Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Bea_m,ale się uśmiałam,no nie mogę. . .
A co do Gucia to masz rację,na to wychodzi,że woli chłopów.On na mnie nie zwraca uwagi raczej,a stary jak wchodzi,to Gucio tak jakby zadowolony.Zobaczymy jak to będzie.Evelin wspominała,że może weźmie go do hoteliku,ale to nic jeszcze pewnego.Ja nie jestem pewna,czy on przeżyłby transport.Chyba,że uśpić,albo jakiś głupi jaś?
Są pieniążki z bazarków,bardzo,bardzo dziękuję.
245 zł od enia i evita
50 zł od Julie i jeszcze ktoś wpłacił 50 zł,ale nie ma nicku,tylko imię i mazwisko,bardzo dziękuję.

Posted

Gutka trzeba pilnie oswajać, może jak TZ do niego wchodzi to dla zachęty parówkę? tylko małe kawałeczki z ręki ,ale wtedy gdy Gutek sam po to podejdzie.....pies ponoć kojarzy nie wielkość przysmaku a częstotliwość jego podawania;) czyli: malusie plasterki wiele razy......
najlepiej było go odizolować gdy był jeszcze mały, ale wiem ,że wtedy nie miałaś warunków.......a czy on by dał się mężowi na szelkach wyprowadzić? oczywiście na "drugim końcu kijka marchewka":lol: znaczy kiełbaska.
Bo ja sie martwie ,że Guciasty będzie nieadopcyjny przez tą "nieśmiałość"i zostanie u Ciebie.....
a jak z ta drugą sunieczką? dzikuska nadal?
ps.
mam dziś b.nerwowy dzień proszę o kciuki-będę kradła kotkę od pewnej "kobiety" która mnie oszukała, kotka dzięki "miau" ma tymczas.

Posted

Pipi napisał(a):
Są pieniążki z bazarków,bardzo,bardzo dziękuję.
245 zł od enia i evita
50 zł od Julie i jeszcze ktoś wpłacił 50 zł,ale nie ma nicku,tylko imię i mazwisko,bardzo dziękuję.

Fajnie, że wpłata już doszła :lol:
P.S. Enia- trzymamy kciuki z całych sił. A zreszta kto ma dac radę jak nie Ty ?. Jesteś przecież specjalistką od takich psio- kocich akcji specjalnych :loveu:

Posted

enia napisał(a):
mam dziś b.nerwowy dzień proszę o kciuki-będę kradła kotkę od pewnej "kobiety" która mnie oszukała, kotka dzięki "miau" ma tymczas.


Enia Ty kradzieju :diabloti:, życze powodzenia...:thumbs::thumbs::thumbs::thumbs:

Posted

cyt: "mam dziś b.nerwowy dzień proszę o kciuki-będę kradła kotkę od pewnej "kobiety" która mnie oszukała, kotka dzięki "miau" ma tymczas."
enia jak tam Ci poszło z kicią,udało się?

Posted

Pipi napisał(a):
cyt: "mam dziś b.nerwowy dzień proszę o kciuki-będę kradła kotkę od pewnej "kobiety" która mnie oszukała, kotka dzięki "miau" ma tymczas."
enia jak tam Ci poszło z kicią,udało się?

Tak udało się, ale trochę to trwało, kotkę odebrałam "siłą"
jest w tragicznym stanie, odwodniona, chuda, chore oczy, katar, a najgorzej ,że ma FIv- dom tymczasowy nie może jej zabrać.Burcia siedzi w klinice jest leczona a ja zupełnie nie wiem co zrobić........:-(
ona może iść do domu bez kotów lub z kotami co też mają Fiv:roll:

Posted

A co to jest Fiv?Po objawach mogę sie domyśleć,że to koci katar?.U mnie jest staruszek,kot,który był leczony na koci katar wielokrotnie i była jeszcze kotka staruszka/już odeszła/ i inne koty też ponoć go mają/tak powiedział wet/,ale są nosicielami i nie ma u nich objawów.A mam młodą kotkę,która jest u mnie od urodzenia i nie choruje.Koty chore na kk muszą mieć ciepło i dobrze zjeść to wszystko jest wtedy ok.Tak jest u mnie.Nie wiem ile w tym prawdy,ale moje koty są stare i żyją,maja się dobrze.Mogę na dt zabrać tę kocinkę,jeśli sie nie obawiasz i jeśli ona ma kk.To nie jest nic tragicznego.Trzeba ją podleczyć i będzie dobrze.

