Guest Mrzewinska Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 No to chyba trzeba byloby, dla wiarygodnosci badan, poddawac rozdzielone blizniaki jednojajowe zaplanowanym, a nie przypadkowym bodzcom. Od urodzenia, dzien po dniu. Sprawic, by celowo badani ludzie byli poddawani takim a nie innym wplywom srodowiska. I ocenic wtedy, czy jakas cecha, ktorej nie mieli rodzice, dziadkowie, pradziadkowie, rozwinela sie u jednego z blizniakow pod wplywem srodowiska, a u drugiego, bez takich wplywow - nie zaistniala. Nie mam siostry blizniaczki, ale jednakowo starano sie mnie i siostrze wpoic wychowanie plastyczne. Ja mam drewniane rece, siostra jest plastycznie zdecydowanie uzdolniona, z czystej zazdrosci staralam sie jej dorownac - ale tam!!!! Nie zapamietuje kolorow ani ksztaltow. Wiec nie pomogl wplyw srodowiska, takie samo wychowywanie, ani wlasna uporczywa praca, abym rozwinela zdolnosci, ktorych nie mam i tyle. Zofia Quote
Rinuś Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 http://www.youtube.com/watch?feature=related&v=lUE_VlEMq-k ten filmik mnie zaciekawił...niby jak to ktoś napisał przeznaczenie rasy...ale to nie znaczy,że nie mogą być towarzyszami osób niepełnosprawnych...kochającymi psami...naszymi towarzyszami... Quote
Marmasza Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 zerduszko napisał(a):Amerykańscy naukowcy przeprowadzali testy na bliźniakach jednojajowych rozdzielonych zaraz po porodzie, wychowujących się w kompletnie różnych środowiskach. Efekty tych testów były zadziwiające, bo część cech charakteru, które powszechnie uważa się za uwarunkowane genetycznie, była w jednak uzależniona od środowiska. Były to wprawdzie badania na ludziach, ale myślę, że może to świadczyć o tym, iż nie wszystkie cechy są wrodzone. Czy możesz podać szczegóły tych badań, gdyż z badań Tellegena (też Amerykanin) z 1988 roku (badania 44 par bliźniaków jednojajowych, które krótko po porodzie zostały adoptowane przez różne rodziny) wynika, że podobieństwo cech osobowości, w niektórych przypadkach jest taka sama jak u bliźniąt jednojajowych wychowywanych razem. Z innych badań (Henderson i Lykken) wynika, że dla niektórych cech osobowości zgodność u bliźniąt jednojajowych jest dwukrotnie wyższa niż u bliźniąt dwujajowych. Ponadto jeszcze jedna uwaga (już Pani Zofia to sygnalizowała): gdyby cechy charakteru u psów się nie dziedziczyły (zależały od środowiska i wychowania) to nie było by mowy o szczególnych cechach charakteru w poszczególnych rasach i nie miały by sensu jakiekolwiek testy psychiki czy dobór pod względem psychiki. A skoro cechy psychiczne są brane (przez najlepszych hodowców) pod uwagę, to znaczy, że są dziedziczne i wrodzone (cechy nabyte się nie dziedziczą). Acz zastrzegam - tutaj nie mamy do czynienia z prostymi prawami Mendla (tymi dotyczącymi groszku i muszki owocowej). Quote
Charly Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 zerduszko napisał(a):Amerykańscy naukowcy przeprowadzali testy na bliźniakach jednojajowych rozdzielonych zaraz po porodzie, wychowujących się w kompletnie różnych środowiskach. Efekty tych testów były zadziwiające, bo część cech charakteru, które powszechnie uważa się za uwarunkowane genetycznie, była w jednak uzależniona od środowiska. Były to wprawdzie badania na ludziach, ale myślę, że może to świadczyć o tym, iż nie wszystkie cechy są wrodzone. a ja oglądalam zupelnie inny przypadek w TV. Blizniacy rozdzieleni po porodzie. Jeden wychowal się w USA, drugi w Australi. Oboje mieli te same cele, upodobania, zawód. Osiagneli także podobne sukcesy zawodowe. Co więcej, mieli ten sam gust (dom, auto, kobiety itd). Quote
