Alicja Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 [quote name='KarolaA']Czytałam dziś dokładnie jeszcze raz cały wątek. Być może to jest klucz do pojmania Spajka "dopiero jak wypuściliśmy psy to przybiegł z nimi, dopiero wtedy poznał tz i zaczął go wąchać z zadowoleniem" dokładnie tak .... on najprawdopodobniej zanim trafił do schronu żył w sforze ...człowiek dla niego obcy ...psu powinien zaufać , może te ONki szło by pożyczyć do złapania :razz::razz: Quote
fioneczka Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 ale jak Wy widzicie złapanie Spajka "na onki" ... on wchodzi na posesję ale na widok człowieka skacze przez 2-metrowe płoty wysłałam pytanie na temat klatki do dziewczyny z Łodzi , prócz Fundacji Ona prawdopodobnie taką posiada czekam na info Quote
KarolaA Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 z pewnością znacie się na psiej psychice o wiele lepiej niż ja i nie chcę bez sensu drążyć tematu ale nie rozumiem jednej rzeczy. Jeżeli człowiek jest mu zupełnie obcy to jak to możliwe, że lgnął do dzieci kiedy był na wolności oraz że po kilku dniach pobytu w DT spał z człowiekiem? To, że czuje się doskonale w towarzystwie psów nie ulega żadnej wątpliwości. I jeżeli w nowym domu nie będzie mieć psiego towarzystwa to podejrzewam niestety, że czekają nas "powtórki z rozrywki" Quote
fioneczka Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 KarolaA napisał(a):z pewnością znacie się na psiej psychice o wiele lepiej niż ja i nie chcę bez sensu drążyć tematu ale nie rozumiem jednej rzeczy. Jeżeli człowiek jest mu zupełnie obcy to jak to możliwe, że lgnął do dzieci kiedy był na wolności oraz że po kilku dniach pobytu w DT spał z człowiekiem? To, że czuje się doskonale w towarzystwie psów nie ulega żadnej wątpliwości. I jeżeli w nowym domu nie będzie mieć psiego towarzystwa to podejrzewam niestety, że czekają nas "powtórki z rozrywki" a ja mysle że on kiedy był u swojego pierwszego właściciela jako szczylek i podlotek często "dawał noge" na spacerku ... po wybieganiu sie i powrocie na smycz musiał dostawać ciężkie lanie i dlatego boi się wrócić - może jednak sie mylę to tylko moja teoria Quote
agaga21 Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 fioneczka napisał(a):a ja mysle że on kiedy był u swojego pierwszego właściciela jako szczylek i podlotek często "dawał noge" na spacerku ... po wybieganiu sie i powrocie na smycz musiał dostawać ciężkie lanie i dlatego boi się wrócić - może jednak sie mylę to tylko moja teoria mam podobne wrażenie, do tego doszła trauma w budzie u ostatniego właściciela.... Quote
Andrew65 Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Z człowiekiem spi i owszem ale....... nie on przeszedł i chciał (jak mój poprzedni ast który wręcz domagał się miejsca w naszym łózku i tak długo w nocy chodził aż pokryjomu wszedł) tylko ja połozyłem się z nim na jego posłaniu i tak spaliśmy. Niestety nic nie powiedział czy mu sie to podobało czy nie. Quote
Kar0la Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Dostałam wiadomośc na pw od Fioneczki w sprawie klatki-łapki. Nie czytałam całego wątku, ale mam taką klatkę i mieszkam na Złotnie. :cool3: Co prawda w innym rejonie Złotna, ale to nieistotne. Mogę oczywiście pożyczyć klatkę. Trzeba tylko ją umiejętnie ustawić. No, ale to kwestia dogadania technicznych szczegółów. Nie wiem tylko jak z transportem. Klatka jest bardzo ciężka i niewygodna w transporcie. Nie do każdego samochodu wejdzie. Najlepiej przewozić ją w kombii. Czy ktoś może po nią do mnie podjechać?Ewentualnie mogę pogadać z TZ-tem czy by jej nie podrzucił, ale to dopiero wieczorem. To są okolice Huty Jagodnicy? Quote
