Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

rozumiem kobix, ja juz mialam dwa takie tymczasy dozywotnie ktore zakonczyly sie tym ze pies odszedl po ciezkiej walce o jego zycie,a raz to byl ONek Filip ktory przyjechal do mnie jako niby prawie zdrowy a konczyl zywot na wpol sparalizowany i z mocznica... codzienne kroplowki wizyty w lecznicy zmienianie podkladow zastrzyki 3xdziennie to cos co znam dobrze. I jest to prawda- pies z niewydolnoscia nerek to pies wymagajacy czegos wiecej niz kocyk i miska, to tez trzeba uswiadamiac ludziom, ktorzy biora takiego psa. Mnie przy Filipie nie uswiadomiono, zabralam go a potem umieralam razem z nim, przezywajac kazdy dzien jak traume.
Uprzedzajcie ludzi, nie robcie im tego.
Z drugiej strony wiem ze sa ludzie ktorzy zdecyduja sie wziac tak ciezko chorego psa i walczyc o niego. I ja do nich naleze, szkoda ze nie moge pomoc. Ale nie jestem chyba jedyna..

  • Replies 411
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Dorothy napisał(a):

Z drugiej strony wiem ze sa ludzie ktorzy zdecyduja sie wziac tak ciezko chorego psa i walczyc o niego. I ja do nich naleze, szkoda ze nie moge pomoc. Ale nie jestem chyba jedyna..

i chwała im za to!to nie chodzi o lęk przed śmiercią psa,tylko poczucie odpowiedzialności.Tak wymagającą opiekę może zapewnić osobą mająca 1-2 psy a nie 7-8 jak ja wkrótce.
mam "położyć "Sarę swoim brakiem czasu i wetem,który nie przyjedzie w środku nocy:shake: czy to jest odpowiedzialne?!

Jeśli jesteś w stanie pomóc Sarze,to w czym problem?
dlaczego ja się nadaję-przecież przez mój dom ciągle przewijają sie psy bezdomne,z ulicy,na dniach będę wyciągać psa ze schronu.co z tego że nie będzie mieszkał w domu,wystarczy że mogę coś przynieść na butach czy ubraniu.będę/muszę też jeździć do schronu,azylu....nosówka i parwo to tam na porządku dziennym

fakt,na parwo może zachorować starszy pies z obniżoną odpornością ale ja też mam w domu psa wyciągniętego niecałe 2 tygodnie ze schronu i jeszcze nieszczepionego...

?

Posted

Kobix, uważam, że szukanie teraz wytłumaczenia nie jest na miejscu. Nikt nie obwinia Ciebie, jako osoby, która chce pomóc. Jedynie zgasł płomyczek nadziei na dom tymczasowy.

Bo fakt faktem w żadnej klinice u nas Sary nie przyjmą. Ma opuścić tą, w której jest obecnie i na tym koniec. Ich nie interesują jej chore nerki, ich interesuje to, że Sara im tam zawadza.

Proszę, pomóżcie szukać tymczasu. Małego psa zawsze ktoś przyjmie, ale duża schorowana ONka? Hotel dopeiro od marca, a i tak nie będzie miała tam dostatecznej opieki weterynaryjnej...

