orpha Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 echhhhh nie rozumiem nic z tej calej sytuacji:roll: ,jakies to dziwne strasznie :cool1: Quote
j3nny Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 pozostaje sie cieszyc, ze Xanti caly i zdrow, tylko wszyscy strachu sie najedli Quote
orpha Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 a on biedaczek ile sie musial strachu najeść:-( rany a tak niedawno cieszylam sie jak dziecko ,ze Xantus ma dom a żeby mi urwalo tą "szczęsliwa rekę " tak szybko znalazł dom :cool1::angryy: , juz samo to powinno wzmoc moja czujnosc :roll: ,cos za łatwo i za szybko to było echhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhhh :-(:-(:-(:-( Quote
erka Posted August 8, 2008 Author Posted August 8, 2008 Irysek, a o której godz. przekazałaś Xantusa? Ja o 20.35 dostałam sms, że uciekł. Czy był wystarczający czas,żeby zrobić jakieś badania? A jak on się zachowywał u Ciebie w samochodzie? Bo ona twierdziła,że już jak go wzięła do samochodu , to był przestraszony i chciał wyskakiwac przez okno. Asia mówi,że jak go teraz wiozła do Kielc był bardzo grzeczny i mimo takich przejśc nie zachowywał się nerwowo.. Quote
j3nny Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 moze rozmowa z ta pania moglaby wyjasnic sprawe? przeciez mogla po prostu powiedziec, ze sie rozmyslila... Quote
orpha Posted August 8, 2008 Posted August 8, 2008 jak wyrwe jutro troche czasu , postaram sie tam na pl.Hallera podjechac i znaleźć ta lecznice , zapytam czy był na badaniach , moze sie cos dowiem Quote
pixie Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 epe napisał(a):Jeżeli podejrzewamy,że to był wykręt,to znając adres pani można śmiało iść po książeczkę psa,którą przecież powinna mieć w domu! o wlasnie! ksiazeczke trzeba koniecznie odebrac!:mad: przeciez powinien byc w domu syn czy byla spisana umowa adopcyjna? jesli tak to Pani musi sie zrzec psa, by prawnie bylo ok trzeba to z Panem o Beznamietnym Glosie ustalicm jak rozumiem to jedyny kontakt w tej chwili z pania Beata ilez to komplikacji! :crazyeye: najwazniejsze, ze Xanti juz w dobrych rekach, nie na deszczu, i ze nie wpadl do fosy w zoo:diabloti: bo skoro pedzil jak szalony a Pani nie dala rady go utrzymac, no to wszystko sie moglo zdarzyc, mogl sforsowac kraty ZOO, a w prostej linii byly tygrysy!:cool3: Quote
DuDziaczek Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 czytalam wczoraj i czytam dzis.... I nadal nie moge uwierzyc :placz: czy tak trudno bylo powiedziec ze poprostu nie da sobie z nim rady?!:-( Quote
mru Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 pixie napisał(a): najwazniejsze, ze Xanti juz w dobrych rekach, nie na deszczu, i ze nie wpadl do fosy w zoo:diabloti: bo skoro pedzil jak szalony a Pani nie dala rady go utrzymac, no to wszystko sie moglo zdarzyc, mogl sforsowac kraty ZOO, a w prostej linii byly tygrysy!:cool3: :eviltong: święte słowa! może dlatego ta pani za nim nie biegła!? ;) fajnie, że Xanta sie udało tak szybko zabrać z Palucha i zawieźć do wam z powrotem - gratuluje szybkiej akcji :) ucieszył się jak erkę zobaczył :D to wspaniale, że mógł się w tej historii ucieszyć na koniec... :loveu: to bardzo cenne też mysle, że skoro był spokojny teraz, to wtedy też nie miał powodów aby chcieć uciekać przez okno ;/ to wszystko, co ta pani mowi/ła wydaje się zbyt zakręcone... :shake: Quote
Guest Elżbieta481 Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 Czytam i czytam i jetem w ciężkim szoku.:-o.Że też się ludziom chce tak kombinować,jak koń pod górę..Naprawdę..:shake: Taki biedny pies,chory,głuchy,niedowidzi..Kurde..Ludzie są przedziwni.... Zamiast powiedzieć,,zmieniłam zdanie,nie chcę,nie dam rady..to zawał..:shake: Quote
Rodzice Maciusia :) Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 CZYli Xantusik nadal szuka domeczku. Już teraz dobrego, gdzie nikt nie pozwoli mu rączo mimo ułomności i starości przebiec całego miasta w kilka minut. Xantusek po domek!! Quote
Charly Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 Rodzice Maciusia :) napisał(a):CZYli Xantusik nadal szuka domeczku. Już teraz dobrego, gdzie nikt nie pozwoli mu rączo mimo ułomności i starości przebiec całego miasta w kilka minut. Xantusek po domek!! :evil_lol::loveu::loveu: ps. kochani nie ufajcie ludziom na telefon. zawsze róbcie wizyty, jesli jest taka możliwosc. wizyta nie jest gwarancją, ale jednak co osobista wizyta to nie telefon. Quote