Kar0la Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Ale numer ze Spajkiego.:crazyeye: Mam nadzieję, że się złapie. :lol: Quote
fioneczka Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 witaj KarOla proszę podaj na PW nr tel do siebie Quote
fioneczka Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Kar0la napisał(a):Ale numer ze Spajkiego.:crazyeye: Mam nadzieję, że się złapie. :lol: no niezły numerek tyle że bardzo wystraszony Quote
Kar0la Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Klatka dzisiaj trafi do p. Andrzeja. Oby Spajki zechciał do niej wejść. Mam nadzieję, że będzie głodny i skusi się na smakołyki. Quote
fioneczka Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 a mi się głupio zrobiło :oops: nie zapominaj Andrzeju o Aleksandra73, Teqquila i innych ciotkach które szukały psiaka i brodziły w błocie kiedy nie było wiadomo gdzie jest (a ja siedziałam w ciepłych kapciach w domu) i dziewczynach z Fundacji dzięki którym załatwiona była poprzednia klatka teraz wszyscy bedziemy czekać i trzymać kciuki az mały skusi się na jedzonko a klatka zadziała ... oby kolejne dni swojego życia spędził juz tylko w domku Quote
Saint Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Ja mam dwa pytania: 1) Gdzie są dziewczyny, które psa wydały Andrzejowi? 2) Andrzeju - czy istniałaby możliwość, abyś (jeśli się go uda złapać) oddał Spajka z powrotem? Quote
Andrew65 Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Jesli kogoś uraziłem to wielka sorka. Ale taka jest prawda. Nie neguję tego, że jesteście wszycy przejęci losem Spajka ale konkrety przyszły tylko i wyłacznie od FIONECZKI. I jeszcze jedno; mówisz o obowiązku a ja mam jakiś?????????? Generalnie mogę mieć to głeboko w d.... i wziąć sobie nastepnego psa. Ale jogo los mnie bardzo poruszył i chciałbym aby miał lepszy i zrobię wszystko aby tak było. Już jest klatka i mam nadzieję, że jutro a nawet dzisiaj (siedzi za płotem) będzie w niej Spajki . I chyba o tonam chodzi. Quote
Saint Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Andrzeju - odnośnie tego: "jesli madry człowiek wypowie się na ten temat" czy wystarczy Ci moja opinia? Quote
Andrew65 Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Wbrew temu co napiałem - nie zaloguję sie tu więcej - zrobiłe to i załuję tego. Albo nie czytacie co napisane, albo nie jesteście w temacie albo nie macie co robić!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! Pozdrawiam wszystkich. Spajk był zżarł nawet z 1 piętra - jego intelidęcja jest zajebi...., klatka-łapka zamkneła się ale pusta. Drążcie sobie temat dalej i zabijajcie nudę. Teraz nawet nie odezwę się jak go złapię a myślę, że to będzie jutro - góra pojótrze. Buźka. Quote
Kar0la Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Jeśli klatka zamknęła się i jest pusta to znaczy, że wyciągnął przynętę z drugiej strony albo zapadka się zablokowała i wyszedł pod spodem. Innej opcji nie ma. Klatka jest na tyle długa, że pies nie zdąży urwać przynęty i wycofać się z niej zanim opadnie klapa. Chyba, że nitka była zbyt długa. Ustawcie klatkę tak, żeby ta część klatki z której przyczepiona jest przynęta nie była dla psa dostępna. Dosuńcie ją do drzewa, ściany lub po prostu czymś zakryjcie. Klatka działa poprawnie. Złapało się na nią kilka psów. W tym też baaardzo inteligentna sunia. Tylko, że jeśli pies jest sprytny a przynęta dosyć ciężka to sprytny pies może ją wyciągnąć językiem z drugiej strony, a przynajmniej pociągnąć za dzyndzel i klatka się zamknie. Czy Spajki zjadł przynętę czy została przyczepiona w klatce? Mam tylko nadzieję, że on zechce tam jeszcze raz podejść. Quote
