Tweety Posted July 22, 2008 Author Posted July 22, 2008 Ines, to co dla niej robicie ... ja już nie wiem jak to nazwać, sama chyba już bym się załamała :oops:, ciągle walka od nowa o coś co już było w miarę dobre Fruzinko, daj odetchnąć troszkę Ines i jej TŻ-owi :modla: Quote
tomcug Posted July 22, 2008 Posted July 22, 2008 Kilka istnień można obdzielić tymi wszystkimi przypadłościami Fruzi. :-( Quote
Tweety Posted July 23, 2008 Author Posted July 23, 2008 Ines_Chorzów napisał(a):Od wczoraj znów walczymy z zaparciem Fruzi :roll: Była u weta, dostała leki na pobudzenie perystaltyki i rozkurczowe, ale niestety nic nie zrobiła, więc dziś z rana robiliśmy jej lewatywę. Na szczęście dało radę ją wypróżnić. Idziemy jeszcze do weta na kontrolę. Damy znać, co i jak. coś lepiej? Quote
Ines_Chorzów Posted July 23, 2008 Posted July 23, 2008 Po wczorajszej kontroli, na której kolejna seria leków okazało się, że jeszcze coś czopuje jelitka, ale w wyższych partiach. Dostała lekkie jedzonko, bo głodna była jak wilk i czekaliśmy, masowaliśmy brzuszek, chodziliśmy, żeby tylko ją jakoś pobudzić. Niestety do dziś rana nic nie zrobiła, więc kolejna lewatywa :roll: Na szczęście choć one pomagają. Szerzej o Fruzi napiszę po powrocie z pracy. Quote
Tweety Posted July 23, 2008 Author Posted July 23, 2008 bidusiu malutka, co się dzieje??:shake: Quote
Zmysł Posted July 24, 2008 Posted July 24, 2008 Czy dotarły jakieś wpłaty ze zmysłowego bazarku? Quote
Tweety Posted July 24, 2008 Author Posted July 24, 2008 Zmysł napisał(a):Czy dotarły jakieś wpłaty ze zmysłowego bazarku? wczoraj widziałam tę najwyższą tylko Quote
Tweety Posted July 24, 2008 Author Posted July 24, 2008 dzwoniła pani, która chciała przygarnąć Fruzię, z Warszawy. Bywa całymi dniami w domu więc mogłaby się podjąć opieki. Ale ma dwa psy, które uwielbiają gonić koty, w tym jej rezydenta. Tamten w takich przypadkach ewakuuje się na szafę a Fruzia ...:shake: Pocieszającym jest fakt, że jednak jakieś zainteresowanie Fruzia wzbudza, może w końcu uda się trafić na tę jedyną osobę Quote
t_kasiek Posted July 24, 2008 Posted July 24, 2008 no to faktycznie szkoda, ze te psiaki tak sie "bawia" z kotami :( no, ale faktycznie Fruzia potrzebuje spokoju Quote
KWL Posted July 24, 2008 Posted July 24, 2008 Mam nadzieję że już nie długo znajdzie się ktoś kto będzie miał i chęci i warunki do zaopiekowania się Fruzią. Quote
Zmysł Posted July 24, 2008 Posted July 24, 2008 Tweety napisał(a):wczoraj widziałam tę najwyższą tylko to znaczy??? Quote
Lemoniada Posted July 24, 2008 Posted July 24, 2008 Tweety napisał(a):dzwoniła pani, która chciała przygarnąć Fruzię, z Warszawy. Bywa całymi dniami w domu więc mogłaby się podjąć opieki. Ale ma dwa psy, które uwielbiają gonić koty, w tym jej rezydenta. Też miała pomysł:roll: Tyle jest przecież innych bid pod opieką AFN, nie wyraziła chęci na adopcję zdrowego i sprawnego kotka? Quote
_Tosia_ Posted July 24, 2008 Posted July 24, 2008 zapytam jeszcze raz, bo mnie to ciekawi, a nikt właściwie nie odpowiedzial: czy upadł pomysł zrobienia (kupienia) wózeczka dla Fruzi?? Quote
Ines_Chorzów Posted July 24, 2008 Posted July 24, 2008 Koty źle znoszą wózeczki, we wszystkich przypadkach, jakie znam, koty nie chciały korzystać z wózeczka. Ciężko ryzykować, bo to sporo kosztuje, a na chwilę obecną są ważniejsze potrzeby dla Fruzi. Postaramy się jednak pożyczyć taki wózeczek i spróbować. Quote
