maksiorek Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 [quote name='ARKA']maksiorek, Ty chyba jestes związana z opolskim schroniskiem, moze napisz jak tam w praktyce funkcjonuje opieka weterynaryjna, czy na miejscu w schronisku wszystko jest wykonywane, wszystkie operacje czy lekarze sa na etacie, sa caly czas w schronisku jak to wygląda? Schronisko jest calkowicie prowadzone przez samo miasto? Związana to ja jestem z kasą Zapomogowo-Pożyczkową mojego zakładu pracy;). W opolskim schronisku bywam i z czystym sercem mogę go polecić do naśladowania. Jest ono w całości dotowane przez Urząd Miasta Opola (dla szperaczy internetowych na stronach urzędu na pewno są bliższe informacje na temat kwoty -trzeba szukać rozdział 900 dział 90013). W tej kwocie mieści się też opieka weterynaryjna - od kompletu szczepień, czyli wścieklizna plus wirusówki, po poważne operacje. Wet wybierany jest w drodze przetargu. W schronisku weci są TRZY razy w tygodniu, mają na miejscu swój gabinet zabiegowy z wyposażeniem. Jeśli jest jakaś sytuacja wymagająca natychmiastowej reakcji poza tymi dniami, to zwierzęta są zawożone do gabinetu weta w mieście. Schronisko składa się z dwudziestu paru domków, po cztery kojce w każdym - wszystko skanalizowane. Część wewnętrzna jest murowana, zewnętrzne zadaszone wybiegi są z prętów, tak że tam psy mają ze sobą przez nie styczność. Psy mogą swobodnie wychodzić na zewnątrz, kiedy tylko mają na to ochotę; w zimie w czasie mrozu na noc śluza oddzielająca kojec od wybiegu jest zamykana. Z reguły psiaki przebywają po jednym w każdym kojcu. Ponadto jest osobna kwarantanna dla psów i osobna dla kotów oraz kuchnia do gotowania żarełka dla nich. Współpraca z fundacją Magdy i wolontariat to w Opolu rzecz oczywista - psy (oczywiście te, które mogą) są bez problemu np. wyprowadzane na spacery. Ograniczeń co do robienia zdjęć i ogłoszeń też oczywiście nie ma - są to działania jak najbardziej pożądane, aby jak najwięcej znalazło domy. Schronisko otwarte jest codziennie, a latem godziny są wydłużone do godziny 17 albo 18. Każdy wydawany zwierzak jest zaczipowany, wysterylizowany lub wykastrowany (oczywiście oprócz szczeniaków, ale z odpowiednią adnotacją na temat przeprowadzenia zabiegu), z kompletem wszystkich szczepień, podpisywana jest umowa adopcyjna. Oczywiście nie ma mowy o żadnym płaceniu przez nowego włąściciela za szczepienia lub zabiegi - jest to pokrywane ze środków schroniska. Uiszczana jest tylko opłata adopcyjna w kwocie ustalanej przez Radę Miasta Opola - z tego co pamiętam jakieś 30-40 zł. I to by było na tyle - trochę chaotycznie, ale pisałam to co mi się nasunęło akurat na myśl. Quote
__Lara Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 __Lara napisał(a):Wanilka ma już ds znaleziony. Ja też oczywiście chce dla psa jak najlepiej, tylko że też nie można ulegać non stop, bo to się nigdy nie skończy. Jeśli ktoś całkiem obcy przyjedzie po Wanilkę to też będzie musiał zapłacić te 200zł za operację? może to trzeba tak rozegrać żeby i Wanilka na tym skorzystała i żeby ten proceder raz na zawsze zakończyć. Bo zawsze będzie kolejny pies i kolejny i kolejny, a my się tylko będziemy złościć. Jeśli będziemy dalej ulegać to inni będą mieli non stop przyzwolenie na takie procedery, nie będą się niczego bać, będą bezkarni. Quote
dusje Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 [quote name='maksiorek']Związana to ja jestem z kasą Zapomogowo-Pożyczkową mojego zakładu pracy;). W opolskim schronisku bywam i z