Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Baliśmy się też, że Watka będzie rano szukać swoich maluchów, ale Wet powiedziala, że nie, bo nie rodzila. I że jak nawet po cesarce podaje się suczkom szczeniaczki, to nie bardzo chcą się nimi zająć. Może to i lepiej.
Ciekawe czym nas jeszcze Wacia zaskoczy. Przy niej przechodzimy kurs bycia opiekunem psa w zawrotnym tempie. Mam nadzieję, że teraz to już wszyscy troje będziemy żeli długo, szczęśliwie i spokojnie :):):).

Posted

Teraz to będziecie autorytetami w psich sprawach :) Szkoda, że mieliście taki przyspieszony kurs, ale mam nadzieję, że wszystko się dobrze skończy. Ponownie uratowaliście Waci życie. jestem pod wielkim wrażeniem...

Posted

piszę na nowym użytkowniku, bo Markofix w pracy, a komp kazał podać jakieś hasło.
Wacia jakoś spędziła noc. Nie mogę powiedzieć, żeby spała, ale trochę drzemała. Około 1:00 zaczęła popiskiwać. Markofix ją głaskał i mówił do niej, ale to pomagało tylko na chwilkę. Mała pochlipała trochę wody i oczywiście zwymiotowała. Pomyśleliśmy też, że może chce siku, więc około 3:00 ubraliśmy się i poszliśmy na dwór. Postawiliśmy ją na trawie, ale zeszła na chodnik, nie chciała sikać. Postaliśmy chwilkę, ale baliśmy się, żeby mała nie zmarzła, więc wróciliśmy do domu. Pospaliśmy tylko do 5:00. Mala znowu piła i wymiotowała. Wacia dużo pije i niestety wszystko wymiotuje. Wet kazała jednak postawić wodę.
Rano była na spacerze, zrobiła siku i małą koopkę. W domu tylko leżakuje i trochę sę jeszcze trzęsie. Nie chce jeść, tylko pije. Póki co zabrałam jej wodę, bo wypiła ogromną ilość od razu, a później zwymiotowała jakąś zółtą substancją. Pewnie to normalne. zadzwonię zaraz do lekarzy i spytam, czy to normalne.
Na szczęście nas rozpoznaje i jak przechodzę, to podnosi łepek. Nawet przyczłapała się kawałek, żeby ją pomiziać :)

Posted

Wacia obudziła się przed pierwszą i do 3 popiskiwała, głaskałem ją to się troszke drzemała i potem znów piszczała. Chyba ją mdliło, a nie miała siły zejść z kocyka (na kocyk dama nie będzie wymiotować) i jak około 3 w nocy udało jej się zaczłapać do konta to wymiotowała i potem juz spała z przerwami na klejne wymioty. Wode pije, ale za pare minut oddaje, jeść nie chce, rano zziosłem ja na podwórko, zrobiła spore si i malutką koopke - to chyba dobry znak :lol:

Posted

dzwoniłam do Weta. Był ten młody chłopak. Mała może mieć jeszcze drgawki, chociaż powiedzial to bez przekonania. Wodę podawać w malutkich ilościach. Jeśli nie zwymiotuje, to dać tabletkę. teraz Watka leży na boku na środku pokoju i ma troche przymknięte oczka. Przykryłam ją ręczniczkiem, ale wezmę chyba kocyk. Może jej trochę zimno? Na razie nie zakładam jej kołnierza, bo i tak dziewczynka nie ma siły. To srebrne z brzuszka już prawie zminnęło. Ciekawe co to było za mazidło? - wygladało jak spray :)

Posted

O Jezu, biedna Wacia, ale się narobiło. Człowiek wyjechał a tu takie wieści :-(
Jeśli sie trzęsie to jest jej zimno, trzeba cieplutko okryć nasza księżniczkę, straciła troche krwi i jest w szoku pooperacyjnym, musi mieć ciepełko.
Sreberko z brzuszka to antybiotyk w sprayu, ma pomóc w gojeniu się rany.

Porcjujcie jej wodę w małych ilosciach, może wymioty miną. Podczas wymiotów pies szybko się odwadnia.