Ines_Chorzów Posted July 24, 2008 Posted July 24, 2008 [FONT=Times New Roman]Fruzia naprawdę wiele wycierpiała w swoim życiu, niewątpliwie zbyt krótkim… [/FONT] [FONT=Times New Roman]Od początku pobytu Fruzi u nas staraliśmy się dowiedzieć jak najwięcej o opiece nad tego typu koteczkami. Rozmawialiśmy m.in. z p. Dorotą i p. Dominikiem z KPdZ na temat ich kotki Elisi, która też miała niedowład tylnych łapek. Kiedy tak słuchałam o następstwach zdrowotnych niedowładu, nie wierzyłam, że to może też spotkać naszą Fruzinkę, przecież ona jest taka silna i ma tyle chęci do życia, że to wprost niemożliwe. A jednak… [/FONT] [FONT=Times New Roman]Jej stan znacznie się pogorszył od czasu, kiedy do nas przyjechała. Uświadomiłam to sobie, gdy wet, który dość dawno jej nie widział, stwierdził, że od ostatniego razu bardzo schudła, ma postępujące zaniki mięśniowe i ogólnie jej stan fizyczny jest gorszy, o czym świadczą m.in. problemy z koszmarnymi zaparciami. W przeciągu miesiąca już dwa razy powtórzyła się ta - bardzo dla Fruzi niebezpieczna - sytuacja. I niestety nie jest to wina złej diety, bo wtedy można by coś zmienić i byłoby dobrze. Fruzia absolutnie nie dostaje suchej karmy, gdy wypuszczamy ją z łazienki, to chowamy suche, żeby nie miała okazji niczego podjeść. Do posiłków (zawsze mokrych, zmiksowanych) dodajemy oliwy z pestek winogron, ale i tak zaparcie się powtórzyło. Wet uświadomił nas, że taki stan, to naturalna kolej rzeczy w jej przypadku i że będzie tylko gorzej. Można próbować łagodzić skutki niedowładu, ale nie zatrzymamy postępującej choroby. Wiem, jak to brzmi, ale to niestety prawda i nic tego nie zmieni. W przypadku Fruzi drastycznie zmieniły się priorytety... Już nie walczymy o sprawność Fruzi, ale o jej życie... Nikt z nas nie wie, ile ta mała kocinka będzie żyła...[/FONT] [FONT=Times New Roman]Dużo ze Sławkiem rozmawialiśmy o Fruzi. To naprawdę kochana kocinka, a do tego straszny borok (jak to po śląsku nazywa ją Sławcio :)). Pochłania sporą część naszego czasu, którego i tak sami nie mamy za wiele (sami wiecie: dom, praca, rehabilitacja, dom, praca, rehabilitacja, …). Jednak mimo wszystko postanowiliśmy dać Fruzi maksymalnie dużo radości z życia, jakie jej zostało (oczywiście w miarę naszych możliwości). Fruzia ma u nas kochający dom i jeśli nie macie nic przeciwko temu, niech tak zostanie. Problemem są tylko pieniądze :( Tak jak już wcześniej pisałam, Fruzia to nie tylko kochana koteczka, to również ciężka praca i studnia bez dna. Sami sobie nie poradzimy. AFN płaci za wszystko, KPdZ też nam pomaga, a i tak jest nam trudno. Każda wizyta u weta, to nie lada wyzwanie finansowe, a ona tego potrzebuje i będzie niestety potrzebowała coraz częściej...[/FONT] [FONT=Times New Roman]P.S. Jutro ma do nas przyjechać największa klatka, jaką udało nam się znaleźć. Fruzia zamiast siedzieć w łazience będzie miała swój apartament w salonie, nikt nie będzie jej molestował, a jednocześnie będzie miała kontakt z resztą kociambrów, będzie miała światło dzienne i szansę na w miarę normalne życie. Fruzia np. bardzo lubi oglądać ze mną telewizję, biorę ją na kolanka, przytulamy się i patrzymy sobie. Nie mam jednak zbyt wiele czasu, aby tak z nią siedzieć, dlatego będzie sobie mogła sama popatrzeć z klateczki :). Oczywiście Fruzia będzie spędzała maksymalnie dużo czasu „na wolności” z nami, „biegając” po domu. To jednak może robić tylko pod naszą obecność. [/FONT] Quote
