedofilem z orzeczonym zakazem do zblizania się do jakichkolwiek dzieci, to nadal pozostają wyjscia na spacer z psem - dzieci są wszędzie! WSZĘDZIE. Wlascicelowi Ziba mogły do drzwi zapukać chocby harcerki z ciasteczkami... Agresywny pies powinien być uspiony, a nie oddawany do "domu bez dzieci", bo nie ma takich domów, każdy ma znajomych, rodzinę, przyjaciól, którzy prędzej czy później dzieci mieć będą. Jestem tego najlepszym przykładem, dzieci nie znoszę i nie mam, a jednak nie potrafię uciec od ich obecności w moim osobistym domu, incydentalnej i sporadycznej, ale jednak. Aha- jakby ktos pytał znow do kogo mam pretensje, to odpowiadam: do tych co byli aktywnie przeciwko pomysłowi uspienia Ziba, czy równie agresywnego Bastera.
  8. [quote name='agaga21']od początku było wiadomo, że zibo nie znosi dzieci. nowy właściciel nie powinien pozwolić na to, by pies miał kontakt z dzieckiem. szkoda dziecka strasznie ale winę ponosi jak zwykle nieodpowiedzialny dorosły.[/QUOTE] Ty czytasz sama siebie? Takie psy się usypia, a nie szuka im właścicieli, mieszkających w dzikiej głuszy, gdzie nie będzie innych ludzi, a zwłaszcza dzieci. Dzieci są na calej planecie ziemskiej, nie można założyć, ze właściciel, choćby najbardziej odpowiedzialny, będzie w stanie ZAWSZE dopilnować by dzieci nie były w zasiegu wzroku psa! Jesteś chętna na obarczenie samej siebie ciagłym pilnowaniem, zeby te pies nie znalazł się w poblizu dziecka? Skarzesz sie na dobrowolny zakaz odwiedzin rodziny ze wzgl. na psa? Ten pies atakował poza tym nie tylko dzieci - jakkolwiek wina za takie zachowanie zapewne leży po stronie ludzi, to mimo wszystko takie psy się usypia, a nie "daje im kolejną szansę"...na zagryzienie kogoś... A pisanie że wina lezy po stronie czlowieka, to okrucieństwo wobec rodziców tej dziewczynki. BYłaś przy tym, ze wiesz, ze to czyjaś wina? Mnie zaatakował kiedys pies, zwykły burek do kolana, siedzial uwiązany na sznurku przy panu swoim na targu, a ja jako dziecko przechodziłam z tatą obok, kiedy sie rzucił. Nie zdążył z zębami, pan odciągnął za sznurek, ale pazurami poorał mi łydkę. Czyja wina? Gość, starszy dziadek w ogole nie spodziewał sie ataku, ja psa nie prowokowałam. A tak w ogole to : "Pies dostał szanse opiekun znał jego przeszłość i zagrożenie był świadomy wieku i doświadczeń psa. Dbał starał się wykastrował go.............. niestety to nie wystarczyło". "Dziecko nie było pozostawione samo sobie z psem. Pies wchodził do mieszkania po spacerze. Opiekun nie zawinił" - tak wyglądał atak Ziba.Tyle w temacie.
  9. A moje dwa uwielbiają mandarynki, pomelo i jabłka. Lubią tez pomarańcze i banany, ale zdecydowanie mandarynki rządzą ;) Generalnie zeżrą każdego owoca jakiego im dam, ale nie daję wszystkich- gruszki i sliwki - wiem co mi się dzieje w jelitach po nich, wiec psom tego oszczędzam :D
  10. Po dwóch latach bracia wrócili z adopcji, są teraz w hotelu. Koszt miesięczny za dwa psy to 800 złotych miesięcznie, który spadł na jedną osobę prywatną. Dotychczasowa pomoc w sumie – 188 złotych jednorazówki. Dorzucisz złotówkę dla Paka i Astora? Wspomożesz jakkolwiek?

    http://www.dogomania.pl/threads/134003-Po-dwóch-latach-zwrot-bracia-wrócili-są-w-hotelu..potrzeba-800-zł.-proszę-o-pomoc

