Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Charly napisał(a):
i co mam powiedziec? ze ugryzl psa? ze krwawi z ucha? nic ich to nie obchodzi. dwa razy juz dzwoniłam. Raz jak pogryzl go kundel. Raz jak pijacy obok podpalili pudelka sąsiadki. ZERO zainteresowania. Kazali isc do weta i zebrac dowody, a potem na policje. Moj pies oprocz pocharatanych uszu nie mial wiekszych obrazen- co mam zbierac? jakie dowody?wet przemyl i tyle.

a babka od pudelka ugasila go w pore i niestety nei chciala na policje.

przepraszam Charli , ale nie rozumiem .. jak nie chciała na policję ?
To Ty ją zapraszałaś na komisariat ?
Dzwonisz do bólu , że czujesz się zagrożona , boisz wyjść z domu , bo pełno psów agresywnych dookoła i ich zasranym obowiązkiem , jest przyjęcia każdego zgłoszenia , ale jeśli nie reagują na telefoniczne , to składaj pisemne .....

Użalaniem się nad sobą , niczego nie zmienisz :shake:
pisząc jakie to złe rasy , również.
Nie mam pojęcia dlaczego tylko Twojego psa tak atakują ...
ale nie pozwól na to , od tego mamy prawo , prawo z którego należy korzystać.

  • Replies 637
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

nie wiem czy mojego tylko. moze inne tez. nie uzalam sie nad sobą...no moze troszke;) Po prostu nie mam juz sily. Rzeczywiscie nie probowalam jeszcze pisemnie. Moze to cos da..
Vectra oni zwyczajnie nie przyjezdzaja...Tzn. moze po godzinie. Nie czekałam tak dlugo...

A babka od pudla nie chciala. Pudlowi do dzis na pleckach wloski nie rosna- mimo ze nie widac blizn. Babuszka poplakala sie i tyle. Pijacy z jej bloku wiec nie chce zaczynac.

Policja reaguje i owszem...zalezy na co...Kiedys placilam oczywiscie nieswiadomie (hehe) w Ikei falszywa dwudziestką...Zgarneła nas policja. 8 godzin przesiedzialysmy w komisariacie..

Posted

Charly napisał(a):
Pijacy z jej bloku wiec nie chce zaczynac.



a to już nie możesz mieć zatem do nikogo pretensji :lol:
ja tam mam gdzieś , że ktoś lub coś ... mamy prawo i korzystam do bólu.

Posted

czy te psy na kwarantannie....muszą być poddane obserwacji psiego behawiorysty, czy jest jakiś przepis na to??? Kto z was zna stan prawny??
Czy tylko siedza sobie w klatkach i tyle....??
Czy ktoś oceni ich charakter???
Czy można wymusic na prokuratorze poddanie psa badaniom psychologicznym????
Proszę o sugestię!
Czy decyzja zależy tak naprawde tylko od widzimisię prawnika a nie od zachowania psa???????
Jak to bedzie w grudziądzkim przypadku???

Guest Mrzewinska
Posted

Te psy w schronisku niemal na pewno beda zachowywac sie spokojnie. Bo nie wystapi poprzednia sytuacja, bo sa w innych warunkach.
Ale to naprawde nie znaczy, ze sa to psy, ktore moga byc bezpiecznie przekazane w nowe ręce. Bo nikt nie wie, co bylo czynnikiem wyzwalajacym śmiertelny w skutkach atak na znajomego czlowieka. I to zachowanie moze sie tak samo nieoczekiwanie powtorzyc.

Zofia

Posted

Z tego co wiem, to kwarantanna i obserwacja jest prowadzona z mocy prawa (przepisy weterynaryjne) pod kątem wścieklizny a nie zachowania!
Poza tym wniemam, że psy nie zostaną odebrane właścicielowi, a jeśli nawet to tylko decyzją sądu a nie prokuratora.

Posted

Szczerze , to również jestem zdania , że wydanie tych psów do adopcji , w naszym kraju , w naszych realiach , z przekonaniami , jest dalece nieodpowiedzialne ...
Bo gdzie znaleźć 11 super odpowiedzialnych domów , dla psów które mogą być niebezpieczne.
Już raz użyły zębów przeciw człowiekowi , nikt nie da gwarancji , że tego nie powtórzą.
Szczególnie , że nie wiemy dlaczego zaatakowały , kobieta była pod wpływem alkoholu .. a kto wie jak taki pies teraz zareaguje gdy poczuje % , do tego stworzymy sytuacje w której doszło do ataku , nieświadomie , bo nie wiemy dlaczego pogryzły.