Marmasza Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Charly napisał(a):a ja oglądalam zupelnie inny przypadek w TV. Blizniacy rozdzieleni po porodzie. Jeden wychowal się w USA, drugi w Australi. Oboje mieli te same cele, upodobania, zawód. Osiagneli także podobne sukcesy zawodowe. Co więcej, mieli ten sam gust (dom, auto, kobiety itd). W badaniach Tellegena, w niektórych przypadkach były te same preferencje polityczne :evil_lol: A badania dotyczyły głównie cech osobowości związanych z towarzyskością, impulsywnością i witalnością. Podobne badania prowadził również Pederson i też podkreślał wpływ czynników genetycznych na osobowość. Quote
Vectra Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 a ja wam powiem , że mam osobiście 4 koleżanki , bliźniaczki/czworaczki ? .. do tego są nie do odróżnienia .. no teraz z racji wieku trochę inaczej się czeszą , ubierają ;) ale w podstawówce , były identyczne ... nawet głosy i znamiona miały takie same ..udręka nauczycieli :diabloti: a to zupełnie 4 różne charaktery , osobowości , zainteresowania Quote
Charly Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 a czy psiaki z tego samego miotu to bliznięta? tak jak ludzie?:oops::oops: Quote
Vectra Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Charly napisał(a):a czy psiaki z tego samego miotu to bliznięta? tak jak ludzie?:oops::oops: pewno tak ;) i do tego każde inne :cool3: i charaktery inne .... Quote
Marmasza Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Charly napisał(a):a czy psiaki z tego samego miotu to bliznięta? tak jak ludzie?:oops::oops: Tak ale nie jednojajowe. Quote
Babybull Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 To dowodzi, że geny mają decydujące znaczenie. Prosty przykład, myśliwy nie kupi posokowca po psach poduszkowcach, tylko rodzicach pracujących. Dlaczego? Bo jest większa szansa na uzyskanie od psa pożądanych cech. Nie tylko wygląd jest dziedziczony (co widać gołym okiem i sami możemy zobaczyć w lustrze). Każdy kto ma dziecko i jest uważnym obserwatorem zauważy, że człowiek nie rodzi się białą kartką. Nie na wszystkie cechy charakteru naszych pociech możemy mieć wpływ. Tendencje do pewnych zachowań jest uwarunkowana genetycznie i cechy te potrafią uwidocznić się w najmniej oczekiwanym momencie, ba nie wiadomo nawet w którym pokoleniu. Dla przykładu ja jestem żywą kopią siostry mojej babci ze strony mamy. Dlatego tak ważne jest odpowiednie dobieranie psów. Dlatego też jesteśmy w stanie z psów potencjalnie niebezpiecznych zrobić psy przeciętne. Jeśli pierwotnie pewną grupę cech w jakiejś rasie utrwalano i potęgowano, tak samo proces można odwrócić, bo psy stały się bojowe z psów przeciętnych, nie są bojowcami od zawsze ;) A tak przy okazji, to co tworzyła natura, odwraca się bardzo długo. To co stworzył człowiek, znika bez śladu bardzo szybko. Likaony ewoluowały bardzo długo i przez ostatnie 200 lat raczej się nie zmieniły. Jak bardzo zmieniły się w międzyczasie TTB. Quote
Charly Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Vectra napisał(a):pewno tak ;) i do tego każde inne :cool3: i charaktery inne .... no własnie...szczegolnie jak matka i ojciec rozna rasa. cuda kwiatki wychodza potem..:oops: Quote
Charly Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Babybull napisał(a):To dowodzi, że geny mają decydujące znaczenie. Prosty przykład, myśliwy nie kupi posokowca po psach poduszkowcach, tylko rodzicach pracujących. Dlaczego? Bo jest większa szansa na uzyskanie od psa pożądanych cech. Nie tylko wygląd jest dziedziczony (co widać gołym okiem i sami możemy zobaczyć w lustrze). Każdy kto ma dziecko i jest uważnym obserwatorem zauważy, że człowiek nie rodzi się białą kartką. Nie na wszystkie cechy charakteru naszych pociech możemy mieć wpływ. Tendencje do pewnych zachowań jest uwarunkowana