Jump to content
Dogomania
  • Content Count

    1,911
  • Joined

  • Last visited

3 Followers

About [email protected]

  • Rank
    Advanced Member

Contact Methods

  • Website URL
    http://

Converted

  • Location
    Warszawa
  • Occupation
    Ekonomista
  1. Dzisiaj mija kolejna rocznica Twojej śmierci. Śpij spokojnie najlepszy z naszych psów. Jesteś ciągle obecny w naszej pamięci Lumpciu!    
  2. Cieszę się, że suni jest lepiej! :multi: Trzeba jednak przyjrzeć się co było powodem (źródłem) problemów. Aby zapobiec ewentualnym nawrotom. To co dalej napiszę, to dmuchanie na zimne, a nie jakaś "diagnoza" ... ;) Objawy neurologiczne (np. neuropatia - [URL]http://pl.wikipedia.org/wiki/Neuropatia[/URL] ) mogą (ale nie muszą) być związane z amoniakiem [U][B]we krwi[/B][/U] (wątroba jest narządem, w którym odbywa się detoksykacja amoniaku. W wyniku tego procesu powstaje mocznik, wydalany następnie przez nerki). Górna norma dla Amoniaku we krwi to 50 jednostek (Beksa miał 250...). W niewielu miejscach to robią (zawartość amoniaku [U]we krwi[/U]), ale warto to zbadać dla świętego spokoju, bo np. zapalenie wywołane amoniakiem zaleczone sterydami może zniknąć na trochę aby powrócić po ustaniu działania sterydów. Ja robiłem to badanie krwi w Klinice Małych Zwierząt na SGGW w Warszawie. BTW - 2 kliniki przez ponad 1,5 miesiąca leczyły mi psa sterydami i za każdym razem wracało, dopóki nie trafiłem do Animy i dr Lenarcik nie zorientował się o co chodzi... Jak sunia miała robione badania, to zobacz czy nie ma niskiego poziomu mocznika, bo to może wskazywać na stłuszczenia wątroby i upośledzoną syntezę amoniaku w mocznik. [I][To co dalej to nie porada, od tego jest wet, to informacja do ew. zweryfikowania kuracji dla danego przypadku.] - Na upośledzenie syntezy amoniaku Beksa brał Hepatil (zawiera ornitynę) i L-Karnitynę. (choć te środki raczej nie powinny tak czy siak zaszkodzić, ale wet powinien okreslić czy je stosować i jakie dawkowanie).[/I] BTW- wysokie stężenie amoniaku może po dłuższym czasie prowadzić do poważnych i nieodwracalnych uszkodzeń układu nerwowego a w efekcie do śmierci lub konieczności uśpienia nieobliczalnego psa (agresja, nie rozpoznawanie właścicieli)... Nie należy więc tego lekceważyć. Osobiście (po uświadomieniu prze dr Lenarcika jestem "uczulony" na stosowanie sterydów. Steryd "zbije" każde zapalenie, ale niczego nie wyleczy! Jak sie nie znajdzie przyczyny, to po ustaniu "kuracji" sterydowej wszystko wraca! To jakbyś trzymała w ręku szklankę z wrzątkiem i ktoś by ci podał silny lek przeciwbólowy - objaw ustał (na razie nie boli) , ale dalej w ręku trzymasz wrzątek ... Miejmy jednak nadzieję, że wszystko jest OK, a moje "porady" sa na wyrost...! ;) (ale jak mocznik jest niski, to sprawdź ten amoniak we krwi) Trzymamy kciuki za sunię! :multi:
  3. Jaki masz problem? Ja korzystałem z porad dr Lenarcika z lecznicy Anima w Warszawie. Jeśli umiem coś podpowiedzieć to się postaram, to pisz, ale najlepiej doradzi dobry wet, bo takie porady laików na forum mogą nie wyjść psu na dobre ...
  4. A Carmen nie potrafi sobie czyścić, ale woli kuleć :roll: Jej psyche wprawdzie funkcjonuje o niebo lepiej niż jak do nas przyszła, ale pewne fobie jej zostały! Nie da sobie oczyścić łap, bo nie potrafi znieść, ze się ja trzyma za łapę i coś przy niej robi... Zaczyna się szarpać, a jak się jej łapy nie puści to dostaje histerii, zaczyna skowyczeć, a nawet próbuje gryźć (a przynajmniej straszyć)... a potem przepraszać :roll:
  5. Dzisiaj opowiem ciekawostkę z zeszłego tygodnia. Yoda jest bardzo dobrze usposobiony do ludzi. Jak podchodzimy do obcych, obcy przechodzą obok, czy to jak jest na smyczy, czy jak był luzem, czy w mieszkaniu jak przychodzą np, fachowcy, goście, nieznana mu moja rodzina, to Yoda albo ignoruje, albo podchodzi merdając ogonem. Ostatnio jednak zagadałem się z sąsiadką jak byliśmy na spacerze stałem dłuższą chwilę i coś tam ustalaliśmy i nagle słyszę zza pleców szczekanie Yody, odwracam się, a tam Yoda stoi miedzy mną a jakimś panem, który niezauważony przeze mnie "zaszedł mnie od tyłu" i szczeka cofając się przed tym człowiekiem (nota bene jednocześnie merdał ogonem, ale blokował podejście do mnie). Jak się obejrzałem i powiedziałem "zostaw", to się wycofał do mnie i przestał szczekać. Ponieważ on nie był szkolony i jest "naturszczykiem", to podejrzewam, ze zagrały te instynkty z powodu których człowiek pierwotny "zaprzyjaźnił się" z psem, aby ten ostrzegał go o tym czego sam nie zauważy. To chyba miało znaczyć: "Ej ty duży, skończ trajkotać i się odwróć, bo jakiś koleś się do ciebie od pleców zbliża, a ja nie wiem co robić! Atakujemy, uciekamy, czy też ignorujemy, bo nie jest zagrożeniem? Decyzję poproszę! Presto!" Facet był przyjaźnie nastawiony i nawet coś tam do niego zaczął uspokajająco mówić, ale dopóki go nie odwołałem, to się facetowi zbliżyć nie pozwolił (a facet chciał po prostu przejść, bo staliśmy na ścieżce w śniegu :D) A tutaj Yoda brodzi w śniegu: [IMG]http://i49.tinypic.com/5esjtg.jpg[/IMG] Ćwiczymy też ciągle "do mnie" [IMG]http://i45.tinypic.com/2uogyh2.jpg[/IMG] Samoobsługa - sam sobie czyści łapy - jeszcze nie doszedł do tego, ze od tego ma tych dużych :D [IMG]http://i46.tinypic.com/23wr9t4.jpg[/IMG] :D
