majqa Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 red napisał(a):Podałaś zbyt mało informacji. Nie wiadomo jak długo sunia będzie czekać na dom, czy damy radę. Poza tym w hoteliku jest zawsze dużo psów pod opieką, ona wymaga indywidualnej i b.troskliwej opieki. Oczywiście , jeśli nie ma innego wyjścia... czy ktoś jeszcze kontaktował się z Josi? Jakie jest jej zdanie na ten temat. Trochę to dziwne, przecież ona jechała kawał drogi po małą... może właśnie opieka nad takim psem dodaje jej sił i mobilizuje... Co więcej, nie wiemy też poza zacytowaną opinią/ diagnozą z Arki, jakie ustawiono tam leczenie, koszt leków, jak dotąd o lekach napomknienie było (sugestia) od Klaudus, a tu zero info. Koszt hoteliku, leczenia...no i fakt, ten pies wymaga naprawdę indywidualnego podejścia i ciągłej uwagi...:-( Przewidywać można natomiast, że dużo wody upłynie nim sunia znajdzie dom stały, bądźmy realistami... Quote
Hotel KADIF Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 [quote name='Patia']Majga , własnie tak działa Ozonella , jest to naozonowana oliwka , może zamówię dla JoSi , tak na próbę . Patia, możesz zamówić, tak na próbę ;)? Rozmawiałam z JoSi przed chwilką i poprosiła o to tlenowe cudo. Adres podam Ci na priv. Byłoby super gdybyś się tym zajęła. Kochani! Tak jak wspomniałam przed chwilą skończyłam rozmowę z JoSi. O Dafne się nie martwcie - jest bezpieczna, nic jej nie grozi!!!!! JoSi absolutnie się nie zgadza na żaden hotel! Sunia musi mieć stałą, indywidualną opiekę a nie jakiś tam hotelik :roll:! Trafiła w najlepsze ręce na świecie! Dwa razy dziennie jest naświetlana lampą, co drugi dzień przychodzi do niej bioenergoterapeuta, JoSi ją podmywa, smaruje, czyści, karmi, sprząta po niej i wszystkie te czynności sprawiają jej ogromną radość i dodają jej sił! Myślę, że możemy się przestać martwić o Dafne, bo naprawdę jest OK! Dzisiaj był u JoSi jej syn i próbował naprawić jej komputer. Niestety płyta uszkodzona a więc grubsza sprawa i JoSi jest na dłużej odcięta od komputerka. Możecie się kontaktować z Joasią tylko telefonicznie albo za moim pośrednictwem. Jesteśmy od czasu adopcji Roni w stałym kontakcie. Ale Dafne wizytę przeżyła i jest cała i zdrowa :loveu:!!! Na wątku ktoś się wypowiedział, że może przesłać dla Dafne podkłady. JoSi używa takich "ludzkich" o wymiarach 60X60. Jeśli możecie podesłać trochę to adres podam na priv. Lekarze z Arki polecili pływanie (pomysł do kitu z uwagi na odleżynę - wszystko rozmiękło :shake:) oraz prowadzanie suni na ręczniku więc Dafne "chodzi" tak kilka razy dziennie. Poza tym goni koty, warczy na psy, ale ogólnie jest przeuroczym stworzeniem, jest grzeczna a jak JoSi ją woła pędzi do niej na tych dwóch łapinkach jak szalona:lol:. Joasia często ją tego pędzenia "zmusza", bo chce żeby Dafne miała mocniejsze przednie łapki. Aha, na odleżynę stosuje sol...coś tam, zapomniałam :oops: A więc prosimy na razie o Ozonelle od Patii i podkładziki. I naprawdę się nie martwcie, bo wszystko jest OK!! :multi::multi::multi::multi::multi: Quote