genetycznie i cechy te potrafią uwidocznić się w najmniej oczekiwanym momencie, ba nie wiadomo nawet w którym pokoleniu. Dla przykładu ja jestem żywą kopią siostry mojej babci ze strony mamy. Dlatego tak ważne jest odpowiednie dobieranie psów. Dlatego też jesteśmy w stanie z psów potencjalnie niebezpiecznych zrobić psy przeciętne. Jeśli pierwotnie pewną grupę cech w jakiejś rasie utrwalano i potęgowano, tak samo proces można odwrócić, bo psy stały się bojowe z psów przeciętnych, nie są bojowcami od zawsze ;) A tak przy okazji, to co tworzyła natura, odwraca się bardzo długo. To co stworzył człowiek, znika bez śladu bardzo szybko. Likaony ewoluowały bardzo długo i przez ostatnie 200 lat raczej się nie zmieniły. Jak bardzo zmieniły się w międzyczasie TTB. Przeczytałam w zdaje się Twoim poscie cos na temat bull terrierów. Jako ze szczegolny OT tu się zrobił zastanawiam się co w tych psach jest tak szczególnego, czy trudnego, ze nadawają się tylko dla koneserów. Nie ukrywam ze szalenie mi sie podobaja. Z wygladu i z usposobienia jednego, którego poznalam osobiscie... Quote
Vectra Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Charly napisał(a):no własnie...szczegolnie jak matka i ojciec rozna rasa. cuda kwiatki wychodza potem..:oops: no , słuszna uwaga :lol: szczególnie , że u nas tylko kilka procent , to psy rasowe :p reszta , to soprajs :evil_lol: Quote
Vectra Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Charly napisał(a):Przeczytałam w zdaje się Twoim poscie cos na temat bull terrierów. Jako ze szczegolny OT tu się zrobił zastanawiam się co w tych psach jest tak szczególnego, czy trudnego, ze nadawają się tylko dla koneserów. Nie ukrywam ze szalenie mi sie podobaja. Z wygladu i z usposobienia jednego, którego poznalam osobiscie... Bardzo trudny , skomplikowany charakter , są uparte , nie tak chętne do współpracy z człowiekiem jak np ast czy staffik. Bull lubi po swojemu .. to jest najtrudniejszy z przedstawicieli TTB ... bardzo złożona osobowość , tak jak np ast zrobi coś by Ciebie zadowolić .. to bull będzie robił tylko by jemu było dobrze , a jak chcesz by coś dla Ciebie zrobił , to musisz go przekupić ;) Ja się przymierzałam do bulla , ale jednak nie na moje zdrowie , kolejny uparty osiołek ... wolę zatem proste w obsłudze staffiki :) i czarne damy po przejściach. ale nie powiem , u kogoś uwielbiam bulle , są super sympatyczne , PIĘKNE :loveu: i może kiedyś .... jak odpocznę , to sobie sprawię solida. Charly , a najprościej .... wpisz w wuja google bullterrier forum , są dwa fajne ... i tam sobie poczytaj .. o wadach i zaletach jajogłowych świnek. Quote
Marmasza Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Babybull napisał(a):A tak przy okazji, to co tworzyła natura, odwraca się bardzo długo. To co stworzył człowiek, znika bez śladu bardzo szybko. Likaony ewoluowały bardzo długo i przez ostatnie 200 lat raczej się nie zmieniły. Jak bardzo zmieniły się w międzyczasie TTB. To, że likaony się nie zmieniły jest (tak sądzę) wynikiem tego, że w ich wypadku (tak jak w przypadku większości zwierząt) dobór był nakierowany na jak najlepsze dostosowanie do środowiska, w którym żyją (taka wąska specjalizacja). Środowisko (sawanna) nie zmieniło się istotnie w ciągu ostatnich dwustu lat (a tam gdzie się zmieniło nie ma likaonów). To samo dotyczy wilków. Natomiast dobór nas ludzi w pewnym okresie nakierował się na "różnorodnych umiejętności" - dzięki czemu człowiek opanował cały świat. Pies też jest efektem doboru na "różnorodne umiejętności". Ale byłbym ostrożny z tym "odwracaniem" - być może w niektórych przypadkach jedynym wyjściem będzie pozwolenie na wymarcie rasy i odtworzenie jej od nowa. Kto wie jakimi psami dzisiaj (w sensie zachowań agresywnych) byłyby wilczarze czy borzoje, gdyby swego czasu nie wymarły i nie zostały odtworzone (ale pod względem wyglądu a nie charakteru). Quote