Posted

Charly napisał(a):


Własnie wracam z króciutkiego spacerku z moim psem. Moj pies jest często gryziony przez inne psy. Dzis rano (pisalam o tym na innym wątku, zostal zaatakowany przez psa 5 razy wiekszego (skonczylo sie tym razem ranną noga u agresora- co nie zmienia faktu). Teraz, przed chwila moj pies zostal zaatakowany przez beagla. Przeszlismy z Filipem koło jego panci i atak. Dziewczyna mnie przeprosiła, zero reakcji w stosunku do własnego psa. NIC!!!! Po kilku metrach moj pies zaczyna trzec uchem o ziemię- oczywiscie zranione, krew...

Nie ma sensu. Wiekszosc psow u nas to niewychowane rozwydrzone niewyzyte szczekacze.

Mam dosych tych psiakow i dosyc spacerow. to jakas paranoja.


Charly powiem ci tak:
tak samo jak sa psy agresory - sa psy ofiary. z wrodzonym i wyuczonym syndromem ofiary.
nie wiem, jakiego masz psa. ale czytam, ze często dostaje łomot.szczerze?
nie widziałam jeszcze, by beagle rzucał się na jakiegoś psa...
nie chce pić do Ciebie personalnie ale zastanów sie nad tym:

ja mam sukę cane corso. ma 3 lata. poza jakimiś kilkoma pyskówami nie zdarzyła się nigdy wieksza zadyma. Jest pilnowana, wiadomo co wolno i kiedy a kiedy się uważa. (znienawidzonym przez nią typem psa jest czarny kudłaty pies, najlepiej suka - jakaś wrodzona awersja i koniec, a ja nauczyłam sie mieć oczy na około głowy ) jest ostra, po zmroku czujna, ale zawsze kontrolowalna i pilnowana. do odwołania. mniejsze psy olewa. z omijaniem rzucających się zza płota pilnowaczy posiadłości dochodzimy do perfekcji w sensie pełnego zwisu na nie.

aż do niedawna, gdy nad jeziorem,
po kąpielach, spacerach, bieganiu - cały czas na smyczy, spory tłok i dużo innych psów - wszystko było cacy
na koniec dnia Corin bawiła się z dwiema dziewczynkami znajomego, na smyczy podskakiwała za podrzucaną piłeczką, smycz trzymał mój TZ, dziewczynki piszczały z radochy, Corin skakała i było sielsko, aż raptem z pobliskiej alejki z wyciąganej flexi wyskoczył w stronę Corin, piłeczki i dziewczynek basset - zobaczył imprezke i chciał sie dołączyć.

Corin w momencie startującego psa w ich ( jej i dziewczynek) stronę ruszyła do kontr(ataku) - mimo uwięzi, rozerwała obrożę (rogza,dla ras olbrzymich) i dorwała psa.

Co tu dużo pisać wyglądało to makabrycznie, dorwała , wywaliła i sponiewierała. wyglądało jakby mu wypruwała flaki, pies się darł w niebogłosy. Została odciągnięta, należycie opier....lona i ustawiona.

po ochłonięciu, i sprawdzeniu basseta, okzałao sie że pies nie ma zadrapania.
kobieta siedziała na ziemi i tuliła go, lamentując w niebogłosy, że to trzeci wpierdal jaki dostał w tym miesiącu...
usiłowaliśmy jej wytłumaczyć, by tym pocieszaniem, nie pogłębiała traumy u psa (wyuczanie syndromu ofiary) e to mu nie pomaga, i że pomimo, że ją strasznie przepraszamy - niech sie zastanowi -
do dzieci i zabawki z innym psem - wyskakuje jej pies - więc od psa - z owego stada - jakiej spodziewa sie reakcji???....

corin OBRONIŁA swoje stado. niezbyt potrzebnie, basset by nic nikomu nie zrobił. ale właścicielka pozwoliła , bez zapytania, dołączyć się psu w sposób niekontrolowany. a ten jej pies - jak sie okazało - kolejny raz dostał wciry.
Czyja to wina???
Moja suka, gdyby była agresorem 100% wyprułaby z nieszcześnika flaki bez mniejszego wysiłku, obroża dla ras olbrzymich została wymieniona na innego typu. sytuacja pojawiała się raz i nie mam checi na więcej.
ale czy ja bym pozwoliła jej dołączać do grupy : pies+dzieci+zabawa??
bez zapytania chociażby??

Charly - zastanów się na ile jest możliwe ze wszystkie napotkane przez ciebie psy to sfixowane agresory a na ile i gdzieś przypadkiem został wdrukowany w twojego psa syndrom ofiary, pominięty etap socjalizacji, bez wyuczonych zasad ostrożności?...

Guest Mrzewinska
Posted

Jesli psy sa wlasnościa męza ofiary, prawdopodobnie on tez moze miec w tej sprawie cos do zdecydowania.

Co do atakujacego psy beagla - znam takie.

