Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Moja starsza sucz zapewne by poszła z obcym, pod warunkiem, że miałby coś, co sie nadaje do jedzenia. Jak była młodsza - często ponawialiśmy elementy szkolenia z zakresu nie brania niczego od obcych, własnie z uwagi na jej niepohamowane łakomstwo. Od jakiegoś czasu prawie w ogóle nie jest spuszczana ze smyczy, bo to staruszka z demencją i jak sie zawiesi - idzie przed siebie, a jeszcze dodatkowo jest głucha, więc mogę gardło zedrzeć, a i tak nie zareaguje. Samej np. przed sklepem raczej nigdy nie zostawiałam (tylko przed budką warzywną, ale tam w zasadzie jest do połowy w środku, bo ją tam bardzo lubią).
Młodsza za Chiny ludowe nie da sie nikomu ani odwiązać, ani dotknąć (sprawdziłam - całkiem celowo), ale też nie jest nigdzie zostawiana sama. Na zaczepki ludzi w ogóle nie reaguje, nie jest łakoma, więc na smaka też nie podejdzie. Psów nie lubi, więc za innym psem się nie oddali, co najwyżej odgoni..
Moja pierwsza sunia - wiele lat temu - zaparła się na klatce schodowej, gdy znajomy, którego doskonale znała, usiłował ja wysikać gdy ja byłam chora i nie byłam w stanie wyjść nawet na trawnik przed domem. Nie wyszła z nim i czekała ładnych kilka godzin na powrót z pracy mojego TZ-a.

Ale najlepszy numer zrobił w latach 70-tych ON znajomej. Był to pies po wszystkich możliwych szkoleniach. Kiedyś ona go przywiązała przed sklepem na Żoliborzu i spokojnie weszła po zakupy. Pies był przepiękny i na dodatek w kagańcu, więc dwóch meneli postanowiło go ukraść. Efekt był taki, że on spokojnie dał sie odwiązać, a następnie obu powalił na ziemię i nie pozwolił im się ruszyć do momentu, aż dostał odpowiednią komendę. A komendę dostał dopiero po przyjeździe MO (dla młodszych - milicja obywatelska - tak się to wtedy nazywało). Ten ON też był tak nauczony, że do domu wpuszczał wszystkich, ale nikogo nie wypuszczał. Dzieki temu dwa razy przez kilka godzin - do powrotu państwa - przetrzymał w domku letniskowym włamywaczy. Ten drugi raz uzupełnił odebraniem jednemu z nich noża, którym miał zostać chyba potraktowany "w obronie własnej". I nawet go nie drasnął zębami.

  • Replies 130
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Beta&Czata napisał(a):


Ale najlepszy numer zrobił w latach 70-tych ON znajomej. Był to pies po wszystkich możliwych szkoleniach. Kiedyś ona go przywiązała przed sklepem na Żoliborzu i spokojnie weszła po zakupy. Pies był przepiękny i na dodatek w kagańcu, więc dwóch meneli postanowiło go ukraść. Efekt był taki, że on spokojnie dał sie odwiązać, a następnie obu powalił na ziemię i nie pozwolił im się ruszyć do momentu, aż dostał odpowiednią komendę. A komendę dostał dopiero po przyjeździe MO (dla młodszych - milicja obywatelska - tak się to wtedy nazywało). Ten ON też był tak nauczony, że do domu wpuszczał wszystkich, ale nikogo nie wypuszczał. Dzieki temu dwa razy przez kilka godzin - do powrotu państwa - przetrzymał w domku letniskowym włamywaczy. Ten drugi raz uzupełnił odebraniem jednemu z nich noża, którym miał zostać chyba potraktowany "w obronie własnej". I nawet go nie drasnął zębami.


Wspaniały pies, chciałabym mieć takiego wyszkolonego "bandziora":evil_lol:

Posted

moja kocha ludzi i jedzenie, ale jest po schronisku czego efektem jest to że boi się oddalać itd, a kiedy idzie parę osób z rodziny i jedna odchodzi suń zaczyna do niej piszczeć i ciągnąć ;) Zrobiłam kiedyś test - koleżanka którą Diuna zna odchodziła z nią ze smakołykami, ale suń od razu do mnie pobiegł ;) Czasami bywa trochę zdradziecka, ale jednak nie dałaby się od nas odciągnąć ;) Może chwilę by z kimś szła ale jak zobaczy że my się oddalamy to jest panika :D
Jeżeli chodzi o kradzież spod sklepu to nie wiem, ale kiedy zostaje sama to piszczy, płacze itd. więc raczej by się nie dała zabrać ;)

