agusiazet Posted April 14, 2009 Posted April 14, 2009 Gringo - pies, który bardzo potrzebuje własnego człowieka - przypomina się cioteczkom!!! Quote
supergoga Posted April 14, 2009 Author Posted April 14, 2009 Mam nadzieję, że nie zapeszę i nie wyprzedzę, ale nie będę Was trzymać w takiej nieświadomości. Gringo opuścił dzisiaj Kariny hotel i pojechał do domku. To tyle. resztę wieści...przekaże domek...:eviltong: Quote
snuszak Posted April 14, 2009 Posted April 14, 2009 tak długo czekałam na te wiadomosc :multi::multi::multi::multi::multi::multi: teraz tylko czekam na dobre info! dzieki wszystkim Quote
marta23t Posted April 14, 2009 Posted April 14, 2009 Goga a jakieś szczegóły??:cool3: uchyl rąbka tajemnicy...wieści super:multi: Quote
snuszak Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 czekamy na info bardzo niecierpliwie :razz::razz: Quote
Litiel Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 Patrzę na Gringo i zastanawiam się od czego zacząć... Ciężka to była przeprawa ale w końcu się udało :multi::bigcool: Jeszcze dłuższa droga dopiero przed nami... Świetne dla nas (mnie i mojego Brata, drugiego opiekuna) jest to, że Gringo nie tęskni za hotelem. Przykro mi Karina :evil_lol: wiem, że się nim świetnie opiekowałaś ale Gringo piszczał tylko coś pół godziny po wsadzeniu go do samochodu... Na pierwszym przystanku poszłam z nim "na stronę", kiedy wracaliśmy Gringo już machał do Brata ogonem, leciutko ale zawsze to coś ( w końcu się położył na SWOIM posłaniu, jest już tak zmęczony, że śpi na stojąco) Pierwszą noc przespaliśmy wszyscy, choć przed snem stoczyłam z Gringiem psychologiczną (na szczęście) bitwę o kanapę. Gringo ma bardzo silnie rozwinięty instynkt stadny. Paradoksalnie bardzo nam to pomaga w opanowaniu tego małego terrorysty. Już powoli zaczyna oddawać swoje miejsce Alfa hierarchii. Troche nieskładnie to brzmi ale tyle chciałabym napisać. Jednocześnie zaznaczam, że cudów nie ma a główne zadanie pt." Gringo sam w domu" rozpocznie się jak pies pozna reguły życia w mieszkaniu i przekona się, że to Jego DOMEK-NA-STAŁE. NA razie zachowuje się tak jakbyśny go zabrali tylko na weekend. Jakby chciał każdą minutę wykorzystać tylko dla siebie: na zabawy, mizianka, spacerki. Ledwo się trzyma na nogach ale podnosi sie zawsze jak ktoś wychodzi z pokoju. Kładzie sie, po czym nagle zrywa, przybiega i zaczyna szczekać albo mordować Szalonego Gada (zabawkę piszczałkę - prezent od Wielkiego Brata :p) Aż żal człowiekowi patrzeć, taki jest zbity z tropu. Jutro już idę do pracy ale Brat zostaje w domu, więc Gringo nie będzie sam. Za to świetnie się psina zachowuje na spacerkach, potrafi chodzić przy nodze, reaguje na podstawowe komendy, nie bardzo ciągnie...i NIE szczeka na ludzi, rowery i inne psy. co mnie niebywale cieszy! Wstrzymam się z nadmiernym optymizmem żeby nie zapeszać. Widzę już objawy lęku przed rozstaniem z opiekunem ale widzę też jak szybko pojmuje nowe sprawy, jak jest do nas przyjaźnie nastawiony (właśnie biegał po pokoju szczekając i goniąc swój ogon, po czym z powodu braku reakcji ze strony otoczenia położył się obok mojego krzesła - totalnie mu się świat wywraca do góry nogami :lol:) i najważniejsze: Z CAŁEGO SERCA dziękuję z pomoc i życzliwość GOŚCE I FUNDACJI ANIMALIA, KARINIE i WSZYSTKIM DOBRYM DUSZYCZKOM, dzięki którym Gringo jest z nami. Głęboko wierzę w to, że nam się uda! :loveu: :loveu: :Rose::Rose: :calus: A teraz spadam na :painting: Quote
