Okamia Posted October 9, 2010 Posted October 9, 2010 W zooplusie Kennelówki są od 99zł ;) Nie wiem jak duży jest Gringo ale ja mam taką XL dla suk i sprawuje się nieźle :) Wystarczy nauczyć psa że to jest jego bezpieczne schronienie/legowisko. (Choć z tym przy młodej się napociłam ) http://www.zooplus.pl/shop/psy/transporter_klatka_dla_psa/klatki_transportowe/transportowe/32926 Quote
Litiel Posted October 12, 2010 Posted October 12, 2010 Dziękuję za info Okamia :) Jak będziesz miała chwile, napisz proszę jak uczyłaś swoja sunię; wskazówki z praktyki zawsze są cenniejsze od tych książkowych, a Gringo jednak parę cech charakteru po husky ma. Staram się codziennie na przynajmniej 3-4 godziny wychodzić, dziś nic nie naszkodził. Quote
Okamia Posted October 12, 2010 Posted October 12, 2010 z huszczycą raczej nie miałam problemów. wykorzystałam jej pasje do chowania sie pod łóżkiem i w inne ciemne miejsca. Gorzej było z białą która ma lęk separacyjny. Najpierw wrzucałam jej tam smaki wszelkiego rodzaju z otwartymi drzwiczkami. potem jak wchodziła dodawałam komende 'klatka'. Potem stopniowo zaczęłam zamykać drzwiczki i pozostawiać suke chwilke w klatce z jakimś smakiem. potem stopniowo wydłużałam czas pozostawania klatce a potem zaczęłam znikać jej z oczu. teraz jestem na etapie siedzenia w klatce kilka godzin godzin jestem w domu i do godzinki gdy zostaje sama. ale cały czas pracuje. Po za tym młoda nie sypia w klatce za często ale od czasu do czasu jest odsyłana spać o klatki ;) Najczęściej kiedy przyjeżdża niezawodna babcia itp itd. Kelly też spała w klatce w okresie sylwestra i karnawału (ale to raczej ze względu na jej bezpieczeństwo z powou petard których sie panicznie boi ;) ). Ale znam też psy które klatke traktują jak legowisko. i to jest najlepsze wyjście :) Mam nadzieje że mój wywód jest zrozumiały :) Quote
Yana Posted October 13, 2010 Posted October 13, 2010 Litiel piszę dopiero teraz bo ostatnio mniej bywam na dogo. Doskonale rozumiem problem demolki bo sama przchodziłam to dwa lata temu z moja bokserką. Jak wracałam do domu, to zastawalam sajgon i ryczeć mi się tylko chciało. Poniszczyła mi wiele rzeczy i mebli. I to co Ci mogę polecić to klatka. Też miałam wewnętrzne opory i długo nie byłam do tego rozwiązania przekonana, ale w pewnym momencie moja suka stanowila zagrożenie sama dla siebie. Bałam się, że w tym szale zrobi sobie cos złego. Ja nawet nie miałam czasu przyzwyczaić jej do klatki. Kupiłam solidną z metalowym (nie z plastikowym!!!) dnem. Do klatki dawałam jej smakołyki, jakiś gryzak. Początkowo jej sie to nie podobało, ale z czasem się przyzwyczaiła i rzeczywiście bardzo wyciszyła. Na dzisiaj sytuacja wygląda tak, że suka już nie niszczy klatka jest otwarta, bardzo lubi w niej leżec czy spać. Klatkę wykorzystuję gdy muszę sukę czasowo od czegoś odizolować, lub gdy gdzieś wyjeżdżamy, bo jednaknie chcę ryzykować szkód w obcych miejscach. Wprowadziam komendę "do klatki", suka sama wchodzi, bo wie, że dostanie coś dobrego. Teraz mam drugą bokserkę, od małego jest przyzwyczajona do czasowego przebywania w klatce. Klatkę lubi, dochodzi do tego, że suki czasami rywalizują o klatke, bo obie chcą w niej poleżeć :-) Także wypróbuj tę metodę, to naprawdę pozwala psu na uspokojenie i wyciszenie emocji. Poczytaj na tem klatki w internecie, jest wiele opisów jak przyzwyczaić do klatki. Z mojej praktyki mogę poradzić, żeby wypuszczać psa z klatki tylko jak jest spokojny i grzeczny. Moja suka na początku szalała w klatce, jak słyszała, że wracam, chciała, żeby ją jak najszybciej wypuścić, ale ignorowałam to zachowanie, czekalam az się uspokoi, dawałam komendę siad albo waruj i dopiero wtedy wypuszczałam. A co do środków uspokajających, to moją sukę one wręcz pobudzały... Trzymam kciuki za Was i Gringo i pisz co u Was Quote