Tweety Posted July 24, 2008 Author Posted July 24, 2008 [quote name='Ines_Chorzów'][FONT=Times New Roman]Fruzia naprawdę wiele wycierpiała w swoim życiu, niewątpliwie zbyt krótkim… [/FONT] [FONT=Times New Roman]Od początku pobytu Fruzi u nas staraliśmy się dowiedzieć jak najwięcej o opiece nad tego typu koteczkami. Rozmawialiśmy m.in. z p. Dorotą i p. Dominikiem z KPdZ na temat ich kotki Elisi, która też miała niedowład tylnych łapek. Kiedy tak słuchałam o następstwach zdrowotnych niedowładu, nie wierzyłam, że to może też spotkać naszą Fruzinkę, przecież ona jest taka silna i ma tyle chęci do życia, że to wprost niemożliwe. A jednak… [/FONT] [FONT=Times New Roman]Jej stan znacznie się pogorszył od czasu, kiedy do nas przyjechała. Uświadomiłam to sobie, gdy wet, który dość dawno jej nie widział, stwierdził, że od ostatniego razu bardzo schudła, ma postępujące zaniki mięśniowe i ogólnie jej stan fizyczny jest gorszy, o czym świadczą m.in. problemy z koszmarnymi zaparciami. W przeciągu miesiąca już dwa razy powtórzyła się ta - bardzo dla Fruzi niebezpieczna - sytuacja. I niestety nie jest to wina złej diety, bo wtedy można by coś zmienić i byłoby dobrze. Fruzia absolutnie nie dostaje suchej karmy, gdy wypuszczamy ją z łazienki, to chowamy suche, żeby nie miała okazji niczego podjeść. Do posiłków (zawsze mokrych, zmiksowanych) dodajemy oliwy z pestek winogron, ale i tak zaparcie się powtórzyło. Wet uświadomił nas, że taki stan, to naturalna kolej rzeczy w jej przypadku i że będzie tylko gorzej. Można próbować łagodzić skutki niedowładu, ale nie zatrzymamy postępującej choroby. Wiem, jak to brzmi, ale to niestety prawda i nic tego nie zmieni. W przypadku Fruzi drastycznie zmieniły się priorytety... Już nie walczymy o sprawność Fruzi, ale o jej życie... Nikt z nas nie wie, ile ta mała kocinka będzie żyła...[/FONT] [FONT=Times New Roman]Dużo ze Sławkiem rozmawialiśmy o Fruzi. To naprawdę kochana kocinka, a do tego straszny borok (jak to po śląsku nazywa ją Sławcio :)). Pochłania sporą część naszego czasu, którego i tak sami nie mamy za wiele (sami wiecie: dom, praca, rehabilitacja, dom, praca, rehabilitacja, …). Jednak mimo wszystko postanowiliśmy dać Fruzi maksymalnie dużo radości z życia, jakie jej zostało (oczywiście w miarę naszych możliwości). Fruzia ma u nas kochający dom i jeśli nie macie nic przeciwko temu, niech tak zostanie. Problemem są tylko pieniądze :( Tak jak już wcześniej pisałam, Fruzia to nie tylko kochana koteczka, to również ciężka praca i studnia bez dna. Sami sobie nie poradzimy. AFN płaci za wszystko, KPdZ też nam pomaga, a i tak jest nam trudno. Każda wizyta u weta, to nie lada wyzwanie finansowe, a ona tego potrzebuje i będzie niestety potrzebowała coraz częściej...[/FONT] [FONT=Times New Roman]P.S. Jutro ma do nas przyjechać największa klatka, jaką udało nam się znaleźć. Fruzia zamiast siedzieć w łazience będzie miała swój apartament w salonie, nikt nie będzie jej molestował, a jednocześnie będzie miała kontakt z resztą kociambrów, będzie miała światło dzienne i szansę na w miarę normalne życie. Fruzia np. bardzo lubi oglądać ze mną telewizję, biorę ją na kolanka, przytulamy się i patrzymy sobie. Nie mam jednak zbyt wiele czasu, aby tak z nią siedzieć, dlatego będzie sobie mogła sama popatrzeć z klateczki :). Oczywiście Fruzia będzie spędzała maksymalnie dużo czasu „na wolności” z nami, „biegając” po domu. To jednak może robić tylko pod naszą obecność. [/FONT] czy ja dobrze rozumiem?:crazyeye: Quote
Isabel Posted July 24, 2008 Posted July 24, 2008 Tweety, ja rozumiem tak samo i chyba się nie mylimy:smile: Quote
Tweety Posted July 24, 2008 Author Posted July 24, 2008 chyba kogoś obudzę aby mnie uszczypnął:loveu: ale to radość przez łzy. "Walczymy o życie":-( - pisze Ines. Ze swojej strony mogę jedynie zobowiązać się do dożywotniego wspomagania finansowego Fruzi, jako fundacja. Mam nadzieję, że dobrzy ludzie, zwłaszcza fani Fruzinki, pomogą. A teraz idę sobie popłakać i nie wiem czy bardziej ze szczęścia czy z żalu:-( Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.