  11. Visenna

    tlusta karma

    Moje psy jedzą Hills'a Presciption diet l/d - masakrycznie tluste, ręką się im nie podejmuję nasypywać chrupek ;) Jak zabieralam psy do pracy i bralam karme dla nich w woreczku to potem nie moglam jej z tego worka wysypac, bo sie przyklejała :) Dodatkowo ta karma jest smaczna - czego my juz z moimi niejadkami nie przerobilismy - od royali przez bosche, biomille, orijeny...i zawsze chlopaki mieli dlugie zęby na karmę, też podejrzewalam ze chodzi o jej suchość. Dopiero jak okazalo sie ze maly ma problemy watrobowe, wet nas przestawil na tę karmę. Ona co prawda jest weterynaryjna ( psy wątrobowe cięzko przyswajają, wiec ta karma jest dosc mocno odżywcza), ale je ją rowniez moj zdrowy pies ( nie ma wyjscia- nie mogę go karmic niczym innym bo maly mu podjada, wiec muszą jesc to samo) i nareszcie to cos, co oba jedzą chętnie i bez marudzenia, a i zdrowemu karma sluzy. Weci mowili ze moze na niej tyc, ale nic sie takiego nie dzieje, pies jest okazem "sportowca" ;) i w ogole oba to wulkany energii i radosci :)
  12. Visenna

    Orijen dla Yorka?

    No jesli jej dajesz mieso, to nie licz ze bedzie jesc co innego :D jak moja mama podkramiala mi psy gotowanym, to na najdrozsze kary mi patrzec nie chcieli - musisz sie zdecydowac, albo to, albo to. Oczywiscie mozesz od czasu do czasu dac psu cos innego, ale to naprawde nie czesciej niz raz na dwa-trzy tygodnie , bo jesli chcesz by jadla karmę, to podstawą musisz zrobic karmę ( taka specyfika Yorkow, jak pokazesz ze jest szansa na cos innego to Cie do rozpaczy doprowadza glodowka, a zmusza do dania tego innego). Moje mają karmę w misce i juz - chcą to jedza, nie chca nie jedza...potrafią robic strajki dwudniowe, ale potem ida i grzecznie jedza. Doprowadzilam do tego, ze moge spokojnie raz w tygodniu podac puszke miesna, codziennie dostają jogurt naturalny i nie marudza na karme. No i owoce i warzywa, ale to juz z reki, nie z miseczki. Wracając do Orijena -sprobuj, ale postaraj sie dostac od kogos troche, albo jakies probki wydęb skads, bo to dosc droga karma i skzoda zebys miala pelen otwarty worek, jak pies Ci powie "spadaj, nie jem" ;) Ja swoje traktowalam niebieskim - bodaj rybnym - bo gdzies wyczytalam ze jest najlepszy..teraz wiem ze nie warto kierowac sie opiniami na forach, bo nie dla kazdego psa to samo bedzie najlepsze. Moim nie sluzyl.
  13. A co w momencie, kiedy pies rozumie ze mu nie wolno, kiedy nie spimy? I czeka sobie tak do 3- 4 w nocy, kiedy jest pewien ze spimy ( bo spimy i to twardo!) i wtedy się pakuje do lozka? Co z takim delikwentem zrobic? Budze sie rano a tu kundel pod kolderka sobie spiocha w najlepsze......zgoniony w nocy jak sie obudze owszem, grzecznie idzie spac gdzie indziej, a rano...znow pod kolderka. To ten mniejszy/ciemniejszy z awatara...a jak to dranstwo sie rozpycha, no szlag by go! Chlopa 1,90 m i 100 kg zywej wagi potrafi zepchnac na skraj lozka...:loveu:
  14. [quote name='isabelle30']nie dawaj bron Boze psu do wypicia wody utlenionej! jest silnie toksyczna, niszczy nieodwolalnie sluzowke zoladka, przelyku![/QUOTE] Hmmm...ja ten sposob znam z tego forum... No niewazne- nie daje sie psu do wypicia całej butelki przeciez, tylko odrobinę, no i w ostatecznosci! - jesli pies zjadł coś slilnie trującego to lepsza woda utleniona niż smierc psa? Ja byłam zmuszona raz podac mojemu yorkowi- dostał pół łyzeczki od herbaty...nic mu się absolutnie złego nie stało, nie zatruł się, ma cały przełyk i żadnych problemów zołądkowych. Amba- moze warto zasięgnąc porady innego weterynarza? Tamten robiłi psu jaklies badania, czy tak na oko powiedział?
  15. [quote name='KONICZYNKA 47']A masz link do tego sklepu? .[/QUOTE] tylko taki: [url]http://www.go-sport.pl/default1.asp?nodeid=564[/url] Niestety Go sport nie wprowadził czegoś takiego jak Decathlon, że mozna sobie w internecie sprawdzic co w danym sklepie jest dostępne :(
×
×
  • Create New...