Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

ehhh , bałam się użyć porównań koci , autystyczny :diabloti:
dopiero jak na własne oczy zobaczyła zawieszkę , to uwierzyłam
bull stał nad kwiatkiem i stracił absolutnie kontakt ze światem , nawet machanie kiełbasą przed paszczą nie pomagało :evil_lol: po 30 minutach , pstryk i pies wrócił do żywych :)


ja marzę o bullu , niestety adopcja była mało trafiona , pies był za bardzo popsuty ...
miał zakodowane pilnowanie , a traf chciał , że upodobała sobie pilnowanie mojego TZ .. reagowała natychmiast , gdy tylko któryś z psów próbował podejść do niego ..
Ja mogłam mieć wszystkie na kolanach .. przy mnie żarły z jednej michy
wracał Rafał z pracy i pies zmieniał się o 180 stopni .....
tu filmik , jak 4 w tym bullka , bawią się razem ..

http://atomicboy.wrzuta.pl/film/fpNiuWhthg/wideo010

  • Replies 637
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Tak przy okazji ,,popsutych,, psów. Podoba mi sie system jaki działa w Stanach. Jeśli pies nie przechodzi pozytywnie prostych testów a wart jest adopcji, idzie na ,,poprawkę,, Jeśli to nie przyniesie rezultatu w krótkim czasie, w przeciągu czasem kilku dni, czasem kilku tygodni, jest usypiany.
Za dużo mamy psów, żeby przypadki beznadziejne blokowały adopcję tym, które są jej warte. Za dużo jest też zwrotów już zaadoptowanych psów. Tam taki zwierz idzie do ludzi wyszkolony, wysterylizowany, nauczony podstawowych komend. Można powiedzieć: gotowiec.
Szkoda, że nasz kraj nie korzysta z gotowych wzorców tylko wywarza otwarte drzwi pomysłami typu lista ras niebezpiecznych.
Nie mamy policji dla zwierząt z prawdziwego zdarzenia, nie mamy schronisk z lecznicami - szpitalami, nie mamy odpowiedniej ilości behawiorystów, ani odpowiednich przykazów prawnych. Oj daleko nam do Europy i Ameryki, daleko...

Posted

ehhhh , marzenia ściętej głowy ;)
dlatego jestem niepoprawna dogomaniacko , bo połowę z psów oferowanych do adopcji , po prostu bym poddała eutanazji .... jakoś mi się miłosierdzie gdzieś zagubiło.
Za co dostaje czasem lincz :diabloti:

Moge jedynie zapewnić , że bullka jest w domu , w którym znają jej wszystkie WADY.
Do ludzi anioł .... do psów w określonych sytuacjach bandyta ;) mozna było oczy wyjąć i była spokojna .. ale to był , dość egzotyczny stworzak , bullek , kundel miniatura :)
strasznie żałuje , że nie wyszło .... ale TZ i tak cud .. że śpi z psami w łóżku ... on nie rozumie , pewych zachowań u psów ...

my to jesteśmy 100 lat za murzynami ;) NIESTETY

Posted

Mrzewinska napisał(a):
Jak najbardziej powaznie. Hodowczyni bokserow wychodzila zamąż za hodowce i (chyba , nie pamietam) sedziego bokserow. Boksery z krakowskich hodowli utworzyly szpaler, żeby mloda para przeszla miedzy nimi, a suka z hodowli panny mlodej przyniosla kwiaty.
Pisalam krotka notke ze zdjeciem z tego slubu do Dziennika Polskiego, gdzie pracowalam, a poza tym szkoleniowo znalam wiekszosc z tych psow.

Zofia


Zosiu , ja jeszcze nie powiedziałam TAK , przed US ;)
ehhh , ale w sumie by było wydarzenie , jak by mi w białej sukni , a moje świniowate robiły za druhny ;)
ciekawe co by ma to media :cool3:

przepraszam za OFF , ale mam bujną fantazję i oczami wyobraźni to widzę :evil_lol: i co najgorsze , podoba mi się :crazyeye: :crazyeye: :cool3: :diabloti:

Posted

Vectra napisał(a):
Zosiu , ja jeszcze nie powiedziałam TAK , przed US ;)
ehhh , ale w sumie by było wydarzenie , jak by mi w białej sukni , a moje świniowate robiły za druhny ;)
ciekawe co by ma to media :cool3:

przepraszam za OFF , ale mam bujną fantazję i oczami wyobraźni to widzę :evil_lol: i co najgorsze , podoba mi się :crazyeye: :crazyeye: :cool3: :diabloti:


dość fajna wizja . ;)

mój chrzestny był np . na ślubie właścicieli stadniny . ich ślub był pełen koni . a para młoda oczywiście podjechała pod sam kościół na swoich ulubionych rumakach . :p

Guest Mrzewinska
Posted

W bullach najprzykrzejsze dla mnie jest to, ze juz im sie calkiem wynaturza ksztalt glowy. I tak sie zastanawiam, czy te wszystkie zawieszki, wylaczenia sie, nie sa po prostu na tle chorobowym. Znalam bullke z problemami blednika i bylo podobnie.
A co do charakteru - byl czas, ze opinia publiczna gdzieniegdzie byla tak do nich nastawiona, jak do pitow teraz. Fanatyczni milosnicy i zaciekli wrogowie. Tyle ze nigdy nie staly sie u nas popularne. Moze tez z uwagi na wyglad mniej "psi".

Ale wracajac do poważnych tematow - problem adopcji. Dostaje co tydzien kilka listow o problemach z przygarnietymi psami, powaznych problemach. Ludzie naprawde wierza, ze nieszczesny zwierzak azylowy bedzie sam z siebie idealny - z wdziecznosci. Ze nie wymaga zadnej pracy, zadnego szkolenia.

Skad bylo przypuszczenie, ze z tych 11 psow z Grudziadza ze smiertelnym skutkiem pogryzly cztery? Pozostale byly zamkniete?

Zofia

Posted

Babybull napisał(a):
Marmasza i tak i nie.
Mamy w kynologii niemało przykładów ras, które dostosowały się do obecnych warunków i dzięki selekcji prawdziwych miłośników nie są dziś na wokandzie. Protoplastą TTB był buldog angielski. Czy dziś ktoś się boi buldoga? Kiedyś z pewnością.


OK, ale zauważ, że we wszystkich tych przypadkach dochodziło najpierw do wyraźnego spadku liczebności - o staffiku pisałem, buldog angielski - tak samo, wilczarze praktycznie wymarły i zostały odtworzone, borzoje - te polujące na wilki w Rosji były bardzo agresywne - po rewolucji praktycznie wyginęły w ZSRR, rasa odtworzona na bazie osobników, które trafiły na Zachód Europy (należy oczekiwać, że były w miarę łagodne).

Boksery - sama pisałaś, że 30 lat temu miały złą opinię, to fakt. Jeszcze w latach 60-tych były to psy służbowe w wojsku i policji. Ale potem ich popularność wyraźnie spadła - w latach 80-90-tych były dość rzadkie. Z tego co wiem na początku obecnego wieku w ZKwP było zarejestrowanych kilkaset bokserów (może 300). W takich warunkach można pracować nad wizerunkiem rasy.
A ile AST mamy w Związku? Przy braku testów, gdy jedynie ocena z trzech wystaw stanowi podstawę do uprawnień hodowlanych, gdy cenione są psy o wysokim poziomie testosteronu - jaka to praca?

I na koniec (ciekawostka odnośnie przodków boksia - psów na "grubego zwierza"): w "Panu Tadeuszu" Mickiewicz opisuje polowanie na niedźwiedzia. Oczywiście w polowaniu uczestniczą ogary (które grają), ale są jeszcze dwa psy ("pijawki"), które tak są dostarczane na polowanie:
"Dwie pijawki, które w całej okolicy słyną,
Pies zowie się Sprawnikiem, a suka Strapczyną;
Zakneblować im pyski, zawiązać je w miechu
I przystawić je tutaj konno dla pośpiechu."

I opis śmierci niedźwiedzia:
"Otwierał jeszcze oczy, lecz głowy nie ruszy;
Pjawki Podkomorzego dzierżą go pod uszy,
Z lewej strony Strapczyna, a z prawej zawisał
Sprawnik i dusząc gardziel krew czarną wysysał.

Za czym Wojski rozkazał kij żelazny włożyć,
Psom między zęby i tak paszczęki roztworzyć."

