Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

[quote name='scarlet']a może "Bąbel - spacerowicz o wielkim serduszku szuka domu na stałe" - i właśnie pokazałam jak sałaba jestem w tworzeniu chwytliwych tytułów :)


scarlet tytuł jest dobry .... u mnie jeszcze gorzej z pisaniem...:diabloti:


a teraz zmykam do moich ancymonów czyli Foksa, Fiony i Cygana....głodomory czekają :D

oraz do Lolity, Kacpra, Romusia, Aidy, Figaro, Toski, Maciusia.... i innych rezydentów na działce....

  • Replies 396
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Bo wszyscy czekają na nowe wieści-jak się zachowuje nasz słodki Bąbel,którego boją się wszyscy przychodzący do Beuli!:evil_lol:

Posted

i ja tez...

dzis z pewnoscia Belula opisze, jak Bąbel daje sobie rade, czy je i co???, czyje jedzonko zjada? czy wszyscy razem, czy oddzielnie

Belula jakiej potrzebujesz pomocy?
czy jest karma dla psiakow? poslania? miski...pisz! zorganizujemy, co w naszej mocy

Posted

Witajcie Słoneczka,

Byłam teraz zajęta kilka godzin z Bąblem i jego poprzednią Panią dokarmiającą, która przywiozła mu "kolację". Była jeszcze mała suczka, którą Bąbel zna i lubi. Narzeczona!
Wszyscy poszliśmy na spacer!! Tak zarządziła Pani Ania...
No i zwiedziliśmy okolicę.
Bąbel nie uciekał.. Ciekawie zwiedzał, chociaż było widać, że czegoś mu brakuje (ul Puławskiej). No, ale Puławskiej nie znaleźliśmy i nawet, o dziwo,
Bąbel pierwszy stał przy bramie, wracając do domu. (Szkoda, że to nie było wczoraj).

Kolację zjadł, a jakże! Zadowolony położył się przy nas i "poszedł" spać.
Pani Ania po wszelakich serdecznościach i mizianiach swojego kochanego Bąbelka, postanowiła jechać do domu. Odprowadziłam ją do furtki, Bąbel też się podniósł i poszedł za nami.
Dzieci moich dzisiaj nie ma, zostaniemy sami.
Płonną mam nadzieję, że się wyśpię... Heh.. Nie pierwszyzna!

Wiedział, co się święci, zaczął popiskiwać, ale jeszcze spokojnie...
Obserwował, z rosnącym zdenerwowaniem, jak jego przyjaciółka, sunia wsiada do samochodu, Pani Ania go uspokajała i obiecywała, że jutro przyjedzie....
Że Bąbelek musi zostać, ale ona wróci.
- Pa, pa! Bąbelku, Pani musi jechać.. Drzwi trzasnęły.
Jestem pewna, że zaczęła płakać... Nie pierwszyzna...

Bąbel zaczął biegać wzdłuż bramy, samochód zaczął się oddalać i coraz ciszej i ciszej warczał silnik.
Ale Bąbel płakał coraz głośniej i głośniej! Zaczął wyć, szczekać, ujadać. Nie dał się uspokoić! Jego donośny głos dudnił po ulicy..

Słyszę sms - sąsiadka - co się u Was dzieje??
Słyszę GG - sąsiadka - co to??

A ja bezradna, Bąbel wyje! Wciska się znowu pomiędzy ścianę i ogrodzenie, tęskni, płacze, chce wyjść.... Uspokajam, głaszczę, mówię. Nic.
W końcu odgoniłam go od bramy, macham rękoma "cicho!!"
Odszedł.
Idę do domu.
Ale słyszę piszczy, coraz głośniej. I skowyt narasta!
Wychodzę.
Wołam go, ale nie przychodzi, drapie pazurami ogrodzenie...
Idę do bramy, nie zwraca na mnie uwagi... Targa nim skowyt..
Miziam, śmiziam i w ogóle... Nic.. Smutny beznadziejnie..
Znowu szczeka, wyje..
Krzyczę, wołam, gwiżdżę.. Nic.
Na sekundę się uspokaja i znowu krzyczy w głos!
O mamo! Co robić? Miałam dzisiaj... hmmm. Miałam zrobić kilka rzeczy, ważnych dla mnie, miałam na to 2,3 godziny wieczorne.. Już nie zrobię,, już jestem zmęczona, kolejna noc niedospana, a jutro wyjazd mam służbowy do innego miasta, a ja nie mam sił już się umyć..
Robię się zła.
Jutrzejszy wyjazd mam zawalony.
1. Nieprzygotowana.
2. Zmęczona...