Posted

Moje suki za obcymi osobami nie pójdą. Gaja nie pozwala obcym podjeść do siebie, od razu pokazuje wtedy zeby szczeka i skacze jak musi. Volta jest strasznie nie ufna wobec obcych ucieka od nich jak może. Poza tym, obie cały czas się mnie pilnują. Nawet gdy jesteśmy nad jeziorem, nie mogę odpłynąc za daleko, bo znikam im z oczu i po mnie wypływają.
Co do tego ONa - ja na początku lat 90 miałam takie psy - kaukaza, dobermankę i suczkę ONa. Tata jezdził z nimi na szkolenia po Polsce i po Niemczech. Bez komendy nie ruszyły pełnych jedzenia misek. Gdy ktoś wszedł do domu, bez zgody taty nie wyszedł.
Bardzo przydatne :D Ale i bardzo kosztowne...

Posted

Moja Nuka z obcymi za Chiny i wszelkie skarby świata nie pójdzie, nieufna jest jak nie wiem. Mange, hmm, nie mam pojecia, może by i poszła ale po chwili by sobie przypomniała, że pańcia gdzieś tam została :D Cezar by polazł choc gdyby był np uwiązany pod sklepem i ktoś chciałby go sobie ot tak odwiazac- oj nie radzę :diabloti:

Posted

moja sunia pójdzie z każdym ale z domu. Z jednej strony to dobrze bo w chwili obecnej sama nie wychodzę i cioteczki z Dogo wyprowadzają Baste na spacerki. Jest mi ciężko ale dzięki Dogo nie musiałam oddawać ukochanej suni. Pozdrawiam wszystkich serdecznie. Poczytajcie wątek :Basta i jej pani potrzebują pomocy.




Pinesk@ napisał(a):
Moja Nuka z obcymi za Chiny i wszelkie skarby świata nie pójdzie, nieufna jest jak nie wiem. Mange, hmm, nie mam pojecia, może by i poszła ale po chwili by sobie przypomniała, że pańcia gdzieś tam została :D Cezar by polazł choc gdyby był np uwiązany pod sklepem i ktoś chciałby go sobie ot tak odwiazac- oj nie radzę :diabloti:

Posted

[url]http://www.dogomania.pl/threads/188996-Pozna%C5%84.-Onka-Basta-i-jej-Pani-potrzebuja-pomocy.-Zbieramy-fanty-na-bazarki-dla-Basty[/url]

To chyba ten...
Dogo jest indeksowana przez wujka Google i po wpisaniu "Basta i jej pani potrzebują pomocy" wyskakuje na 1 miejscu ten temat z Dogo... :lol:

Posted

Właściwie to nie wiem czy by poszła. Myślę, że byłaby w stanie pójść, ale nie daleko, wróciłaby się, no chyba, że za piłeczką lub smakołykiem :evil: wolałabym, żeby jednak nie szła...
A bardzo ciekawe jest to, że sucz nawet jeżeli chciałabym ją zostawić pod sklepem (czego nie robię) to nie ustoi nawet minuty. Kiedyś miałam pewną sytuację, weszłam na minutę do Żabki, po chleb, nie było kolejnki więc to była kwestia wzięcia chleba zapłacenia i wyjścia. Wychodzę z Żabki a tu shock! Jest smycz przywiązana do barierki a psa nie ma! Uciekła! Mało zawału nie dostałam. Było coś koło 20. Zaczęłam potwornie wrzeszczeć jej imię i biegłam wzdłuż pasażu, bo Żabka była na końcu. po 2 minutach zmieniłam kierunek na kierunek do domu, patrzę, a pies biegnie do domu! Zawołałam ją to do mnie przybiegła. Jezu, stałam przez pięć minut w miejscu tuląc ją z łzami w oczach!
Myślę, że nawet jeśliby poszła za nieznajomym to prędzej czy później obrałaby kierunek - dom!

  • 4 weeks later...
Posted

Afra nie pójdzie. No, ale jakby ktoś chciał ją zabrać to i tak żadna różnica - ewentualny złodziej bierze ją pod pachę i idzie ;). Właśnie dlatego boję się zostawiać ją na długo np. pod sklepem. To jest chyba największy minus z posiadania małego psa...

Posted

Wavix napisał(a):
Afra nie pójdzie. No, ale jakby ktoś chciał ją zabrać to i tak żadna różnica - ewentualny złodziej bierze ją pod pachę i idzie ;). Właśnie dlatego boję się zostawiać ją na długo np. pod sklepem. To jest chyba największy minus z posiadania małego psa...


żadnego psa nie powinno się zostawiać pod sklepem, bez względu na to czy jest mały czy duży. Złodziej zawsze znajdzie sposób

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...