Asior Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 wg mnie Spajk powinien wrócić do LiLU.. jesli ona oczywiście wyrazi zgodę.....I trzeba mu szukać domu z psami... tyle .... teraz reszta niech się wypowie... Quote
LILUtosi Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Cioteczki i wujkowy Saint :evil_lol:, osoby które dały spajka do adopcji, zdają sobie sprawę co się dzieje. Każdy może się pomylić. Wam się nie zdarzało??? Choć ja byłam przeciwna, to szanse były na "dobry domek". I jak sie odzywałam to wiele z Was mnie zbeształa. Nie czas rozmawiac o tym co było, kto zawinił. Proszę już o nie wtykanie sobie nawzajem. Ważne jest co dalej. Najważniejsze jest dobro Spajkiego. Quote
KarolaA Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 LILUtosi napisał(a):Ważne jest co dalej. Najważniejsze jest dobro Spajkiego. No tak, ale jak spowodować aby Andrew schował swoje ego do kieszeni i oddał psa. Mysle, ze on naprawde miał dobre intencje. Ńiestety, co innego chcieć a co innego móc . W jakich okolicznościach można zerwać umowę adopcyjną? Quote
Andrew65 Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 LUKA1 Chcę cię z cała świadomością i odpowiedzialnościa poinformować, ze jestem swiadom tresci podpisywanej umowy i Spajkiego pojmę i bedzie nam razem bardzo dobrze. Quote
fioneczka Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 chyba wszyscy powinniśmy się zastanowić ... każdy nad sobą nie skomentuję niczyjego postu - tak będzie najlepiej mam nadzieję że Spajki jednak "złapie się" na tę cholerną klatkę .... bo od niej wszystko się zaczęło Quote
Ninti Posted March 31, 2009 Posted March 31, 2009 Lilith27 napisala: jeśli spajk wróci do Lilu - moja deklaracja uprzednia zostanie wznowiona Moja rowniez. Bardzo mi szkoda domu u LiluTosi. Pies byl tam naprawde szczesliwy. Jestem pewna, ze do niej by przybiegl w podskokach i nie dal sie oderwac (zwlaszcza jakby byla z sunia) Quote
KarolaA Posted April 1, 2009 Posted April 1, 2009 Tak, to ja przyczyniłam się do wyadoptowania psa do Pana Andrzeja. Nie uważam, że to był błąd. Do chwili gdy pies nie nawiał na wątku było miło i wesoło. Wszyscy gratulowali psu dobrego domu. Dopiero po jakimś czasie wszystko się zmieniło. Dlaczego? Bo nie można go złapać bo jest sprytniejszy? Z Panem Andrzejem rozmawiałam kilka razy przed tym nim zdecydowałam, że pies pojedzie do niego. Była opinia osób, które przeprowadzały kontrole przedadopcyjną. Proszę sobie poczytać na Dogo jak przeprowadzane są takie kontrole. Zarzuty że pies poszedł do DS. zbyt szybko tez są bezpodstawne. Celem w szukaniu domu jest dom stały. Spajkowi udało się dwa razy: pierwszy raz gdy szybko znalazł się DT u Agnieszki i drugi raz gdy znalazł dom stały. Uciekł? Psu uciekały, uciekają i uciekać będą – wszystko zależy od tego czy człowiek potrafi temu w porę zaradzić. Panu Andrzejowi się to nie udało. Teraz kilka słów do Pana Andrzeja. Panie Andrzeju – przypomnę tylko, że to Pan sam zdecydował się pojechać po niego i Pan sam zdecydował się dać te wielokrotnie wypominane 100,- Te 12,- przekazaliśmy z konta, na które wpłynęło Pana 100,- czyli z konta Fundacji „NERO”. Chciałam również przypomnieć, że podpisał Pan umowę adopcyjną, która do czegoś zobowiązuje. I tym samym chcę powiedzieć, że o losie psa po jego schwytaniu z Panem Andrzejem będziemy rozmawiać MY jako strona oddająca psa do adopcji. Chciała bym jeszcze bardzo podziękować wszystkim osobom, które pomagają w schwytaniu psa. Jestem bardzo wdzięczna Agnieszce za przekazywanie mi informacji na bieżąco. Przepraszam wszystkie koleżanki i kolegów że nie wymieniam ich z imienia ale nie o to chyba chodzi. Przeczytałam watek od początku ( żenada co się tu dzieje). ....[SIZE=3]bez komentarza :shake: ..... Quote