Posted

Marmasza napisał(a):
Czy możesz podać szczegóły tych badań, gdyż z badań Tellegena (też Amerykanin) z 1988 roku (badania 44 par bliźniaków jednojajowych, które krótko po porodzie zostały adoptowane przez różne rodziny) wynika, że podobieństwo cech osobowości, w niektórych przypadkach jest taka sama jak u bliźniąt jednojajowych wychowywanych razem. Z innych badań (Henderson i Lykken) wynika, że dla niektórych cech osobowości zgodność u bliźniąt jednojajowych jest dwukrotnie wyższa niż u bliźniąt dwujajowych.

Ponadto jeszcze jedna uwaga (już Pani Zofia to sygnalizowała): gdyby cechy charakteru u psów się nie dziedziczyły (zależały od środowiska i wychowania) to nie było by mowy o szczególnych cechach charakteru w poszczególnych rasach i nie miały by sensu jakiekolwiek testy psychiki czy dobór pod względem psychiki. A skoro cechy psychiczne są brane (przez najlepszych hodowców) pod uwagę, to znaczy, że są dziedziczne i wrodzone (cechy nabyte się nie dziedziczą). Acz zastrzegam - tutaj nie mamy do czynienia z prostymi prawami Mendla (tymi dotyczącymi groszku i muszki owocowej).

Niestety na dzień dzisiejszy nie jestem w stanie. Komputer, na którym trzymałam takie materiały umarł. Zresztą pewnie to wykasowałam, jak tylko odhaczyłam "psychologię".

Nie napisałam, że wszystkie cechy są zależne od wpływów środowiskowych. Tylko ich część. Wspomniane talenty np. plastyczne zdecydowanie tak. Był tam właśnie omawiany przypadek dwóch mężczyzn, wówczas po 50, jeden z nich uzdolniony artystycznie - ale i w tym kierunku uczony, drugi nigdy bez żadnych sukcesów, bez ukierunkowanego nauczania, jednak jego prace dużo nie odbiegały od prac brata.

Nie wiem na ile te badania były wiarygodne - na ilu przypadkach były prowadzone.

Posted

straaaszny OT: rozmawialam z kobietą, która ma bulki od lat 16 i jedna która ma je od 20...i obie zgodnie stwierdziły- w bulach 95% geny, reszta wychowanie:smhair2::smhair2::placz:

Posted

Mrzewinska napisał(a):
W bullach najprzykrzejsze dla mnie jest to, ze juz im sie calkiem wynaturza ksztalt glowy. I tak sie zastanawiam, czy te wszystkie zawieszki, wylaczenia sie, nie sa po prostu na tle chorobowym. Znalam bullke z problemami blednika i bylo podobnie.

N. Dodman w swojej książce poruszył ten temat. Bardzo ciekawe było to dla mnie i zastanawiałam sie na ile ma to tylko jego teorie. Z tego co pisał, to nawet prowadził badania i przedstawił swoją teorię członkom "Klubu bulteriera" w USA.
Mrzewinska napisał(a):
Ale wracajac do poważnych tematow - problem adopcji. Dostaje co tydzien kilka listow o problemach z przygarnietymi psami, powaznych problemach. Ludzie naprawde wierza, ze nieszczesny zwierzak azylowy bedzie sam z siebie idealny - z wdziecznosci. Ze nie wymaga zadnej pracy, zadnego szkolenia.

Ale dlaczego tak jest?? Bo to same osoby zjamujące sie adopcjami ludziom wmawiają taką ciemnotę i prawie nikt z tym nie walczy. Nawet tu na dogomani niemało takich!
Sama ostatnio brałam udział w takiej dyskusji i ludzie naprawdę wierzą w tą wdzieczność...

Posted

[quote name='lewkonia']Grudziądz: 11 psów zagryzło 57-letnią kobietę


57-letnia grudziądzanka została zagryziona na śmierć przez swoje psy obronne rasy dogue de bordeaux i cane corso.

Czworonogi zaatakowały ją w czwartek ok. godz. 19. Dramat rozegrał się bez świadków pod jej domem przy ul. Tylnej. Mąż kobiety, choć był wtedy w mieszkaniu, niczego nie słyszał. Tragedię odkrył dopiero sąsiad, który - już po fakcie - zobaczył zakrwawioną 57-letnią Lidię S. leżącą na ziemi i stadko pobudzonych psów, biegających wokół ciała. Wezwał pomoc, ale kobieta już nie żyła.