Litiel Posted October 23, 2010 Posted October 23, 2010 Na razie jest nieźle, choć nadal potrafi wybebeszyć kosz (będę musiała przerobić drzwiczki :/ ) Dziś na spacerze poleciał w krzaki a jak mu się schowałam to zamiast mnie szukać ten z jakimś pieskiem się zaczął bawić. Dopiero ja piesek sobie pobiegł do pańcia to Griniek się zorientował, że może by wypadało się za ciocią porozglądać. Wrrrrr... Quote
Litiel Posted November 12, 2010 Posted November 12, 2010 W dalszym ciągu jest spokój :) Założyłam blokadę na drzwi od kuchni więc problem bezpieczeństwa kosza i pojemnika z karmą już odpadł - wcześniej mój brat się nie zgadzał na "blokady w każdych drzwiach". Ale wyszło, że mamy tylko dwie. Drzwi wejściowe pryskam takim odstraszaczem w spraju - może jak się "bestia" porządnie zaślini to mu się odechce gryzienia. Pierwszą partie tego środka Gringo mi zlizał z ręki (!!!) ale na razie nie drapie. Kenelówkę i tak kupię (na wszelki wypadek), jak da rade to trochę później ;) Quote
supergoga Posted November 12, 2010 Author Posted November 12, 2010 Może Grinmgo podsłuchał, jak skarżysz się na jego złe zachowanie i się wystarszył, że znów będzie niczyj... Kto go wie. Gringo, wstydu nie rób. Masz tak wspaniała Pańcię, cierpliwa i zaangażowaną - szanuj Ją, tak jak my szanujemy. Litiel, jestes niezwykłą osobą, chylę głowę i dziękuję!!! Quote
Litiel Posted February 2, 2011 Posted February 2, 2011 Mamy zaszczyt zaprosić wszystkich Przyjaciół do Galerii Gringa! Jedna jest wśród Psów na M - mix 40-60 cm : [url]http://www.dogomania.pl/site/gallery/d/7282/[/url] a druga na moim profilu: [url]http://www.dogomania.pl/album.php?albumid=1955[/url] Oba linki wstawiam w swój podpis :) Quote
Litiel Posted March 21, 2011 Posted March 21, 2011 Hej, hej! Pojechałam sobie dziś rowerkiem do lasu z psem. Jakąs nowa trasę chciałam wybrać, więc zdecydowałam przejechać przez las a nie jeżdzić, jak zazwyczaj, bokami. Wyjeżdżam zza zakrętu....i z wrażenia mnie zrzuciło z roweru: na polanie, w szkółce, stado KONI!!! Myślałam, że ktoś je przepędza przez las bo nieopodal jest mała, prywatna stajnia. Ale nie, zupełnie luzem sobie łaziły po lesie. Jakiem koniara postanowiłam się przywitać, przypiełam psa do drzewa, zostawiłam rower i idę. Niby wyszły mi na spotkanie ale potem boczkiem, boczkiem...ja patrzę a one już dookoła Gringa. Biedak sie zrobił dwa razy mniejszy niz zwykle ;) Myślałam, że bedzie ryja na nie darł ale nie, grzeczny był, nawet próbował lizać je po chrapach. A one też, niby chrapały, jak to konie, ale najchetniej to by mu na głowe wlazły ;) W końcu zobaczyłam, e pies juz jest w stanie przedzawałowym i sie trzęsie, wiec go zabrałam. Zrobiliśmy rundke po ich śladach i okazało się, że one nawet nie uciekły tylko tak sobie zawsze luzem chodzą wokół stajni. Wróciłam, tym razem było już swobodniej, na tyle że się zatrzymałam w pewnej odległości i spusciłam