KarolaA Posted April 1, 2009 Posted April 1, 2009 luka1;12062383[/size napisał(a): [SIZE=1][SIZE=3][SIZE=1]Tak, to ja przyczyniłam się do wyadoptowania psa do Pana Andrzeja. Nie uważam, że to był błąd. Do chwili gdy pies nie nawiał na wątku było miło i wesoło. Wszyscy gratulowali psu dobrego domu. Dopiero po jakimś czasie wszystko się zmieniło. Dlaczego? Bo nie można go złapać bo jest sprytniejszy? Z Panem Andrzejem rozmawiałam kilka razy przed tym nim zdecydowałam, że pies pojedzie do niego. Była opinia osób, które przeprowadzały kontrole przedadopcyjną. Proszę sobie poczytać na Dogo jak przeprowadzane są takie kontrole. Zarzuty że pies poszedł do DS. zbyt szybko tez są bezpodstawne. Celem w szukaniu domu jest dom stały. Spajkowi udało się dwa razy: pierwszy raz gdy szybko znalazł się DT u Agnieszki i drugi raz gdy znalazł dom stały. Uciekł? Psu uciekały, uciekają i uciekać będą – wszystko zależy od tego czy człowiek potrafi temu w porę zaradzić. Panu Andrzejowi się to nie udało. Teraz kilka słów do Pana Andrzeja. Panie Andrzeju – przypomnę tylko, że to Pan sam zdecydował się pojechać po niego i Pan sam zdecydował się dać te wielokrotnie wypominane 100,- Te 12,- przekazaliśmy z konta, na które wpłynęło Pana 100,- czyli z konta Fundacji „NERO”. Chciałam również przypomnieć, że podpisał Pan umowę adopcyjną, która do czegoś zobowiązuje. I tym samym chcę powiedzieć, że o losie psa po jego schwytaniu z Panem Andrzejem będziemy rozmawiać MY jako strona oddająca psa do adopcji. Chciała bym jeszcze bardzo podziękować wszystkim osobom, które pomagają w schwytaniu psa. Jestem bardzo wdzięczna Agnieszce za przekazywanie mi informacji na bieżąco. Przepraszam wszystkie koleżanki i kolegów że nie wymieniam ich z imienia ale nie o to chyba chodzi. Przeczytałam watek od początku ( żenada co się tu dzieje). Mam poważne wątpliwości co do sposobu przeprowadzenia tej adopcji. Czy podczas tych "kilku rozmów" z p. Andrzejem dowiedziałaś się, że dopiero co zaadoptował psa, którego los jest aktualnie nieznany? Czy pytałaś czy ten pan ma jakąś historię adopcji? Jeśli nie, to poważne zaniedbanie z Twojej strony. Jeśli ta informacja została zatajona to moim zdaniem jest to podstawa do unieważnienia tej umowy. Czy był przeprowadzony wywiad środowiskowy przed wydaniem psa? Nikt nie widział i nie słyszał o Kamelu, poprzednim zaadoptowanym psie? Czy wszystkie kandydatury osób ubiegających się o adopcję zostały rozpatrzone? Co zadecydowało o wyborze tego kandydata? Dlaczego pies został tak szybko wydany do DS, pomimo rozpoczętego z powodzeniem procesu stabilizacji psychicznej, pomimo złych wyników badań (badań, które w nowym domu powinny być powtórzone a nie zostały)? Czy odbyła się wizyta po-adopcyjna? Podobno Ty odbyłaś dwie kontrole po-adopcyjne u poprzedniego właściela Spajka, tego który go prawie wykończył, i uznałaś że wszystko jest OK. Myślę, że nie obejdzie się tutaj bez konsultacji prawnej. Mam ogromną prośbę do kogokolwiek o przesłanie na adres [email protected] wzoru umowy adopcyjnej. Dzięki Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.