snuszak Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 to najwspanialsza rzecz jaka moglam dzis przeczytac :multi::multi::multi: powodzenia Gringo w nowym domku, a Tobie Litiel i Twojemu bratu życze duzo zapału do pracy z Gringiem i szczesliwych chwil razem, nawet nie wiecie jak ja sie ciesze :loveu: Quote
marta23t Posted April 15, 2009 Posted April 15, 2009 to balsam dla duszy czytać takie wieści:lol: Quote
supergoga Posted April 15, 2009 Author Posted April 15, 2009 Litiel - cieszę się, że mogłam Cie poznać osobiście. Wierzę że Wam się uda, bo widziałam zapał, zaangażowanie Twoje i Brata, widziałam, że kochasz tego psa. Tyle czasu walczyłas o niego, o to aby mógł być z Tobą. Musiałaś naprawdę dać wiele, aby przekonać takie dwie baby jak Karina i ja. Przekonałas i to bardzo. Samozaparciem i tym, że tak bardzo chcesz pomóc temu psu. Jesteś jego wielką szansą - ale praca jeszcze przed Tobą. Trzymam kciuki, będziemy wspierać jak możemy i umiemy. Pozdrawiamy i DZIĘKUJEMY!!! Quote
Yana Posted April 16, 2009 Posted April 16, 2009 cieszę się bardzo, że Gringo już w domku :multi: trzymam kciuki, żeby wszystko się poukładało i Gringo nie rozrabiał za bardzo:loveu: niecierpliwie czekam na kolejne relacje z domku i zdjęcia oczywiście :loveu: Quote
Okamia Posted April 16, 2009 Posted April 16, 2009 Skoro tu takie wspaniałe wieści to może pora zmienić tytuł ?:evil_lol: Quote
Litiel Posted April 17, 2009 Posted April 17, 2009 Dziękujemy za zaufanie :) Nie mam na razie aparatu cyfrowego a zwykłym za nim nie nadążam :evil_lol: Zdjęcia z komórki też są kiepskiej jakości ale nagrałam parę fajnych filmików. Tylko muszę poświęcić chwile na ich wrzucenie. Gringo robi postępy :) Wyszło na jaw, że zna podstawowe komendy plus rodzynki w stylu "przynieś" podczas aportowania. Spuszczony ze smyczy nie spuszcza nas z oczu a nawet jak nie posłucha zawołania wystarczy odwrócić się i iść w inną stronę - leci aż łapkami nie wyrabia :lol: Poza tym po przyjściu do domu Gringolec grzecznie wyciera łapki jak jest taka potrzeba, a jak nie ma, to też wyciera żeby mu się rytuał wycierania łap utrwalił. Chodzi w kagańcu, chociaż za tym nie przepada (co zrozumiałe). Leni się jak stary dywan, wiec go wyczesuje, a ten się pręży jak kot, na wszystkie strony :p Gringo budzi mnie rano punkt szósta wsuwa mordę pod kołderkę albo kładzie pysk na ręce i czeka na reakcję. Dopiero jak wstanę zaczyna mnie poganiać, a przynajmniej próbuje, bo chyba już sam widzi, że terroryzm wszelki jest zakazany prawem międzynarodowym, również w domku. Już coraz rzadziej widać te jego histeryczne wstawki w rodzaju: szczekania, łapania za stopy, ganiania swego ogona. Już nie zrywa się za każdym razem jak ktoś wstaje. Kiedy wychodzę do pracy przez pewien czas siedzi pod drzwiami i popiskuje. Potem się uspokaja. Od poniedziałku zaczynamy procedurę rejestracji psa, pojedziemy na przegląd ząbków do weterynarza (bo nie wyrabiam finansowo na Tik-Taki ;) A w weekend sobie pojeździmy, poćwiczymy i zobaczymy co z tego wyniknie :razz: Gringo już śpi ale ja Was Wszystkich pozdrawiam :sweetCyb: Quote
supergoga Posted April 17, 2009 Author Posted April 17, 2009 Uważam, że jak na naszego Gringolca to wspaniałe wieści. Na pewno wszystko jest jeszcze dalekie od rewelacji, ale osiągasz naprawdę konsekwencją szybkie postepy. Gringo zaczyna Cię kochać, i chyba szanować, a to najważniejsze. Mam wielką nadzieję, że jego zachowanie wyprostuje się prędzej niż nam się wydawało. Oby tak było. Na razie tyle, ale ściskam kciuki i stale o Was myślę . Quote