pixie Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 mam dwie paczki podkladow, czy maja te wymiary? hmmm musze sprawdzic podam jutro, co mam od clockwork pamietajcie o materacu przeciwodlezynowym / ludzkim, wiec duzym/ ktorym poslugiwala sie ulvehdinn dla Kraksy jak i potem sparalizowany Onek asiaf1...psiak jest juz w swoim domu i sadze, ze ten materac moglby sie Dafne przydac jest on przechodni dogomaniacki, jak pisalam a bardzo pomocny, ma rozne stopnie nadmuchiwania i ulv to moze potwierdzic, ze przydal sie bardzo Quote
gallegro Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 pixie napisał(a):...pamietajcie o materacu przeciwodlezynowym... ...jest on przechodni dogomaniacki, jak pisalam a bardzo pomocny, ma rozne stopnie nadmuchiwania i ulv to moze potwierdzic, ze przydal sie bardzo Słuchajcie Ciotki, bo dobrze prawi ;-). Czy wiadomo, gdzie obecnie znajduje się materac? Quote
pixie Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 Gallegro witaj witaj!!! Oskarek byl na strzeleckiego w lecznicy. Tam dostarczono materac, przeslany przez ulv. Bylam w lecznicy ostatnio czipujac psy i potwierdzono mi, ze materac zostal zabrany, ze nie zostal w lecznicy, lecz u kogo jest teraz? Nie wiem czy asiaf1 bywa na dogo...ledwo odkrylam ten watek, wpadajac nadal jak po ogien, bo korzystam z netu corki Sadze ze asiaf1 bedzie wiedziala u kogo on teraz jest? Wlasciwie nalezaloby ustalic, ze za kazdym razem, gdy przestaje byc potrzebny wraca on do mnie, by nie szukac, gdy zajdzie potrzeba na dogo Quote
majqa Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 [quote name='DIF'](...) O Dafne się nie martwcie - jest bezpieczna, nic jej nie grozi!!!!! UFF! (...) Dwa razy dziennie jest naświetlana lampą, co drugi dzień przychodzi do niej bioenergoterapeuta, JoSi ją podmywa, smaruje, czyści, karmi, sprząta po niej i wszystkie te czynności sprawiają jej ogromną radość i dodają jej sił! TAK JAK MYŚLAŁYŚMY !!! (...)Dzisiaj był u JoSi jej syn i próbował naprawić jej komputer. Niestety płyta uszkodzona a więc grubsza sprawa i JoSi jest na dłużej odcięta od komputerka. SYN POMAGA??? OBY...Możecie się kontaktować z Joasią tylko telefonicznie albo za moim pośrednictwem. Aha, na odleżynę stosuje sol...coś tam, zapomniałam :oops: PEWNO SOLCOSERYL !!! DOPYTAJ PROSZĘ, JEŚLI TAK NA PRIV. WYŚLIJ MI DANE JOSI (ZA JEJ ZGODĄ), WYŚLĘ DO NIEJ LEK, JESLI TO TO, CO MYŚLĘ !!! Super wieści i nie marzę o innych...ale...jak rozumiem za zaleceniem wetów z leków stosowana jest wyłącznie maść??? Hm....ciekawostka... Quote
marola Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 [quote name='DIF'] Na wątku ktoś się wypowiedział, że może przesłać dla Dafne podkłady. Ja mam pieluchy typu "pampers" dla dorosłych. Zostały chyba dwie paczki. wprawdzie to nie podkłady, więc nie wiem czy chcecie je wykorzystywać w takim celu? Ja podkładałam je mojemu Kajtkowi, który przeżył porażenie i był sparaliżowany. Na szczęście było to tymczasowe, dzięki lekarstwą i rehabilitaćji dziś mój Kajtuś biega jak szalony. Quote
