Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Ines, to co dla niej robicie ... ja już nie wiem jak to nazwać, sama chyba już bym się załamała :oops:, ciągle walka od nowa o coś co już było w miarę dobre

Fruzinko, daj odetchnąć troszkę Ines i jej TŻ-owi :modla:

  • Replies 1.3k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Ines_Chorzów napisał(a):
Od wczoraj znów walczymy z zaparciem Fruzi :roll: Była u weta, dostała leki na pobudzenie perystaltyki i rozkurczowe, ale niestety nic nie zrobiła, więc dziś z rana robiliśmy jej lewatywę. Na szczęście dało radę ją wypróżnić. Idziemy jeszcze do weta na kontrolę. Damy znać, co i jak.


coś lepiej?

Posted

Po wczorajszej kontroli, na której kolejna seria leków okazało się, że jeszcze coś czopuje jelitka, ale w wyższych partiach. Dostała lekkie jedzonko, bo głodna była jak wilk i czekaliśmy, masowaliśmy brzuszek, chodziliśmy, żeby tylko ją jakoś pobudzić. Niestety do dziś rana nic nie zrobiła, więc kolejna lewatywa :roll: Na szczęście choć one pomagają. Szerzej o Fruzi napiszę po powrocie z pracy.

Posted

dzwoniła pani, która chciała przygarnąć Fruzię, z Warszawy. Bywa całymi dniami w domu więc mogłaby się podjąć opieki. Ale ma dwa psy, które uwielbiają gonić koty, w tym jej rezydenta. Tamten w takich przypadkach ewakuuje się na szafę a Fruzia ...:shake:

Pocieszającym jest fakt, że jednak jakieś zainteresowanie Fruzia wzbudza, może w końcu uda się trafić na tę jedyną osobę

Posted

Tweety napisał(a):
dzwoniła pani, która chciała przygarnąć Fruzię, z Warszawy. Bywa całymi dniami w domu więc mogłaby się podjąć opieki. Ale ma dwa psy, które uwielbiają gonić koty, w tym jej rezydenta.

Też miała pomysł:roll:
Tyle jest przecież innych bid pod opieką AFN, nie wyraziła chęci na adopcję zdrowego i sprawnego kotka?

Posted

Koty źle znoszą wózeczki, we wszystkich przypadkach, jakie znam, koty nie chciały korzystać z wózeczka. Ciężko ryzykować, bo to sporo kosztuje, a na chwilę obecną są ważniejsze potrzeby dla Fruzi. Postaramy się jednak pożyczyć taki wózeczek i spróbować.

Posted

[FONT=Times New Roman]Fruzia naprawdę wiele wycierpiała w swoim życiu, niewątpliwie zbyt krótkim… [/FONT]

[FONT=Times New Roman]Od początku pobytu Fruzi u nas staraliśmy się dowiedzieć jak najwięcej o opiece nad tego typu koteczkami. Rozmawialiśmy m.in. z p. Dorotą i p. Dominikiem z KPdZ na temat ich kotki Elisi, która też miała niedowład tylnych łapek. Kiedy tak słuchałam o następstwach zdrowotnych niedowładu, nie wierzyłam, że to może też spotkać naszą Fruzinkę, przecież ona jest taka silna i ma tyle chęci do życia, że to wprost niemożliwe. A jednak… [/FONT]
[FONT=Times New Roman]Jej stan znacznie się pogorszył od czasu, kiedy do nas przyjechała. Uświadomiłam to sobie, gdy wet, który dość dawno jej nie widział, stwierdził, że od ostatniego razu bardzo schudła, ma postępujące zaniki mięśniowe i ogólnie jej stan fizyczny jest gorszy, o czym świadczą m.in. problemy z koszmarnymi zaparciami. W przeciągu miesiąca już dwa razy powtórzyła się ta - bardzo dla Fruzi niebezpieczna - sytuacja. I niestety nie jest to wina złej diety, bo wtedy można by coś zmienić i byłoby dobrze. Fruzia absolutnie nie dostaje suchej karmy, gdy wypuszczamy ją z łazienki, to chowamy suche, żeby nie miała okazji niczego podjeść. Do posiłków (zawsze mokrych, zmiksowanych) dodajemy oliwy z pestek winogron, ale i tak zaparcie się powtórzyło. Wet uświadomił nas, że taki stan, to naturalna kolej rzeczy w jej przypadku i że będzie tylko gorzej. Można próbować łagodzić skutki niedowładu, ale nie zatrzymamy postępującej choroby. Wiem, jak to brzmi, ale to niestety prawda i nic tego nie zmieni. W przypadku Fruzi drastycznie zmieniły się priorytety... Już nie walczymy o sprawność Fruzi, ale o jej życie... Nikt z nas nie wie, ile ta mała kocinka będzie żyła...[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Dużo ze Sławkiem rozmawialiśmy o Fruzi. To naprawdę kochana kocinka, a do tego straszny borok (jak to po śląsku nazywa ją Sławcio :)). Pochłania sporą część naszego czasu, którego i tak sami nie mamy za wiele (sami wiecie: dom, praca, rehabilitacja, dom, praca, rehabilitacja, …). Jednak mimo wszystko postanowiliśmy dać Fruzi maksymalnie dużo radości z życia, jakie jej zostało (oczywiście w miarę naszych możliwości). Fruzia ma u nas kochający dom i jeśli nie macie nic przeciwko temu, niech tak zostanie. Problemem są tylko pieniądze :( Tak jak już wcześniej pisałam, Fruzia to nie tylko kochana koteczka, to również ciężka praca i studnia bez dna. Sami sobie nie poradzimy. AFN płaci za wszystko, KPdZ też nam pomaga, a i tak jest nam trudno. Każda wizyta u weta, to nie lada wyzwanie finansowe, a ona tego potrzebuje i będzie niestety potrzebowała coraz częściej...[/FONT]