Trzymam mocno za jej szybki powrót do zdrowia!!! Wacia da radę, dla was, za wszystko to, co dla niej robicie ;) Jesteście CUDOWNI!!!!!

Posted

Wodę podaję teraz małymi porcjami, co jakiś czas. Pierwsze dwie porcje przeszły bez problemu. W trzeciej rozpuściłam 1/2 tabletki, którą wet dała. Niestety po 5 min wszystko było z powrotem:(
Mała była okryta kocykiem, ale chyba jej za ciepło. bo cały czas się przemieszcza. teraz leży pod dwoma ręcznikami. Zauważyłam też, że ma drgawki po wymiotach, a później się uspakaja.
No właśnie poszłam do drugiego pokoju i niestety znowu mała zwymiotowała. Czasem sama woda, a czasem żółta substancja (nie płyn) i teraz jeszcze coś jakby ziarenka grochu. Nic takiego nie jada. Co to może być?

Posted

Witam Pańców Waci - oczywiście jesteście kochani.

Pomóć nie mogę - bo zupeły brak wiedzy:shake:.

Ale koleżanki sunia po sterylce i narkozie też cały dzień wymiotowała i źle się czuła - ale mówiła, że na drugi dzień było lepiej, a po tygodniu to już prawie biegała - no, może trochę przesadzam;). ale było dobrze.

Zdrówka Wam zyczę i trzmam kciuki.

Posted

Bardzo Wszystkim dziękujemy za dobre słowa. Aniołami niestety nie jesteśmy, ale kochamy nasze małe stworzonko i chcemy, żeby było zdrowe i szczęśliwe :)
Dopiero wróciłam Z Wacią ze spaceru, ale nie chciala chodzić za długo, ale za to leciała jak roczny szczeniak. Trochę się trzęsła, pomimo, że ją opatuliłam szalikiem na brzuszku. Przed spacerem wypiła trochę wody z rozpuszczoną połową tabletki przeciwbólowej (pierwszą połowę zwymiotowała), nie bylo żadnej reakcji niepokojącej, więc dalam jej troszeczkę gotowanego kurczaka, którego uwielbia (Wet pozwoliła). Oczywiście zjadła, aż jej się uszy trzęsły i chciala jeszcze, ale już jej nie dałam. Wróciłyśmy ze spaceru, a mała szuka miski z jedzeniem i piciem. To znowu dałam jej kilka łyżeczek przegotowanej wody i później znów kurczaczek. jaka była szczęśliwa :).
Leżała na podłodze przykryta kocykiem, a ja w drugim pokoju włączyłam tylko komp, wracam, a Wacia już zadowolona leży na wersalce. Wet mówiła, żeby za często nie skakała i ma nie chodzić po schodach. Ale ona nie posłuchała. Przykryłam ją kocem i teraz spokojnie leży.
Można tylko Waci pozazdrościć chęci do powrotu do zdrowia i w ogóle chęci do życia. Nie mogę aż wyjść z podziwu. Rano jeszcze taka biedna, a teraz już ożywiona i radosna. Jutro pewnie znowu będzie jak "młody bóg" :)
Mam nadzieję, że to co najgorsze to już za nami. Za jakąś godzinę dam jej jeszcze kurczaczka. Może nie trzeba będzie wtedy wieczorem kroplówki podawać (tak wczoraj w przychodni mówili, że wenflon zostaje na wypadek, jakby nie chciala jeść)

Posted

:pWierzę, że jak jutro do Was zajrzę to będą tylko same dobre wiadomości:p.
Bo jak już miała siłę wskoczyć:lol: na wersalkę .

Tylko pilnujcie żeby nie wylizywała rany bo tam są szwy – Tak :eviltong:, ale się mądrzę :oops:
Zdrówka życzę.

Posted

Będzie dobrze, malutka trochę nacierpiała się, ale sami widzicie-jest poprawa. Nawet dobrze że wymiotowała, bo po narkozie oczyściła organizm. Na pewno jutro będzie weselszy pies. Szczęście, że Wacię wzieliście na początku ciąży / nie wiedząc o tym/, bo poród w schronie mógłby się zle dla niej skończyć. Nigdzie takiej opieki by nie miała.
Powodzenia i powrotu do pełnej sprawności dla suni !