Gringa. Czekaliśmy aż konie podejdą, zaczęli sie tam obwąchiwać ale Gringo nieświadomy myślał, że je sie tez od tyłu wącha, wiec go przypiełam żeby strzała nie dostał. Generalnie jestem w ciężkim szoku: i z powodu koni i z powodu niezwykle opanowanego zachowania mojego psa, który jak pierwszy raz zobaczył konia (kwiecień 2009) to darł paszczę tak, że go cała okolica słyszała i chciał sie powiesic na smyczy. Nastepnym razem zabieramy marchewkę ;)) Spróbuję wstawić zdjęcia,,,jeśli nie uda mi sie tutaj to na pewno będą w galerii :) Quote
supergoga Posted March 21, 2011 Author Posted March 21, 2011 Jaja super przygoda - a Gringo profesjonalnie się zachował. Gratuluje opanowanego psa. I jak nie tu to poprosimy linka do galerii, musze to zobaczyć. Quote
Litiel Posted March 24, 2011 Posted March 24, 2011 Dzięki, też mi się podobają. Przekażę Gringo wyrazy uznania dla jego postawy ;) Linki do galerii i albumu w moim podpisie :) Quote
Litiel Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 Jakby ktoś pytał to mamy się dobrze :) Swego czasu dostaliśmy w prezencie (od Dobrego Duszka) kropelki Bacha na różne problemy. Kto chce niechaj wierzy, kto nie chce niech nie wierzy ale kropelki działają - nawet doraźnie. Gringo zostawał sam bez problemu na całą noc kiedy ja szłam na dyżur. Potem się przeprowadziliśmy i generalnie problemy się skończyły. Stres pojawia się właściwie tylko w sytuacji kiedy nie ma mnie w domu przez kilka dni. Gringo zostaje z wujaszkiem i przebywa w mieszkaniu ale mimo to czasem mu coś "odbija". Natomiast zauważyłam, że jak mu się popuści dyscyplinę to momentalnie zaczyna kroczek po kroczku pozwalać sobie na coraz więcej. No i niestety wchodzi na głowę wszystkim "słabym ogniwom". Wymagający typ, pewnie przez wrodzoną chęć do dominowania. Quote
supergoga Posted January 24, 2012 Author Posted January 24, 2012 DObrze\ że trafił na Ciebie, że miaas silę, odporność, wytrwałość i cierpliwość - inaczej nadal bylby psem bezdomnym. Szkoda że gałgan o tym zapomina. A gdzie mieszkacie teraz? I gdzie mieszka Gringolec... Pozdrawiam Was ciepło bardzo - a możemy sie ukłonić o jakieś nowe foteczki??? Quote
snuszak Posted January 24, 2012 Posted January 24, 2012 dokładnie jak pisze Gosia, takie diabełki wcielone muszę mieć dyscyplinę i gdyby nie Ty to nie wiadomo co by z nim było Quote
Litiel Posted February 4, 2012 Posted February 4, 2012 Rany Dziewczyny, ależ urosłam ;) Jak tak będę dalej rosnąć to niedługo się w drzwiach nie zmieszczę... Generalnie to mieszkamy nadal w Goleniowie i Gringo mieszka oczywiście ze mną. Z tym, że już od dawna nie z moim Wielkim Bratem a z moim Lubym czyli ukochanym Wujkiem Gringo. Taaak...swego czasu żyłam na dwa domy aż stało się to uciążliwe. Co do foteczek to muszę poczekać na lepsza pogodę bo na razie dla mnie za zimno i za ślisko. Gringo jeździ teraz głównie na działkę z Wujaszkiem. Spacery z nim, te dłuugie, i wyprawy rowerowe musiałam odłożyć do wiosny. Teraz już ledwo się kulam. Napisałam, że urosłam - nie tylko od Waszych miłych słów :) Niedługo Nas i Gringo czeka nowe doświadczenie - w marcu mu przywiozę do domu malutką konkurencję o moje względy i uwagę :) Myślę, że nie będzie problemu bo półtorarocznego syna szwagra chciał zamachać ogonem i zalizać. No i dziecko też należy nauczyć jak traktuje się pieski żeby nie było potem problemów. A wózek wybieram ze skrętnymi kołami, żeby można było pojechać na spacer w teren i zabrać psa. Quote