czystym sercem mogę go polecić do naśladowania. Jest ono w całości dotowane przez Urząd Miasta Opola (dla szperaczy internetowych na stronach urzędu na pewno są bliższe informacje na temat kwoty -trzeba szukać rozdział 900 dział 90013). W tej kwocie mieści się też opieka weterynaryjna - od kompletu szczepień, czyli wścieklizna plus wirusówki, po poważne operacje. Wet wybierany jest w drodze przetargu. W schronisku weci są TRZY razy w tygodniu, mają na miejscu swój gabinet zabiegowy z wyposażeniem. Jeśli jest jakaś sytuacja wymagająca natychmiastowej reakcji poza tymi dniami, to zwierzęta są zawożone do gabinetu weta w mieście. Schronisko składa się z dwudziestu paru domków, po cztery kojce w każdym - wszystko skanalizowane. Część wewnętrzna jest murowana, zewnętrzne zadaszone wybiegi są z prętów, tak że tam psy mają ze sobą przez nie styczność. Psy mogą swobodnie wychodzić na zewnątrz, kiedy tylko mają na to ochotę; w zimie w czasie mrozu na noc śluza oddzielająca kojec od wybiegu jest zamykana. Z reguły psiaki przebywają po jednym w każdym kojcu. Ponadto jest osobna kwarantanna dla psów i osobna dla kotów oraz kuchnia do gotowania żarełka dla nich. Współpraca z fundacją Magdy i wolontariat to w Opolu rzecz oczywista - psy (oczywiście te, które mogą) są bez problemu np. wyprowadzane na spacery. Ograniczeń co do robienia zdjęć i ogłoszeń też oczywiście nie ma - są to działania jak najbardziej pożądane, aby jak najwięcej znalazło domy. Schronisko otwarte jest codziennie, a latem godziny są wydłużone do godziny 17 albo 18. Każdy wydawany zwierzak jest zaczipowany, wysterylizowany lub wykastrowany (oczywiście oprócz szczeniaków, ale z odpowiednią adnotacją na temat przeprowadzenia zabiegu), z kompletem wszystkich szczepień, podpisywana jest umowa adopcyjna. Oczywiście nie ma mowy o żadnym płaceniu przez nowego włąściciela za szczepienia lub zabiegi - jest to pokrywane ze środków schroniska. Uiszczana jest tylko opłata adopcyjna w kwocie ustalanej przez Radę Miasta Opola - z tego co pamiętam jakieś 30-40 zł. I to by było na tyle - trochę chaotycznie, ale pisałam to co mi się nasunęło akurat na myśl. Obszernie i w temacie ;) Mozna jak sie chce, nieprawda? Tyle ze, nie kazdemu sie chce, bo i po co? Mozna sobie zalozyc stowarzyszenie i zadac kasy na utrzymanie i leczenie bezpanskich psow w schronisku...... Tak najlatwiej. Przypominam sobie rownie fikcyjna fundacje z Krzyczek, haha.....eko fauna, dlugo dzialali na ludzkiej naiwnosci......widocznie najpierw trzeba trupy psow namierzyc, zeby zmusic powazne organizacje do MYSLENIA i DZIALANIA. Quote
dusje Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 __Lara napisał(a):Wanilka ma już ds znaleziony. Ja też oczywiście chce dla psa jak najlepiej, tylko że też nie można ulegać non stop, bo to się nigdy nie skończy. Jeśli ktoś całkiem obcy przyjedzie po Wanilkę to też będzie musiał zapłacić te 200zł za operację? może to trzeba tak rozegrać żeby i Wanilka na tym skorzystała i żeby ten proceder raz na zawsze zakończyć. Bo zawsze będzie kolejny pies i kolejny i kolejny, a my się tylko będziemy złościć. Spokojnie Lara, od czego mamy "mediatorke" ? Quote
ARKA Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 maksiorek napisał(a):. Współpraca z fundacją Magdy i wolontariat to w Opolu rzecz oczywista - psy (oczywiście te, które mogą) A na czym polega dokladnie wspolpraca z fundacja, czy wolontariat jest samego schroniska czy poprzez fundacje? No moze bede umiala wyszperac te fundusze. Jak ktos jest lepszy niech wrzuci tu-aby porownac. Z tym, ze ilosci zwierzat, roczne, tez trzeba znac.;) Quote
