Jump to content
Dogomania

MORIS ma Dom..- jeden z trójki dzikich psów poznaje życie u boku człowieka.


Recommended Posts

  • Replies 961
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Popular Posts

No to pierwsza się dowiesz...hihi.... od siebie dodam,że każde Moriskowe słówko jest prawdziwe.....Morisek zostaje z nami na zawsze.

Aniu,miałaś prawo napisać to co widziałaś na własne oczy a nie coś tam zasłyszane,nawet gdy być może nie każdemu się to podoba.Każdy ma dzięki temu możliwość wyboru, czy chce nadal umieszczać psy w ta

Może i lepiej niż było pod krzaczkiem,   Moris od trzech dni w końcu przełamał barierę i chyba stwierdził,że dwa inne pokoje w domu też mogą być i nie tylko jego posłanko

Posted Images

12 godzin temu, WiosnaA napisał:

Teraz przyjechała do nas sunia Bona  z filmiku niżej.

Rzadko bywam na fb,sporadycznie zajrzę w opis pieska,które tam są przedstawiane.Często "wpadałam" na pieski podobne do mojego Lakusia[*] ,(niektórzy może pamiętają jego historię z przed 10 lat),ale na zerknięciu się kończyło.

Tu było inaczej...i wzięłam Bonę do siebie:(

Nie wiem,czy dam radę coś zmienić w jej życiu...ale bardzo bym chciała choć odrobinę:(

https://www.facebook.com/jednoserceniedarady/videos/1220130801490559/

Z Moriskiem Ci się udało, to i Bonie pomożesz :) Z serca Ci tego życzę.
Morisek  był bardzo związany z Amiczkiem, bardziej niż to było widać.  Cierpi teraz biedactwo  :( 

Link to post
Share on other sites
19 godzin temu, Nesiowata napisał:

Biedny   Morrisek...

 

11 godzin temu, elik napisał:

Z Moriskiem Ci się udało, to i Bonie pomożesz :) Z serca Ci tego życzę.
Morisek  był bardzo związany z Amiczkiem, bardziej niż to było widać.  Cierpi teraz biedactwo  :( 

Tak Elu, bardziej niż ja myślałam :(

8 godzin temu, Poker napisał:

Bona jest bardzo wycofana ,ale chyba i tak jest lepiej niż było z Moriskiem. Może on się zajmie Boną i stanie się jej oparciem i przewodnikiem.

 

Moris był "tylko" dziki w przeciwieństwie do Bony.Nie doświadczył  schronu,nie doświadczył krzywdy od człowieka , nie miał złych skojarzeń i to był nasz plus.Po prostu nie znał żadnych bliskich relacji z człowiekiem,uczył się tego powoli,a jego odważny i ciekawski charakter bardzo pomagał  w oswajaniu.

W Bonie odwagi zero :( ,jest bardzo łagodna, została określona przez behawiorystkę jako wpół dzika sunia, mocno skrzywdzona.
W jej oczach nie widzę dzikości,na lekki dotyk nie reaguje teraz przerażeniem jak było u Morisa,więc pewnie widywała ludzi blisko siebie,ale wiele zła od nich doznała:(

Była 9 miesięcy w hotelu z behawiorystą,przez ten czas nie zrobiła żadnego postępu :(, żadnego kroku,totalnie wycofana sunia, nie opanowała smyczy.

Nie znana jest jej historia sprzed Radys ani jak długo była w schronie.

Częściowa jej dzikość i zło którego doświadczyła będzie trudne do naprawienia,o ile w ogóle możliwe:(:( poza tym uważam,że  z odważniejszym psem łatwiej pracować,łatwiej "naprawić", przekonać do czegoś .

Szukali Bonie podwórka i budy,garażu  i to jej mogę zaoferować ... ale chcę spróbować inne życie pokazać. Po pierwszych próbach widzę,że szanse mam marne,że się uda, by nie powiedzieć bliskie zeru :(:(

Może akurat Moris coś zdziała...wie już,że teraz on ma być szefem,zobaczymy.