ulvhedinn Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 No to super, że u Dafne i Josi wszystko w porzadku :multi: Teraz się zacznę wymądrzać :evil_lol: Po pierwsze.Materac- TAAK!!!! Trzeba sprawdzić gdzie jest i podesłac Dafne, ona naprawdę bardzo pomaga (i nawet nie jest bardzo prądożerny;)). Po drugie- pływanie super pomysł, ale jak juz sie odleżyny podleczą. Wtedy można by pomyśleć o takiej jakby uprzeży, która pomagałaby Dafne pływac w wannie. Jak to opisac... takie szelki, ale obejmujące też brzuszek, podczepione do stelaża rozpartego na wannie (jakis pomysłowy Dobromir zrobi bez trudu). Mając takie coś byłoby łatwiej ja rehabilitować, bo po pierwsze pies nie mając gruntu wiosłuje i zmusza łapy do ruchu, po drugie człowiek ma wolne ręce żeby majtać łapkami psa;) U nas to niestety nie wchodzio w gre- rozmiary Aksy i wanny... Po trzecie- ręcznik pod brzusio to rozwiązanie czasowe, lepiej by było wymodzić coś w tym stylu: http://www.handicappedpets.com/resleash/ ...znacznie wygodniejsze. Po czwarte. Można używac pieluch ludzkich za dużych w ten sposób, że się z nich wycina odpowiednie fragmenty, skleja brzeg taśmą klejąca i wsadza psu w gatki. Gatki najlepiej kupić odpowiednie wielkościa dziecinne w ciuchlandzie, takie mięciutkie, nie nylonowe. W krócie nt. odleżyn. co wg mnie działa? -solcoseryl (bardzo dobrze) -argosulfan -przymoczki/okłady z riwanolu -olej z rokitnika -sudocrem (dość grubą warstwą można też zabezpieczyc odlezynę na czas pływania).... uffff;) Quote
Hotel KADIF Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 [quote name='marola']Ja mam pieluchy typu "pampers" dla dorosłych. Zostały chyba dwie paczki. wprawdzie to nie podkłady, więc nie wiem czy chcecie je wykorzystywać w takim celu? Ja podkładałam je mojemu Kajtkowi, który przeżył porażenie i był sparaliżowany. Na szczęście było to tymczasowe, dzięki lekarstwą i rehabilitaćji dziś mój Kajtuś biega jak szalony. Dzięki, kochana! ale odpadają:roll:. Malutka nosiła pampersiaki i wychodzi z nich momentalnie :evil_lol:! Quote
Hotel KADIF Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 Może znacie ten wątek: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=91211 "Niestety jego szczęście jest w nieszczęściu... wielkim... Psiaczek uległ poważnemu wypadkowi, potrącony w Bobrku /Oświęcimia... Leżał w rowie i nikt nie mógł (nie chciał?) mu pomóc, w bólach czekał na śmierć. W końcu jakaś dobra dusza zlitowała się nad nim i trafił do wspaniałej wetki z Libiąża, która pomaga wszystkim biedactwom. Ktoś inny zapewne od razu uśpiłby takiego kalekę: sparaliżowany, z przetrąconym kręgosłupem... I tak miało się stać - był już przygotowany do eutanazji... Gdyby nie jeden szczegół: Czołgał się i pełzał, ze wszystkich sił chciał pokazać jaki jest dzielny i jak walczy - JAK BARDZO PRAGNIE ŻYĆ!!! Nie odebrano mu szansy... Wetka załatwiła mu operację w klinice w Oświęcimiu. Choć nadal nie było wiadomo, co okaże sie po otwarciu, przyjęto wersję, że pies zostanie tylko dośpiony. I kolejny cud... Operacja udała się, 2 kręgi zostały złożone, kości nastawione. Nie miał poważnych wylewów ani innych wewnętrznych urazów. Lekarze wybudzili go z narkozy i pozostało tylko czekać co dalej..."" Niech ten przypadek natchnie wszystkich nadzieją na poprawę :p! Musi być dobrze!!! Quote