maksiorek Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 ARKA napisał(a):A na czym polega dokladnie wspolpraca z fundacja, czy wolontariat jest samego schroniska czy poprzez fundacje? No moze bede umiala wyszperac te fundusze. Jak ktos jest lepszy niech wrzuci tu-aby porownac. Z tym, ze ilosci zwierzat, roczne, tez trzeba znac.;) Napisałam, że tam bywam, ja piszę to, co wiem. W związku z tym o szczegóły trzeba by pytać Magdę. Wolontariusze są przede wszystkim z zewnątrz - pełnoletni lub chyba od 16 lat posiadający zgodę rodziców. Quote
__Lara Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 dusje napisał(a):Spokojnie Lara, od czego mamy "mediatorke" ? Ja jestem dusje spokojna :) Tylko w przypadku Wanili trzeba myśleć dalekowzrocznie, bo to nie tylko problem Wanilki, ale tych wszystkich psów, które są w schronisku. Jeśli działania Pani weterynarz polegają na takim czymś to jak sprawowana jest opieka nad innymi psami? clockwork pisała już w temacie o chow chow o przeterminowanych lekach. Jeśli teraz weźmiemy Wanilkę, zgodzimy się na wszystko to tym samym podejmiemy decyzję o tym, że inne psy zostawiamy dalej pod opieką tej osoby. Dlatego to nie jest sprawa tylko Wanilki. Jak dla mnie to krótkowzroczne, bo szybko problem pojawi się przy kolejnym psie i kolejnej pomocy,a my sobie możemy flaki wypruwać, i tak nic się ciągle nie zmienia. Tak jak jest w Opolu to powinno być w każdym schronisku. Tak jak za granicą - wolontariusze mają dostęp do schroniska, są mile widziani. Ale nie ma co się dziwić, wolontariusze w miejscu, gdzie mają miejsce różnego rodzaju "dziwne" rzeczy zawsze będą niemile widziani. U nas w Katowicach to nawet na teren schronu nie można wejść, a przecież to dobro publiczne, każdy powinien mieć do tego prawo. Takie schronisko jakie jest w Opolu powinno być wzorcem dla innych. Urząd Miasta go finansuje, więc widać można jak się chce (jak to napisała dusje). Quote
ARKA Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 [quote name='__Lara']Ja jestem dusje spokojna :) Tylko w przypadku Wanili trzeba myśleć dalekowzrocznie, bo to nie tylko problem Wanilki, ale tych wszystkich psów, które są w schronisku. Jeśli działania Pani weterynarz polegają na takim czymś to jak sprawowana jest opieka nad innymi psami? clockwork pisała już w temacie o chow chow o przeterminowanych lekach. Jeśli teraz weźmiemy Wanilkę, zgodzimy się na wszystko to tym samym podejmiemy decyzję o tym, że inne psy zostawiamy dalej pod opieką tej osoby. Dlatego to nie jest sprawa tylko Wanilki. Jak dla mnie to krótkowzroczne, bo szybko problem pojawi się przy kolejnym psie i kolejnej pomocy,a my sobie możemy flaki wypruwać, i tak nic się ciągle nie zmienia. Tak jak jest w Opolu to powinno być w każdym schronisku. Tak jak za granicą - wolontariusze mają dostęp do schroniska, są mile widziani. Ale nie ma co się dziwić, wolontariusze w miejscu, gdzie mają miejsce różnego rodzaju "dziwne" rzeczy zawsze będą niemile widziani. U nas w Katowicach to nawet na teren schronu nie można wejść, a przecież to dobro publiczne, każdy powinien mieć do tego prawo. Takie schronisko jakie jest w Opolu powinno być wzorcem dla innych. Urząd Miasta go finansuje, więc widać można jak się chce (jak to napisała dusje). Przede wszystkim powinno zacząc sie od tego, kastracji. To nie schroniska rozwiazą problem bezdomnych zwierzat tylko MY. Nie o to chodzi aby zwierzeta trafialy