7 godzin temu, [email protected] napisał:

Bardzo biedna sunia...

Z Radys... nadal działają? :(

Nie wiem,czy działają...Bona ze schronu została zabrana w kwietniu,przez przypadek.

Link to post
Share on other sites

Wiosno przytulam przytulam 

Boneczka cudna zazna wszelkiego najpiekniejszego spokojnego milosci ciepla u Ciebie 

 Morisek napewno tez odzyje 

 Z calego serca   z caluniej duszy pozdrawiam 

Link to post
Share on other sites
Dnia 4.02.2021 o 23:39, WiosnaA napisał:

Jak się już ogarniemy na wsi z rozbudową domku,to wezmę Moriskowi do towarzystwa odważnego,wesołego pieska/sunię.

Teraz przyjechała do nas sunia Bona  z filmiku niżej.

Rzadko bywam na fb,sporadycznie zajrzę w opis pieska,które tam są przedstawiane.Często "wpadałam" na pieski podobne do mojego Lakusia[*] ,(niektórzy może pamiętają jego historię z przed 10 lat),ale na zerknięciu się kończyło.

Tu było inaczej...i wzięłam Bonę do siebie:(

Nie wiem,czy dam radę coś zmienić w jej życiu...ale bardzo bym chciała choć odrobinę:(

https://www.facebook.com/jednoserceniedarady/videos/1220130801490559/

 

 

Bona z Radys? wyciągnięta dawno temu przez Fundacje Jedno Serce Nie da rady??? o kurde ....:) suuuper, że do Ciebie trafiła <3

ps. nie poddawaj się i nie zniechęcaj. to że była tyle czasu w hoteliku z behawiorystą to niestety nie oznacza że jakoś szczególnie z nią pracowano...nie wiem oczywiście nic dokładnie, nawet jaki to był hotelik, ale po prostu- co dom to dom. A Ty jesteś osoba bardzo doświadczoną w opiece nad trudnymi przypadkami. Ja wierze, że się uda, za kilka tgodni będzie zdjecie uśmiechniętej Bony

  • Like 1
Link to post
Share on other sites
2 godziny temu, kiyoshi napisał:

Bona z Radys? wyciągnięta dawno temu przez Fundacje Jedno Serce Nie da rady??? o kurde ....:) suuuper, że do Ciebie trafiła <3

ps. nie poddawaj się i nie zniechęcaj. to że była tyle czasu w hoteliku z behawiorystą to niestety nie oznacza że jakoś szczególnie z nią pracowano...nie wiem oczywiście nic dokładnie, nawet jaki to był hotelik, ale po prostu- co dom to dom. A Ty jesteś osoba bardzo doświadczoną w opiece nad trudnymi przypadkami. Ja wierze, że się uda, za kilka tgodni będzie zdjecie uśmiechniętej Bony

Kiyoshi..wiesz,że uparciuch jestem,łatwo nie poddam.Trzymaj kciuki!
Tak,Bona jest z "Jedno Serce..."

Nie wiem,specjalistą nie jestem,dopiero drugą dobę jest u mnie,ale kurczaki..,no ja nie widzę u niej dzikości,tylko że krzywdy dużej musiała doznać:( ,serce pęka:(,a próby ze smyczą,to jedna wielka tragedia:(
Poprosiłam już swoją behawiorystkę o pomoc w wyjściu,która wynosiła Moriska.Bonie szeleczki sama założyłam, ale z wyniesieniem sama nie dam rady:(:(

 

  • Like 3
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Zima pełną gębą... szkoda drzewek :(
Trzymam mocno kciuki za Moriska, Bonię i Ciebie. Masz ogromne serce i jesteś wytrwała... wierzę, że powolutku Bonnie poczuje się u Ciebie bezpiecznie.