Patia Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 W takim razie zamawiam Ozonellę , pewnie będzie dopiero po świętach. Quote
majqa Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 To, co opisała Dif potwierdza tylko przekonanie, że ostatecznym wyrokiem jest tylko śmierć, karta zawsze może się odwrócić !!! Quote
Hotel KADIF Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 Patia napisał(a):W takim razie zamawiam Ozonellę , pewnie będzie dopiero po świętach. :buzi::Rose: W takim razie masz pw :evil_lol: Quote
Hotel KADIF Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 majqa napisał(a):To, co opisała Dif potwierdza tylko przekonanie, że ostatecznym wyrokiem jest tylko śmierć, karta zawsze może się odwrócić !!! Dlatego może warto zaryzykować operację :roll:! A jak okaże się, że nic nie można zrobić, zszyć i dopiero wtedy kupować szybciutko wózeczek! Boszzzz..... przecież rdzeń nie jest uszkodzony!!! Może spróbujmy, kasa się znajdzie na pewno! Quote
ulvhedinn Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 Ja bym zaproponowała konsultacje z dr Szczypką i pomysleć o dalszej diagnostyce.... Quote
wsiwa Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 [FONT=Arial]pani_stanislawa: Ktoś wcześniej napisał,ze u JoSi nienajlepiej ze zdrowiem. Może on się po prostu martwi,ze mama poświęca dużo czasu psu a o siebie nie dba...Albo nie zdają sobie Panie sprawy ze stanu zdrowia JoSi, albo Wasza bezwzględność przybrała już formę całkowitego zaślepienia. Jeżeli wcześniej nie wyraziłem się wystarczająco jasno, to teraz, żeby nie było najmniejszych wątpliwości napisze drukowanymi: STAN ZDROWIA JoSI JEST BARDZO ZŁY. ZDECYDOWNIE - WBREW TEMU, CO ONA UWAŻA - NIE MA SIŁY NA ZAJMOWANIE SIĘ KOLEJNYMI ZWIERZĘTAMI. Mam nadzieję, że wystarczająco jasno się wyraziłem. majqa: czy ta kobieta znajdzie w sobie siłę by pilnować suni 24h??? W życiu !!! Nie jest cyborgiem !!!zdecydowanie się z Panią zgadzam - ale nie w tym kontekście. Ona nie jest cyborgiem, pewnego dnia nie da sobie rady... Ale co to Was obchodzi - przecież to zdrowie Jej zwierząt jest najważniejsze. ocelot:Kochani sama zainteresowana musi się wypowiedzieć. A ten cudowny synalek jest pełnoletni? Mieszka z matką?Jeżeli jeszcze tego nie zrozumiałeś, chociaż może gdybyś przeczytał ten wątek http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=32805&highlight=ronia&page=45 to pojąłbyś o co mi chodzi. Jeżeli dalej nie pojmujesz to powiem, że robię to, co robię z czystego egoizmu: MARTWIE SIĘ O NIĄ. Czy jestem pełnoletni - tak, a teraz zadaj sobie pytanie czy działanie ze szkodą dla swojego zdrowia jest odpowiedzialne, czy bawienie się w Wielkich Przyjaciół Wszystkich Zwierząt i upychanie beznadziejnych przypadków, komu się da jest dojrzałym zachowaniem. red: ale chyba na spacery narazie nie wychodzą. Łapki by pościerała.Nie zdajecie sobie sprawy z tego o czym piszecie. Może by ktoś tak, chociaż raz sprawdził, jakie są warunki domu, w którym upychacie z takim zapałem chore zwierzęta, żeby, chociaż raz ktoś trzeźwym okiem ocenił sytuacje, zamiast cieszyć się, że znalazł się KTOKOLWIEK, kto pomoże wam w spełnieniu WASZEGO powołania życiowego. majqa: ...wózek i domek to priorytet !!!Bardzo Panią proszę zamienić, chociaż w tym przypadku kolejność myślenia. WSiwa[/FONT] Quote
