ocelot Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 Kochani sama zainteresowana musi się wypowiedzieć. A ten cudowny synalek jest pełnoletni? Mieszka z matką? Quote
red Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 Josi faktycznie ma nieczynny komputer. Co do maila od syna stwierdziła, żeby się nie denerwować, nic takiego nie wchodzi w grę, choć jest on człowiekiem impulsywnym i czasem tak reaguje. Decyzja jest, jak pisałyście jej i nic Ciągutce nie grozi. Konsultacja w Arce się odbyła, niestety malutka nie nadaje się do operacji (to było możliwe ale od razu po wypadku). Także niestety... wózeczek będzie konieczny. Narazie sunia korzysta z bioenergoterapeuty, jest naświetlana lampą i to lekarz jaknajbardziej zaleca. Mówił jeszcze o pływaniu w wannie.. ale Josi nie ma wanny tylko kabinę prysznicową. W przyszłości sunia może mieć problemy z nerkami i płucami (niewydolność). Josi twierdzi, że Ciągutka ma jednak czucie załatwiania się, bo wtedy zsuwa się z posłania. Wczoraj się przejadła...a w ogóle jest chudzinka waży 5,5 kg. Pewnie Josi ją podtuczy. Nie martwcie się, wszystko jest pod kontrolą, szkoda, że rokowania nie są najlepsze, ale wierzę, że może być lepiej niż jest.... zabiegi plus sens życia plus miłość....i może mała zrobi krok do przodu. Jest nadzieja, że jutro komputer będzie u Josi już dobry, wtedy będziemy na bieżąco. Quote
ocelot Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 Impulsywnośc tak do końca go nie tłumaczy. Quote
red Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 ocelot napisał(a):Kochani sama zainteresowana musi się wypowiedzieć. A ten cudowny synalek jest pełnoletni? Mieszka z matką?Jest dorosły, ma swoją rodzinę i nie mieszkają razem. Myślę, że wynikało to z troski o Josi. Szkoda, że Josi mieszka na IV piętrze bez windy, ale chyba na spacery narazie nie wychodzą. Łapki by pościerała. Quote
Klaudus__ Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 Tyle dobrze, że JoSi ma coś do powiedzenia przy opini syna... Jednakże nie sądzę, że Jego "impulsywność" tłumaczy powyższe zachowanie... A co do konsultacji to może warto wysłać te zdjęcia RTG mojej Wetce... ( nie wiem czy w tym całym zamieszaniu przeczytałyście co mi powiedziała... ) Teraz już się nic nie traci... Nie wiem... - pomyślcie nad tym... Quote
ocelot Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 Ok. Już się uspokoiłam i kibicuję Josi i sunieczce.;) Quote
red Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 ocelot napisał(a):Impulsywnośc tak do końca go nie tłumaczy.Może nie, ale nie drążmy tego w nieskończoność. Josi jest wspaniałą osobą i b.dzielną, Ciągutka jest u niej i nie musimy się obawiać o jej bezpieczeństwo. Musimy szukać małej domku z ogródkiem lub parter. Quote
majqa Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 ocelot napisał(a):Impulsywnośc tak do końca go nie tłumaczy. Dokładnie tak samo myślę...Tym bardziej 3mam kciuki za JoSi i pragnę ufać, że...że...na groźbie się skończy.... Szkoda, że to już druga identyczna diagnoza - nieoperowalność suńki. Cóż, trzeba skupić się na wózeczku i szukaniu DS!!! Pewno poczytasz to sobie JoSi jak uzdatnisz kompa, wiedz proszę - jestem z Wami myślami nie tylko wtedy, gdy działa komputer. Czekam na wszelkie wieści, spójne info, porobię ogloszenia, załatwię recepty zniżkowe, leki, cokolwiek, co jest konieczne, poprostu pisz !!! Quote