Posted

Dorothy - w życiu bym nie dała nikomu Sary bez uprzedzenia go o jej stanie i potrzebach. kobix została uprzedzona , dostała długie priwy ,niczego nie ukrywałam. Ma ona doświadczenie w opiece nad starymi chorymi psami, potrafi sama podawac zastrzyki, kroplówki. kobix mam tylko jedna uwage - prywatnych wiadomosci sie na forum nie przytacza skoro sa prywatne. jakbym chciała Cie o coś obwiniać to bym coś napisała publicznie na forum sama. Lepiej ze zrezygnowałas teraz niz pozniej . Nie bede wracac do tego tematu . Sara szuka pilnie tymczasu i tyle. I byłabym wdzięczna na sukpieniu się na Sarze na tym wątku.
Sara jest leczona od niedawna , trudno powiedzieć jak będzie dalej . U starego schorowane psa można się spodziewać wszystkiego i biorąc każdego chorego psa na tymczas trzeba sie liczyć z tym ze może to być tymczas dożywotni. Oczywiscie zdarzaja sie rozne sytuacje i jak ktos stwierdzi ze dłuzej psa na tymczasie trzymac nie moze to psa zabieram i szuka sie czegos innego, na pewno bym kogos samego z problemem nie zostawiła.
Sare znamy od 2 tygodni wiec diagnozowanie i ustawianie lekow troche trwa u psa ktorego przeszlosci nie znamy. Poczatkowo byla szansa ze nerki moga byc chore wtórnie po ropomaciczu i po operacji wrócą do normy. probowano chyba odstawiac leki , nie dostawala tez scislej diety. teraz widac ze nerki jest to osobny problem. Dlatego od wczoraj została przestawiona na ścisłą diete i bierze leki. czas pokaze jak sobie bedzie radzić. Moze bedzie coraz lepiej a moze gorzej. Przy chorych nerkach trzeba sie liczyc z tym że będą gorsze i lepsze okresy. mam nadzieje ze bedzie lepiej. bedzie potrzebowac regularnych badan krwi, na stałe leków, w razie potrzeby kroplówki. Ogólnie wet mówi że jak na jej wiek to i tak świetnie sobie radzi. Jej stan od początku bardzo sie poprawił. Jest silniejsza, weselsza, chętniej chodzi na spacerki. To kochana spokojna babcia .

Posted

kobix napisał(a):
i chwała im za to!to nie chodzi o lęk przed śmiercią psa,tylko poczucie odpowiedzialności.Tak wymagającą opiekę może zapewnić osobą mająca 1-2 psy a nie 7-8 jak ja wkrótce


coz, jak opiekowalam sie sparalizowanym Filipem to mialam w domu w sumie 6 psow.
A za oknem w stajni przydomowej 5 koni.
i dziecko.
i mieszkam sama.
Mysle ze nie w tym rzecz, nie w liczbie psow.
Ale szanuje Twoje stanowisko i umiejetnosc szczerego postawienia sprawy.



Jeśli jesteś w stanie pomóc Sarze,to w czym problem?
?


dziewczyny sadza ze to zbyt duze ryzyko i szanuje ich stanowisko, to one opiekuja sie Sara.

Tyle mojego.

bubu oczywiscie nie mialam na mysli ze nie uprzedzalyscie kobix o stanie Sary, prosze mnie zle nie rozumiec.

mialam na mysli ze za malo jest o jej stanie zdrowia na watku. Ktos kto czyta watek i chcialby jej dac DT ma byc moze kiepski wglad w rzeczywisty stan rzeczy. To zapewne mialo miejsce w wypadku kobix.

Posted

prawdę mówiąc nie rozumiem tej sytuacji-u mnie jest takie samo ryzyko parwo czy co gorsza nosówki ja u Dorothy,jeżeli nie większe...

jeśli ona ,w pelni świadoma stanu zdrowia Sary chce podjąć się tak wymagającej opieki nad biedną Sarą i czuje że podoła -to nie ma nad czym się zastanawiać...tym bardziej w tak krytycznej potrzebie

dodatkowe wet.argumenty:
-psy starsze nie łapią parwo,chyba że w stanie bardzo obniżonej odporności;
-pies który od lat żył jako bezdomny i nie był nigdy szczepiony powinien był zetknąć się z wirusem parwo w naturze i posiadać już wyrobioną odporność;
-wirus parwo jest zjadliwy kilka m-cy w temp.pokojowej -fakt.Ale Sarę można umieścić w ciepłym miejscu,odizolowanym od parwo(gdzie nie było kontaktu z wirusem)poczekać na stan stabilny i zaszczepić,potem poczekać 2 tygodnie na wytworzenie odporności;
-Sara ma góra 20% szans że złapie parwo,a ok 80% że nie;

