Jump to content
Dogomania

ma_ruda

Members
  • Content Count

    1,566
  • Joined

  • Last visited

Community Reputation

18 Good

3 Followers

About ma_ruda

  • Rank
    Advanced Member

Converted

  • Location
    Kraków

Recent Profile Visitors

The recent visitors block is disabled and is not being shown to other users.

  1. Pies już w domu! To zasługa facebooka a dokładnie strony zaginione/znalezione Kraków i okolice. Zamieściłam tam post i po godzinie zgłosiła się właścicielka. Przyznam, że jestem pod wrażeniem.. W ciągu tej godziny wiadomość została udostępniona kilkadziesiąt razy. Chipa ani tatuażu pies nie miał- sprawdził to pan, który przyjechał ze schroniska i potwierdzili właściciele przy odbiorze. Chodzi bez smyczy i obroży a więc tym samym bez adresówki. Okazało się, że nie pierwszy raz uciekł a raczej oddalił się, ale zawsze wracał do domu.Dzisiaj być może też by wrócił gdybyśmy się nim nie zajęły. Mieszka niedaleko ode mnie, więc tym bardziej cieszę się, że nie odesłałam go do schroniska, bo naraziłabym psa na niepotrzebny stres. Mam nadzieję, że właściciele pomyślą przynajmniej o chipie no i że kiedyś to "oddalenie się" nie zakończy się bardziej dramatycznie. Bo poza tym to super pies. Gdyby nie moja Oti, no i jednak trochę przerastająca mnie energia i siła setera, to nie martwiłabym się, czy właściciele się odnajdą. Pies czuł się u mnie jak u siebie.
  2. Dzisiaj na os. Piastów w Krakowie moja znajoma znalazła psa w typie setera irlandzkiego. Pies jest zadbany, przyjazny. Zgłosiłam go do krakowskiego schroniska ale nie miałam sumienia go oddać. Dzisiaj zostaje u mnie, ale niestety jeżeli do jutra nie znajdzie się właściciel, nie mogę psa dłużej zatrzymać (domowniczka Oti nie jest zachwycona jego towarzystwem). Może ktoś kojarzy? albo zechce się psem zaopiekować na czas poszukiwań właściciela? Pies nie ma chipa ani tatuażu.
  3. Dzisiaj na os. Piastów w Krakowie moja znajoma znalazła psa w typie setera irlandzkiego. Pies jest zadbany, przyjazny. Zgłosiłam go do krakowskiego schroniska ale nie miałam sumienia go oddać. Dzisiaj zostaje u mnie, ale niestety jeżeli do jutra nie znajdzie się właściciel, nie mogę psa dłużej zatrzymać (domowniczka Oti nie jest zachwycona jego towarzystwem). Może ktoś kojarzy? albo zechce się psem zaopiekować na czas poszukiwań właściciela?
  4. Tak długo mnie tu nie było ale to nie znaczy, że zapomniałam. Mimo upływu lat, nie ma chyba dnia, żebym nie wspominała Puni i Fraszki. Dzisiaj minęły 4 lata od śmieci Fraszki a miesiąc temu - 10 lat od pożegnania Puni. Wydaje się to tak długo, że przeliczałam kilka razy z niedowierzaniem. Wciąż wydaje mi się, że obydwie jeszcze tak niedawno były ze mną.
  5. Wróciłam na Dogo po długiej nieobecności i cieszę się, że bez trudu odnalazłam Psonię. Nie wiedziałam, że także Balbinka dołączyła do naszych piesków za Tęczowym Mostem. Bardzo mi przykro. Mam nadzieję, że uda mi się odnaleźć Punię Fraszkę. Zmienione dogo zniechęciło mnie do wizyt na forum ale na szczęście nie pozbawiło wspomnień.
  6. Dawno mnie nie było na Dogo, bo niestety nie odnalazłam się tutaj po zmianie, więc zaglądam sporadycznie. Ale cieszę się, że bez trudu odnalazłam znajome pieski zza Tęczowego Mostu. teraz muszę odnaleźć moje sunie Punię i Fraszkę. A Was pozdrawiam i życzę ciepłej jesieni.
  7. Pamiętam o Puni i Fraszce ale jak widać rzadko wspominam tutaj. Nadal nie potrafię się odnaleźć na tym nowym forum, nie działają mi funkcje, które teoretycznie są dostępne, nie potrafię odnaleźć wątków, postów. Ale codziennie widzę moje sunie- spacery z Oti tymi samymi ścieżkami co przed laty z Punią a później Fraszką zawsze przywołują wspomnienia. Czasem myślę, że Oti jest trochę ofiarą tych wspomnień. Pozostał mi lęk, że coś się stanie, coś zaniedbam albo przeoczę i stałam się wobec Oti chyba nadopiekuńcza. Wciąż powraca to myslenie, że "może, gdybym..."