Charly Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 juz czytalam i tu i tam i wszystkie dostępne zagraniczne też;):evil_lol: ale ciągle mi mało i szczeże mówiąc są mało obiektywne;) Jesli trudny bullik to najprawdopodobniej zle wychowany:diabloti:, a reszta jest cacy:roll:. no cóz szperam dalej:) Quote
Vectra Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Charly napisał(a):juz czytalam i tu i tam i wszystkie dostępne zagraniczne też;):evil_lol: ale ciągle mi mało i szczeże mówiąc są mało obiektywne;) Jesli trudny bullik to najprawdopodobniej zle wychowany:diabloti:, a reszta jest cacy:roll:. no cóz szperam dalej:) to raczej nikt innych info ci nie da ;) miłośnicy napiszą , że cacy przeciwnicy , że maszyna do zabijana , która w genach to ma ;) żyje by zabijać. Charly , jak ktoś chce , bardzo chce , to nawet jak jest totalnym laikiem , to sobie poradzi ... grunt to chcieć ... nie wymyślać sobie problemów których nie ma i radzić jeśli na serio problem się pojawi. Każdy musi mieć ten pierwszy raz :cool3: Jak chciałam mieć dobka , to naczytałam się , dowiadywałam .. też było , że są cacy i be , że są trudne lub nie .. dopiero życie z przedstawicielem tej rasy , dało mi jakiś tam obraz ... biorąc pierwszą pitkę , nasłuchałam się jaka to paskudnie agresywna rasa , jak to zeżre mnie i mojego psa , chomika , koszatniczki ... Nie powiem , miała silny instynkt morderczy , oszamała mi dwa mieszkania , 3 samochody oszpeciła i zlikwidowała nie mój ogródek :diabloti: To wszystko też zależy , jaki lubisz charakter u psa ... terrier , to je terrier - każdy jest świr ;) Ja lubię psy temperamentne , samodzielne , bystre , silne , szybkie , skoczne , szalone , niezniszczalne ... z mocną psychiką ... przy tym słodkie i kochane ;) Stąd moja fascynacją świniowatymi .... Quote
Charly Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Tak to chyba jest:) Ciekawe jak to się do charakteru odnosi i czy w ogóle. Bo ja lubię lekko glupkowate:evil_lol:, uparte, zdystansowane, niezalezne dalmatynczyki...Choc ich "gluchota" jest czasem oszalamiajaca:roll: Jednak na bule choruję już dlugo...mają zaraz po dalmatach najpiękniejszy usmiech:) Quote
Marmasza Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 I jeszcze jedna uwaga odnośnie "odwracania" cech rasy (podaję, że wydaną w latach osiemdziesiątych niemiecką Hunderassen) historię staffika: w 1836 roku ogłoszono zakaz organizowania walk zwierząt (w tym psów). W 1936 doszło do uznania rasy przez angielski kennel club i zarejestrowano 310 osobników. Tak więc po 100 latach wyselekcjonowano 300 psów i w ten sposób "odwrócono" cechy rasy. Quote
Vectra Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Marmasza napisał(a):I jeszcze jedna uwaga odnośnie "odwracania" cech rasy (podaję, że wydaną w latach osiemdziesiątych niemiecką Hunderassen) historię staffika: w 1836 roku ogłoszono zakaz organizowania walk zwierząt (w tym psów). W 1936 doszło do uznania rasy przez angielski kennel club i zarejestrowano 310 osobników. Tak więc po 100 latach wyselekcjonowano 300 psów i w ten sposób "odwrócono" cechy rasy. Nad bullami też cały czas się pracuje :cool3: trochę liznęłam info , od osoby która jako jedna z pierwszych sprowadziła bulla do PL .. z NRD .. no i to nie powiem , były maszyny ... piszę , to co słyszałam ... miałam przyjemność być u tej osoby , bo do dziś hoduje bullterriery i rasa bardzo ewoluowała ..... jak słuchałam , co było kiedyś .. własnie NRDowskie bulle , to uwierzcie .. włosy mi stawały dęba ;) staffik jest najbardziej pierdołowaty z tej czwórki , aczkolwiek nie powiem .. mały , krępy .. ale potrafi .. no i może również być psem niebezpiecznym. Bo jest to mimo małego wzrostu , bardzo silny pies .... Ostatnio na zawodach takich bullowatych , staffik wygrał w dwóch konkurencjach , ciągnięcie ciężarów "Weight Pulling" .... z pitami :cool3: uciągnął 1070 kg , staffik Borys ,waga 19 kilo :p ale staffik , to gladiator o mięciutkim sercu .. takie błazny domowe :evil_lol: Quote