Posted

Pipi dzięki za propozycje, ale Burcia absolutnie nie może narażać Twoich kotów.....
Fiv-to odpowiednik ludzkiego Hiv, spadek odporności,
kotka może być sama lub z innymi kotami chorymi na Fiv, dzikie koty wolnożyjace zarażają sie tym między sobą, to wirus,
ona żyła na ulicy kilka lat i sie zaraziła, chociaż jest bardzo domowa i czysta czyli kiedyś miała dom.Kot psów tym nie zarazi, więc może żyć w domu zapsionym.Poszukaj dobrej duszy u siebie może ktoś niezakocony?
to kotka w średnim wieku, bardzo spokojna i czysta, bura pręguska drobna.....Jeśli kot ma ciepły dom i dobre jedzenie żyje z tym wiele lat.....
Dzieki za zainteresowanie.

Posted

rozumiem,popytam,ale raczej wszyscy w rodzinie i znajomi zakoceni i zapsieni.biedna kociunia,oby znalazła domek.
tutaj Gutek, jak za mamą się chowa

Posted

Saba dostaje tylko NKT/nienasycone kwasy tłuszczowe/Jak mi się uda to jutro pojadę z nią do weta.jej skóra wogóle nie odrasta,a na łapkach ma jeszcze strupki i w dodatku nigdy się nie drapała, a teraz nie mocno, ale się czochra.Inna sprawa,że jest brudna i kopie jamy i w piachu się wala.Położyłam im dywan,to ciągają go i gryzą i cały też jest w piachu.One za mało miały ruchu,może teraz schudną,bo więcej się ruszają.
Jadę już z Balbinką do nowego domku.Wieczorem napiszę co i jak.Pa,pa

Posted

Pipi napisał(a):
Saba dostaje tylko NKT/nienasycone kwasy tłuszczowe/Jak mi się uda to jutro pojadę z nią do weta.jej skóra wogóle nie odrasta,a na łapkach ma jeszcze strupki i w dodatku nigdy się nie drapała, a teraz nie mocno, ale się czochra.Inna sprawa,że jest brudna i kopie jamy i w piachu się wala.Położyłam im dywan,to ciągają go i gryzą i cały też jest w piachu.One za mało miały ruchu,może teraz schudną,bo więcej się ruszają.
Jadę już z Balbinką do nowego domku.Wieczorem napiszę co i jak.Pa,pa


Pipi, na zdjeciach kiepsko widac, ale czy jest "szansa" ze sunia jest szczenna?
Bo mnie tak jakos wyglada, ale jak napisalam - zdjecia niewyrazne, wiec moge sie mylic.....

Posted

:Dog_run::laugh2_2::ghost_2::Cool!:Pipiniu czekamy i podziwiamy Ciebie sercem calym :loveu::loveu:psiaczki sa urocze ,jak dobrze ze Jestes :multi::loveu::loveu:dla piesiow i kotusiow :loveu:dla wszystkich :loveu:

Posted

Osiołku,suki nie sa szczenne.obie miały miesiąc temu cieczkę.One takie grubaski są.Miały mało ruchu.No i ciągle są głodne.

Posted

[quote name='Pipi']

z lutego:


:shake: Przeczytałam cały wątek. Ta sunia wyglada tragicznie, całkiem już łysa. Czy ona jest wogóle leczona, kiedy widział ją ostatnio lekarz?