Odkręcam wodę w wężu do podlewania.
Do bramy daleko, ale może się przestraszy.
Przestraszył się. Nareszcie spojrzał na mnie i uciekł w krzaczki...
Przy okazji dolewam wszystkim wody do misek.
Zakręcam wodę, i wołam Bąbla. Nie przychodzi, ale jest cisza.
Wchodzę do domu...
Za kilka minut znowu wyje, płacze, skrobie pazurami magazyn, ogrodzenie...
Wychodzę..
Wołam. Nie reaguje. Słyszę z domu GG. Już wiem. Sąsiadka...
Odkręcam wodę.. Nie polewam go, nie myślcie sobie...
Bąbel ucisza się i znowu w krzaczki.
Wołam.. Nie przychodzi.. Nie pierwszyzna...
Przecież to indywidualista...
Ja wczłapuję się do domu.. Oczy pieką, spać się chce. Nie pierwszyzna.

Biedny Bąbel, on cierpi i dzisiaj ta wizyta to bardzo pogłębiła...
Biedna Pani Ania, znowu czerwone oczy, wypieki nerwowe na policzkach...

"Podlewałam" ogródek jeszcze raz, czy dwa.. Już sama nie wiem...

W końcu przyszedł bliżej... Pogadaliśmy.
Postanowiłam to opisać i zapytać Was, co o tym sądzicie...

Gdy to piszę, Bąbel leży już przy drzwiach, ale popiskuje.. Cały czas go teraz słyszę.
Wiem, że jego serce psie mocno jest ściśnięte i łzami zalane.
Przed snem jeszcze idę go przytulić.. Biedne psisko...
Czemu wszystko tak przeciwko niemu?
Może on już zaśnie..
Może i ja zasnę..
Przecież oczy tak mnie pieką... Mokre jakieś...
Z niewyspania tylko? Nie pierwszyzna...

Posted

Czas chyba skończyć te odwiedziny, z tego co piszesz to przynoszą więcej szkody dla Bąbla niż dobrego ... ja swoje ograniczę do minimum ...niezbędnego minimum

Posted

Belula-Pani Ania nie może odwiedzac Bąbla.
Musisz kategorycznie zakazac tych wizyt bo on nie wie co sie dzieje. Zmienił miejsce zamieszkania i opiekunkę i tak musi pozostac. On niestety musi zapomniec o Pani Ania bo może znów uciec i go nie znajdziecie.

Te wizyty tylko pogłębiaja kjego tesknotę.

Posted

Biedny Babel...
Biedna pani Ania...
Biedna Bellula...
i strudzony Waldek pod zamkniętymi powiekami zmagający sie z sobą, z Bąblem...
łzy...cierpienie...

hmmm ... niby tyle smutku w tym, co napisałaś...

Mnie też, przyznam, popłynęly łzy, ale i rozpierała mnie radość,

bo łzy... i te Wasze i te moje.. były to

łzy szczęścia !

Posted

biedna psina, zupełnie stracił głowę. Chyba naprawdę trzeba zaprzestać wizyt bo Bąbel psychicznie sie wykończy... on nie zrozumie co sie dzieje, że to dla jego dobra. Będzie tęsknił jeszcze bardziej (to tak jakby zabrać szczeniaka od matki, i pozwalać, żeby parę razy w tygodniu go odwiedzała, szczeniak nie zrozumie, będzie piszczał, tęsknił). Z bólem sreca to piszę, ale kategorycznie musicie zaprzestać tych wizyt przynajmniej na czas gdy Bąbel sie zaaklimatyzuje bo inaczej tylko cierpi Bąbel, cierpi Pani Ania i cierpi Belula :(

Posted

scarlet napisał(a):
smutne to, ale to dla dobre psinki i jego opiekunek, które z caą pewnością zrobią wszystko, żeby był szczęśliwy



bez wątpienia...