do schronisk ale o to aby ich jak najmniej tam trafialo. Do schroniska moze kazdy wejsc to prawda ale nie kazdy moze byc wolontariuszem. Na Paluchu wolontariusze przechodza szkolenie i dopiero są wolontariuszami. Nie mozna zabierac sobie psow do adopcji, wolontariusze moga pomagac w adopcjach, samą adopcje przeprowadza schronisko. To ono jest odpowiedzialne za psa, ktorego wydano. A kto odpowie jak pies w nowym domu kogos pogryzie:rozne moga byc powody, nie wynikajace z samego psa np. dziecko dreczy psa itd....:shake: To schronisko odpowiada za bezpeiczenstwo wolontariuszy a pies jest tylko psem a szczegolnie pies po przejsciach. Kazdy pies, ktory trafi do schroniska jest JUZ psem po przejsciach. Schronisko dziala stresogennie na psa(duze zbiorowisko zwierzat) i moze i ma prawo zareagowac agresywnie,ze strachu tez. Tak jak za granicą - wolontariusze mają dostęp do schroniska, są mile widziani Na zachodzi owszem sa mile widziani ale tez muszą byc PRZESZKOLENI albo schronisko szkoli albo zyczy sobie potwierdzenia od organizacji,ze jakas tam osoba, ma doswiadczenie ze zwierzetami itp. Quote
Szamanka Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 Nareszcie udało mi się dostać na Dogo... Ciekawe, że inni normalnie wchodzili, a u mnie nie dało rady :razz:... Nevermind. Cieszę się, że wszyscy skoncentrowali się na myśleniu o konkretach, a nie bezsensownych pyskówkach i obciążaniu się winą :) Mała "burza mózgów" na pewno się przyda ;) Arka na pewno ma rację - kastracja z pewnością znacznie wpłynęłaby na ilość zwierząt znajdujących się i trafiających do schronisk. Myślę, jednak że to temat na inny wątek. Najważniejsze, żeby sunia trafiła tam, gdzie powinna. Czy ktoś wie jak ona się czuje? Czy ktoś rozmawiał z wetką? Quote
__Lara Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 Szamanka napisał(a):Nareszcie udało mi się dostać na Dogo... Ciekawe, że inni normalnie wchodzili, a u mnie nie dało rady :razz:... Nevermind. Cieszę się, że wszyscy skoncentrowali się na myśleniu o konkretach, a nie bezsensownych pyskówkach i obciążaniu się winą :) Mała "burza mózgów" na pewno się przyda ;) Arka na pewno ma rację - kastracja z pewnością znacznie wpłynęłaby na ilość zwierząt znajdujących się i trafiających do schronisk. Myślę, jednak że to temat na inny wątek. Najważniejsze, żeby sunia trafiła tam, gdzie powinna. Czy ktoś wie jak ona się czuje? Czy ktoś rozmawiał z wetką? Szamanka, ja też nie mogłam wejść na dogo, errory mi od rana wyskakują :shake: teraz jakimś cudem się udało, jak narazie. To prawda, powinno się dążyć do jak największej liczby kastracji, w Niemczech 98% psów jest wykastrowanych! tam nie ma w ogóle problemu bezpańskich psów, do schroniska trafiają tylko psy właścicieli. No a to wiadomo, wymaga zmian świadomościowych, a to niestety etap powolny. Dobre są takie akcje kastracji jak pokazała tutaj Arka. Co do wolontariuszy - to jasne, musi być w ogóle jakiś regulamin dla wolontariuszy, przeszkolenie też jak najbardziej. Szamanko co do suni to sytuacja jest teraz taka, że czekamy aż zostanie wydana, tzn. zostaną zdjęte szwy wszystkie. Właśnie zastanawia mnie to czy jak Wanilce ściągną szwy to trafi do normalnego boksu schroniskowego? A co do stanu suni psychicznego to Monika pisała, że jest bardzo wystraszona :( Quote
dusje Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 [quote name='ARKA']Przede wszystkim powinno zacząc sie od tego, kastracji. To nie schroniska rozwiazą problem bezdomnych zwierzat tylko MY. Nie o to