Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

O Bogini! To cudowna wiadomość. Myślę że pani Sandra nie jest przypadkową osobą. To jedyna szansa dla tego psa! Weronia! Nie wiadomo jak Satou będzie się zachowywał ale to jego JEDYNA szansa by żyć! Nie wińmy psa za błędy popełnione przez właścicieli (przepraszam Nicol-całym sercem jestem z Wami i wiem że robiliście co w Waszej mocy). Może jego jeszcze się da naprostować. Przecież od początku szukaliśmy osoby świadomej zachowania psa i mającej doświadczenie. Nie rezygnujmy z tej szansy.... On może żyć. Wiem, że wszyscy już oswoiliśmy się z myślą że eutanazja w tym wypadku jest konieczna. Była z braku jakiejkolwiek alternatywy. Teraz pojawiła się szansa! Nie zmarnujmy jej. Weźmy też pod uwagę że pod opieką pani Sandry być może doczekamy czasu kiedy Satou wyciszy się po kastracji (nie zagrażając życiu i zdrowiu Nicol, Jej dzieci oraz męża).
Trzymam kciuki za Satou! Walka o niego jeszcze się nie skończyła. Miejmy nadzieję że się uda. Nicol nawet jeśli Ty w jakimś sensie przegrałaś walkę o własnego psa (jak piszesz w tytule...) być może on nie przegrał jeszcze walki o życie. Trzymam kciuki!
PS: Nicol wiem że ciężko będzie Ci oddać Satou ale lepsze to niż eutanazja.
Pozdrawiam Ciebie i psiaka

  • Replies 411
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Radość była chyba przedwczesna :placz:

Rozmawiałam wczoraj z Sandrą dość długo. To rzeczywiście bardzo dobra osoba, z wielkim sercem dla zwierząt.
Szczerze i otwarcie powiedziałam jej jakie sa kłopoty z zachowaniem Satou, nie mogę przeciez nic ukrywać.
Zatem Sandra nie może wziąć Satou. Ma 12 kotów, które biegają sobie po posesji. Natomiast Satouchowi koty nie są obojętne niestety. Na dworze biega za kotami, ale to tylko tak że je goni mysle dla zabawy. Nigdy żadnemu nie zrobil krzywdy. nie wiem jakby sie zachowywał w stosunku do kociaków na obcym terenie, może byłoby bez problemu, a może nie. Choc szczerze mówiąc ja nie znam psa, któremu koty by były obojętne i pozwalałby im chodzić sobie po nosie.
W każdym razie stanęło na tym, że Satou nie może jechać do Sandry :shake:właśnie z powodu kotów, Sandra powiedizała, że Satou byłby nie w kojcu a koty to byłby dla niego jakoś dodatkowy bodziec.:-(

Poza tym chyba troszke przeraził ją opis ataków Satou. Równiez podpowiedziała Ze Satou może miec guza mózgu lub jakis obrzęk. Mnie niestety nie stać by jechac z nim do Warszawy lub Berlina na tomografie...

Posted

Oddawanie tego psa innym ludziom to zły pomysł.
Znam Sata nie od dziś i takie jest moje zdanie.
To trudne, ale decyzja o uśpieniu będzie najwłaściwsza.
Lepiej niech pies umrze u siebie w domu, przy kochającej go rodzinie.
Wyobrażam sobie jak zachowywałby się Sato i jak by się czuł w obcym otoczeniu.
A jestem pewna, że po zrzeczeniu się psa i oddaniu go, Nicol nie spałaby po nocach.
Bałaby się i ciągle zastanawiała, czy pies nie zrobi komuś krzywdy, nie mówiąc o tym, że bałaby się o swojego psa..
Uśpienie psa to jedyne wyjście, najrozsądniejsze.