Hotel KADIF Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 [quote name='wsiwa'][FONT=Arial]Albo nie zdają sobie Panie sprawy ze stanu zdrowia JoSi, albo Wasza bezwzględność przybrała już formę całkowitego zaślepienia WSiwa[/FONT] Witam Cię, Wiktorze, serdecznie na wątku Dafne/Ciągutki!!!! Cieszę, że mogę Cię poznać - chociaż tylko wirtualnie!! :loveu: Mam nadzieję, że będziesz wspierał Joaśkę i jej działania zmierzające do uratowania tej biednej suni! Wyobrażasz sobie Lunę (poszła w laaas...) w takiej sytuacji ???? Pieprzniętą przez samochód i zostawioną samą sobie???!! Nie zrobiłbyś wszystkiego?? Twoje nastawienie nie przeszkodziło Co zostawić Josi Lune na dwa tygodnie pod opieką??? I nie przeszkadzał Ci w tym jej stan zdrowia? A Lunka to przecież nie Rońka czy Tusia czy Dafne tylko min 30 kg owczarek niemiecki!!!!!!!!A zdajesz sobie sprawę, że gdyby nie Joaśka nigdy Ronia nie trafiłaby do mnie???? A zdajesz sobie sprawę, że gdyby nie te działania które Joaśka uskutecznia, gdyby nie zwierzęta którymi MUSI się zajmować po prostu zaległaby na łożu na amen?????? Chłopie o tym pomyśl!!!!!!!!!!!!!!!! To jej sprawia radość i daje siłę do życia !!! Ma wsparcie w dogomaniakach! Robi coś pięknego i dobrego - coś co nadaje jej życiu sens!!! TO JEST JEJ SILA!!!!!! Wiktor!!! Daj na wstrzymanie!!!! Warunki są OK, Joaśka też! A my mamy wszystko pod kontrolą - najmniejszy poślizg i Dafne ląduje u kogoś z nas!!! Nie przeszkadzaj, nie dołuj - POMAGAJ!!!!! Quote
red Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 [quote name='DIF']Witam Cię, Wiktorze, serdecznie na wątku Dafne/Ciągutki!!!! Cieszę, że mogę Cię poznać - chociaż tylko wirtualnie!! :loveu: Mam nadzieję, że będziesz wspierał Joaśkę i jej działania zmierzające do uratowania tej biednej suni! Wyobrażasz sobie Lunę (poszła w laaas...) w takiej sytuacji ???? Pieprzniętą przez samochód i zostawioną samą sobie???!! Nie zrobiłbyś wszystkiego?? A zdajesz sobie sprawę, że gdyby nie Joaśka nigdy Ronia nie trafiłaby do mnie???? A zdajesz sobie sprawę, że gdyby nie te działania które Joaśka uskutecznia, gdyby nie zwierzęta którymi MUSI się zajmować po prostu zaległaby w łożu na amen?????? Chłopie o tym pomyśl!!!!!!!!!!!!!!!! To jej sprawia radość i daje siłę do życia !!! Ma wsparcie w dogomaniakach! Robi coś pięknego i dobrego - coś co nadaje jej życiu sens!!! TO JEST JEJ SILA!!!!!! Troskę Wiktora o zdrowie mamy uważam za egoizm. Wiele ludzi w chorobie ucieka się do działalności charytatywnej, różnej, czy to dla ludzi czy zwierząt, takich znam bardzo wiele. Ci ludzie wtedy żyją, czerpią stąd siłę, bo czują taką potrzebę, jak potrzebę jedzenia, picia itd. NIE WOLNO im tego zabraniać, bo dopiero wtedy ich życie można zamienić w koszmar. Wtedy czują się chorzy, kiedy już nic nie mogą robić dla