dodatkowy plus jest taki że macie psa pod nosem i możecie się wspomagać w pomocy

tyle z mojej strony

Posted

kobix - ja juz ten temat przerabiałam i pisałam kilka razy ze ryzykować nie będę. dla mnie temat zamknięty. wiele psów jest w potrzebie wiec jesli ktos ma szczepionego psa albo nie boi sie ryzykowac to niech sie miejsce u Dorothy nie marnuje i niech tam idzie inny pies.

Sare dzisiaj przeniosłam do innej lecznicy na hotel. Jest narazie bezpieczna i leczona. Mamy dalej problem z jedzeniem bo Sarunia nie chce jesc karmy na nerki. A jak pies nie je to wyniki sie pogarszaja. Z drugiej strony inne jedzenie tez szkodzi.. Ale kombinujemy.
I przypominam ze mamy dług do spłacenia :modla:
Pozniej wkleje nowe fotki.

Posted

jesli u kobix takze istnialo ryzyko zwiazane z wirusówkami to ...
to to jest dziwne,że chciałyście ja tam zawieźć, i to na tymczas platny
:shake:
no tak, ale kobix to przeciez nie ja.
Dla mnie tez temat zamkniety.

Posted

mi kobix nic nie wspominała ze u niej było parwo. tylko ze bywa regularnie w schronie. ale ja tez bywam i to dla mnie nikogo nie eliminuje. wiadomo ze trzeba sie myc. przebierac i uwazac. pisala ze wszystkie psy ma szczepione tylko jednego nie ale potencjalnie jest zdrowy.
chyba zniknę na jakis czas z tego dogo bo męczące sie robią te ciągłe dyskusje , które psu w niczym nie pomogą.

Posted

[quote name='_bubu_']mi kobix nic nie wspominała ze u niej było parwo. tylko ze bywa regularnie w schronie. ale ja tez bywam i to dla mnie nikogo nie eliminuje. wiadomo ze trzeba sie myc. przebierac i uwazac. pisala ze wszystkie psy ma szczepione tylko jednego nie ale potencjalnie jest zdrowy.
chyba zniknę na jakis czas z tego dogo bo męczące sie robią te ciągłe dyskusje , które psu w niczym nie pomogą.
Beatko Ty chcesz zniknąć z dogo??
PRZESTAŃ nawet tak myśle... Żeby osoby mające do Ciebie jakiekolwiek 'aleee' robiły chociaż małą część tak dobrej roboty jaką Ty odwalasz...
Poza tym oburzający jest fakt,że każdy tu 'fuczy', a nie rozumieją,że starasz się Sare zwyczajnie chronić... Tak jakby mało już przeszła...
Łatwo jest siedzić w domku przed komputerkiem i oceniać...
Ciekawe czy którakolewiek z Nich jeździła dzisiaj jak wariatka za karmą dla Sary, czy siedziała i prosiła,żeby zjadła chociaż troszeczkę, czy sama gotuje i przywozi, że psinka chociaż troszkę do żołądeczka wrzuciła...

Posted

A ja proszę wszystkich o pomoc w spłaceniu długu Sary. Chwilowo jest bezpieczna, ale jak długo możemy ją utrzymywać, jeśli nie spłaciliśmy poprzedniego długu?

Parę złotych naprawdę jest w stanie ją uratować, a na pewno polepszyć jej sytuację. Prosimy o bazarki, lub chociaż przekazanie nam przedmiotów do sprzedania ich przez nas na bazarku.


Obecna aukcja cegiełkowa Sary zakończyła się. Sprzedało się prawie 100cegiełek za co jestem ogromnie wdzięczna wszystkim, którzy wspomogli Sarę. Wkrótce aukcja zostanie odnowiona!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...