chodzi aby zwierzeta trafialy do schronisk ale o to aby ich jak najmniej tam trafialo. Do schroniska moze kazdy wejsc to prawda ale nie kazdy moze byc wolontariuszem. Na Paluchu wolontariusze przechodza szkolenie i dopiero są wolontariuszami. Nie mozna zabierac sobie psow do adopcji, wolontariusze moga pomagac w adopcjach, samą adopcje przeprowadza schronisko. To ono jest odpowiedzialne za psa, ktorego wydano. A kto odpowie jak pies w nowym domu kogos pogryzie:rozne moga byc powody, nie wynikajace z samego psa np. dziecko dreczy psa itd....:shake: To schronisko odpowiada za bezpeiczenstwo wolontariuszy a pies jest tylko psem a szczegolnie pies po przejsciach. Kazdy pies, ktory trafi do schroniska jest JUZ psem po przejsciach. Schronisko dziala stresogennie na psa(duze zbiorowisko zwierzat) i moze i ma prawo zareagowac agresywnie,ze strachu tez. Na zachodzi owszem sa mile widziani ale tez muszą byc PRZESZKOLENI albo schronisko szkoli albo zyczy sobie potwierdzenia od organizacji,ze jakas tam osoba, ma doswiadczenie ze zwierzetami itp. Jak wskazuja kolejne FAKTY, schronisko w JZ ma w glebokim powazaniu Twoje teorie, Arka. Psy sa wydawane bez kastracji, suki bez sterylizacji i co najgorsze - w zobowiazaniu adopcyjnym nie ma mowy o koniecznosci wykonania takiego zabiegu. Trzeba umiec wiec docenic role wolontariuszy w wyszukiwaniu tym psom domow do ktorych oni sami oddaja psiaki nie nadajace sie juz do rozmnozenia. Jesli w przedmiotowym schronisku non stop pojawiaja sie szczeniaki- to warto sie zastanowic jak to sie dzieje. Na zachodzie wolontariusze sa mile widziani i zadne organizacje ich nie przysylaja :crazyeye::shake: Drzwi do schronisk sa otwarte dla nich i kazdy chetny moze sie zglosic w dowolnie wybranym dniu i godzinie. Szkolenie odbywa sie w praktyce - zwlaszcza, jesli wolontariat pomaga w pracach administracyjnych. Pojenie i karmienie psow, wyprowadzanie ich na spacer, wykonywanie zabiegow kosmetycznych, sprzatanie i pranie - nie wymaga specjalnego i teoretycznego szkolenia, ale gruntownego wjasnienia - czego sie oczekuje od wolontariatu i zapoznania ich z obowiazujacycmi instrukcjami. Wolontariat zreszta nie musi wykonywac wszystkiego - moze wybrac sobie rodzaj pomocy. Wolontariat sprawuje opieke nie tylko nad psami , ale rowniez nad osobami obloznie chorymi, pacjentami z chrobami psychicznymi itp. i jakos sobie daje rade. Na zachodzie wolontariatu sie nie przesladuje i nie kaze mu SIE wsadzac MORDY W KUBEL - wolontariat jest powszechnie szanowany. Do takiego jednak szacunku dla spolecznie pracujacych ludzi - nalezy dorosnac i przejsc szkolenie z zakresu kultury osobistej juz na etapie dziecka. Czego Jas sie nie nauczy.............................. Niektore stowarzyszenia musza dlugo jeszcze pracowac, by osiagnac wymagane minimum zasadnosci istnienia i zaufanie spoleczenstwa. Quote
ARKA Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 [quote name='dusje'] Jesli w przedmiotowym schronisku non stop pojawiaja sie szczeniaki- to warto sie zastanowic jak to sie dzieje. :roll: ciekawe w ktorym schronisku nie pojawiają sie szczeniaki, bylby to ewenement na skale Polski. Nigdzie jakos nie doczytalam, ze tam sa mnozone psy i sa zostawiane szczeniaki. Faktem jest,ze jesli sie suk nie sterylizuje a przyszla do schroniska zaciazona, to w tym schronisku urodzi. to jest jasne. To,ze w schroniskach nie przeporwadza sie zabiegow kastracji, wiem, nie jest to przypadek jednostkowy i to jest ZŁE. katowieckie schronisko, schronisko w