DuDziaczek Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 Rodzice Maciusia :) napisał(a):ale przecież do Kielc on jedzie do DT chyba, prawda? to jakiego DT trzeba szukać?? przecież nie po to był cały transport robiony żeby go tylko do Kielc dowieźć a potem szukaj sobvie sam... bo ja juz się gubię. Tak tak u nas bedzie mial opieke itp. Z tym ze w budzie, na dzialce z 3 sukami wariatkami, a przciez on zaslugje na cos wiecej :-( pixie napisał(a):zapomnialam jak sie usuwa posty Ide do zaawansowanych i co Gucio! cosik mi sie zacielo w tej pamieci po urlopie na dogo.. :evil_lol::evil_lol: pixie to chyba kazdy z nas musialby zapomnieć :cool3: Quote
pixie Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 tak a propos szpitali, to zastanawiam sie czy ta informacja obejmuje kliniki prywatne - byc moze nie ale tak czy inaczej mnie tez to calkiem nie pasuje juz teraz na bank! zgloszenie o 20h25 a o 21h15 juz Xantus zabrany z drugiego konca Warszawy przez Straz, na ktora zazwyczaj sie czeka Jak mozna bylo zrobic cos takiego staremu schorowanemu psu? orpha on ma przywiezc dokumenty psa i jak rozumiem zrzeczenie sie tej Pani bo rozumiem ze byla umowa adopcyjna sporzadzona i to ona jest odpowiedzialna za jego znikniecie w siwetle prawa no i ona w swietle prawa jest nadal jego wlascicielka wiec hmmmm to tez moze byc podstawa do zadania kontaktu z Pania A jesli rzeczywiscie jest w szpitalu to tak czy inaczej lekarze, o ile jej stan zdrowia nie pozwala, nie wpuszcza nikogo do niej pan wiec moze bezpiecznie podac gdzie Pani choruje... Quote
orpha Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 buaaahahah litosci , pan na kazde moje pytanie odpowiadał "ja tam nie wiem" , a malo tego jakos nie ufam ludziom ktorzy rozmawiając ze mna unikaja kontaktu wzrokowego :mad:. Zapytałam gdzie pani Beata trafila do szpitala , odp.pana "do w miare dobrego" , no to zaimprowizowałam i walnełam pierwszym szpitalem ktory mi przyszedł do głowy czyli swoim instytutem hematologii na co pan energicznie mi przytaknął :mad:. Zaznaczam ze instytut hematologii nigdy w ciagu ponad 50 lat swojego istnienia nie mial nic wspolnego z zawalami serca !!!!!! nie mamy kardiologii Quote
Rodzice Maciusia :) Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 No właśnie, orpha, czy Ty nie masz prawa żeby zażądać nazwy szpitala gdzie "przebywa" to babsko? Quote
pixie Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 czy ja sie dowiem czy byla umowa adopcyjna czy nie? czy po prostu nie bylo i nie ma sprawy bo pies jest nadal niczyj? Quote
orpha Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 mam ksziazeczke i dokument o nazwie "karta adopcyjna" ale na niej nie ma zadnych danych ani podpisu tej pani , sa tylk dane psa i podpis przedstawiciela TOZ kielce Quote
eliza_sk Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 Cioteczki przepraszam za offa, ale sprawa pilna, a wiele osób odwiedza Xantusiowy wątek: Potrzebna osoba do skontrolowania Fąflowego (shar-pei ze Stowarzyszenia Obrona Zwierząt z Jedrzejowa, woj. świętokrzyskie) domku ŻABIN - ZACHODNIOPOMORSKIE (134 km na wschód od Szczecina, 73 km na pn-zach od Piły, 33 km na pn-wsch od Kalisza Pomorskiego) POMOCY-TAKA SZANSA, ON TYLE JUŻ CZEKA :-( Może znacie kogoś ??? Quote