supergoga Posted February 4, 2012 Author Posted February 4, 2012 Gratulujemy powiększenia rodziny. Wyrosnie na bank psiolub...lub psiolubka. Trzymamy kciuki za zdrowie i za Was. Daj znać, jak juz maleństwo sie zjawi... bardzo się ciszę!!! Gringo, jako 4łapy wujek masz się spisywać!!! Quote
Litiel Posted February 4, 2012 Posted February 4, 2012 Raczej na pewno psiolubka :) Dziękujemy! Quote
supergoga Posted May 12, 2012 Author Posted May 12, 2012 Niestety Gringo szuka domu. Nie chcę pisać dlaczego tak nagle, skoro w lutym bylo dobrze. Sama nie wiem. Wiem, że po tych kilku latach - psiak musi szukać kolejnego misjca, a ja nie mam gdzie go zabrać - bo wstawić go do schroniskowego kojca nie mam sumienia. A wszystko zapakowane. To tekst o psiaku: Zalety: Niezwykle oddany i kochający pies (i przy tych słowach zaczynam czuć się jak podła suka... ;( Bardzo towarzyski, im więcej znanych mu osób razem tym lepiej. Ma silny instynkt stadny - niepokoi sie kiedy jeden z członków stada je opuszcza. Nie jest szczekliwy, poszczekuje z radości na czyjś widok - w formie powitania, poszczekuje zachęcając do zabawy i kiedy ktoś puka do drzwi. To ostatnie raczej w formie poinfirmowania domowników a nie jako próba odstraszenia gościa. Nie zajmuje dużo miejsca w mieszkaniu - bardzo szybko akceptuje swoje posłanie i rozumie komende 'na mejsce" Bardzo towarzyski do innych psów, uwielbia sie bawić, choć często ta zabawa polega na wskakiwaniu nadrugiego psa albo przegalopowaniu po nim. Lubi duże psy, na mniejsze od siebie raczej nie zwraca uwagi. Na wolności zwraca uwagę na koty ale słucha się kiedy go odwołuję żeby nie gonił. Usiłował sie zaprzyjaźnić z kotką ale ona nie chciała. On chciał. Nie zwraca uwagi na niemowlę i dzieci. A kiedy zwraca to jest przyjazny. I to wylewnie okazuje. Nawet zaobserwowałam, że pare razy przyleciał nam "powiedzieć", że dziecko kwęka zanim sami usłyszeliśmy. Nauczony biegać przy rowerze. Absolutnie idealny podróżnik. Ubóstwia samochód. Znosi bez skargi nawet podróż w mniej komfortowych warunkach Oswojony z lasem. Zna konie. Nie boi się motocykli ;) Rzadko kiedy nie wraca po pierwszym zawołaniu, na spacerach trzyma sie w zasięgu wzroku i czesto kontroluje gdzie jest wyprowadzający. Wyzwania: Po trzech latach obserwacji wnioskuję, że on sie nie nadaje do bloku. Mieszkając w bloku pochłania domownikom mnóstwo czasu, uwagi i kreuje dużo niepotrzebnego zamieszania. Powinien mieszkać na posesji ogrodzonej z ogroden i kojcem. Z rodziną o regularnym trybie zycia. Bez względu na to czy będzie trzymany w domu czy nie kojec przyda sie do zostawiania go samego na czas nieobecności domowników. Ze względu na to co powiedział szkoleniowiec myślę, że nie ma sensu go ponownie szkolić. Wystarczy jaj nowy opiekun będzie konsekwentny w postępowaniu i wykarze sie cierpliwością w okresie przystosowywania się Gringo do nowych warunków życia. Gringo potrafi chodzić na smyczy, siadać leżeć, wie gdzie jego miejsce i generalnie jest "ogarnięty". Ale bardzo lubi nie wykonywać poleceń więc trzeba mu często przypominać, że komendę musi wykonać i konsekwentnie tego wymagać. Wtedy będzie ok. W momentach podniecenia (nowi znajomi, wyjazd, wyjście na spacer, powrót członka rodziny do domu, itd.) Gringo tak bardzo okazuje zadowolenie, radość, tęsknotę i inne silne uczucia, że przestaje reagować na komendy. To jest ten rodzaj nadpobudliwości, o którym pisałam. Na początku może być trudny do ogarniecia ale potrzeba trochę cierpliwości i konsekwencji żeby Gringo zrozumiał co mu wolno a co jest niedopuszczalne. TYle wiem. A w sprawie innych informacji - kontakt do LItiel: 513 488 990. Moge tylko Was prosić o pomoc w szukanaiu domu bo sprawa PILNA! POmożcie. Quote