[FONT=Times New Roman]P.S. Jutro ma do nas przyjechać największa klatka, jaką udało nam się znaleźć. Fruzia zamiast siedzieć w łazience będzie miała swój apartament w salonie, nikt nie będzie jej molestował, a jednocześnie będzie miała kontakt z resztą kociambrów, będzie miała światło dzienne i szansę na w miarę normalne życie. Fruzia np. bardzo lubi oglądać ze mną telewizję, biorę ją na kolanka, przytulamy się i patrzymy sobie. Nie mam jednak zbyt wiele czasu, aby tak z nią siedzieć, dlatego będzie sobie mogła sama popatrzeć z klateczki :). Oczywiście Fruzia będzie spędzała maksymalnie dużo czasu „na wolności” z nami, „biegając” po domu. To jednak może robić tylko pod naszą obecność. [/FONT]

Posted

[quote name='Ines_Chorzów'][FONT=Times New Roman]Fruzia naprawdę wiele wycierpiała w swoim życiu, niewątpliwie zbyt krótkim… [/FONT]

[FONT=Times New Roman]Od początku pobytu Fruzi u nas staraliśmy się dowiedzieć jak najwięcej o opiece nad tego typu koteczkami. Rozmawialiśmy m.in. z p. Dorotą i p. Dominikiem z KPdZ na temat ich kotki Elisi, która też miała niedowład tylnych łapek. Kiedy tak słuchałam o następstwach zdrowotnych niedowładu, nie wierzyłam, że to może też spotkać naszą Fruzinkę, przecież ona jest taka silna i ma tyle chęci do życia, że to wprost niemożliwe. A jednak… [/FONT]
[FONT=Times New Roman]Jej stan znacznie się pogorszył od czasu, kiedy do nas przyjechała. Uświadomiłam to sobie, gdy wet, który dość dawno jej nie widział, stwierdził, że od ostatniego razu bardzo schudła, ma postępujące zaniki mięśniowe i ogólnie jej stan fizyczny jest gorszy, o czym świadczą m.in. problemy z koszmarnymi zaparciami. W przeciągu miesiąca już dwa razy powtórzyła się ta - bardzo dla Fruzi niebezpieczna - sytuacja. I niestety nie jest to wina złej diety, bo wtedy można by coś zmienić i byłoby dobrze. Fruzia absolutnie nie dostaje suchej karmy, gdy wypuszczamy ją z łazienki, to chowamy suche, żeby nie miała okazji niczego podjeść. Do posiłków (zawsze mokrych, zmiksowanych) dodajemy oliwy z pestek winogron, ale i tak zaparcie się powtórzyło. Wet uświadomił nas, że taki stan, to naturalna kolej rzeczy w jej przypadku i że będzie tylko gorzej. Można próbować łagodzić skutki niedowładu, ale nie zatrzymamy postępującej choroby. Wiem, jak to brzmi, ale to niestety prawda i nic tego nie zmieni. W przypadku Fruzi drastycznie zmieniły się priorytety... Już nie walczymy o sprawność Fruzi, ale o jej życie... Nikt z nas nie wie, ile ta mała kocinka będzie żyła...[/FONT]

[FONT=Times New Roman]Dużo ze Sławkiem rozmawialiśmy o Fruzi. To naprawdę kochana kocinka, a do tego straszny borok (jak to po śląsku nazywa ją Sławcio :)). Pochłania sporą część naszego czasu, którego i tak sami nie mamy za wiele (sami wiecie: dom, praca, rehabilitacja, dom, praca, rehabilitacja, …). Jednak mimo wszystko postanowiliśmy dać Fruzi maksymalnie dużo radości z życia, jakie jej zostało (oczywiście w miarę naszych możliwości). Fruzia ma u nas kochający dom i jeśli nie macie nic przeciwko temu, niech tak zostanie. Problemem są tylko pieniądze :( Tak jak już wcześniej pisałam, Fruzia to nie tylko kochana koteczka, to również ciężka praca i studnia bez dna. Sami sobie nie poradzimy. AFN płaci za wszystko, KPdZ też nam pomaga, a i tak jest nam trudno. Każda wizyta u weta, to nie lada wyzwanie finansowe, a ona tego potrzebuje i będzie niestety potrzebowała coraz częściej...[/FONT]

[FONT=Times New Roman]P.S. Jutro ma do nas przyjechać największa klatka, jaką udało nam się znaleźć. Fruzia zamiast siedzieć w łazience będzie miała swój apartament w salonie, nikt nie będzie jej molestował, a jednocześnie będzie miała kontakt z resztą kociambrów, będzie miała światło dzienne i szansę na w miarę normalne życie. Fruzia np. bardzo lubi oglądać ze mną telewizję, biorę ją na kolanka, przytulamy się i patrzymy sobie. Nie mam jednak zbyt wiele czasu, aby tak z nią siedzieć, dlatego będzie sobie mogła sama popatrzeć z klateczki :). Oczywiście Fruzia będzie spędzała maksymalnie dużo czasu „na wolności” z nami, „biegając” po domu. To jednak może robić tylko pod naszą obecność. [/FONT]

czy ja dobrze rozumiem?:crazyeye:

Posted

chyba kogoś obudzę aby mnie uszczypnął:loveu:

ale to radość przez łzy. "Walczymy o życie":-( - pisze Ines.
Ze swojej strony mogę jedynie zobowiązać się do dożywotniego wspomagania finansowego Fruzi, jako fundacja. Mam nadzieję, że dobrzy ludzie, zwłaszcza fani Fruzinki, pomogą.

A teraz idę sobie popłakać i nie wiem czy bardziej ze szczęścia czy z żalu:-(

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...