ewelinka_m Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 Nie czytałam nowych stron wątku, później nadrobię. Ale chciałam tylko napisać, że dziadzio już jest bezpieczny u nas na działce, 3 wariatki się ucieszyły..a on czuje się jak u siebie :lol: chodzi dumny z podniesionym ogonem i ustawia 3 baby..a teraz właściwie 4(Krystyna S z Erką znalazły po drodze w lesie szczeniaka :-() mała co prawda wpadła nawet w oko Xantowi :cool3: Napiszę też to co mówiłam Krystynie i Erce, może "ktoś" poinformował SM, że błąka się taki pies..żeby mieć w miarę czyste sumienie.. Quote
pixie Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 Eliza wysylam namiary w mapie pomocy dogo znajdziesz sporo osob ale juz podam namiary do kasi kuczewskiej, dziala w tozie, jest wolontariuszem i w takim kregu sie porusza moze z Koszalina tez niedaleko? nie patrzylam na mape ale kasia cos z pewnoscia zorganizuje, jesli tylko nie jest na urlopie poza szczecinem w przeciwnym przypadku podam kontakty do kogos innego jest ich kilka w zachodniopomorskiem Quote
Rodzice Maciusia :) Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 a to flirciarz jeden :) młode lubi :) a poważnie - kolejne biedactwo... Quote
erka Posted August 9, 2008 Author Posted August 9, 2008 Jeszcze odnośnie p. Beaty, to ona do mnie wysłała sms o 20.35 , ale twierdziła,że juz jakis czas szukają Xanta. Dlatego pytałam tu Iryska , o której przekazała jej psiaka/musze wysłać pw, bo ona tu chyba tego nie widziała/. No cóż , coraz bardziej przestaję wierzyć w tą jej wersję, chociaż przyznam, że nie podejrzewałam jej o taki numer. W długich rozmowach tel. opowiedziała prawie pół życiorysu, nie wydawała mi się do tego zdolna. Wyślę do p.Beaty sms, sądzę,że mimo poważnego stanu, będzie jednak mogłą go odczytać :cool3:. Xantus przebywa teraz na tzw działce, jest to miejsce naprawdę bardzo tymczasowe. Część osób wie, jak to wygląda. Jest to podwórko w centrum miasta niepełnosprawnego pana, który pozwolił nam postawić tam kilka bud i przechowujemy tam psiaki, jak już nie ma żadnego wyjścia. Nie jest to miejsce zbyt bezpieczne dla psów, okoliczni mieszkańcy wiecznie protestują, skarżą na nas do wszystkich możliwych instytucji, chociaż naprawdę staramy się,żeby to nie było uciążliwe dla sąsiadów, żeby było czysto i w miarę cicho. Skargi, to oczywiście mały problem:cool3:, najgorsze,że już nam raz truto psy, jedna sunia nie przeżyła, inne udało się wielkim wysiłkiem uratować. Oczywiście zgłaszałyśmy na policję, sprawa została umorzona:cool1:. Potem były jeszcze groźby, że to sie powtórzy. Czyli w takim Dt jest w tej chwili Xant. Jak wiozłyśmy go z KrystynąS na tą działkę, najpierw pojechałyśmy do mnie do pracy, gdzie musiałm nakarmić stado psów/4 u mnie w pracy i 2 za pracą na opuszczonej działce/. KystynaS w tym czasie poszła do pobliskiego lasu przespacerować się z Xantusiem i znalazła sunieczkę ok.3,5 mies. przywiązana była do drzewa sznurkiem, ale albo go już przegryzła, albo ktoś ją odciął, ale siedziała przy tym drzewku i jakas plastikowa miseczka była obok. No i cóz, nie mogłyśmy jej tak zostawić, jak ją wzięłąm na rękę wylizała mi dokłądnie całą twarz, była taka szczęśliwa. Xantuś chyba sie w niej zakochał, natomiast dwie zadziorne jamniczkowate sunie trochę mniej:cool3: i właśnie martwimy się,żeby jej nie zrobiły krzywdy. Xantusiowi u mnie w domu bardzo sie podobało, ale na tej działce, na której był wcześniej kilka dni też czuje sie dobrze, obwąchał wszystkie kąty, cały czas macha ogonem i uśmiecha sie:lol:. Xantus jest zafascynowany kotami. U mnie potrafił stać pół godz. w bezruchu i wpatrywać się/ chociaż nie wiem, jak tam z jego oczkami, więc pewniej "wczuwać się"w mojego kota/. To samo robił, jak był wcześniej parę dni u pani , która miała chyba 6 kotów w mieszkaniu, dosłownie go hipnotyzowały:evil_lol:. Skoro badania przeprowadzane w klinice przez p.Beatę można między bajki włożyć, będziemy musiały zrobić to u nas. Mnie matwi to,że Xant mimo tego,że ma doskonały apetyt nie przybiera na wadze, dalej mu znać wszystkie kosteczki. A przeceiż oprócz wczorajszego dnia już od jakiegoś czasu jest b.dobrze karmiony. Quote