Guest Mrzewinska Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Ja co do tych bullkow - Vectra, nie zgadzam sie. Każdy pies robi to, co mu przynosi korzysc. Czlowiek tak naprawde tez. Korzyscia AST ;ub pita moze byc zadowolenie wlasciciela, ale nie każ mi wierzyc, ze jakikolwiek pies robi spontanicznie cos z korzyscia wylacznie dla wlasciciela. Nie znam wspolczesnych bullterierow tak dobrze, jak te z lini NRD= Little King i z czeskich linii sprzed 30 lat. W Krakowie byl pierwszy bull Enif Little King, wyszkolony przez Terese Marekowska do PO I. Enif mial jednak tylko serce i zęby, dla mnie akurat mial serce. Nikt inny niz Teresa by go nie wyszkolil. Nazwisko Teresy nie jest obce boksermenom - byla sedziną bokserow, pisala o histoii rasy, miala boksera (oj, bialego to on mial za duzo) wyszkolonego do wystepowania na zywo na deskach Teatru Starego u Swinarskiego. Skoro przy bokserach offuje - w Krakowie byl tez najglośniejszy slub z bokserami w charakterze druchen - w Urzedzie Stanu Cywilnego, a wlasciwie przed Urzedem. Zofia PS Straszliwy Enif , wrog wszystkich innych samcow, mial jednak hamulce socjalne - bylam swiadkiem, jak wystartowal na staruszka pekinczyka, i wyhamowal nad nim, nie robiac krzywdy, gdy nie spotkal sie z oporem. A suka mogla z nim robic wszystko. Quote
Patisa Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Mrzewinska napisał(a): Skoro przy bokserach offuje - w Krakowie byl tez najglośniejszy slub z bokserami w charakterze druchen - w Urzedzie Stanu Cywilnego, a wlasciwie przed Urzedem. Zofia Poważnie? Kurde, marzenie coś:loveu: takiego! :cool2: Quote
Vectra Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Zosiu , opisałam tak pokrótce .. szczerze , bulla miałam w domu przez dwa tygodnie .. więc trudno mi powiedzieć dokładnie , obrazowo .. jakie są ... piszę to co mam zasłyszane od osób mające doczynienia właśnie z ast/pit , SBT i bull .. różnice charakterów tych ostatnich są znaczne .... Mnie odstrasza CDA .. ja sobie bym poradziła , ale mój TZ , to mimo wszystko przeciętny kowalski ;) on lubi psy charakteru CAO .. czyli takie mało obsługowe ;) i proszę mnie tu źle nie zrozumieć , że CAO jest same sobie .... ale chyba wiecie , że CAO , to nie ON :) i AŻ tyle nie potrzebuje ..... TZ sobie wychowuje swoje CAO , troszkę mu podpowiadam .. no i mogę z dumą powiedzieć , że mamy super , wzorowego stróżna , który nie stanowi zagrożenia dla świata zewnętrznego .... w obcych miejscach jest przyjaźnie nastawione do psów , dorosłych i dzieci ... u siebie .. owszem nie wpuści nikogo samopas ... ale z nami wejdzie każdy ..kot , pies , dziecko , dorosły .... Quote
Babybull Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Marmasza i tak i nie. Mamy w kynologii niemało przykładów ras, które dostosowały się do obecnych warunków i dzięki selekcji prawdziwych miłośników nie są dziś na wokandzie. Protoplastą TTB był buldog angielski. Czy dziś ktoś się boi buldoga? Kiedyś z pewnością. Najbardziej budową i charakterologicznie zbliżony do niego jest stafik. Stafik w mojej ocenie jest również rasą wyciszoną i przewidywalną. Proszę jednak zwrócić uwagę, że AST i pit nie są rasami angielskimi, lecz amerykańskimi. I niewykluczone, że to miało decydujący wpływ na ukształtowanie dwóch pozostałych. I tak jak z ONKA pastrzerza zrobiono