Choć lekarz od razu stwierdził, że mogła zostać śmiertelnie pokąsana, policja wstrzymywała się z wydaniem jednoznacznego werdyktu do czasu uzyskania wyników sekcji zwłok. Ta została przeprowadzona wczoraj i nie pozostawiła wątpliwości - Lidia S. wykrwawiła się od pogryzień.

Sprawę wyjaśnia prokuratura, która zdecyduje o przyszłości 11 psów zmarłej grudziądzanki. Na razie wszystkie są na obserwacji w schronisku w Węgrowie.


Źródło: Gazeta Wyborcza Toruń>>


Gdyby 11 psów rzuciło się na kobietę, to by nic z niej nie zostało, poza krwawymi strzępami rozwłóczonymi po posesji :roll: Do zagryzienia wystarczy jeden pies ale Gazeta Wybiórcza jak zwykle wie lepiej i manipuluje czytelnikami :mad:
Czy ktoś mnie może oświecić, co to za hodowla?

Posted

[quote name='Charly']acha. super:evil_lol: Ja jednak pytalam dlaczego nie slyszalam o smiertnelnym pogryzieniu przez labka. Nie o pogryzieniu w ogole. Bo o tym nawet slyszalam;).

Edit: dodam, ze nie interesują mnie teorie i prawdopodobienstwa, a faktyczne wydarzenia w realnym swiecie.


Kilka luźnych informacji:

"Tragiczna statystyka"


W USA, Kanadzie, Holandii prowadzi się statystyki ataków ludzi przez psy. Wysnuto z nich ciekawe wnioski, z którymi powinni zapoznać się wszyscy ci, którzy mają lub będą chcieli mieć psy.

Najczęściej do tych tragicznych wypadków dochodzi w domu lub na placu przed domem. Z kanadyjskich badań wynika, że do pogryzień dochodzi najczęściej w domu, w lecie, po południu (między godz. 16 a 20). Ofiarą pogryzień padają członkowie rodziny, w której jest pies, lub ich znajomi. Niestety, gros ofiar to dzieci, dwa razy częściej są to chłopcy (zwłaszcza w wieku między 5. a 9. rokiem życia) niż dziewczynki.

W 77 proc. częścią ciała kąsaną przez zwierzę jest twarz (wyjątkiem są listonosze, których w 97 proc. przypadków psy gryzą w nogi). Zwierzęta ranią zwykle usta, nos i policzki.

Jeśli chodzi o psy: częściej atakują samce (zwłaszcza niekastrowane) niż suki, zwykle są to młode zwierzęta, w wieku między 1. a 5. rokiem życia. W statystykach pogryzień królują: w USA - pit bulle i ich mieszańce, rottweilery, owczarki niemieckie; w Holandii - rottweilery, golden retrievery i labradory. Groźne są też mieszańce różnych ras. O tym jednak, jak nieprzewidywalne są zwierzęta, świadczy jeden z tragicznych wypadków w Stanach Zjednoczonych. 6-tygodniowe dziecko zostało śmiertelnie pogryzione przez pomeraniana (szpica karłowatego), malutkiego, ważącego ok. 2 kg pieska. Zwierzę zostało w pokoju na chwilę z dzieckiem, gdy opiekujący się nim wujek wyszedł do kuchni, by przygotować dla niemowlęcia butelkę z mlekiem.

26.08.2005 / źródło: Gazeta.pl - Poznań"


;) I jeszcze wycinek z artykułu, mówiąc o labku który zagryzł człowieka (niestety nie znalazłam na ten temat szczegółowych informacji):
http://hem.bredband.net/b371982/nightmare.htm

"The media want sensation and blood. The bite of a Pit Bull is of more interest than the bite of a Labrador. In May, a Labrador killed a man, only a small report in the newspaper. A Pit Bull killed a poor Yorkshire Terrier, big headlines. "I can only see this situation getting worse and spreading across Continental Europe. Right now, the situation looks hopeless and we need all the support and help we can get to fight this legislation and the lies perpetrated against these dogs." Sadly, these were to prove prophetic words."

