Waldek Posted August 19, 2008 Author Posted August 19, 2008 Dzięki, nie było mnie w Warszawie kilka dni ....może dziś lub jutro coś będę wiedział, oczywiście natychmiast napiszę.... Quote
Pysia Posted August 20, 2008 Posted August 20, 2008 Kurcze.... Już miałam pomysła świetnego.... No i zadzwoniłam do pięknego wielkiego ogrodu gdzie ludzie kochaja niufy i mają moją wnusie ( z mojej hodowli sunie) z pytaniem a tam sie dowieduję, ze przygarneli właśnie bernardyna .... Psiak miał wiele szczęścia bo to wspaniały dom. Szukam dalej. Cieżko dla starego psa niedomowego znaleźć miejsce :-( Quote
Waldek Posted August 21, 2008 Author Posted August 21, 2008 Pysia napisał(a):Kurcze.... Już miałam pomysła świetnego.... No i zadzwoniłam do pięknego wielkiego ogrodu gdzie ludzie kochaja niufy i mają moją wnusie ( z mojej hodowli sunie) z pytaniem a tam sie dowieduję, ze przygarneli właśnie bernardyna .... Psiak miał wiele szczęścia bo to wspaniały dom. Szukam dalej. Cieżko dla starego psa niedomowego znaleźć miejsce :-( Oj nie ma szczęścia Bąbelek.... Dziś się dowiedziałem, że prawdopodobnie coś się kroi , ale w pewnej odległości od Warszawy .... z tej firmy obok nie odezwali się.. Bąbel chyba coś czuje całą noc wył, od trzech dni nic nie je ....boję się czy to aby nie jego smutny koniec...doprawdy nie wiem jak on to wytrzyma, serce mu chyba pęknie...:-(:placz::placz::placz: Quote
Ania W Posted August 21, 2008 Posted August 21, 2008 Cholera...jakie to smutne...Zyje sobie Bąbel swoim pieskim życiem tyle lat, ma przyjaciół i nagle ... No i kto mu wytłumaczy, że będzie dobrze i żeby się nie martwił? Quote
marie Posted August 21, 2008 Posted August 21, 2008 Nagle nie je? A byly jakies gwaltowne zmiany 3 dni temu? Opiekunowie sie przeprowadzali? Jesli nie to moze jednak fizyczna kwestia - kleszcza nie zlapal? Moze by jednak weta do niego? Na Modzelewskiego nieopodal sa dobrzy weci, moze by ktores zechcialo podjechac? Quote
Waldek Posted August 22, 2008 Author Posted August 22, 2008 marie napisał(a):Nagle nie je? A byly jakies gwaltowne zmiany 3 dni temu? Opiekunowie sie przeprowadzali? Jesli nie to moze jednak fizyczna kwestia - kleszcza nie zlapal? Moze by jednak weta do niego? Na Modzelewskiego nieopodal sa dobrzy weci, moze by ktores zechcialo podjechac? Dzięki za rady ale to nie to ....pies czuje, że coś się święci , to wrażliwy pies...fizyczna kwestia nie wchodzi w rachubę to kwestia psychiki... sytuacja jest patowa w sobotę wchodzą buldożery aby burzyć budynek i doprawdy nie wiemy co robić , chyba tylko wezwać weta aby go uśpił ....coby się nie męczył jak go pozbawią posesji.... jestem załamany...chyba zaczeło się końcowe odliczanie dla Bąbla... to co "kroiło się " koło Warszawy po lustracji okazało się nieporozumieniem .... nie chcę pisać o szczegółach .... Quote
Diuna Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 Chryste, niedobrze :crazyeye: Szybko- daloby rade go przetransportowac na kaszuby???? Z tym ze na tymczas pewnie choc jesli jest jaki piszecie to moze i DS.... Jesli "transportnac" go ktos da rade, rano wszystko zalatwiam.... Quote
Olga132 Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 a co to za dom??? Waldek - gdyby dom okazal sie dobry jestes w stanie go przewieźć chociaż wam powiem, że nie wiem czy dla tego psa eutanazia nie byłaby bardziej humanitarna. Po prostu boję się, że on psychicznie nie da rady. Że się załamie !!!! Quote