Posted

Saba dostaje tylko NKT,tak zleciła pani wet.to było w marcu.Dostałam tych NKT na półtora miesiąca.Byłam wtedy z Sabą i nikt jej nie badał.Pani wet tylko popatrzyła.Wtedy Saba wyglądała lepiej.A pani doktor powiedziała,że jak sie skończą nkt,to przyjechać po następne.Nic nie dały te kwasy.Ale kiedy kończyły się,pojechałam do lecznicy i umówiłam się,że przywiozę Sabę.Miałam jechać 17,ale nie było lekarza,który zaczął ją leczyć.Dostałam od wet jeszcze tych kwasów na 10 dni.Skończą się jutro.Postaram się pojechać w poniedziałek.Nie wiem jak to będzie,bo ostatnio jestem sama i nie wiem czy uda mi się Sabę załadować do samochodu.Ona nawet na sedalin jest oporna.Jak biorę ją za obrożę,to gryzie.Mąż,się nie boi,tylko,że go narazie nie ma.Jest w szpitalu i nie wiem kiedy wyjdzie.

Posted

Pipi z pewnością trzeba będzie krew zbadac,
to długo trwa,
a czy dziewczyny mają daleko do Ciebie? może któraś ma wolną chwilkę to by przy Sabie pomogła ( transport) ?

ps. w tym tygodniu wyśle te obróżki (11 sztuk?), ale Sabie nie zakładaj bez decyzji weta, żeby jej nie zaszkodziło.

Posted

enia,do mnie jest bardzo daleko bo ok 60 km.A pomoc nic nie da bo jak psy widzą kogoś obcego to nie wyjdą.Koszmar,naprawdę.Ja poprostu dam jej sedalin,włożę rękawice i jakoś spróbuję.Jeśli się nie uda,przywiozę weta do domu,a potem odwiozę.Pisałam Wan przedtem,że Nora na spacer chodzi,ale to było 2 razy a za trzecim już nie poszła.Siedziała i ani kroku dalej.One mają zrytą psychikę i ja nie wiem jak mam im pomóc.Potrzebna jest ciężka praca nad nimi i to indywidualnie,a ja zwyczajnie nie potrafię i nie radzę.Widzę,że jeśli one będą razem, to nic nie można zrobić.Kiedyś pani doktor Pietraszkowa/dzisiaj już nie pracuje/,powiedziała mi,że jeśli kotek malutki nie jest przyzwyczajany do człowieka do czterech tygodni,to potem zawsze już bedzie dziki.I to jest prawda,bo miałam takie koty,które bezdomna kotka pokazała mi,że je ma i one były już spore.Wzięłam je do domu,ale zawsze już były na wpół dzikie.Dawały się pogłaskać,ąle na ręce nie wzięłam do końca ich życia.Może z psami jest tak samo?Saba i Gutek nigdy nie były głaskane.Jak jeździłam na początku je karmić, to szczeniaków nie głaskałam.Po pierwsze,bo bardzo się bały,a po drugie bo myślałam,że lepiej dla nich,żeby się bały,to nikt ich nie skrzywdzi.No i źle myślałam,bo i tak poginęły,a Gucio,który cudownie jakoś ocalał nie ufa człowiekowi.Jedynie Nora podchodziła do mnie,jadła z ręki i mogłam ją pogłaskać.Ale potem po tylu przeżyciach,kopach jakie dostawała od ludzi straciła do nic zaufanie.Nie wiem co mogę zrobić.Mam jednak nadzieję,że mój mąż szybko wróci do domu.Jednak z nim bez porównania jest lżej.Chociaż jako chłop mógłby być zaradniejszy i bardziej pomyśleć jak problem lokum dla psów rozwiązać.Dzisiaj jednak wiem i trochę rozumiem go,bo jest naprawdę bardzo chory.Martwię się o niego.Jestem z pod znaku raka i całe moje życie to krok do przodu,ale i tak za chwilę do tyłu - jak rak?. . . .
Bardzo się cieszę,że idę do roboty,ale piesy całymi dniami będą same.I znowu nie dobrze.Ale takie jest życie.Oby mój TZ zybko wrócił,to będzie dobrze.
Jezu,masło maślane.Już sama nie wiem co pisać.Ale nie pomyślcie,że się poddam.Nie,nie,nic z tych rzeczy,o nie.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...