W Polsce trudno o statystyki dotyczące pogryzień ludzi z uwzględnieniem rasy i psów w typie. Znalazłam jedynie ogólne info o ilości pogryzień, i tak:

rok 2003 - zaszczepiono przeciw wsciekliźnie 7490 osób

http://www.senat.gov.pl/k5/kom/kup/2005/271up.htm
cytuję:

"Senator Aleksandra Koszada:

Otrzymaliśmy materiały z Zakładu Epidemiologii Państwowego Zakładu Higieny, z których wynika, że łącznie w Polsce w 2003 r. zaszczepiono przeciw wściekliźnie siedem tysięcy czterysta dziewięćdziesiąt osób, dokładne informacje dotyczą siedmiu tysięcy stu pięćdziesięciu pięciu osób...

(Przewodnicząca Teresa Liszcz: Pogryzionych, tak?)

Tak. Pięć tysięcy dwadzieścia dwie osoby zostały zaszczepione z powodu narażenia przez kontakt z psami, cztery tysiące sto sześćdziesiąt siedem osób było pokąsanych powierzchownie, czterysta dziewięćdziesiąt dwie osoby były pokąsane głęboko, reszta osób była podrapana, ośliniona lub miała kontakt pośredni. (...)"

W roku 2005 zaszczepiono przeciwko wściekliźnie łącznie 7278 osób, z czego 209 osób miało udokumentowany kontakt ze wściekłym zwierzęciem (w statystyce ujęto również dzikie zwierzęta).

http://www.streetdirectory.com/travel_guide/30137/pets/which_dog_breeds_are_more_likely_to_kill_people.html

W USA przez 20 lat (1979 - 1998 ) zbadano 238 przypadków zagryzień ludzi i tak:

66 osób - pit bull i pit bull mix
39 - rottweiler i rottweiler mix
17 - owczarek niemiecki i psy w typie
15 - husky i psy w typie
12 - malamuty i psy w typie
9 - doberman
8 - chow chow
7 - bernardyn
7 - dog niemiecki
4 - akita
2 - buldog
2 - mastif
2 - bokser
1 - labrador
4 - psy w typie labradora
1 - bullmastiff
1 - chesapeake bay retriever,
1 - west highland terrier
1 - Japanese Hunting Dog (czy to jest amerykański akita?)
1 - nowofunland
1 - coonhound
1 - sheepdog (?)
1 - rhodesian ridgeback
1 - cocker spaniel

[SIZE="4"]USA - lista ras zakazanych lub objętych ograniczeniami :diabloti: info z 22 maja 2007

http://www.dogpolitics.com/my_weblog/2007/05/list_of_banned_.html

1.AIREDALE TERRIER
2.AKBASH
3.AKITA
4.ALAPAHA BLUE BLOOD BULLDOG
5,ALASKAN MALAMUTE
6.ALSATIAN SHEPHERD
7.AMERICAN BULLDOG
8.AMERICAN HUSKY
9.AMERICAN PIT BULL TERRIER
10.AMERICAN STAFFORDSHIRE TERRIER
11.AMERICAN WOLFDOG
12.ANATOLIAN SHEPHERD
13.ARIKARA DOG
14.AUSTRALIAN CATTLE DOG
15.AUSTRALIAN SHEPHERD
16.BELGIAN MALINOIS
17.BELGIAN SHEEPDOG
18.BELGIAN TURVUREN
19.BLUE HEELER
20.BOERBUL
21.BORZOI
22.BOSTON TERRIER
23.BOUVIER DES FLANDRES
24.BOXER
25.BULLDOG
26.BULL TERRIER
27.BULL MASTIFF
28.CANE CORSO
29.CATAHOULA LEOPARD DOG
30.CAUCASIAN SHEPHERD
31.CHINESE SHAR PEI
32.CHOW-CHOW
33.COLORADO DOG
34.DOBERMAN PINSCHER
35.DOGO DE ARGENTINO
36.DOGUE DE BORDEAUX
37.ENGLISH MASTIFFS
38.ENGLISH SPRINGER SPANIEL
39.ESKIMO DOG
40.ESTRELA MOUNTAIN DOG
41.FILA BRASILIERO
42.FOX TERRIER
43.FRENCH BULLDOG
44.GERMAN SHEPHERD DOG
45.GOLDEN RETRIEVER
46.GREENLAND HUSKY
47.GREAT DANE
48.GREAT PYRENEES
49.ITALIAN MASTIFF
50.KANGAL DOG
51.KEESHOND
52.KOMONDOR
53.KOTEZEBUE HUSKY
54.KUVAZ
55.LABRADOR RETRIEVER
56.LEONBERGER
57.MASTIFF
58.NEOPOLITAN MASTIFF
59.NEWFOUNDLAND
60.OTTERHOUND
61.PRESA DE CANARIO
62.PRESA DE MALLORQUIN
63.PUG
64.ROTTWEILER
65.SAARLOOS WOLFHOND
66.SAINT BERNARD
67.SAMOYED
68.SCOTTISH DEERHOUND
69.SIBERIAN HUSKY
70.SPANISH MASTIFF
71.STAFFORDSHIRE BULL TERRIER
72.TIMBER SHEPHERD
73.TOSA INU
74.TUNDRA SHEPHERD
75.WOLF SPITZ