innych. A propo, nikt na siłę nie upycha zwierząt jak to nazwał pan Wiktor. Pani Joanna jechała kawał drogi, żeby ją przytulić i dać jej nadzieję. Człowieku, ja Twoją mamę potrafię zrozumieć, bo przeszłam poważną chorobę zagrażającą życiu, obok mnie wszyscy byli chorzy na to samo i naprawdę ci, z którymi mam kontakt, pomimo, że powinni unikać stresów, odpoczywać... wręcz przeciwnie robią wiele, bardzo wiele, ale już nie dla siebie lecz dla innych. Bo branie wypełnia ręce, a dawanie serce. A ludzie chorzy potrzebują tego najbardziej - nie dóbr materialnych a spełnienia się, spełnienia się w dawaniu- proszę nie nękaj ludzi na forum i nie pogrążaj swojej mamy. Pozwól jej robić to co chce. bo takie jest jej prawo. Quote
Kasia Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 red napisał(a): Pozwól jej robić to co chce. bo takie jest jej prawo. I chęci i życzenie. Na pewno sama w pewnym momencie sterdzi, że nie da rady i wtedy zaprzestanie a póki SAMA CHCE to nie możesz Jej tego zabronić! Jesteśmy z Wami :loveu: Quote
majqa Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 [quote name='wsiwa'][FONT=Arial]Albo nie zdają sobie Panie sprawy ze stanu zdrowia JoSi, albo Wasza bezwzględność przybrała już formę całkowitego zaślepienia. CZYŻBY??? NA JAKIEJ POSTAWIE OCENIAJĄC LUDZI PISZĄCYCH NA TYM WĄTKU STAWIA MNIE PAN Z INNYMI POD JEDNĄ ŚCIANĄ??? CZY ABY NA PEWNO PRZEŚLEDZIŁ PAN MOJE POSTY??? WBREW TEMU CO PAN SOBIE WYOBRAŻA DALEKO MI DO OSZOŁOMA (NIE MAM TU NIKOGO KONKRETNEGO NA MYŚLI), KTÓRY W POCZUCIU MISJI RATUJE ZWIERZĘTA CUDZYMI RĘKOMA I "STĄPA PO TRUPACH"!!! SAMA JESTEM BARDZO CHORĄ OSOBĄ ALE [/FONT] [FONT=Arial]I SAMA ZA SIEBIE PODEJMUJĘ DECYZJE, LICZĄC SIĘ Z ICH RYZYKOWNOŚCIĄ. SZANUJĘ I ROZUMIEM PANA TROSKĘ [/FONT] [FONT=Arial]O MAMĘ, WARTO BY I ONA USZANOWAŁA PANA UCZUCIE [/FONT] [FONT=Arial]I STRACH O NIĄ. PODZIWIAM PANA MAMĘ ZA TO CO ROBI [/FONT] [FONT=Arial]I ZROBIŁA, STĄD ZAOFEROWAŁAM POMOC W POSTACI ZAŁATWIENIA LEKÓW DLA SUCZKI, A NAWET PODJECHANIA DO PANA MAMY (NIE PAMIĘTAM CZY OFEROWAŁAM TO NA WĄTKU CZY W MAILU, KTÓRY WYMIENIŁYŚMY) BY POKAZAĆ JAK ĆWICZYĆ/ REHABILITOWAĆ PSA! SKĄD U DIABŁA MIAŁAM ZNAĆ POWAGĘ STANU ZDROWIA PANA MAMY, WIKTORZE???[/FONT] [FONT=Arial]WYPŁYNĘŁO TO NA WĄTKU...[/FONT] [FONT=Arial](...)[/FONT] [FONT=Arial]Mam nadzieję, że wystarczająco jasno się wyraziłem. ZDECYDOWANIE JASNO !!! DOSKONALE WIEM, CO TO BÓL FIZYCZNY, NIEMOC, BEZRADNOŚĆ, STRACH I ŁZY...W TYM I ŁZY LĘKU O NAJBLIŻSZYCH !!![/FONT] [FONT=Arial]zdecydowanie się z Panią zgadzam - ale nie w tym kontekście. Ona nie jest cyborgiem, pewnego dnia nie da sobie rady... Ale co to Was obchodzi - przecież to zdrowie Jej zwierząt jest najważniejsze.