Link to post
Share on other sites

Zupełnie jak moja Inka! Z doświadczenia z nią wiem, że dopóki nie przekona się, że z Twojej strony nic jej nie grozi, niestety nie poczyni żadnych postępów. A to może potrwać. Wiem, to nie brzmi zachęcająco, ale KTO JAK NIE TY? jej pomoże?? Inka dała radę, ja mimo miotających mną uczuć od irytacji (na tzw. ludzi) poprzez zniechęcenie i brak wiary w zmianę, zniecierpliwienia brakiem postępów też zdałam egzamin :)) Całym sercem jestem z Tobą i sunieczką! Mam nadzieję, że Moris weźmie na siebie rolę opiekuna i przewodnika dla Bony. Trzymajcie się! Pozdrawiam

Link to post
Share on other sites
Dnia 6.02.2021 o 10:02, WiosnaA napisał:

Kiyoshi..wiesz,że uparciuch jestem,łatwo nie poddam.Trzymaj kciuki!
Tak,Bona jest z "Jedno Serce..."

Nie wiem,specjalistą nie jestem,dopiero drugą dobę jest u mnie,ale kurczaki..,no ja nie widzę u niej dzikości,tylko że krzywdy dużej musiała doznać:( ,serce pęka:(,a próby ze smyczą,to jedna wielka tragedia:(
Poprosiłam już swoją behawiorystkę o pomoc w wyjściu,która wynosiła Moriska.Bonie szeleczki sama założyłam, ale z wyniesieniem sama nie dam rady:(:(

 

 Z modlitwa za Was  za Boncie za wszystkie istoty  WOŚP zlicytowała serduszko za ponad milion złotych - Po godzinach

Link to post
Share on other sites
Dnia 6.02.2021 o 10:54, elik napisał:

O rany, ale Was zasypało   przestraszony2.gif.0e0f424795b6f509cb0b7885256b85cf.gif

Brak śniegu o tej porze roku, to przykre, ale jego nadmiar to czasem dramat.

Ręce od szuflowania już bolą.:(....tunele mamy na uliczkach,prawie jak za dawnych czasów:)

Dnia 6.02.2021 o 11:40, Tyśka) napisał:

Zima pełną gębą... szkoda drzewek :(
Trzymam mocno kciuki za Moriska, Bonię i Ciebie. Masz ogromne serce i jesteś wytrwała... wierzę, że powolutku Bonnie poczuje się u Ciebie bezpiecznie.

Więcej czasu mam zimą dla Moriska i powoli się ogarnie chłopak,..przyzwyczaja do nowej sytuacji.

Dnia 6.02.2021 o 11:55, pyra napisał:

Zupełnie jak moja Inka! Z doświadczenia z nią wiem, że dopóki nie przekona się, że z Twojej strony nic jej nie grozi, niestety nie poczyni żadnych postępów. A to może potrwać. Wiem, to nie brzmi zachęcająco, ale KTO JAK NIE TY? jej pomoże?? Inka dała radę, ja mimo miotających mną uczuć od irytacji (na tzw. ludzi) poprzez zniechęcenie i brak wiary w zmianę, zniecierpliwienia brakiem postępów też zdałam egzamin :)) Całym sercem jestem z Tobą i sunieczką! Mam nadzieję, że Moris weźmie na siebie rolę opiekuna i przewodnika dla Bony. Trzymajcie się! Pozdrawiam

Też tak myślę,ale czy w ogóle zdoła choć trochę zaufać :(....na razie grama postępu nie robi:(...psychicznie jest totalnie zniszczonym psem:(:(

Dnia 8.02.2021 o 07:49, [email protected] napisał:

:)

 

"Twoja" kotka jest rewelacyjna:)... to terapeutka Morisonka :)

Dnia 8.02.2021 o 09:28, Nadziejka napisał:

 Z modlitwa za Was  za Boncie za wszystkie istoty 

Dziękuję Ewuniu.