stolicy wojewodztwa jest to samo, wiec:shake: Na zachodzie wolontariusze sa mile widziani i zadne organizacje ich nie przysylaja :crazyeye::shake: Drzwi do schronisk sa otwarte dla nich i kazdy chetny moze sie zglosic w dowolnie wybranym dniu i godzinie. :roll: co kraj to obyczaj, do pracy z samymi psami nie dopuszcza sie osob nieprzeszkolonych. Na zachodzie wolontariatu sie nie przesladuje i nie kaze mu SIE wsadzac MORDY W KUBEL - wolontariat jest powszechnie szanowany. Narazie to jedna strona mowi. Z tego co pamietam ta pracownica byla zwolniona z pracy, po miesiacu, sama to pisala.... Quote
Alicja Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 [FONT=Arial]post nie w temacie ... usunięty [/FONT] Quote
__Lara Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 Nowa wpłata: Adriana Z. 15zł Razem: 637,65zł dziękujemy :loveu: Quote
Szamanka Posted February 11, 2009 Posted February 11, 2009 Spokojnie Alicjo, nie atakuj innych, bo to nie wątek na to (żeby nie powiedzieć: nie to forum :p) Mamy tu konkretnego psa i nie jest to wątek dotyczący debaty na temat "Dlaczego w schroniskach nie przeprowadza się zabiegów kastracji" itp. Powtarzam to po raz kolejny. To wątek Wanilki i na niej się skupcie. Zabieg przeszła, kwestia co dalej. Skoro ma wrócić do schronu, to chyba nie będzie większego problemu z jej adopcją? Mówiłyście, że DS na nią czeka. Quote
dusje Posted February 12, 2009 Posted February 12, 2009 [quote name='Szamanka']Spokojnie Alicjo, nie atakuj innych, bo to nie wątek na to (żeby nie powiedzieć: nie to forum :p) Mamy tu konkretnego psa i nie jest to wątek dotyczący debaty na temat "Dlaczego w schroniskach nie przeprowadza się zabiegów kastracji" itp. Powtarzam to po raz kolejny. To wątek Wanilki i na niej się skupcie. Zabieg przeszła, kwestia co dalej. Skoro ma wrócić do schronu, to chyba nie będzie większego problemu z jej adopcją? Mówiłyście, że DS na nią czeka. Szamanko, Domek czeka na Wanilke juz od dawna. Dobry domek :lol:. Czy bedzie problem z jej adopcja , czy tez nie - okaze sie wkrotce. Chyba rozumiesz ze nie od nas to zalezy. Jestesmy tylko dogomaniakami........ Byloby nam wszystkim niewymownie przykro, gdyby Wanilka nie zostala wydana .... Dla wjasnienia - Wanilka przebywa w schronie a nie w gabinecie lekarskim. Cytat: Na zachodzie wolontariusze sa mile widziani i zadne organizacje ich nie przysylaja :crazyeye::shake: Drzwi do schronisk sa otwarte dla nich i kazdy chetny moze sie zglosic w dowolnie wybranym dniu i godzinie. :roll: co kraj to obyczaj, do pracy z samymi psami nie dopuszcza sie osob nieprzeszkolonych. Arka, przyjedz chocby do NL i poznaj dzialalnosc wolontariatu od podszewki, zamiast tylko wyrazac zdziwienie. Jesli znajdziesz trozke czasu, to zajrzyj do OLsztyna na watek i poczytaj sobie o tym, jak mozna wspolpracowac z dziecmi, mlodzieza i doroslymi. Co do kastracji - musisz bardziej naglosnic akcje sterylek wsrod prowadzacych schron. Zacznij przede wszystkim od nich, bo jakos malo uswiadomieni :roll: W NL w schronach psy sie nie mnoza, a znalezc tam szczeniaka - to tak jak wygrac w totolotka. Jesli mowa o dopuszczaniu osob nieprzeszkolonych do pracy z psami - to nalezaloby mowic tutaj glownie o zarzadzajacych niektorymi schroniskami w PL. To dopiero ewenement:shake: Nie sadzilam ze mozna byc zatrudnionym na etacie w nie zwiazanej ze schroniskiem - firmie i jednoczesnie zarzadzac schroniskiem :crazyeye: Doba ma 24 h......... Nie sadzilam ze , mozna byc GRABARZEM / ex szef w JZ/ i wygrywac przetarg na prowadzenie schroniska. Tja, Polska to bardzo dziwny kraj.:evil_lol: Quote