snuszak Posted May 13, 2012 Posted May 13, 2012 po takim czasie? nie rozumiem, to tragedia dla psa "Mieszkając w bloku pochłania domownikom mnóstwo czasu, uwagi i kreuje dużo niepotrzebnego zamieszania." - to brzmi okropnie dzieci też kreują dużo niepotrzebnego zamieszania w koło siebie i nikt ich nie wyrzuca, Litiel podziwiałam Cię ile pracy włożyłaś w tego psa, tym bardziej nie rozumiem tej sytuacji, jeśli nie ma jakiegoś tragicznego powodu oddania a jedynie to co piszesz to daj mu chociaż czas u Ciebie aż znajdzie inny dom, by nie musiał trafić do hotelu, na który fundacja nie ma pieniędzy lub schroniska, jeśli kochasz czy kochałaś tego psa daj mu chociaż to.... Quote
izabelka_70 Posted May 13, 2012 Posted May 13, 2012 chyba tylko moja osobista bezdomność skłoniłaby do oddania już adoptowanego psa.... Quote
Litiel Posted May 16, 2012 Posted May 16, 2012 (edited) [quote name='snuszkak']po takim czasie? nie rozumiem, to tragedia dla psa "Mieszkając w bloku pochłania domownikom mnóstwo czasu, uwagi i kreuje dużo niepotrzebnego zamieszania." - to brzmi okropnie dzieci też kreują dużo niepotrzebnego zamieszania w koło siebie i nikt ich nie wyrzuca, Litiel podziwiałam Cię ile pracy włożyłaś w tego psa, tym bardziej nie rozumiem tej sytuacji, jeśli nie ma jakiegoś tragicznego powodu oddania a jedynie to co piszesz to daj mu chociaż czas u Ciebie aż znajdzie inny dom, by nie musiał trafić do hotelu, na który fundacja nie ma pieniędzy lub schroniska, jeśli kochasz czy kochałaś tego psa daj mu chociaż to.... Kochana...myślisz, że po tym wszystkim co razem z Gringo przeszliśmy i po tym co osiągnęliśmy to oddałabym go bez tragicznego powodu? Ja wiem, że z racji pracy z psami schroniskowymi napatrzyłyście się na ludzkie okrucieństwo. I rozumiem, że bez względu na to co powiem i tak posypią się na mnie gromy. Mimo, że cały ten koszmar rozwinął się nie z mojej winy... I tak będziecie wiedziały swoje... Jestem na to przygotowana Przede wszystkim to jest tragedia dla mnie. Bo to ja wzięłam go pod opiekę, to ja jestem za niego odpowiedzialna i to ja myślę abstrakcyjnie. I teraz to ja jestem wredna suką bo "wyrzucam" psa z domu. To, co napisałam Gosi to na zachętę dla nowych opiekunów - same zalety psa bo o jego i moich problemach pisałam jej na prywatnego maila. Więc, nie wyciągajcie wniosków na podstawie tego posta. Poprzez niepotrzebne zamieszanie rozumiem demolki. Skoro, jak powiedział trener, Gringo już się nie zmieni to nie ma sensu narażać jego na stres i siebie na straty. Dlatego uważam, że się nie nadaje do bloku. Chyba, że będzie mieszkał z kimś kto zawsze jest w domu. Edited May 16, 2012 by Litiel Quote
Litiel Posted May 16, 2012 Posted May 16, 2012 [quote name='izabelka_70']chyba tylko moja osobista bezdomność skłoniłaby do oddania już adoptowanego psa....[/QUOTE] I w tym tkwi sedno sprawy... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.