Posted

wygląda na to, ze kręcimy się w kólko. Te informacje już były:)

Ja natomiast wlasnie przed chwila wyczytalam,ze w Australi w jednej z klinik zajmujacej sie problemami psychicznymi psow najczęstszym gosciem jest...bullterrier...zaraz potem owczarki niemieckie i ich mieszance...Jedna klinika...Zawsze zastanawiaja mnie takie dane....moze w sasiedzctwie jest duzo bulkow albo owczarków;)..

Czy to znaczy, że te psy są trudne, obarczone jakimis problemami, czy zwyczajnie mniejszosc wlascicieli jest w stanie poradzic sobie z takimi psem?

Przede wszystkim te wszystkie listy, które zostaly podane maja wedlug mnie jedno manko, jesli nie uwzgledniają czestotliwosci wystepowania poszczegolnej rasy.

Jednak co się tyczy bullterriera; z badan z i nad tym psem(cokolwiek to oznacza) niemieckich naukowcow wynika, ze bullterrier jest jednym z najbardzije przyjaznych psow...wzgędem ludzi;)..Nauka nauką ...a listy swoje. Bulterrier jest w Niemczech w kilku landach wrogiem nr 1 (bardzo wysokie podatki, testy, lustracja wlasciciela w policji, zawsze smych i kaganiec...) Natomiast miniaturowe wydanie nie widnieje na zadnej liscie....:cool3:

Posted

bonsai_88 napisał(a):
No właśnie.. ktoś pisał, że była to prawdziwa hodowla [tzn. z psami rasowymi]... czy moglibyśmy dowiedzieć się jak jest nazwa tej hodowli?


to ja pisałam :D to był dziwny twór- rozmnażali szczenięta nierodowodowe więc pseudo. ( w pierwszej chwili było podejrzenie, że byli zarejestrowani w ZK ale te informacje obaliliśmy.)
Natomiast mieli psa którego wystawiali z powodzeniem na wystawach.
Na razie więcj nie piszemy bo sprawdzamy informacji- np. ponieważ wiemy którego psa wystawiali to szukamy wśród hodowców ludzi którzy kojarza tych ludzi i danego psa, wiemy skąd pies pochodził więc sprawdzamy również jego macierzystą hodowle (według jednego z hodowców w tej hodowli są psy wykazujące agresje- ale nie mogę polegać na inf od niego. Macieżysta hodowla tego psa jest znaną hodowlą, mają duże sukcesy na swoim koncie a więc są konkurencją dla innych)

Z informacji jakie zebrałam dotychczas przykre jest to że psy prawdopodobnie nigdy wcześniej nie wykazały najmniejszej agresji.
Pies wystawiany nie był dobrze zsocjalizowany: nie był agresywny w stosunku do psów ani ludzi ale nie potrafił chodzi po ringu, skakał na właścicielke, nie znał podstawowych komend, miał problemy z chodzeniem na smyczy- typowy pies który ma nie złe geny, ma wzorcowy wygląd lecz nikt nad nim nie pracuje.

Były trzymane w kiepskich warunkach (na pewno jakiś czas temu trzymano je w piwnicy, nie mam informacji które by mówiły jak było w przeciągu kilku ostatnich miesięcy- na pewno były pozbawione odpowiedniej socjalizacji i nie mieszkały w domu), ich ogólny stan zdrowia jest bardzo dobry.
Jeśli jakiekolwiek zostana ocalone wrócą do męża zagryzionej kobiety... zaczynam myśleć czy nie lepiej dla nich będzie jak je humanitarnie uśpiercą- wyobrażacie sobie wygurowane ceny, zemste za śmierć kobiety ze strony jej rodziny i stado dresów chcących mieć psa morderce lub po rodzicach mordercach?? Jaki los je wtedy czeka? Kolejna pseudo, walki psów, bicie co byłby agresywny. Chyba stałam się pesymistką.