Zofia

Posted

Coś w tym jest.
Teraz chodzę na spacery z 2 psami - a mieszkam w centrum miasta, dużego. Nie jest to Warszawa ale jednak ;-)
Wcześniej psów było u mnie 4.
I nie mam akcji pt "pies ugryzł mojego psa" czy "moje psy ugryzły innego psa".
Nie mam do czynienia z walkami.

Przez 6 lat regularnego bywania w psich parkach, spotkań z olbrzymią ilością psów nie musiałam rozdzielać sczepionych psów (mam super groźne rasy bojowe - tak dla przypomnienia).

No kilka razy doszło do przepychanek w wyniku których psiaki miały zadrapania.
I moja szarpej miała szycie - ale to wina takiej a nie innej delikatnej skóry. Każdy inny pies zgubiłby tylko kilka kłaczków z karku.

Bardziej uważam?
Dmucham na zimne?
Nie podłażę pod inne psy?
Trzymam swoje na smyczach a jak spuszczam to tylko w bezpiecznych warunkach?
Może wszystko razem???

Posted

Gwen zgadzam się.... znajoma ma labka, który w ten sam sposób startuje do wszystkich psów [tzn. tak jak basset] i też notorycznie dostaje o******* od innych psów... też często jest pogryziony przez własne "chamstwo"... I nie jest to wina "agresywnych" psów co to go ustawiają, tylko jego [a nie jego właścicieli - pilnują go, żeby psów nie wkurzał, spuszczają tylko jak nie widzą innego psa itp.]...

Posted

co do sytuacji psów z Grudziądza - najbardziej humanitarnym rozwiązaniem , bez narażania kogokolwiek , i przedłużania ich niepewnego losu jest łagodna eutanazja osobników dorosłych i szukanie wśród miłośników rasy i typu - domów dla szczeniaków.
ale szczerze ?
mimo że marzy mi się drugi pies, to nie wziełabym stamtąd szczeniaka, mieszkam w mieszkaniu w dużym mieście, mam juz sukę cc , i nie stac mnie czasowo na pracę z drugim psem, po przejściach, który być może zdradza cechy cc, może ddb, może ich obojga, bądź stanowi surprise.
byłoby super, gdyby ktoś się znalazł chętny, ale - jak zweryfikować filantropa, miłośnika rasy, który NAPRAWDE chce pomóc, bo się poczuwa i ma możliwości, od osoby zapalonej, by mieć zarąbistego "obrońcę",co chapnie człowieka, bo taki z niego chojrak??
w schroniskach jest różnie, najczęsciej nieciekawie.
facet szukał w poznaniu swego bordoga, który mu zwiał czymś tak społoszony i mimo,że dzwonił do schronu i się dopytywał o swego rasowego psa Z TATUAŻEM, to obczaiła go w odległym boksie dopiero podstawiona osoba.
nie chcę wiedzieć, czy było to celowe wprowadzenie w błąd prowadzących schronisko, czy po prostu po opisie nikt z pracowników nie mógł wywnioskować, że przetrzymywany jest u nich ddb.
w schroniskach jest różnie, o tym poznańskim już nasłuchałam się różności i inne nie za wiele moga się różnić. raczej nie muszą

Posted

Gwen, ludzie nie uczą swoich psów odpowiedniego zachowania. Psy też mają swój ,,kodeks" psiego postępowania. Ten basset go nie poznał, przyczyna mogła być prosta, choćby brak socjalizacji we wczesnym okresie szczenięcym... Po prostu nie nauczył się. Do tego właścicielka nie wykształciła w psie zachowania odpowiedniego dla życia w skupisku ludzko-zwierzęcym i psiak sam się prosi o baty. Napastliwe dobieganie do psów i ludzi jest typowe dla szczeniąt i tylko im będzie wybaczone. Wszystkich obowiązują reguły, w psim świecie też.

Inna kwestia, podziwiam ludzi, którzy bez strachu biorą psa z przejściami do swojego domu. To trochę jak w bajce o wężu, którego wieśniak uratował od zamarznięcia a ten w podzięce go ugryzł gdy poczuł się lepiej... Trudno nie mieć obaw posiadając psa z przeszłością a nie należy mieć psa w ogóle, jeśli się go boi.