[/FONT] [FONT=Arial]BZDURA...NIE ROZWINĘŁAM OKREŚLENIA CYBORG, BO Z WĄTKU PSA POWSTAŁBY WĄTEK PANA MAMY ALE WYWOŁANA DO ODPOWIEDZI ZROBIĘ TO. JOSI NIE JEST CYBORGIEM, NIE FUNKCJONUJE 24H/ DOBĘ BY UPILNOWAĆ PSA PRZED UŚPIENIEM (ZGODNIE Z PANA GROŹBĄ) ALE I ZAPEWNE NIE JEST I CYBORGIEM, BY NA PEŁNYCH OBROTACH ZAJMOWAĆ SIĘ TAK WYMAGAJĄCYM PSEM, ZWŁASZCZA, ŻE JAK ROZUMIEM TO NIE JEDYNE ZWIERZĘ POD OPIEKĄ PANA MAMY!!! NIESTETY, CZAS BY I PANA MAMA TO ZROZUMIAŁA! ZLIKWIDOWANIE PROBLEMU CIĄGUTKA NICZEGO NIE ZAŁATWI, BO JEJ MIEJSCE ZAJMIE INNY PIES, JEŚLI PANA MAMA NIE ZATROSZCZY SIĘ O SIEBIE I NIE ZMIENI WŁASNEGO PUNKTU WIDZENIA!!![/FONT] [FONT=Arial]Jeżeli jeszcze tego nie zrozumiałeś, chociaż może gdybyś przeczytał ten wątek http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=32805&highlight=ronia&page=45 to pojąłbyś o co mi chodzi. Jeżeli dalej nie pojmujesz to powiem, że robię to, co robię z czystego egoizmu: MARTWIE SIĘ O NIĄ. TO NIE EGOIZM A UCZUCIE I JESTEM W STANIE MOTYWY PANA DZIAŁANIA ZROZUMIEĆ, ŚRODKÓW NIESTETY NIE (UŚPIENIE PSA, JAKO COŚ, CO ZAŁATWIA SPRAWĘ)...[/FONT] [FONT=Arial]Czy jestem pełnoletni - tak, a teraz zadaj sobie pytanie czy działanie ze szkodą dla swojego zdrowia jest odpowiedzialne, czy bawienie się w Wielkich Przyjaciół Wszystkich Zwierząt i upychanie beznadziejnych przypadków, komu się da jest dojrzałym zachowaniem. NIE MAM ZWYCZAJU UPYCHAĆ "BEZNADZIEI" INNYM...CZY JA WEPCHNĘŁAM SUNIĘ DO DOMKU PANA MAMY??? JA PZEPILOTOWAŁAM SPRAWĘ DT U MAMY??? O ILE WIEM, NA WĄTKU SĄ OSOBY, KTÓRY ZNAJĄ SYTUACJĘ I NIE KTO INNY ALE ONE MUSIAŁY WIEDZIEĆ CO ROBIĄ I CO JEST NA RZECZY!!![/FONT] [FONT=Arial]Nie zdajecie sobie sprawy z tego o czym piszecie. Może by ktoś tak, chociaż raz sprawdził, jakie są warunki domu, w którym upychacie z takim zapałem chore zwierzęta, żeby, chociaż raz ktoś trzeźwym okiem ocenił sytuacje, zamiast cieszyć się, że znalazł się KTOKOLWIEK, kto pomoże wam w spełnieniu WASZEGO powołania życiowego. POMOC ZWIERZĘTOM JEST TYM CO ROBIĘ I TO NIE CUDZYM KOSZTEM ALE NIE JEST MOIM POWOŁANIEM ŻYCIOWYM...[/FONT] [FONT=Arial]Z KOLEI - ZBYT DALEKO MIESZKAM BY JECHAĆ I SPRAWDZAĆ WARUNKI, DO JAKICH MA TRAFIĆ SUNIA, INNI, WIERZYŁAM, ŻE TO ZROBILI...[/FONT] [FONT=Arial]Bardzo Panią proszę zamienić, chociaż w tym przypadku kolejność myślenia.[/FONT] WÓZEK I DOM TO PRIORYTET, NADAL TO PODTRZYMUJĘ, NIEMNIEJ NIGDZIE NIE NAPISAŁAM, ŻE TO DOM PANA MAMY!!! [FONT=Arial]WSiwa[/FONT] PODSUMOWUJĄC...PANIE WIKTORZE, DALEKO MI DO PĘTAKA, A TAK W PANA OCENIE SIĘ POCZUŁAM...DALEKO MI DO ZWIERZĘCEGO MISJONARZA PRZEWOŻĄCEGO SIĘ NA GARBIE INNYCH...DALEKO MI WRESZCIE DO KOGOŚ, KTO NIE ROZUMIE PANA OPORU... PANU RADZĘ DOTRZEĆ DO WŁASNEJ MAMY, BO Z ZAKLĘTEGO KRĘGU UŻYCZANIA SKRZYWDZONYM PSOM DOMU, NIGDY NIE WYJDZIE. WĄTKOWICZOM, JESLI Z KOLEI POZWOLĄ NA RADĘ, DAĆ SOBIE NA WSTRZYMANIE BY PRZEMYŚLEĆ SPRAWĘ I JEJ ROZWIĄZANIE... USZCZĘŚLIWIENIE JOSI SUNIĄ MOŻE DOPROWADZIĆ DO TRAGEDII... KTO ZECHCE WZIĄĆ TO NA SWOJE SUMIENIE??? NAPISAŁAM TO GDZIEŚ WCZEŚNIEJ I POWTÓRZĘ...SUNI TRZEBA ZNALEŹĆ INNE LOKUM...I DOPIERO BRAĆ SIĘ ZA DALSZE DZIAŁANIA... Quote
Kanzaj Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 Zaraz, zaraz - czegoś tu nie rozumiem..., przecież JoSi jest chyba osobą dorosłą i absolutnie zdrową psychicznie, a więc odpowiedzialną - to czemu inni roszczą sobie prawa, aby decydować o Jej życiu i Jej decyzjach za Nią???..... Quote