Posted

Jasne, dajemy radę... Markofix pewnie tak, ja niestety jestem słaba psychicznie. No cóż, takie życie...
Tuż przed 17:00 Wacia zaczęła znowu dyszeć i mieć drgawki - pewnie leki przestały działać. Pojechaliśmy do Weta, mała dostała kroplówkę, ale tylko połowę porcji, lek przeciwbólowy i na koniec antybiotyk. Dr Dominika dała jej też tabletkę na serce, drugą mamy podać jutro rano. Dostaliśmy też tabletkę przeciwbólową do domu też na rano. Jutro powtórka z rozrywki - po raz kolejny antybiotyk, ale chyba już bez kroplówki i może jakieś całe opakowanie leków na serce... Zobaczymy.
Watka nie wylizuje ranki, bo już jej założyliśmy kołnierz. Jak dostała leki, to się znowu ożywila i już chciała sie dorwać do tej ranki i sprawdzić, co tam się dzieje. Trochę się z niej śmiejemy, bo biedna z tym kołnierzem nie może się nigdzie zmieścić, ciężko jej się obrócić, no i generalnie dziwnie jej jakoś.
Trochę sobie pochodzimy do lekarza, bo trzeba teraz pewnie być pod stałą kontrolą. I tak wciąż jesteśmy optymistami :)

Posted

Dziś odkryliśmy, że Wacia dyszy w sytuacji gdy:
-jest zadowolona
- jest zdenerwowana
-ma problemy z sercem (wet tak mówiła)
- jest jej za ciepło
- jest zestresowana.

Ciekawe tylko jak to rozpoznać???

Posted

A ja ciągle nie mogę wyjść z podziwu. A najfajniejsze jest to, że Wy cały czas o tej Waci mówicie. Nie narzekacie na wetów, na schronisko, na głupią babę, co dopuściła do tej ciąży - Wy jesteście totalnie skupieni na Waci i tylko na niej. Królewna trafiła najlepiej na świecie.

Posted

tak!!!!!!! ja dzis o tym myslałam! o tym nastawieniu na Wacie,wzieciu całej odpowiedzialności za psa i nieogladaniu sie na nikogo.

Co do dyszenia:"jak to rozpoznac?"
z czasem ;)

a najlepiej w odniesieniu do sytuacji.Trudno,zeby u weta dyszała z zadowolenia.
Monike warto zapamietac- za jakis czas,gdy nabierze werwy,bedzie bardzo dobrym wetem.A co nasercowego dostaliscie?

Posted

Póki co Wacia dostaje po 1 kapsułce rano i wieczorem Vetmedin 2,5mg (ale tylko Wet daje jej jak jedziemy na antybiotyk i drugą na rano dostajemy w papierowej torebce).
Dziś też byliśmy u Wet Dominiki Sużyńskiej (czy jakoś tak). Wacia dostala przeciwbólowy dożylnie (nadal ma wenflon w przedniej łapce), antybiotyk w pupę i jeszcze jakiś jeden zastrzyk. Kroplówki nie było. Niestety jutro też musimy jeszcze jechać.
Wczoraj Wacia zjadła trochę kurczaka, a dziś rano plasterek szynki i niestety o 9:00 wszystko to zwymiotowała na pościel. Wcześniej podaliśmy jej też lek przeciwbólowy i vetmedin, ale może chociaż trochę się już wchłonęło do krwi.
Niestety nadal dyszy i trochę się trzęsie. Cały czas ją nakrywam kocem i wtedy trochę jakby to drżenie mija. cdn.