erka Posted August 9, 2008 Author Posted August 9, 2008 Charly, przeprowadziłam z panią kilka rozmów tel., ostatnią 2,5 godz., wydawała się godna zaufania, tym bardziej, że działa też społecznie na innej niwie. Miałam nawet okazję zobaczyć program interwencyjny z jej udziałem w TV . Ma jeszcze starszą 9-letnia ON-kowata sunię, dla której Xanti miał być towarzyszem po odejściu jej drugiej suczki. Z tego , jak opowiadała o swoich psach , wydawała mi sie osobą, która kocha zwierzaki. Nie sądzę,żeby wizyta przedadopcyjna coś tu mogła wnieść innego, pani sprawiała bardzo dobre wrażenie. Nie wiem, co się mogło stać, jeżeli rzeczywiście , to wszystko sfingowane, może działała pod wpływem tego znajomego weta, może jej powiedział, co będziesz sobie brać taki kłopot na głowę, nie wiem, to wszystko było bardzo szybko, z pewnością nie rozważała tego długo. Dzisiaj dzwoniłam do tego faceta, który sie z nami kontaktował. Rzeczywiście mało z niego można wyciągnąć , nie jest zbyt rozmowny . Podałam mu tel orphy, z prośbą,żeby sie z nią skontaktował i przekazał jej książeczkę psa. Pytałam , czy są jakieś wyniki z badań niby robionych, powiedział,że o ile sie orientuje , to na piśmie nie ma:cool3:. Prosiłam,żeby uzyskał od p.Beaty wszystkie możliwe info. A p.Beata czuje sie podobno nie najlepiej:roll:. Xantuś natomiast wesolutki, macha ogonkiem, jak tylko sie do niego podchodzi i taki ma uśmiechnięty pycholek. Całą noc wytrzymał, chociaż wczoraj późno jadł i pił, na spacerku cały czas wącha , zainteresowany wszystkimi zapachami, troche boi się schodów. Quote
ewelinka_m Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 erka napisał(a): A jak on się zachowywał u Ciebie w samochodzie? Bo ona twierdziła,że już jak go wzięła do samochodu , to był przestraszony i chciał wyskakiwac przez okno. Erko my go z Sagą wiozłyśmy też zatłoczonym autobusem, w upał :cool1: Xantuś oprócz tego, że pchał mi się na kolana i lizał ciągle, nie wykazywał ŻADNYCH oznak strachu, a dodam tylko, że wtedy mnie widział po raz drugi...(za pierwszym razem widzieliśmy się niecałe 5 min) Erko o której przywozisz Xantka? :razz: Quote
mru Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 erka napisał(a):Charly, przeprowadziłam z panią kilka rozmów tel., ostatnią 2,5 godz., wydawała się godna zaufania, tym bardziej, że działa też społecznie na innej niwie. Miałam nawet okazję zobaczyć program interwencyjny z jej udziałem w TV . Ma jeszcze starszą 9-letnia ON-kowata sunię, dla której Xanti miał być towarzyszem po odejściu jej drugiej suczki. Z tego , jak opowiadała o swoich psach , wydawała mi sie osobą, która kocha zwierzaki. :roll: to ja nie wiem... też bym uwierzyła! brzmi bardzo dobrze! no to co się stało potem no :shake: nie wiem czy jakbyśmy poszły tam z orphą to by to coś dało ale zawsze - jak powiedziała orpha - jest jakaś intuicja i może na żywo coś by się dało wyczuć... nie wiem :shake: Quote
j3nny Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 erka napisał(a):Charly, przeprowadziłam z panią kilka rozmów tel., ostatnią 2,5 godz., wydawała się godna zaufania, tym bardziej, że działa też społecznie na innej niwie. Miałam nawet okazję zobaczyć program interwencyjny z jej udziałem w TV . Ma jeszcze starszą 9-letnia ON-kowata sunię, dla której Xanti miał być towarzyszem po odejściu jej drugiej suczki. Z tego , jak opowiadała o swoich psach , wydawała mi sie osobą, która kocha zwierzaki. Nie sądzę,żeby wizyta przedadopcyjna coś tu mogła wnieść innego, pani sprawiała bardzo dobre wrażenie. Nie wiem, co się mogło stać, jeżeli rzeczywiście , to wszystko sfingowane, może działała pod wpływem tego znajomego weta, może jej powiedział, co będziesz sobie brać taki kłopot na głowę, nie wiem, to wszystko było bardzo szybko, z pewnością nie rozważała tego długo. Staram sie zrozumiec ta pania. I nijak nie potrafie. Zalozmy, ze faktycznie kocha zwierzeta. Zalozmy, ze chciala naprawde przygarnac Xantusia. Byla z nim u weterynarza, ktory nagadal jej strasznych rzeczy, wystraszyl, zniechecil. Pomyslala, ze