Monia70 Posted April 18, 2009 Posted April 18, 2009 I ja dołączam się do podziękowań za domek i miłość i determinację. Gringo , udało Ci sie skrabie !:multi: Quote
marta23t Posted April 18, 2009 Posted April 18, 2009 nic dodać nic ująć.:cool3: a ja czytając Twoje słowa wiem, że to jest właśnie ten domek i że GRINGO BĘDZIE SZCZĘŚLIWY:loveu::lol: Quote
supergoga Posted April 18, 2009 Author Posted April 18, 2009 A teraz kilka zdjęć z odjazdu Gringa do nowego domku. Jeszcze ostatnie spacery z Kariną Uczta pożegnalna - Gringo jako gość honorowy W nowych szeleczkach - już ostanie spojrzenie na hotelik Z nową Panią - do widzenia wszystkim!!! Quote
Litiel Posted April 20, 2009 Posted April 20, 2009 Kochane Cioteczki! Jutro minie tydzień naszego wspólnego życia :loveu: Gringo zaczyna się relaksowć bo i zaczął normalnie jeść (a przynajmniej wczoraj wciągnął całą przygotowaną porcję na raz - w końcu!) Mam dla Was absolutnego hiciora! :crazyeye: Przytoczę całą sytuację coby nie było, że stresuję psa. Jestem takim typem baby, że jak ma zrozumieć musi najpierw spróbować. To nie ma nic wspólnego z tym, że komuś nie wierzę, albo że uważam, że wiem lepiej. Po prostu muszę poobserwować reakcje psa na daną sytuację. Więc sobie Gringa obserwuję, robię takie małe kontrolowane doświadczonka, ciągam go ze sobą w różne miejsca. Udało mi się znaleźć najskuteczniejszy sposób na odpieranie ataków terrorystycznych, które Gringolec mi od czasu do czasu funduje. Ostatnio się wściekał kiedy zamordował Szalonego Gada a ja mu zabrałam resztki i nie mógł ich zeżreć, głupol jeden. I po chwili miałam przed sobą rozhisteryzowanego 5-letniego dzieciaka, małą furię z supermarketu, drącą sie na rodziców przed półka ze słodyczami.Czysta komedia :turn-l:. Najlepsze jest to, że Gringo po takiej przegranej akcji nie obraża się. "Buczy", oblizuje sie i kładzie się obok mnie albo na swoim posłaniu (zależności gdzie jesteśmy). Jak dla mnie to sygnał, że odpuścił i zrelaksował się bo w stresującej sytuacji ktoś inny podjął decyzję a on sam nie musi się już o nic martwić. Ktoś inny ustala reguły a ich przestrzeganie gwarantuje mu spokój i wygodę. Tak jak to czuję. Jeśli, ktoś z Was ma jakieś sugestie to pamiętajcie, że czekam na nie! Wracając do tematu. W piątek zadzwoniłam do wtajemniczonej w temat trenerki. Pousuwałam z saloniku i kuchni luźne przedmioty, kable, poduchy, kwiaty, itd. i Gringo został sam w domu... Greneralnie urządziliśmy kilka takich mniejszych prób i dwie większe. Kochane Cioteczki...wypadły pomyślnie!!! :multi: Największe szkody jakie Gringo wyrządził to posikiwał z radości kiedy ktoś wrócił!!! Czyli nic nie zrobił! Szczeka przez pewien czas, potem tylko jak ktoś wchodzi po schodach. Wyje czasem cichutkio jakby nas wołał albo poszczekuje.Oderwał gąbkę izolacyjna do drzwi ale to przecież detal. No i zarysował drzwi bo są sosnowe. Nie chcę, żeby wykombinował, że się rysują,bo będzie kopał do skutku, więc już wymyśliłam jak je zabezpieczyć. W weekend urządziliśmy sobie grilla ze znajomymi, na łączce, 100 metrów od domu. Przez ten czas zachodziłam do domu, wzięłam go na spacer, wybawiłam i zostawiłam znowu. Całośc próby to PIĘĆ GODZIN!!! PIĘĆ GODZIN bez histerii, demolki i ciężkich obrażeń ciała!!! Może niektórym z Was się wydawać, że to za wcześnie i za długo... Ale wierzcie mi: pies jest pod stałą kontrolą, również trenera i nietety musi przez to przejść, musi dać sobie z tym radę. Z tego co zrozumiałam to poprzedni opiekunowie