obrońcę, z boksera psa rodzinnego, spaniela i pudla kanapowca itd itp. Różnica między człowiekiem a psem jest taka, że nas stworzyła i dała nam warunki matka natura. Psy i rasy stworzyliśmy my, ludzie. Natura nigdy nie pozwoliłaby żyć takim cudakom jakie mamy na wystawach :evil_lol: I dlatego naszym obowiązkiem jest naprawić szkody, które wyrządziliśmy psom. Trzeba wziąć odpowiedzialność za to, co zostało oswojone... Charly, według mnie bulki to jedne z najdziwniejszych i nieodgadniętych psów. Ja je nazywam autystycznymi co nie wszystkim się podoba. Po pierwsze specyficzna uroda (no dobra, morda jak niewypał), po drugie specyficzny sposób bycia (kumulacja prosiakowatości w TTB) i zaskakująca psychika (mają swój świat do którego nikogo nie zapraszają). Bulek czasem idzie na spacer noga za nogą z łbem szurającym po chodniku. A potem nagle w ułamku sekundy rzuca się za piłką. Jest bardzo szybki i bardzo zwinny. Kiedy chce. Bulek potrafi stać w jednym miejscu w totalnej zawieszce baaaardzo długo, czasem trzeba mu pomóc się odwiesić. Głuchnie. Możesz zedrzeć gardło. No, chyba, że masz coś dobrego do jedzenia. Jest prostacki w obyciu - to ty puściłaś tego bąka, przeszkód się nie omija bo i tak się przewrócą jak będę wystarczająco długo pchał, wpędzi cię spojrzeniem w kompleksy - jestem wredna pani, nie dałam bulowi mojego obiadu. Bulek uczy się szybko, po czym pali głupa i dostaje amnezji, nie pamięta czego się nauczył. No, chyba, że masz coś dobrego. Bulkowi musi się opłacać. Z bulkiem trzeba robi interesy. Szanować jego pole intymne. Bulka jak kota nie trzeba rozumieć, trzeba akceptować. Nie wolno głośno ani brutalnie. I tak się nie przestraszy, za to się obrazi. Umie manipulować ludźmi, wykorzystywać, zdominować. Bulek się nie boi. Niczego. A jak coś przeżywa, to do końca. Jak nie lubi kotów, to na zabój. Nie ustąpi. To pies dla ludzi, którzy lubią takie zachowania, których to nie przeraża, lecz bawi. Dla ludzi, którzy patrzą w świńskie oczka i je uwielbiają. Dla opanowanych, pewnych siebie, równie odważnych. W sumie... Bullka nie da się tak po prostu opisać ;) Jeśli ktoś niedoświadczony chce mieć Bulka, ale tak bardzo bardzo na upartego, to polecam odmianę miniaturową. Fakt, droższy, bardziej żywiołowy, nie tak efektowny, ale znacznie łatwiej przekonać się i innych do bulka małych rozmiarów. Mimo wszystko to nadal bulek. A najpiękniejszy uśmiech bezsprzecznie maja stafiki :eviltong: To oczywiście było nie na temat i moje zdanie. ;) A jeszcze coś dodam. Osobiście nie mam zaufania do buli. Są rzeczy, które bez problemu zrobię ze stafikiem a które nigdy nie miały miejsca przy bulterierze. Miałam bula po przejściach. To pies w ocenie właścicieli spokojny, tolerancyjny, lubiący dzieci. Owszem. Był taki ale tylko wtedy, gdy wszystko szło po jego myśli. Ja stawiam psom warunki, wymagam. To się bulowi nie podobało i bardzo długo zmagał się ze mną. To była prawdziwa próba sił. Mimo, że ja wygrałam (w końcu to ja karmię) ale nigdy do końca nie miałam zaufania do tego psa, nie takiego zaufania, jakie mam do innych ras, a szczególnie wychowanych przeze mnie pod potrzeby mojej rodziny. Quote
Guest Mrzewinska Posted August 28, 2008 Posted August 28, 2008 Patisa napisał(a):Poważnie? Kurde, marzenie coś:loveu: takiego! :cool2: Jak najbardziej powaznie. Hodowczyni bokserow wychodzila zamąż za hodowce i (chyba , nie pamietam) sedziego bokserow. Boksery z krakowskich hodowli utworzyly szpaler, żeby mloda para przeszla miedzy nimi, a suka z hodowli panny mlodej przyniosla kwiaty. Pisalam krotka notke ze zdjeciem z tego slubu do Dziennika Polskiego, gdzie pracowalam, a poza tym szkoleniowo znalam wiekszosc z tych psow. Zofia Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.