Posted

Dlatego też znając Satou z opowieści na molosach też powiedziałam, że Sandra nie da sobie z nim rady...może...gdyby go wziął jakiś mocny "psychicznie i fizycznie" pan z wiedzą i doświadczeniem może...ale takiej osoby nie ma...

czasem niestety nie ma wyjscia...:-(

Posted

Powiem szczerze, że zaskakuje mnie, że tak łatwo chcecie pozbawić go życia. Nie chcę oceniać ale to młody pies- chyba lepiej zrobić tomografię niż uśpić.
Rozmawiałam dzisiaj z Sandrą - nie powiedziała, że nie weźmie.

Poprosiła Donvitowa o wizytę u Was. On doskonale zna się na psach.

W wypadku Satou popełniono tyle błędów, że moim zdaniem teraz Waszą powinnością jest danie mu szansy. Nie oceniam, bo nie o to chodzi, po prostu proszę o trochę czasu dla niego, bedzięmy starali się pomóc.

Posted

mysza 1 napisał(a):
Powiem szczerze, że zaskakuje mnie, że tak łatwo chcecie pozbawić go życia. Nie chcę oceniać ale to młody pies- chyba lepiej zrobić tomografię niż uśpić.
Rozmawiałam dzisiaj z Sandrą - nie powiedziała, że nie weźmie.

Poprosiła Donvitowa o wizytę u Was. On doskonale zna się na psach.

W wypadku Satou popełniono tyle błędów, że moim zdaniem teraz Waszą powinnością jest danie mu szansy. Nie oceniam, bo nie o to chodzi, po prostu proszę o trochę czasu dla niego, bedzięmy starali się pomóc.


mozliwe że coś źle zrozumiałam, mimo że rozmawiałam z Sandrą dwa razy.
Co do tomografii to niestety z tego co dowiadywałam się to kosztuje to mnóstwo pieniędzy i zwyczajnie mnie na to nie stać. Ubolewam nad tym bardzo, ale takie sa realia. I wcale ni ejest tak, że łatwo mi pozbawic go zycia..... Gdyby tak było to zostałby uspiony juz dawno.
Chcieliśmy walczyć, walczylismy, mój mąz dalej chce o niego walczyc, ja juz nie mam sił i juz sie boje i siebie i o moja Zuzie....

Posted

mysza 1 napisał(a):
Ok, Nicol ja wszystko rozumiem, naprawdę, nie zrozum mnie źle. Moje intencje są jak najlepsze, podobnie jak Donvitova i Sandry.


Ja o tym wiem Mysza 1, naprawde i dziękuję Wam za to, ze się interesujecie, że pomagacie. Naprawdę. Ja też bardzo się ucieszyłam z propozycji Sandry, to tak jakby Satous dostał druga szanse...
Rozmawiałam z Donvitovem bardzo długo, ma jeszcze dzwonic do Sandry i do jeszcze jednej osoby, która zna Satou z własnych obserwacji. Będę do niego dzwonić wieczorem.

Posted

Oby coś z tego wyszło... Weronia oczywiście że pies będzie w kiepskim stanie psychicznym gdy znajdzie się w nowym otoczeniu bez swoich Państwa ale dajmy mu szansę! Może się ktoś znajdzie kto go wyprostuje...

Posted

andzia69 napisał(a):
Dlatego też znając Satou z opowieści na molosach też powiedziałam, że Sandra nie da sobie z nim rady...może...gdyby go wziął jakiś mocny "psychicznie i fizycznie" pan z wiedzą i doświadczeniem może...ale takiej osoby nie ma...

czasem niestety nie ma wyjscia...:-(


masz rację Andzia..
to smutne, ale każde inne wyjście jest ryzykowne niestety.

Posted

mysza 1 napisał(a):
Powiem szczerze, że zaskakuje mnie, że tak łatwo chcecie pozbawić go życia. Nie chcę oceniać ale to młody pies- chyba lepiej zrobić tomografię niż uśpić.
Rozmawiałam dzisiaj z Sandrą - nie powiedziała, że nie weźmie.

Poprosiła Donvitowa o wizytę u Was. On doskonale zna się na psach.