Link to post
Share on other sites

Dobre wieści, oczywiście poza tym szuflowaniem  :)  Ślicznie wyglądają razem. Chyba już są jakieś  maleńkie postępy, bo widać, że sunia zainteresowana Moriskiem, a to świadczy o tym, że coś się zmieniło w jej główce. I niech sie zmienia dalej i to jak najszybciej  :)

Link to post
Share on other sites
 Z calej duszy jestesmy z Wami 
Cudowne psie serdunka wzajemnie beda sie wspierac
Wiosno trzymajcie sie trzymajcie stokrotki  cieplutko
Dzien za dniem bedzie coraz lepiej 
Link to post
Share on other sites
3 godziny temu, elik napisał:

Dobre wieści, oczywiście poza tym szuflowaniem  :)  Ślicznie wyglądają razem. Chyba już są jakieś  maleńkie postępy, bo widać, że sunia zainteresowana Moriskiem, a to świadczy o tym, że coś się zmieniło w jej główce. I niech sie zmienia dalej i to jak najszybciej  :)

Eluniu,nawet na włos nie ma:(:(...Bona patrzy na Morisa,ale bez krzty zainteresowania,bardziej że ja blisko i co się wydarzy...nawet powąchać nie próbowała do tej pory Morisa ,odwraca głowę jak  leciutko się zbliżył,...nic nie powącha,siedzi cały czas w tym kąciku :(:( z głową uniesioną,spiętą przy nas...pozycję zmienia jak nikogo nie ma..sii i koo w nocy jak cisza na podkłady przy kanapie,nie wyjdzie nawet na korytarz (Morisek do garażu chodził),przy nas nawet łapki nie poprawi:(...oczkami niby obserwuje co robimy,ale wzrok jest "pusty","tępy"....

Mieliśmy dwa spotkania z behawiorystką, obie podejrzewamy depresję u suni.Pyszczek,który mi wydawał się jakiś spuchnięty,behawiorystce wygląda na krzywy,przetrącony.

Wetka miała przyjechać do nas poniedziałek,bo sunia nie ma szczepienia,ale przez te śniegi dotrzeć nie może,może jutro,to obejrzy Bonusię.

Behawiorystka pociesza,że dam radę,ale ja ciemność widzę :(....

Moris też zachował się dziwnie przy pierwszym spotkaniu.Wszedł do pokoju delikatnie,w ogóle nie zbliżył się do Bony,nie zerknął nawet w jej stronę,obwąchał jedynie podłogi,miski, i udając że Bony nie widzi,położył się na posłanko za kanapą.
To było zupełnie nie w stylu Moriska przy innym psie:(
Tylko gdy jego zachęcę,to położy się na kanapie Bony.
Odnoszę wrażenie,że Morisek od razu wyczuł stan psychiczny suni i stąd takie podejście. Maszkę potraktował pierwszy raz twardo,bez ogródek.Do innych psów zaraz "melduje" ,że miękiszonem nie jest.

2 godziny temu, pyra napisał:

Psi terapeuta jej pomoże! Oby przyjął na siebie tę rolę.

Morisek jest bardzo inteligentnym pieskiem, jest bystrzakiem i ogromnie liczę na niego,jego pomoc.

Trochę zagubił się  po stracie Amiczka,ale dochodzi do siebie.

2 godziny temu, Nadziejka napisał:
 Z calej duszy jestesmy z Wami 
Cudowne psie serdunka wzajemnie beda sie wspierac
Wiosno trzymajcie sie trzymajcie stokrotki  cieplutko
Dzien za dniem bedzie coraz lepiej 

Oby Ewuniu,oby.

Link to post
Share on other sites
8 minut temu, WiosnaA napisał:

.Pyszczek,który mi wydawał się jakiś spuchnięty,behawiorystce wygląda na krzywy,przetrącony.

Boże jedyny, do czego te wywłoki ludzkie są zdolne  :(
Jaką gehennę musiała bidulka przejść, że ma tak głęboką depresję  
1381473050_pacze1.jpg.9ea2c394f3d743e9c9d1b50601b10ae9.jpg

Link to post
Share on other sites

Bona,

Zastałam w takiej pozycji ...przy mnie nie zmieni,nie położy się,będzie czekać aż odejdę choć na korytarz :(

 

Wyniesiona na chwilę podwórko,czołga się,szuka schronienia....postęp taki,że z pyszka już nie leci :(.....lekko pokierowana na szczęście kieruje do domu..wczołguje rozpłaszczona i tak dochodzi do siebie długo :(:(...muszę szybciej wychodzić,żeby odpoczęła.

