Widzę, że mój ostatni post trafił w pustkę.
Otóż kompletnie nikt nie przyjął poważnie stanu zdrowia mojej matki, wszyscy mówicie tylko "trzymaj się, nie jesteś sama" albo "Będziemy trzymać kciuki z całej siły!". Ale ona jest sama... I nie jest zdrowa, a trzymanie kciuków naprawdę nic nie daje. Ale co to was wszystkich obchodzi, ważniejsze są przecież sparaliżowane psy, którym pomagacie cudzymi rękami. Ale jak JoSi przestanie chodzić, to wszyscy o niej zapomnicie i pobiegniecie dalej pomagać zwierzętom - w końcu to tylko człowiek.
Dla was CZŁOWIEK nie jest wart grama psiej sierści. To przykre.. Zatraciliście się w POMAGANIU ZWIERZĘTOM do tego stopnia, że patrzycie na sparaliżowane zwierzę i aż serce wam rośnie ze szczęścia, że jest koleiny ciężki przypadek [cyt.: "czyżby coś się szykowało;)"] któremu można się przyglądać, dodatkowo przyklaskując komuś, kto je wziął pod opiekę.
Nie potraficie powiedzieć wprost NIE RÓB TEGO- NIE BIERZ KOLEJNEGO PSA, tylko "czy dasz radę? "uważaj na siebie", "noszenie psa z 4p to nie lada wysiłek" - to pytania retoryczne - OCZYWŚCIE ŻE DA RADĘ, OCZYWIŚCIE, ŻE BĘDZIE UWAŻAĆ, ALE[B] NIE WNIESIE PSA NA CZWARTE PIĘTRO.
[/B]Czy uważacie, że pies, który przez to nie wychodzi z domu ma dobre warunki, że to najlepsze miejsce na Dom Tymczasowy dla Waszych kochanych zwierząt?
Uważam ze można pomagać zwierzętom w miarę [B]swoich [/B]możliwości, a nie kosztem zdrowia, zwłaszcza czyjegoś.
[B] Mimo wszystko mam jeszcze nadzieję, są na tym forum rozsądni ludzie, lub chociaż tacy, którzy będą mieli litość nad moją matką – ponieważ ona już nie jest w stanie ocenić własnych sił.[/B]
WS