Posted

Wstałam,,, już gadałam z Bąblem.. Płakał w nocy, słyszałam go nad ranem,popiskuje nadal i patrzy przez bramę, ale teraz powoli robi się coraz spokojniejszy.
Coś się dzieje, ktoś wchodzi, wychodzi, słonko świeci... Może zapomni.
Nie stoi już przy bramie, w nocy bałam się, że jakoś jednak ucieknie, ale na szczęście jest. Mocno drapał bramę.
Inne zwierzaki bez problemów.
Miałam przypadki zmiany rodziny przez psa.
Wygląda to tak, że psisko w pewnym momencie gdzieś w głębi, zmienia stado.
To szybka decyzja, nieraz na drugi dzień, nieraz za miesiąc. Potem, stare stado może spokojnie go odwiedzać, pies ich pamięta i lubi, ale nie ma problemów z przynależnością. Jest teraz z innymi i koniec. Taka już psychika psa. A chyba najgorzej, jak jest zawieszony, pomiędzy dwoma, nie wie, gdzie należy, instynktownie wraca do starego, tam, gdzie nie miał krzywdy.
Przepraszam, że dopiero teraz piszę, cały czas, od rana miałam co robić.. Pracuję w domu.
Pani Ania ma dzisiaj przyjść.... Zapowiedziała się.

Posted

Belula napisał(a):

Pani Ania ma dzisiaj przyjść.... Zapowiedziała się.

Myślę, że dla dobra psa powinna odczekać trochę czasu...
Pies jak dzieciak - spróbujcie wytłumaczyć 3-latkowi, że coś się wydarzy "znowu", "poźniej" , "za jakiś czas".
Nie chodzi o to, żeby rezygnować z wizyt zupełnie ale po co fundować mu kolejną huśtawkę.
No i warto mieć na uwadze także sąsiadów...o was już nie wspominając.

Posted

Ja po prostu nie mam odwagi do niej zadzwonić, nie wiem, jak jej powiedzieć.
Przecież dawałam sygnały, ale Ona jakby nie słyszała. Może Waldek się odważy? W nocy, jak uciekł, to w zdenerwowaniu dała mi do zrozumienia, że skoro tak, to ona go weźmie na swoje 30m w bloku. Nic. Spróbuję zadzwonić. Za miękka jestem. Ale rzut na taśmę. Przecież nie o mnie chodzi. Miały być trudności do pokonania, to pokonam. Bąbel zasługuje, bo jest naprawdę dobry i fajny pies. Tak twierdzą nawet moje koty. :)

Posted

Belula, właśnie rozmawiam z Panią Anią.....zrozumiała jak Bąbel to przeżywa i zaprzestaje wizyt .....przynajmniej do niedzieli .... potem się z Toba skontaktuje ...pozdrawiam


Ona ma pomysł aby Bąbelka przyzwyczaić do spacerów z którymś z Twoich psów, tak stopniowo ... ale to chyba najpierw musi się zaprzyjaźnić z nimi na podwórku ....

Posted

pixie napisał(a):
Waldku To był iście olimpijski sprint! Brawo!

:cool2:

Pani Ania niech spi spokojnie. :sleep2:

Bąbelkowi włos z ogona nie spadnie.:eviltong:



szkoda, że już po olimpiadzie :D

Posted

Waldku to jest specjalny złoty medal dogolimpijski:eviltong:

Pierś swoją możesz wypiąć dumnie.
Zawiesimy Ci go z radoscią:loveu: bo w pełni zasłużony:multi:


Gdyby nie Twoja przytomność umysłu i Wielkie Serce, determinacja
Bąbla pożarłaby :evil: już koparka

:ghost_2: :ghost_2: :ghost_2:

Posted

[quote name='pixie']Waldku to jest specjalny złoty medal dogolimpijski:eviltong:

Pierś swoją możesz wypiąć dumnie.
Zawiesimy Ci go z radoscią:loveu: bo w pełni zasłużony:multi:


Gdyby nie Twoja przytomność umysłu i Wielkie Serce, determinacja
Bąbla pożarłaby :evil: już koparka

:ghost_2: :ghost_2: :ghost_2:

tutaj potrzeba kilka medali, z pewnością i na Twojej piersi powinien zawisnąć ... to dzięki Tobie Belula dowiedziała się o Bąblu. Dziękuje.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...