W wypadku Satou popełniono tyle błędów, że moim zdaniem teraz Waszą powinnością jest danie mu szansy. Nie oceniam, bo nie o to chodzi, po prostu proszę o trochę czasu dla niego, bedzięmy starali się pomóc.


no mysza, proszę Cię...
Pamiętaj o tym, że pies pogryzł bardzo dotkliwie dwie osoby, że w domu jest dziecko (które się boi przejść obok psa), że tomografię zrobić też nie jest tak łatwo, że pies już raz znalazł się w nowym otoczeniu i prawie wpadł w szał.
Bez przesady z tymi błędami w wychowaniu Sata.
I jeszcze jedno- ten pies już raz dostał szansę- i jak to się skończyło????

Posted

Weronia napisał(a):
no mysza, proszę Cię...
Pamiętaj o tym, że pies pogryzł bardzo dotkliwie dwie osoby, że w domu jest dziecko (które się boi przejść obok psa), że tomografię zrobić też nie jest tak łatwo, że pies już raz znalazł się w nowym otoczeniu i prawie wpadł w szał.
Bez przesady z tymi błędami w wychowaniu Sata.
I jeszcze jedno- ten pies już raz dostał szansę- i jak to się skończyło????


Nie dogadamy się, bo mamy inne poglądy i już. Nie zamierzam się spierać. Nicol sama wspominała o błędach popełnionych przez szkoleniowców a ja tylko powtarzam.
Ja po prostu jestem wariatem który dla psów bierze pożyczki, jeździ, szuka absolutnie wszystkich opcji dlatego może mierzę swoją miarą.

Posted

mysza 1 napisał(a):
Nie dogadamy się, bo mamy inne poglądy i już. Nie zamierzam się spierać. Nicol sama wspominała o błędach popełnionych przez szkoleniowców a ja tylko powtarzam.
Ja po prostu jestem wariatem który dla psów bierze pożyczki, jeździ, szuka absolutnie wszystkich opcji dlatego może mierzę swoją miarą.


no wiesz, to, ze kochasz zwierzęta... wspaniale. Nie tylko robisz wszystko co mozesz;)
Mierzysz swoją miarą. Ale może pomyśl co może się stać jak pies zostanie u opiekunów(już dał kilka "popisów", które na szczęście nie skończyły się prawdziwą tragedią)... lub jak zostanie oddany do zupełnie obcych ludzi, do nowego miejsca ( to już zostało sprawdzone- pies na jakiś czas znalazł się poza domem i efekt był koszmarny)
Myślę, ze nie mamy innych poglądów, tylko, po prostu nie widzisz co się dzieje i jak to wygląda "na żywo".

Posted

Weronia, czy ja piszę, żeby został u opiekunów?

Ja tylko piszę o tym, że ktoś chce dać mu szansę i tyle.

Zobaczymy co tam dzisiaj a moze wczoraj ustalono. Nie uda się - nic nie poradzę, szkoda czasu na stukanie bez sensu w klawiaturę i pisanie kolejnych postów, lepiej ogloszenia psom robic, własnie się tym zajmuję;)

Guest Mrzewinska
Posted

W azylach tysiace psow, nie stanowiacych dla nikgo zagrozenia, czekaja na swoja szansę. Moze lepiej najpierw starac sie o szanse dla tych zwierzat, przy ktorych nie trzeba sie bac o nieszczeście dla ludzi???

W tej chwili nie jest juz istotne kto popelnil blędy, istotnie jest, ze pies powaznie zagraza ludziom.
I szanse moglby dac mu ktos, u kogo pies zostalby na zawsze. Bo nawet jesli trener poradzi sobie z opanowaniem psa, to oddanie go komus mniej doswiadczonemu moze sie skonczyc dramatem. A trenerzy raczej nie maja mozliwosci przygarnięcia wszystkich psow, ktore stanowia zagrozenie dla ludzi.

Zofia

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...