ma_ruda Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 [quote name='erka'] No cóż , coraz bardziej przestaję wierzyć w tą jej wersję, chociaż przyznam, że nie podejrzewałam jej o taki numer. W długich rozmowach tel. opowiedziała prawie pół życiorysu, nie wydawała mi się do tego zdolna. Wyślę do p.Beaty sms, sądzę,że mimo poważnego stanu, będzie jednak mogłą go odczytać :cool3:. Ciągle o tym myślę, że coś w tej "układance" nie pasuje. Przecież oprócz Twojego Erko pozytywnego wrażenia po rozmowach z Panią jest jeszcze bezsporny fakt, że zdecydowała sie na adopcję psa o którym wiedziała, że nie jest okazem zdrowia. To chyba świadczy o jej wrażliwości , dobrym sercu i szczerych intencjach? Może więc na to co sie stało miał wpływ ktoś od kogo Pani jest jakoś zależna- np. ten małomówny Pan, który teraz jest jej "rzecznikiem"? Moze dostała od tego kogoś ultimatum, że musi natychmiast pozbyć sie psa, bo..... I stąd ten pośpiech i potem "zawał serca". Bo przecież, jak chyba sama wcześniej pisałaś, bardziej wiarygodnie brzmiałaby alergia:cool3:, tylko że nie tłumaczyłaby konieczności natychmiastowego pozbycia sie psa. Ale to tylko gdybanie i jak było naprawdę wie najlepiej Pani Beata, która teraz pewnie nie ma odwagi, żeby o tym rozmawiać. Gdyby była możliwość kontaktu poprzez e-mail, to może łatwiej byłoby uzyskać jakieś wyjasnienie? Xantusiowi u mnie w domu bardzo sie podobało, ale na tej działce, na której był wcześniej kilka dni też czuje sie dobrze, obwąchał wszystkie kąty, cały czas macha ogonem i uśmiecha sie:lol:. To jest najlepsza strona tej historii:lol:- nie wydaje się, żeby Xantuś pragnął byc warszawiakiem, pewnie nawet nie ma pojęcia, że lepiej byłoby mu we własnym domku. Jemu jest dobrze tu gdzie jest, więc z jego punktu widzenia mogłoby tak zostać na zawsze. Ale miejmy nadzieję, że wkrótce się przekona, że jednak najlepiej być kochanym, rozpieszczanym pieskiem kanapowym;). Skoro badania przeprowadzane w klinice przez p.Beatę można między bajki włożyć, będziemy musiały zrobić to u nas. Mnie matwi to,że Xant mimo tego,że ma doskonały apetyt nie przybiera na wadze, dalej mu znać wszystkie kosteczki. A przeceiż oprócz wczorajszego dnia już od jakiegoś czasu jest b.dobrze karmiony To rzeczywiscie jest niepokojące:-( Quote
erka Posted August 9, 2008 Author Posted August 9, 2008 Oto nasz bohater z dnia dzisiejszego, trochę zmokły jak kura, bo dzisiaj leje, a KrystynieS zachciało sie z nim spacerowac po lesie;), ale dzięki temu mała Kropka będzie żyła:lol:. A to Kropka, maleństwo przywiązane do drzewa:mad::angryy: Padła mi bateria, tylko takie foty zdążyłam zrobić. Quote
pixie Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 dostalam bardzo lakoniczna odpowiedz od komety - widze, ze nie weszla w watek wiec sadze, ze nawet nie wie, jaka sie zrobila z tego historia " ja bylam tylko przy jego przyjmowaniu do lecznicy" kto go przyprowadzil do lecznicy na Schreogera...znaczy ktos go przyprowadzil Moze przypadkowa osoba, moze nie? poprosilam o wiecej wyjasnien nurtuje mnie bardzo tak jak i was ta sprawa taak a co z domkiem w Krakowie? rozumiem, ze przede wszystkim diagnoza hmmm moze jednak lepiej bylo DT w warszawie znalezc i przebadac go tutaj? w SGGW? chudziutki...moze niekoniecznie z powodu tego nowotworu jadra moze zaprosic tutaj jakiegos weta do watku? Quote