monika55 Posted February 12, 2009 Posted February 12, 2009 Wanilka podobno ma sie dobrze, szwy beda zdjete. Wydana zostanie na warunkach p wet lub wcale. Pani wet czuje sie bardzo obrazona. A tak swoja droga,dyskusja ktora sie tu toczy, powinna sie toczyc z innymi osobami. Przeciez myslimy tak samo. Lubie zdobywac wiedze,ale jak to sie ma do tego, ze w schronisku pracuja osoby majace problem z czytaniem i pisaniem, nie wspomne o braku wiedzy podstawowej o psach.No coz, warunek wspolpracy sie powtarza - albo geba w kubel albo nic ze wspolpracy. Wstyd mi ze dopiero teraz dotarlo do mnie: milczenie to zgoda na to co sie dzieje w schronisku. Przerwe milczenie. I pytanie do moderatora - dlaczego jedni moga ublizac i macic na wielu watkach,inni upominani sa nie wiadomo za co. Dziekuje wszystkim. Quote
Alicja Posted February 12, 2009 Posted February 12, 2009 [quote name='Szamanka']Spokojnie Alicjo, nie atakuj innych, bo to nie wątek na to (żeby nie powiedzieć: nie to forum :p) Mamy tu konkretnego psa i nie jest to wątek dotyczący debaty na temat "Dlaczego w schroniskach nie przeprowadza się zabiegów kastracji" itp. Powtarzam to po raz kolejny. To wątek Wanilki i na niej się skupcie. Zabieg przeszła, kwestia co dalej. Skoro ma wrócić do schronu, to chyba nie będzie większego problemu z jej adopcją? Mówiłyście, że DS na nią czeka. [FONT=Arial] wiem ze to wątek Wanilki i szanuję , ale w tym wypadku można pomóc też kolejnym psom [/FONT][FONT=Arial]post nie w temacie ... usunięty [/FONT] Quote
dusje Posted February 12, 2009 Posted February 12, 2009 [quote name='monika55']Wanilka podobno ma sie dobrze, szwy beda zdjete. Wydana zostanie na warunkach p wet lub wcale. Pani wet czuje sie bardzo obrazona. A tak swoja droga,dyskusja ktora sie tu toczy, powinna sie toczyc z innymi osobami. Przeciez myslimy tak samo. Lubie zdobywac wiedze,ale jak to sie ma do tego, ze w schronisku pracuja osoby majace problem z czytaniem i pisaniem, nie wspomne o braku wiedzy podstawowej o psach.No coz, warunek wspolpracy sie powtarza - albo geba w kubel albo nic ze wspolpracy. Wstyd mi ze dopiero teraz dotarlo do mnie: milczenie to zgoda na to co sie dzieje w schronisku. Przerwe milczenie. I pytanie do moderatora - dlaczego jedni moga ublizac i macic na wielu watkach,inni upominani sa nie wiadomo za co. Dziekuje wszystkim. Ja zas odniose sie do tego co powyzej i powiem tak: Nie wiem jakie sa warunki pani dr. ktore moga umozliwic Wanilce wyjscie ze schroniska i dac jej pozwolic szczesliwie zyc u boku kochajacych ja ludzi. Metoda "morda w kubel" nie przyniesie zadnych korzysci..... przyczyni sie jedynie do ugruntowania opinii o zlych intencjach ze strony wetki. Bezwzgledne posluszenstwo nie moze byc podstawa do wspolpracy. Moze byc punktem zapalnym..... Stowarzyszenie - to wspolnota i wolnosc slowa. To umiejetnosc sluchania i prowadzenia rozmowy. Nie da sie rozmawiac z kims kto musi trzymac "morde w kuble".:shake: Mozna jedynie prowadzic monolog, ale czmu ma on sluzyc? Zrobillismy wszystko co bylo w naszej mocy aby podarowac Wanilce przepustke do dobrego zycia. Nasza rola dobiegla konca............... Nie miejmy wyrzutow sumienia, jesli Wanilka nigdy nie zobaczy wolnosci lub jesli trafi do tzw. "cudownej adopcji" i zaginie po niej slad. Arka, jesli czujesz sie choc w niewielkim stopniu odpowiedzialna za los Wanilki - to spraw, aby ten pies nie stal sie Twoim wielkim wyrzutem sumienia. Wyrzutem sumienia czlowieka broniacego praw zwierzat. Nie zapominaj przy tym tego, jak dlugo pracowalas na zbudowanie zaufania spolecznego do reprezentowanego przez Ciebie stowarzyszenia i nie zapominaj ze ta sprawa moze polozyc cien na jego reputacji...."ab alio exspectes, alteri quod feceris" Wybor nalezy do Ciebie......... ................................................................... Quote