Posted

Wacia też kiepsko spała dziś w nocy, bo po pierwsze z kloszem na szyi, a po drugie nie na wersalce,tylko w swoim łóżeczku, bo baliśmy się, żeby nie skakała w nocy. Wet mówiła, żeby póki ranka się nie zagoi nie chodzila po schodach i nie wskakiwała na wersalkę. Ale chyba gdzieś około 4:00 Markofix położył ją wkońcu na wersalce i zastawił tak, aby nie mogła zejść i raczej spała spokojnie.
Całą drogę do Sopotu dyszala w samochodzie i u Wet też, więc dostała jeszcze lek enarenal 5mg (po 1/2 tabletki 2 razy dziennie). Zobaczymy co się będzie dziać.
Po wizycie u Wet trochę jakby jej przeszło, ale przypuszczamy, że dostała coś na spanie, bo Wet powiedziala, że powinna dziś spać spokojnie. Nie mniej jednak dosatła po tych zastrzykach "głupawki". Cały czas skakała, łapała w zęby smycz i siłowała się z Markofixem, obszczekała wszyskie psy i o mało nie rzuciła się na kota, cały czas leciała i merdała ogonkiem. Teraz napiła się wody, zjadła jeszcze kilka kęsów kurczaczka i padła. może jutro nie zwymiotuje. oby, bo jej trochę szkoda. wymiotowanie to nic przyjemnego :(. Właściwie, to nie wiem, co jej podać do jedzenia, żeby nie zaszkodziło. Może spróbuję jutro trochę ryżu z ugotowaną marchweką i buraczkami i kurczakiem. To chyba nie jest ciężkostrawne.

Posted

Pewnie piszę trochę chaotycznie, ale tyle się ostatnio dzieje, że trudno po kolei opisać :)
W przychodni w Sopocie jest taka super jedna Kobietka, ale chyba jeszcze nie lekarz. Wysoka, ciemne, trochę dłuższe włosy, super miła i cierpliwa osoba. Zwykle to Ona zajmuje Watką. Dziś wchodzimy, a Ona wyszła na korytarz i wola Wacię po imieniu i cały czas ją głaska, no i chyba Watka ją też lubi. Nawet jak dr Dominika zapytała od kiedy mamy Wacie, to Ona od razu mówi :"od 15 sierpnia" :).
Chyba nas zapamiętają w tej przychodni. Oby z dobrej strony :). Trochę dużo zadajemy pytań, ale trudno...

Posted

No i mamy robić Waci okłady z sody na biust - 3*dziennie +/- po 15 min. Chcieliśmy już dziś wieczorem jej zrobić, ale padła, więc nie będziemy jej męczyć.
Szew na szczęście ładnie się goi, chociaż Wacia się już nim zaczyna intereseować :(. Dziś do południa chodziła z tym kloszem, ale później jej zdjęłam, bo leżakowałyśmy obie na wersalce i nie spuszczałam z niej oka.
Śmialiśmy się też wczoraj z Markofixem, że Wacia teraz taka szczuplutka laseczka się zrobiła (ma pewnie z 8kg, a ze szczeniakami 8,9kg było), że może my też spytamy Irzyłowskiego, czy by nam nie zafundował takiej metamorfozy :). Może uda mi się wkleić dziś jeszcze jakieś fotki.

Posted

hm,ciemnowlosej nie znam,ale jezeli robi zastrzyki itd,tzn,ze to stazystka.I tez wet.Bardzo dobrze,ze zadajecie duzo pytań,od tego weci tam sa,aby udzielac na nie odpowiedzi i pomagac.

Kurczak z marchewka i ryzem na pewno jest dobrym jedzeniem,nieobciażajacym zoładka.

czekam na dzień,w ktorym napiszecie-wszystko juz dobrze,jemy,nie wymiotujemy,nie mamy atakow kaszlu.Mocno za Was trzymam kciuki.

Posted

Mu też czekamy na taki dzień :).
Dziś jak Markofix wrócił z pracy i zapukał do drzwi, to Wacia biegiem z wersalki (nie miałam szans jej złapać) i zaczęła szczekać. Wpuściłyśmy Go do domu, to zaczęła skakac i się cieszyć, ale ja trochę przytrzymaliśmy, bo nie może się tak meczyć i właściwie to tylko raz wtedy, tak lekko zakasłała. Zwykle się prawie dusiła. Może to dobry znak? :)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...