beka Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 Słuchajcie a moze może choc jakiś hotelik na miesiąc może przez ten czas znajdzie sie jakis dom :( Quote
Diuna Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 Jestem:p Co to za dom? Juz pisze. Nie jest to nic WYMARZONEGO, to napewno. Ale od poczatku... Kazdy w zyciu ma swoje ulubione miejsce, gdzies za miastem, gdzie jezdzi jak tylko ma cokolwiek wolnego. Moja to wlasnie Zdunowice- mala wioseczka na kaszubii. Wioseczka sklada sie z 4 nieruchomosci, ktorych wlascicielem jest jedna rodzina. Glowna z nich to pensjonat a druga to stajnia z konmi. Pracowalam tam wlasnie jako instruktorka. Dwa pozostale domy to gospodarstwo tesciow wlasciciela pensjonatu i jest jeszcze jeden domek, ktory chyba tez nalezy do rodziny. No i pomyslalam wlasnie o Zdunowicach. Maja tam suke-Podchalanke. Niestety przy budzie i na uwiezi (jak tylko wroce do kraju bedzie wyciagana) ale jest uwiazana poniewaz jest agresywna a na terenie samej wioski, widomo, chodza klienci pensjonatu wiec wlasciciel ja przywiazal. Na moja prosbe przyjma psa- zwlaszcza ze jest nieagresywny z tym ze nie bedzie w zadnym kojcu ani na uwiezi- bedzie sobie wolno chodzacym rezydentem wioski- po prostu :p Jako tymczas, czy na stale- zalezy od wlasciciela, wiadomo. Dookola sa lasy, mam nadzieje ze nie ciagnie Babla do lasu :roll: Bo mowy o kojcu nie ma, ogrodzen brak, bo tam nie ma po co a na lancuch czy cokolwiek przywiazac go nie dam.... Warunkem jest tylko lagodnosc do ludzi i zwierzat gospodarskich. Glownie koni, sa tam tez owce, swinki wietnamski, kroliki ale to juz za ogrodzeniem :p To taka miejscowosc agroturystyczna wiec zwierzyny tam sporo. Ja z cala pewnoscia nie jestem za usypianiem zdrowego psa. W jakichkolwiek warunkach. Bedzie chlopak przezywal, to na pewno ale to jest jak ze zlamanym sercem ludzkim- nowa milosc leczy stare rany:cool3: Ten pies dodatkowo jest, jak widac, terytorialny wiec bedzie przezywal rozstanie z miescem ale nie mozna skazywac psiuna na smierc bo bedzie cierpial przez jakis czas rozstanie :shake: Nie cierpi fizycznie a nowe miejsce tez moze pokochac, ratujmy go..... Quote
Diuna Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 Przepraszam za posta pod postem :oops: Jestem tez bardzo ZA hotelikiem, deklaruje ze cos przesle a miesiac to juz sporo zeby znalesc mu dom.... Quote
Olga132 Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 ta wieś może być fajna tylko tak: nie wiadomo jak Bąbel do zwierzat gospodarskich no i nie wiem czy na kilka dni nie trzeba by było go uwiązać bo on może uciec zanim nie zrozumie co to za teren Quote
Diuna Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 Jednego sie boje- ze jak go uwiaza to juz uwiazany zostanie, to ludzie z podejsciem ze zwierze jest tylko zwirzakiem a pies do budy pasuje idealnie. Choc na swoj sposob zwierzaki kochaja, dbaja o nie i w ogole... wolalabym zastrzec wlascicielowi ze pies nie ma byc uwiazywany i tak ma zostac:mad: Czekamy na Waldka, zobaczymy.... Quote
Olga132 Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 Waldek - a może bys do tej firmy sam podszedł (tej co się znajduje obok kamienicy) i zapytał w sprawie Bąbla ? Quote