Wracając do wcześniejszych wypowiedzi, stawia się obok siebie molosy, bojowce i obrończe. Niesłusznie.
Bojowce nie były kierunkowane do walk z ludźmi. Jeśli bojowiec atakuje człowieka, z pewnością zaatakuje kota, innego psa, nie będzie wybierał (mówię o przypadkach patologicznych, bo tylko odchylone bojowce atakują ludzi, natomiast ataki tylko na zwierzęta z racji genetycznych uwarunkowań i niechlubnej przeszłości można złożyć na kark pierwotnego ukierunkowania rasy). Prawidłowo wychowany, z dobrym rodowodem TTB zawsze przywita każdego przechodnia, każdego gościa, nie rozróżnia listonosza od dzieci, sąsiadów. Prawdziwy bojowiec ponad wszystko wybiera towarzystwo człowieka nad towarzystwo innych psów. Witałam się z dziesiątkami psów typu bull (rodowodowe i nie tylko). Jako obca osoba pachnąca obcymi psami zawsze byłam radośnie, miłośnie i lizacznie witana. Pewnie z taką samą pasją przywitałyby mordercę lub złodzieja, niestety.

Prawidłowy obrończy zaś zaatakuje człowieka i tego się od niego wymaga do dziś. Obrończe mają wyszukiwać, oceniać zagrożenie i jemu zapobiegać. One ciagle wypatrują wokół siebie zła, ciągle są czujne. Techniki mają różne, efekt bywa ten sam. Podobnie molosy.
Nie wyciągnę ręki do rotka, onka, dobermana, cane corso. Zwykle jest to odradzane przez właścicieli i nie mogę się o to gniewać, to ich przeznaczenie. Za to wyściskam zawsze wszelkie bullowate, z wzajemnością. Ale nie mogę mieć pretensji, jeśli zostanę poproszona o niepodchodzenie z własnymi psami. Relacje bullowaty-zwierzę nie zawsze jest i nie zawsze musi być pozytywna. Bullowate lubią nawalanki, przepychanki, zabawy wyglądają jak walki. Nie potrafią inaczej.
Tylko kupując TTB trzeba o tym wiedzieć i zapobiegać ewentualnym konfliktom. Mieć wyobraźnię i wyprzedzać fakty.
Osobiście jestem w bullowatych zakochana od lat i na zawsze, nasze psy są pupilami wszystkich okolicznych dzieci, zlatują się jak gołębie do ziarna na nasz widok a psy szaleją z radości. Tu gdzie mieszkam nikt się nas nie boi.

Posted

[quote name='Marmasza']A dlaczego nie? Skoro psy żyją pośród ludzi od 30 czy 40 tysięcy lat, to chyba podstawową cechą dziedziczą jest dostosowanie do współżycia z ludźmi. Cechy genetycznie dziedziczone są działaniem tzw. doboru naturalnego (dostosowanie do typowych warunków życia) - w przypadku psów "typowymi warunkami życia" jest człowiek.
Pies w odróżnieniu od cyrkowego tygrysa czy lwa nie jest zwierzęciem oswojonym (oswojenie nie jest przekazywane genetycznie) tylko udomowionym a to oznacza, że współżycie z człowiekiem jest uwarunkowane genetycznie (przynajmniej z tym, z którym ma kontakt w pierwszych dniach życia).
udomowiona jest też kura co nie oznacza że chciałabym ją trzymać w mieszkaniu
udomowiony nie znaczy, że zna "kodeks życia w ludzkim stadzie" jak to nazwałam
bo tego kodeksu psa trzeba dopiero nauczyć - i to na tym polega wychowanie ;-)

[quote name='Marmasza'] Genetycznie zdeterminowana cecha oznacza, że prawdopodobieństwo objawienia w typowym środowisku jest bardzo wysokie. I znowu ważnym jest "typowe środowisko" - ani las (czy głusza) ani kennel nie są typowym środowiskiem, w którym żyją ludzie (i ich psy).
ach tak?
a ja mam niejasne wrażenie, że na przestrzeni tych tysięcy lat "typowe środowisko" w jakim żyją psy (i nie tylko) uległo diametralnej zmianie

Posted

[quote name='PaulinaT']udomowiona jest też kura co nie oznacza że chciałabym ją trzymać w mieszkaniu
udomowiony nie znaczy, że zna "kodeks życia w ludzkim stadzie" jak to nazwałam
bo tego kodeksu psa trzeba dopiero nauczyć - i to na tym polega wychowanie ;-)/quote]
Czemu? Podobno kurę da się wychować i przyzwyczaić do życia w mieszkaniu... innymi słowy nauczyć "kodeksu" :cool3:... tak samo jak np. kucyka [widziałam takie nauczonego opieki nad niewidomym] ;)

Posted

bonsai_88 napisał(a):
Czemu? Podobno kurę da się wychować i przyzwyczaić do życia w mieszkaniu... innymi słowy nauczyć "kodeksu" :cool3:... tak samo jak np. kucyka [widziałam takie nauczonego opieki nad niewidomym] ;)

otóż to - nauczyć, wychować, udomowiona niekoniecznie zna zasady życia w domu

ja jednak wolę kury nie mieć w domu ;-)
mogę?

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...