Nie jestem w stanie nagrać zachowania na podwórku...tu po powrocie:(

 

 

Link to post
Share on other sites

Nie trać nadziei, daj jej czas. Zachowuje się zupełnie tak samo jak moja Inka. Wyniesiona na dwór na sikoo zniknęła mi , dosłownie i to na szczelnie ogrodzonym, niewielkim ogródku. Dopiero kiedy wczołgałam się pod wielką sosnę wypatrzyłam ją w ogromnym dole który sobie wykopała. Ja po przyniesieniu jej do domu dawałam jej spokój," ignorowałam" ją nie patrząc nawet w jej stronę. Jedyne co robiłam to mówiłam do niej, spokojnie jakby mimochodem rzucałam słowa w przestrzeń. To pozwalało jej zebrać w sobie dość odwagi, żeby się poruszyć, przemieścić. A ja dalej udawałam, że nawet nie zerkam w jej stronę. Ciężkie to dla mnie przeżycie było. Rozpacz rozdzierała serce, ogromna złość na ludzi buzowała, nadzieja była gotowa umrzeć. Okazało się jednak, że choć długo to trwało to udało się. Teraz pani wetka opiekująca się nią od pierwszego dnia śmieje się z nas obu bo sunia wpatrzona we mnie jak w obrazek (to jej słowa)a ja szczęśliwa, że dałyśmy radę. I Wy podołacie choć ani łatwo ani szybko... Trzymajcie się!

Link to post
Share on other sites
35 minut temu, pyra napisał:

Nie trać nadziei, daj jej czas. Zachowuje się zupełnie tak samo jak moja Inka. Wyniesiona na dwór na sikoo zniknęła mi , dosłownie i to na szczelnie ogrodzonym, niewielkim ogródku. Dopiero kiedy wczołgałam się pod wielką sosnę wypatrzyłam ją w ogromnym dole który sobie wykopała. Ja po przyniesieniu jej do domu dawałam jej spokój," ignorowałam" ją nie patrząc nawet w jej stronę. Jedyne co robiłam to mówiłam do niej, spokojnie jakby mimochodem rzucałam słowa w przestrzeń. To pozwalało jej zebrać w sobie dość odwagi, żeby się poruszyć, przemieścić. A ja dalej udawałam, że nawet nie zerkam w jej stronę. Ciężkie to dla mnie przeżycie było. Rozpacz rozdzierała serce, ogromna złość na ludzi buzowała, nadzieja była gotowa umrzeć. Okazało się jednak, że choć długo to trwało to udało się. Teraz pani wetka opiekująca się nią od pierwszego dnia śmieje się z nas obu bo sunia wpatrzona we mnie jak w obrazek (to jej słowa)a ja szczęśliwa, że dałyśmy radę. I Wy podołacie choć ani łatwo ani szybko... Trzymajcie się!

Super,że Wam się udało! Wiem,co czujesz po wyprowadzeniu Ineczki.

A moja wetka po dzień dzisiejszy  wspomina i zalewa ze śmiechu z trzech smyczy... na których przyprowadziłam pierwszy raz Moriska do lecznicy:):)
Znaczy wtedy nie śmiała się,tylko później:) Mówiła,jak żyję takiej komedii nie widziałam:):)...pies na trzech smyczach:)
Smycze ogólnie były dwie,a trzecia to linka zabezpieczająca,którą wręczyłam mężowi :):) i nas z tyłu asekurował:)... takie też były pierwsze nasze wyjścia na podwórko...ktoś mi tam a zabezpieczeniu jak na lwa przygadywał, ale na tamten czas mnie nie interesowało co kto myśli :)

Teraz i mnie ta sytuacja śmieszy,ale wtedy do śmiechu nie było.....był u mnie od początku i widziałam Morisa w niejednej "akcji" i uważałam,że tak muszę .

  • Like 2
  • Upvote 1
Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

Announcements


×
×
  • Create New...