Posted

[quote name='Mrzewinska']W bullach najprzykrzejsze dla mnie jest to, ze juz im sie calkiem wynaturza ksztalt glowy. I tak sie zastanawiam, czy te wszystkie zawieszki, wylaczenia sie, nie sa po prostu na tle chorobowym. Znalam bullke z problemami blednika i bylo podobnie.

Zofia

Pani Zofio i o to chodzi, moim zdaniem nie ma związku między kształtem czaszki a częstotoliwością "zawieszeń", ani tym bardziej problemami z błędnikiem. "Zawieszanie się" nie jest groźne, nie ma wpływu na psychikę psa.
Myślę, że hodowcy owczarków niemieckich zrobili swoim pupilom większą krzywdę, sprawiając iż te psy wyglądają jakby miały niedowład tylnych kończyn. Do tego dochodzi dysplazja :roll:

Mój pierwszy bullterrier Max urodzony około 1991 r zawieszał się całe życie - raczej zrzuciłabym to na karb traumatycznych przeżyć jakim było oddanie go do schroniska przez poprzedniego właściciela.

MAX


Drugi był Butcher ("Dzidziuś Lancelot" po Agent Orange Alet z Siriusa) ur. w 2000 r - częstotliwość zawieszeń sporadyczna.

BUTCHER


Babcia Bulka, bardzo wiekowa suczka (ponad 14 lat na pewno, jezeli nie więcej) przygarnięta 2,5 roku temu - całkowity brak zawieszeń.

BABCIA BULKA


Legendary Leon Timar, Zwycięzca Świata 2008 ( 2,5 roku.) Mieszkał u nas 3 miesiące - zero zawieszania się, bo Timarowe tego nie robią :loveu:

LEON

Guest Mrzewinska
Posted

Jesli trudno znależć celowosc jakiegos zachowania - warto poanalizowac dlaczego tak sie dzieje, moim zadaniem. "Zawieszanie" nie przynosi korzysci z punktu widzenia ani pojedynczego psa, ani gatunku. Znalam takie zachowanie u psa innej rasy - i tez mialo to podloze chorobowe, ale u tego psa nie bylo to zwiazane z blędnikiem.
To, ze wiele ras zostalo przez czlowieka wydziwaczonych, nie ulega kwestii. Mozna by wymieniac dlugo - przekątowanie, problemy z drogami oddechowymi, koniecznosc sztucznego krycia, nadmiar fald skornych, koniecznosc cesarek itp, - wydziwaczamy ile sie da.
Czy taki ksztalt glowy, jak na ostatnim zdjeciu - nie daje zadnych ujemnych skutkow? Nie u wszystkich psow, ale u niektorych?
Czytalam cos na ten temat, ale wolę pytac u zrodla.

Zofia
PS ja nie mam ON-a. Za to, że pisalam o problemach z aparatem ruchu u ON-ow, juz pare razy bylam uznana wrogiem rasy.
Mam belga maliniaka i na szczescie wolny jest od tego, co jest najpowazniejszycm problemem belgow - czyli wolny jest od padaczki.

Posted

no cos takiego..ze ja mam zadizwiajace szczescie przez 25 lat spotykac onki bez niedowladow i takowez posiadalam/posiadam.:razz:otaczaja mnie ony.doslownie:diabloti:.diziiiwne..jakies fatum nade mna czy jak?.budowa onka moze sie komus niepodobac.mnie sie nie podoba budowa innych psow.:evil_lol:.sa dla mnie dziiiwne dosc:roll::eviltong:.
a tak wogole..przypomnialo mi sie....kolo mnie mieszka kobitka..spotykamy sie czasem obok siebie na lace.ma dwa bullki[jeden guffniarz ]oraz staffika.moje psy biegaja kolo mnie-ciagle zajete:evil_lol: a jej kolo niej-tez wiecznei zajete.piekna koegzystencja onkarza z ttbiarzem:).jak widze ta kobitke to serce mi sie smieje.fajnie na ta czworke popatrzec.:).
moje wspomnienia z pracy z bullami sa jak najbardizej pozytywne.maja wlasne zdanie-swietnie to opisala Vectra:evil_lol:.ale mozna je "zmanipulowac":p.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...