zabrali go do domu i na drugi dzień zostawili od razu na 8 godzin. Gdybym ja tak zrobiła to Gringo wybiłby mi okno i wyskoczył z piętra na chodnik... Albo robi takie ogromne postępy albo jego lęki nie są aż tak trwale zakorzenione jak sie obawialiśmy. Teraz nadchodzi okres krytyczny: albo pies zrozumie co się dzieje w sposób pozytywny albo dopiero zacznie szaleć. Dlatego cały czas umacniam swoja rolę jako jego opiekuna i przewodnika. Kiedy Gringo juz na dobre ochłonie zabiorę go do szkoły dla psów żeby go sobie trenerka obejrzała dokładniej. Dośłyśmy do wniosku, że nie ma sensu prowadzić zajęć z psem, który jeszcze nie rozumie, że człowiek który mu towarzyszy jest jego nowym opiekunem i należy mu zaufać. Dziś nastepna próba...:roll: Quote
supergoga Posted April 20, 2009 Author Posted April 20, 2009 Powiem tylko jedno - trzymam kciuki mocno bardzo. Uffff - oby tak dalej. Dajesz temu psu największą szansę jaką ktoś mógł dać. Dzięki. Quote
Yana Posted April 20, 2009 Posted April 20, 2009 świetną robotę robisz z Gringulcem, oby tak dalej, trzymam kciuki !!! Quote
snuszak Posted April 20, 2009 Posted April 20, 2009 Czytam i jestem pełna podziwu i pełna szacunku do Ciebie Litiel, widac ile zaangazowania i serca wkładasz w tego psa, a co najwazniejsze rozumiesz jego zachowanie i znasz dobrze jego problemy, dzieki temu bedziecie stanowic zgrany zespol, wierze ze do konca wyprowadzisz Gringa na prosta i to duzo szybciej niz bysmy wszyscy przypuszczali, wraca wiera w ludzi dzieki Tobie :p Quote
Litiel Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 snuszkak napisał(a): wierze ze do konca wyprowadzisz Gringa na prosta i to duzo szybciej niz bysmy wszyscy przypuszczali, wraca wiera w ludzi dzięki Tobie :p Dziękuję za zaufanie :calus:..staram się z całego serca nikogo nie zawieść, szczególnie psa. Z tego wszystkiego nawet nie mam czasu wstawiać zdjęć :shake: Generalnie wczorajsza próba wypadła pomyślnie :multi: chociaż Wielki Brat już zaczyna marudzić, że pies sika jak widzi osobę która wraca. Wiem, że to z radości, bo w nocy wytrzymuje bez problemu i nas nie budzi, a jak zostanie sam nawet na chwilę to potem posikuje przed drzwiami jak słyszy klucz w zamku. Mnie to wisi...najważniejsze żeby się pies uspokoił wewnętrznie...na podłogach mam linoleum, tylko mam nadzieję, że Wielki Brat też to zrozumie. A Gringo przede wszystkim nie szaleje i nic nie niszczy i jak na razie tylko to się liczy! Uciekam, bo mi się oczki zamykają ;) Ps. Gringo nie szaleje również jak go sie na chwile zostawi uwiązanego np. pod klatką i ostatnio koniecznie się chciał dostać do mojego samochodu. Otwieram drzwi-Gringo na siedzeniu, otwieram bagażnik - Gringo w bagażniku. I cieszy jak głupi :lol: To też mi sie podoba! Narazieńko :bye: Quote
marta23t Posted April 21, 2009 Posted April 21, 2009 dla mnie jesteś wielka:loveu::loveu: czytam, czytam i oczom nie wierzę:multi: trzymam cały czas kciuki za Was ale czuję, że teraz już tylko z górki:cool3: ja drzwi zaklejam grubym kartonem na taśmę taką mocną, szarą żeby i psy nie wydrapywały drzwi..chociaż pytanie czy Gringo jak poczuje, że karton się odrywa to nie zacznie bardziej skrobać?:oops: przy moich karzełkach ryzyka takiego nie ma. zastawiam tez czasem drzwi suszarką-taką do wieszania prania:evil_lol: jeśli znajdziesz sposób na posikiwanie pod drzwiami to poproszę o ,,receptę,, bo walczę z tym od pół roku prawie:oops: Brawo dla Was Kochani:loveu:;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.