Diuna Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 Dokladnie- moze rozmowa bezposrednio z szefostwem przyniesie jakies efekty... Sama osobiscie nie sadze by pracownik zwrocil sie do szefow w sprawie "psa obok"... Babelek, bedzie dobre- zobaczysz. Aha, jeszcze jedno, bo chyba nie doczytalam- jak Babelek reaguje na proby zalozenia obrozy czy smyczy? Wycofuje sie/ agresja/panicznym strachem ? Quote
Waldek Posted August 22, 2008 Author Posted August 22, 2008 Bardzo dziekuję wszystkim Wam za wielkie serce i zaangażowanie w sprawę Bąbla. Diuna , jeśłi chodzi o miejsce które opisujesz to jestem pod ogromnym wrażeniem, to idealne miejsce dla psa ale....nie dla Bąbla. Pomijając fakt transportu , który musiałby być dokonany pod narkozą i przy tak długiej drodze pod stałym nadzorem anestezjologa. (Co jestem w stanie zapewnić), to niestety ale Bąbel musi mieć miejsce ogrodzone. Inaczej pospaceruje sobie w siną dal (tym bardziej w takim stanie) i nikt go już nie znajdzie. On potrzebuje domku gdzieś blisko Warszawy abyśmy mogli go odwiedzać, przynosić ulubione jedzonko etc. Nie kojec bo by się zamęczył, buda i łańcuch odpada, buda bez łańcucha też . Przez parę lat na posesji stała zrobiona przez nas wielka wygodna buda do której Bąbel nigdy nie wszedł. Została wywieziona i podarowana bezdomniakom szwędającym się po powsińskich polach. Z pewnością po znalezieniu miejsca będzie potrzeba sporo czasu na adaptację Bąbla w nowym miejscu. On dopiero po 2 latach zaczął wchodzić do domu Pani , która się nim zajmowała ale to dlatego że zaprzyjaźnił się bardzo z jej małą suczką. To była prawdziwa idylla , szkoda tylko , że tak się wszystko skomplikowało. Jak już pisałem były próby zakładania obroży ale po kilku godzinach obroży już nie miał , kiedyś do obroży została przypięta smycz a wtedy Bąbel (niezwykle spokojny i powolny) dostał szału. Widać miał jakieś przezycia ze smyczą. Przepraszam, że piszę tak chaotycznie ale mam nadzieję, że coś z tego wynika. Proszę szukajmy dalej, nawet tymczasowego miejsca, my zapewnimy pomoc finansową, karmę etc. Nawet jeśłi się znajdzie ktoś kto nie ma zbyt dużych możłiwości finansowych a ma wielkie serducho. Quote
Waldek Posted August 22, 2008 Author Posted August 22, 2008 Diuna napisał(a):Dokladnie- moze rozmowa bezposrednio z szefostwem przyniesie jakies efekty... Sama osobiscie nie sadze by pracownik zwrocil sie do szefow w sprawie "psa obok"... Babelek, bedzie dobre- zobaczysz. Aha, jeszcze jedno, bo chyba nie doczytalam- jak Babelek reaguje na proby zalozenia obrozy czy smyczy? Wycofuje sie/ agresja/panicznym strachem ? Szefostwo zna tego psa, kiedyś wraz z pracownikami i nami postawili się przeciw Straży Miejskiej która chciała Bąbla złapać. Wiem , że są teraz na urlopie i decyzję chyba by podjeli po powrocie. Jak uzyskam jakieś info to napiszę a my wciąż szukajmy dalej. Quote
Waldek Posted August 22, 2008 Author Posted August 22, 2008 Właśnie odcieli prąd i wodę od posesji , sprowadzili maszyny, jutro od rana wyburzanie. Bąbel nie ma szans. Quote
Waldek Posted August 22, 2008 Author Posted August 22, 2008 teraz nie będzie mnie przy kompie, jakby jakieś newsy to poproszę na tel 605 674 953 . Quote
Diuna Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 Waldek, kurcze, hotelik na gwalt!!!!! Przeciez Ci panstwo na pewno cos doloza.... Ja nawet nie mam NIKOGO wawie :( Quote
Diuna Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 Podnosze.... czyzby to ostatnia noc ?????:shake::shake::-(:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.