ARKA Posted February 13, 2009 Posted February 13, 2009 [quote name='dusje'] Jest Arka i to ona ma teraz przejmowac sie losem psa. Macie DOM dla Wanilki, tak??? To poprosze aby ten dom ze mna skontaktowal sie i potwierdzil,ze p.wet nie chce wydac Wanilki, CZEKAM. Quote
wilczek007 Posted February 13, 2009 Author Posted February 13, 2009 ARKA napisał(a):Macie DOM dla Wanilki, tak??? To poprosze aby ten dom ze mna skontaktowal sie i potwierdzil,ze p.wet nie chce wydac Wanilki, CZEKAM. Arko to dlaczego nam p.wet nie chce jej dać?Przeciez my ja własnie chcemy zawieżć do tego DS. Lara, masz kontakt do tej pani?Może by jej powiedziec jak sprawa stoi.No przeciez tu nie ma nic do ukrycia.P.wet powiedziała mi z resztą:"pieniadze albo nie zobaczą tego psa" I nawet kazała mi tak napisac.Wolałam bardziej kulturalnie, ale moze szkoda. Przykro mi się zrobiło bo p.wet bardzo sie okazała złym współpracownikiem nieustepliwym i pewnym siebie który mysli że nie wiadomo kim jest a przecież wszycy jestesmy tylko stworzeniami tej ziemi i ja nie rozumiem ludzi którzy chodza nadeci jak balony...Kiedy robi sie cos zle wystarczy sie do błedu przyznać...a nie lawirować...Nie udało mi sie w zgodliwy sposób pomóc Wanilce, może widac tak sie nie da...:shake: chyba sie wycofam, bo zapewne w zaden sposób z ta pania wet.sie juz nie da porozumieć... Quote
ARKA Posted February 13, 2009 Posted February 13, 2009 [quote name='wilczek007']Arko to dlaczego nam p.wet nie chce jej dać?Przeciez my ja własnie chcemy zawieżć do tego DT. Ty mowisz o DT a ja o domu stalym. A gdzie pozniej z tego dt KTO to jest to dt?? Quote
__Lara Posted February 13, 2009 Posted February 13, 2009 ArkA napisała: "Jesli jest DOM dla Wanilki, pisze DOM, nie jakies szarganie do Szczecina i niewiadomo gdzie jeszcze i przez kogo, to niech ten dom kontaktuje sie ze schroniskiem chyba to jest PROSTE!!!" Zaraz zaraz, jest ds, to co nie może być w Szczecinie? coś nie tak, że ktoś chce pomóc psu z Pomorza? A to chyba normalne, że my tu na dogo chcemy zabrać psa i załatwić transport, czy coś w tym złego? bo chyba po to jest to forum? Ok Arko, mogę pojechać, zaadoptuje Wanilkę, czy coś nie gra? Chyba, że Pani weterynarz będzie selekcjonować ludzi, to wtedy chętnie zadzwonię po Policję. Quote
Alicja Posted February 13, 2009 Posted February 13, 2009 [quote name='ARKA']Ty mowisz o DT a ja o domu stalym. A gdzie pozniej z tego dt KTO to jest to dt?? [FONT=Arial]niejeden pies na dogo dochodził do zdrowia w DT :cool1:i jakoś sama wołałaś gromkim głosem zabierajcie te psy ...niech ktoś da im DT ...a teraz głupio pytasz :roll: .... raptem Wanilce z Jastrzebia lepiej jest w zimnym schronie anizeli w domku .... :shake: [/FONT][FONT=Arial][/FONT] Quote
wilczek007 Posted February 13, 2009 Author Posted February 13, 2009 [quote name='ARKA']Ty mowisz o DT a ja o domu stalym. A gdzie pozniej z tego dt KTO to jest to dt?? ...no przeciez DT to Dom Stały, nie rozumiem cie Arko...ale i tak sie pomyliłam bo to DS -dom tymczasowy.Jak sie pisze w nocy to tak wygląda ale juz poprawiłam Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.