majqa Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 Kanzaj napisał(a):Zaraz, zaraz - czegoś tu nie rozumiem..., przecież JoSi jest chyba osobą dorosłą i absolutnie zdrową psychicznie, a więc odpowiedzialną - to czemu inni roszczą sobie prawa, aby decydować o Jej życiu i Jej decyzjach za Nią???..... Nie trzeba być chorym psychicznie by pojawiła się taka chwila, że coś się człowiekowi wymyka spod kontroli. Rozumiem postawę JoSi ale czy się też to komuś spodoba, czy nie jestem w stanie zrozumieć też bezradność, strach i rozżalenie jej syna, zakładając, że stan JoSi jest tak poważny... Inna już sprawa, że cytowana groźba skrzywdzenia psa nie jest metodą zaradczą. Pamiętajcie, że ten wątek to nie wątek górnolotnych, egzystencjalnych dysput ale wątek psa, ktoremu trzeba pomóc, a nie ciągać go z miejsca na miejsce jak worek kartofi. Quote
AgaG Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 Chyba wystarczająco żle swiadczy o synu Josi to że osmiela się upubliczniać sprawy swojej matki bez jej zgody i chęci. Znam Josi osobiście, nie jest osobą w takim stanie jak przedstawia to jej syn, a jej zwierzaki sa bardzo zadbane. Energię propOnuję temu panu poświecić na pomoc matce, a z tego co wiem, nie uznał jej za tak chorą gdy swojego dużego psa jej podrzucił do opieki wyjeżdzając na pewien czas... myślę, że ignorowanie wypowiedzi syna Josi jest najwłasciwsze. Josi jest osoba odpowiedzialną i to co robi daje jej radość i ratuje psy. Kazdy ma prawo tak prowadzić swoje zycie jak uważa i przyjmowac taka postawę wObec choroby, jaka wypływa z pogladów, uczuć itd.. PROSZĘ JAKO KOLAZANKA JOSI NIE WYWLEKAJMY SPRAW, KTÓRE MAJĄ CHARAKTER OSOBISTY I NIC NIE WNOSZĄ DO POMOCY SUCZCE. Quote
majqa Posted December 21, 2007 Posted December 21, 2007 [quote name='AgaG']Chyba wystarczająco żle swiadczy o synu Josi to że osmiela się upubliczniać sprawy swojej matki bez jej zgody i chęci. Znam Josi osobiście, nie jest osobą w takim stanie jak przedstawia to jej syn, a jej zwierzaki sa bardzo zadbane. NIKT TEGO NIE KWESTIONUJE !Energię propOnuję temu panu poświecić na pomoc matce, a z tego co wiem, nie uznał jej za tak chorą gdy swojego dużego psa jej podrzucił do opieki wyjeżdzając na pewien czas... TO RZECZYWIŚCIE CIEKAWE... myślę, że ignorowanie wypowiedzi syna Josi jest najwłasciwsze. TRUDNO JEST IGNOROWAĆ, BO TEN PAN SUGERUJE, ŻE WBIJAMY GWÓŹDŹ DO TRUMNY JEGO MAMY (UŻYWAJĄC TU PRZENOŚNI) I CIĘŻKO JEST Z TAKIM PRZEŚWIADCZENIEM !!! Josi jest osoba odpowiedzialną i to co robi daje jej radość i ratuje psy. Kazdy ma prawo tak prowadzić swoje zycie jak uważa i przyjmowac taka postawę wObec choroby, jaka wypływa z pogladów, uczuć itd.. PROSZĘ JAKO KOLAZANKA JOSI NIE WYWLEKAJMY SPRAW, KTÓRE MAJĄ CHARAKTER OSOBISTY I NIC NIE WNOSZĄ DO POMOCY SUCZCE. Zgadzam się z nieciągnięciem spraw samej JoSi, bo istotnie nie wnosi to nic do sprawy psinki i nie potrzebnie wkracza w cudzą prywatę. Niemniej boli kiedy ktoś uznaje, że celowo którekolwiek z nas chce skrzywdzić człowieka dla dobra psa. Raz jeszcze postuluję by tych dwoje ludzi (mama i syn) wyjaśnili sobie sprawę między sobą...Czemu my zbieramy cięgi ??? Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.