  8.     Wiem, bo byłam przy tym a nawet mam swój maleńki udział. Wypatrzyłam pieska na wieczornym spacerze (ok.godz 23-ej) i zadzwoniłam do państwa. Na szczęscie dzień wcześniej spotkałam Pana i wiedziałam, że Tuptuś już pokazywał się w okolicy ale uciekał nawet przed przed właścicielami. Dlatego nie zbliżałam się do niego. No a potem mogłam już tylko obserwować całą akcję z bezpiecznej odległości. Państwo Tuptusia byli fantastyczni.Piesek w koncu zbliżył sie do Pana, nie uciekał ale Pan cierpliwie siedział i pewnie z nim z nim rozmawiał. Trwało to kilkanaście minut a może nawet dłużej. Wróciłam do domu i już z balkonu widziałam finał: Tuptusia niesionego na rękach do domku. Podejrzewam, że udało się go tym razem zatrzymać, bo pewnie był już głodny i zmęczony. Kiedy go zobaczyłam zachowywał się tak jakby właśnie szukał jedzenia. Ogromnie się cieszę, że wrócił do domu i mam nadzieję, że ta trzydniowa tułaczka nie odbije się na jego psychice. Tuptuś jest bardzo lękliwym psem ale obserwowałam jak z dnia na dzień robił postępy. Chyba nie mógł znaleźć lepszego domu. Kiedy się dowiedziałam, ze zginął, prawie bez przerwy o nim myślałam. Dzięki temu go wczoraj "wypatrzyłam". Nawet w pierwszej chwili nie mogłam sama sobie uwierzyć, że go rzeczywiście widzę (państwo, zresztą też mieli wątpliwości, kiedy zadzwoniłam) Wydaje mi się, że Tuptuś miał dobre szelki. On je zgubił (razem ze smyczą) już po ucieczce. Prawdopodobnie zaplątał sie gdzieś w krzakach i tak się z nich uwolnił. Wiem od Pana, że je znalazł; były przecięte.
  9.     Własciciele na pewno robią co mogą; bardzo troszczyli się o Tuptusia i było widać, jak w krótkim czasie zmienił się i wydawał się coraz śmielszy. Wczoraj pewnie się czegoś przestraszył. Jestem gotowa pomóc w poszukiwaniach ale nie wiem jak. Chyba trzeba byłoby sie skupić na okolicy w promieniu kilku kilometrów od osiedla Piastów i tam wieszać plakaty i pytać ludzi. Może jego leki w tym wypadku dobrze rokują, bo nie odważył się pobiec daleko?
  10.     Mieszkam w poblizu, wiec moge zapewnić, ze plakaty na osiedlu wiszą. Może tylko radziłabym trochę większy format, bo są mało widoczne. Czytałam (chyba w ogłoszeniu na stronie schroniska), że Tuptuś był widziany dzisiaj rano niedaleko miejsca zaginięcia?
  11.     Wróciłam z Jastarni i zgodnie z obietnicą "donoszę" : było CUDOWNIE. Zacznę od plaży dla turystów z psami. Plaża jest pomiędzy Jastarnią i Juratą. W pobliżu na lądzie nie widziałam żadnych zabudowań; wydaje mi się jednak, że bliżej jest z Jastarni. Plaża piękna, szeroka, czysta. Nawet "w godzinach szczytu" prawie pusta. Przychodzili tu głównie ludzie z dużymi psami; małe były tolerowane na pozostałych plażach (tych z zakazami wprowadzania zwierząt) Ja ze swoją spanielką korzystałam z obydwu opcji. Mieszkałam w zachodniej części Jastarni, czyli najbliżej wejścia na psią plażę. Polecam ten rejon szczególnie tym, którzy nie lubią przeciskać się przez tłum plażowiczów albo przez zatłoczone miasto. Ale oczywiście można też dojść na tę plażę leśną ścieżką a nawet deptakiem. Przyznam, że przez wiele lat wykluczałam wakacje na półwyspie helskim, bo nie lubię nadmorskich kurortów a nad morzem potrzebuję tylko morza. Jechałam więc do Jastarni pełna obaw. Okazało się, że niepotrzebnie. Jastarnia może zadowolić zarówno miłośników "kurortowych rozrywek" jak i tych poszukujących spokoju i dzikich(no prawie dzikich)plaż. A nasze psy pewnie wybrałyby tę drugą opcję.
  12. 10 lat to całe życie Psoni tu na ziemi. Ale Ci, którzy odeszli żyją tak długo, jak długo trwa pamięć o nich. My pamiętamy.
  13.     Polecam Przylasek Rusiecki. Można tam znaleźć miejsce poza plażą strzeżoną. Jest tam kilka zatoczek, w których można się ulokować w miarę mało zatłoczonym miejscu. Raczej poza weekendem. Przylasek jest wprawdzie poza miastem ale dojazd samochodem to nie problem a komunikacją miejską? Nie próbowałam ale jeździ tam jakiś autobus MPK.
×
×
  • Create New...