nie da rady z takim psem. Wszystko do tego momentu wyglada ok. Ale potem? Czy osoba odpowiedzialna, ktora kocha zwierzaki, robi cos takiego? Zamiast zadzwonic, powiedziec, ze nie da rady zajac sie chorym psem, ze to ja przerasta, wywozi psa (mniejsza o to czy osobiscie czy nie) na drugi koniec miasta (moze przesadzam, nie znam Warszawy) i wypuszcza na ulicy. ?? rozumie to ktos? Zalozmy jednak, ze naprawde jakims cudem piesek jej sie wyrwal i uciekl tak szybko, ze nie bylo szans go zlapac. Pogonil kota, golebia, cokolwiek. W poblizu ktos strzelil petarda, wystraszyl sie. Ok. Ale czemu nastepnego dnia ukladac historie o zawale? Zeby miec pretekst do nie zabrania psa do siebie? Zeby nie wyszlo na jaw, ze sie go po prostu nie chce? Pokrecone to jest tak maksymalnie, ze nawet kilka wizyt przedadopcyjnych mogloby temu nie zapobiec. Po prostu chyba trzebaby bylo znac ta pania dluzej i lepiej. Zycze Xantiemu szczescia w nastepnym podejsciu, ktore na pewno niedlugo sie nadarzy! Quote
Kora Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 [quote name='erka']Irysek, a o której godz. przekazałaś Xantusa? Ja o 20.35 dostałam sms, że uciekł. Czy był wystarczający czas,żeby zrobić jakieś badania? A jak on się zachowywał u Ciebie w samochodzie? Bo ona twierdziła,że już jak go wzięła do samochodu , to był przestraszony i chciał wyskakiwac przez okno. Asia mówi,że jak go teraz wiozła do Kielc był bardzo grzeczny i mimo takich przejśc nie zachowywał się nerwowo.. Teraz zobaczcie jaki bajer:angryy: to godzina wstawienia ogloszenia Syku Dołączył: 24 Gru 2006 Posty: 45 Skąd: Warszawa Wysłany: 2008-08-07, 21:13 CZARNY PUDLOWATY PSIAK-ŻOLIBORZ Dzis znaleziono na żoliborzu w okolicy shroegera średniej wielkości czarnego pudlowatego psa w obrozy i ze smyczą! trafił do schroniska na paluchu odwieziony przez straż miejską 21:13 mnie by nie starczylo czasu na przejscie nawet biegiem, jesli zas chodzi o klinike to musza miec wszystko w kompie (takie czasy;)). Quote
Rodzice Maciusia :) Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 ja już przyznam, że się pogubiłam w tych godzinach i wydarzeniach. Czy możecie napisać jaśniej o co chodzi? Że ta godzina zamieszczenia ogłoszenia o czym świadczy??? Quote
mru Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 [quote name='Kora'] Wysłany: 2008-08-07, 21:13 CZARNY PUDLOWATY PSIAK-ŻOLIBORZ Dzis znaleziono na żoliborzu w okolicy shroegera średniej wielkości czarnego pudlowatego psa w obrozy i ze smyczą! trafił do schroniska na paluchu odwieziony przez straż miejską :-o:-o:-o no kur*&^$%# musiałby się teleportować Quote
mru Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 erka napisał(a):Ja o 20.35 dostałam sms, że uciekł. heh:cool1: 40 minut? Quote
ewelinka_m Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 Rodzice Maciusia :) napisał(a):ja już przyznam, że się pogubiłam w tych godzinach i wydarzeniach. Czy możecie napisać jaśniej o co chodzi? Że ta godzina zamieszczenia ogłoszenia o czym świadczy??? Rodzice Maciusia: Erka dostała sms-em info od p.Beaty , że Xant jej zwiał dokładnie o godzinie 20:35 a o godz 21:13 był już na paluchu co by znaczyło, że Xant w jakieś 40 min musiałby pieszo pokonać trasę ponad 7 km :cool1: Quote
mru Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 to dobry jest kurde ;/ musiał faktycznie biegiem dawać gepardzim na te bielany dobrze, że miał mapę ze sobą z zaznaczoną kliniką ... a przed SM nie zwiał? dziwne... Quote
Rodzice Maciusia :) Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 dzięki ewelinka :) nno... to tylko kolejny dowód :( Quote
Kora Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 ewelinka_m napisał(a):Rodzice Maciusia: Erka dostała sms-em info od p.Beaty , że Xant jej zwiał dokładnie o godzinie 20:35 a o godz 21:13 był już na paluchu co by znaczyło, że Xant w jakieś 40 min musiałby pieszo pokonać trasę ponad 7 km :cool1: Dziewczynki o 21:13 Syku umiscil ogloszenie, wiec SM zabrala go wczesniej musiala jakos do domu dotrzec. Quote
Rodzice Maciusia :) Posted August 9, 2008 Posted August 9, 2008 no to może tam jakieś historie rodem sci-fi się dzieją, nie dziw ze ludzie na zawały schodzą Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.