  6. Aaa! Zapomniałem Wam opowiedzieć co wczoraj Yoda zmajstrował. Dla mnie to był lekki horror! No więc tak: Wychodzimy, Yoda się pcha, do drzwi, więc go wypuszczam i spokojnie się ubieram. Wychodzę przed dom wołam... cisza... Psa nie ma... furtka uchylona! (może ten pan co odśnieża osiedle odśnieżał pod furtką i nie domknął?) No nic, nie ważne! Biegnę, rozglądam się... PUSTO! Wołam: "YODA!" ... Nic! Biegnę w kierunku domu gdzie mieszka (i jest na zewnątrz) jego największy "oponent",ale ... PUSTO! Gnam do samochodu, odpalam, OGNIA! Gonię na koniec osiedla pod furtkę... PUSTO! Zawrotka na ręcznym, koła mielą na sypkim śniegu, zapinam napęd na cztery, gazu, bryka skacze do przodu i z powrotem w kierunku szlabanu - zapytam, myślę sobie, ochronę w która stronę pobiegł i będę szukał! Jadę przez osiedle i się rozglądam, aż tu ... dostojnie, spacerkiem idzie sobie w połowie osiedla Yoda i wącha sobie każde wejście przy furtce do każdego domku ... UFFF! Po hamulcach, zostawiam samochód z otwartymi drzwiami na środku uliczki i ze smyczą w reku i obłędem w oczach, powoli, powoli podchodzę do Yody, żeby gwałtownym ruchem nie spłoszyć gada! Skończył coś wąchać, spojrzał na mnie i ... zaczyna truchtać przyspieszając w kierunku szlabanu! No to po ptokach myślę, ale wołam "YODA WRÓĆ!" Trochę zwolnił (nie jest źle, jakaś reakcja - może czegoś się nauczył?) No to znowu: "YODA WRÓĆ!" Stanął i się ogląda (promyk nadziei?) Dobra nasza, jeszcze raz: "YODA WRÓĆ! DO MNIE!" Zawrócił i powoli podszedł! UFF! Sukces! (choć on raczej coś klął pod nosem) Zapiąłem obrożę, zapakowałem uciekiniera do samochodu i wróciliśmy odstawić samochód pod dom... Trochę adrenaliny spaliłem :D, ale mam też za sobą pewien eksperyment, że nawet "na gigancie" zaczyna być odwoływalny, może jeszcze zrobimy z niego "good citizen dog" :D - JA? Na gigancie? Eee, tak się tylko przechadzałem! Czy te oczy mogą kłamać?? [IMG]http://i47.tinypic.com/2a7wetx.jpg[/IMG]
  7. Trzymamy z całą bandą kciuki i ... wilcze pazury za Tazzika! BTW - Nie mogę się zorientować, czy drugie USG robiłaś w innym miejscu? Bo jak w tym samym, to może idź gdzie indziej. Mnie z moim własnym USG zaprzyjaźniony lekarz wygonił do innej lecznicy abym powtórzył, a co powiedział o tym co przyniosłem, to nawet powtarzać nie chcę, :D
  8. Eee tam, coś im dosypałaś do jedzenia, żeby takie foty zrobić - i tak padły! :D BTW - Miłych spacerów po Skaryszaku - ja przez ponad 30 lat na Saskiej Kępie mieszkałem i chodziłem na spacery do Skarysza! Nawet jeszcze z moim pierwszym psem - Beksą tam chodziliśmy...
  9. W w-wie, moja żona korzysta z usług dr. Krzysztofa Berezy (ul. Uniwersytecka 1 /41) ale uprzedzam, że ma on w sprawach kręgosłupa określone zdanie na temat aktualnego stanu technik medycznych i raczej zaleca poczekać dopóki można, bo postęp w tej dziedzinie jest i można liczyć w ciągu kilku lat na jakieś zmiany... Jak ktoś chce tylko skierowania na operację i to już, to nie ten adres :D Tak więc, żeby potem nie było pretensji, że inny lekarz od razu skierował na operację ... :D Z kręgosłupem jest niestety tak, że jeden po operacji wychodzi zadowolony, a inny wyjeżdża na wózku ... I pewnie długo jeszcze tak będzie - kwestia tylko jaki będzie odsetek tych co na wózku ... BTW - piszecie o tomografii, a ja byłem na zwykłym USG w prywatnej klinice o dobrej opinii a u innego lekarza (któremu wierzę) kazano mi powtórzyć USG gdzie indziej, bo na tym z którym przyszedłem "g... widać" :D Lumpowi zaś jak zrobili RTG, (miał gulę na boku) to nic nie wyszło, a 6 miesięcy później na RTG wyszedł nowotwór na żebrach (straciliśmy 6 miesięcy z powodu braku umiejętności robienia RTG...) :/ Może gdyby zacząć go leczyć 6 msc. wcześniej, to by żył do dzisiaj...
  10. Rodzina Yody jest bardzo zdolna - oto kuzyn Yody prowadzący samochód... [IMG]http://i48.tinypic.com/i56n1u.jpg[/IMG] Żródło: [URL]http://www.inquisitr.com/431604/teaching-dogs-to-drive-in-new-zealand/[/URL]
  11. U naszej sfory przemeblowania :) Przygotowaliśmy dla kota koszyk na lodówce, żeby miał gdzie mieszkać w zimie, dopóki z Yodą się nie zaprzyjaźni... Na razie Yoda jest nadal zafascynowany kotkiem, ale Kamyk nie bardzo chce się spoufalać. Strachu wielkiego nie wykazuje, ale bezpośredniego kontaktu raczej unika. Jakiś czas temu zrobiłem zaporę na schodach, tak aby kot przeszedł, a Yoda nie ... Pierwsza zaporę Yoda rozmontował w czasie jak byliśmy w pracy, wiec ja wzmocniłem! [IMG]http://i50.tinypic.com/314f6ms.jpg[/IMG] Powiązałem linkami ... [IMG]http://i45.tinypic.com/becyti.jpg[/IMG] I poszliśmy do pracy... Z tyłu kot miał schodki do wejścia. [IMG]http://i47.tinypic.com/m91sgg.jpg[/IMG] Po powrocie stwierdziliśmy, że Yoda nie dał rady jej rozmontować i zadowoleni poszliśmy z psami na spacer. Jednakże po powrocie znaleźliśmy na parterze poduszkę z kanapy ze strychu! Yoda wprawdzie nie zdemontował zapory, ale piesek widać jest skoczny i nieustraszony i takie zabawne zapory przeskakuje bez trudu teleportując się siłą woli! Musieliśmy więc zrezygnować z zapór i przyszykować kotu alternatywne lokum... [IMG]http://i47.tinypic.com/34ys3ys.jpg[/IMG] - Gdy fizyczność przeszkodą Ci jest, użyj Mocy młody padawanie ...
  12. Zapraszam na bazarek świąteczny z karteczkami i bilecikami do prezentów dla ONki Fortuny:

    http://www.dogomania.pl/forum/thread...znice-do-10-12

    Nie wysyłaj bliskim SMSa z życzeniami na święta! Kup kartkę! :)

  13. Pewnie jakby regularnie stosować to by działało. Mięsień pracuje w sposób wymuszony, ale pracuje, więc musi do pracy coś spalać. Mięsień "w naturze" jest tez pobudzany do pracy impulsem elektrycznym, ale z systemu nerwowego (w troche inny sposób oczywiście) ja tego nie używam, ale próbowałem, a moja TŻ uzywa tego okazjonalnie jako rodzaj masażera ( sa tam różne różniste programy). Skoro działa gimnastyka izostatyczna (np, zapierasz dłoń o dłoń i tak trzymasz z napiętymi mieśniami ileś minut) to teoretycznie każdy sposób zmuszający mięśnie do pracy powinien [U]w jakimś stopniu [/U]je wzmacniać i powodować spalanie kalorii. Kwestią otwartą pozostaje skuteczność. Spala kalorie, ale ile? Może 12 godzin pracy ustrojstwa spala tyle, co 5 minut podnoszenia hantli, albo 4 skłony? :D W każdym razie z pewnoscia jest to tak, jak zapewnia producent urządzenie wielofunkcyjne! 2 najwyższe poziomy działania można spokojnie polecić armii do używania na misjach, jako "sprzęt rekreacyjno gimnastyczny dla zachowania dobrej kondycji fizycznej osób zatrzymanych". Najbardziej zaciekły Talib po takiej "rekreacji i gimnastyce" wyśpiewa wszystko :D
×