KrystynaS Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 Witajcie Wszyscy!!! Przede wszystkim wielkie, wielkie dzięki dla Wszystkich, którzy uczestniczyli w poszukiwaniach Xanta Ogromne podziękowania dla osób z Warszawy, które "odbijały" Xantusia ze schronu Quote
erka Posted August 9, 2008 Author Posted August 9, 2008 Oczywiście zaraz zadzwoniłam do tej pani w Krakowie, ale ona wzięłą już staruszka ze schronu, wielkości labradora, którego musi znosić, bo ma niedowład tylnych nóg, oprócz tego ma jeszcze sunię i kilka kotów. Ale bardzo się przejęłą historią Xantusa, powiedziała, że przemyśli sprawę. Co do badań, to nie wiem właśnie, czy trochę odczekać, bo jak rzeczywiście miał robione rtg? Nie chciałabym mu jeszcze szkodzić. A przy malutkiej sunieczce leżała taka jednorazowa miseczka, ale nie wiem, czy to ten .........:angryy:ją zostawił, czy ktoś , kto tamtędy przechodził dał cos suni jeść. W każdym razie, jak wsypałam tam suchej karmy, to chciała sie udławić, tak jadła zachłannie. Quote
pixie Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 Ewo sadze, ze badanie krwi nie zaszkodzi oprzynajmniej wyeliminuje pewne choroby, jesli opad bedzie duzy no to juz jakis stan zapalny - pytanie czy proby watrobowe robic etc etc sadze ze badanie moczu takze nie zaszkodzi czy zaprosic tutaj ktoregos z naszych dogowetow? moze wlasnie jakis postuje na dogo ? Quote
KrystynaS Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 Odnośnie suni znalezionej w lesie : Erko to nie ja ją znalazłam tylko Xantuś. Zaciągnął mnie pod drzewo gdzie to maleństwo siedziało i trzęsło się A Erka była przeszczęśliwa, :mdleje: że znaleźliśmy tą suczkę, jaką miała zachwyconą minę (Erka) :wallbash: Quote
eliza_sk Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 c. d. offa: dziękujemy za pomoc, osoba do kontroli znaleziona. Chwila prawdy we wtorek:) Quote
KrystynaS Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 pixie dobrze by było aby jakiś lekarz mógł nam podpowiedzieć. Ja byłabym za tym aby zrobić badania bo nie mam pewności czy jakoweś wogóle były robione. Były badania ale wyników na papierze nie ma, tylko głupie gadanie Pani B. że Xant ma 3 m-ce życia Quote
KrystynaS Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 O kochana a jak już adorował tą małolatę. Quote
pixie Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 KrystynaS napisał(a):Odnośnie suni znalezionej w lesie : Erko to nie ja ją znalazłam tylko Xantuś. Zaciągnął mnie pod drzewo gdzie to maleństwo siedziało i trzęsło się A Erka była przeszczęśliwa, :mdleje: że znaleźliśmy tą suczkę, jaką miała zachwyconą minę (Erka) :wallbash: no wlasnie i to jest tak na tym swiecie uratowalyscie Xantusiowi zycie i to dwa razy:loveu: za to on uratowal nastepne zycie:loveu:...wiedzac, ze na wspanialych ludzi trafil! a erke juz tymi oczetami maslanymi ulagodzi - to pewne! Quote
pixie Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 aha juz rozumiem z kometa..ona pracuje w lecznicy na schroegera hmmm tak wyniklo z innego watku wiec powie pewnie nam kto psiaka przyprowadzil i jak to bylo... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.