majqa Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 red napisał(a):Może nie, ale nie drążmy tego w nieskończoność. Josi jest wspaniałą osobą i b.dzielną, Ciągutka jest u niej i nie musimy się obawiać o jej bezpieczeństwo. Musimy szukać małej domku z ogródkiem lub parter. Nikt, a chociażby ja, nie kwestionuje dzielności JoSi. Podziwiam ją ! ...wózek i domek to priorytet !!! Quote
ocelot Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 No przecież. To musi być osoba o ogromnym sercu. A, że nieco się uniosłam to chyba było zrozumiale. W zasadzie to ja najpierw robię, a potem myślę. Quote
pani_stanislawa Posted December 19, 2007 Author Posted December 19, 2007 majqa Nawet przez chwile nie pomyslalam ,zeby JoSi pociagac do ewentulanej odpowiedzialnosci. Chodzilo mi bardziej o to, ze gdyby jednak syn cos takeigo zrobil, a jakis ludek mocno uparl sie ,to nieczego winna JoSi moglaby miec nieprzyjemnosci chociazby słowne... Skoro czlowiek daje serducho i robi wszystko zeby psine uratowac od smierc , to ja chyle czola i jestem dozgonnie wdzieczna .Tlumacze sie bo nie chce byc zle zrozumiana, i bron boze nie chcialabym zeby JoSi poczuła sie urażona! A teraz odnosnie Ciągutki... Tak cos czułam ze w Arce potwierdza diagnoze z SGGW. Jak sie okazalo moja znajoma od wrzesnia na SGGW pracuje, skonsultowalam z nia diagnoze wydana przez dr.Degórską. Odnalazla mała w kartotece i ogolnie rzecz biorąc zapytała mnie , czego od niej oczekuje?, tlumaczac ze dr.Degórska jest autorytetem w tej dziedzinie i jej diagnoza jest absolutnie trafiona i niepodważalna.Sunia moze funkcjonowac normlanie, ale tylko majac wlasnego czlowieka i wozeczek. :( Mamy 200 zl na wózeczek, wujek gallegro obiecal udostepnic swoje zaskorniaki jesli na wozeczek bedzie faktura. Mysle ze nie ma co zwlekac, nalezy czym predzej autko zamowic! JoSi jak odpalisz kompa, prosze zmierz malenka, wtedy okaze sie czy jest sens robic przerobki ,czy zamowic nówke sztuke nieśmiganą :) Quote
Sabina02 Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 Dostalam nastepny PM od syna JoSi... Cytuje go, bo bardzo sie o sunie boje...:shake: "Moja matka ma zepsuty komputer, więc myslę że najlepiej będzie umówić się z nią na jutro telefonicznie... Proszę zrozumieć że to nie jest moja zła wola tylko BARDZO zły stan zdrowia mojej matki, więc jeżeli mam wybierac między psem, a moją matką, to bez wachania usypiam psa. W.S." Quote
majqa Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 ocelot napisał(a):No przecież. To musi być osoba o ogromnym sercu. A, że nieco się uniosłam to chyba było zrozumiale. W zasadzie to ja najpierw robię, a potem myślę. Nie napisałaś nic złego, zresztą po całości wątku nie padło, w moim odczuciu, nic, za co ktokolwiek miał by czuć się urażony...Chwała JoSi za to, co robi i, że znalazła w sobie tę niesamowitą siłę...:loveu: Inna sprawa, że JoSi musi być b.ciężko i zarówno jej jak i suni powinno się pomóc, każdy w takim zakresie do jakiego jest zdolny... 1.wózek i pielęgnacja odleżyn biedactwa 2. domek docelowy, najdogodniejszy dla suczki, z właścicielem, który pokocha małą całym sercem. Fakt, jak napisał ktoś wcześniej, miłość potrafi zdzialać cuda!!! Quote
red Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 Sabina2, nie wiem co o tym myśleć, napisałam to, co usłyszałam od Josi. Trochę to wszystko jest przykre. Quote
Edi100 Posted December 19, 2007 Posted December 19, 2007 [quote name='Sabina02']Dostalam nastepny PM od syna JoSi... Cytuje go, bo bardzo sie o sunie boje...:shake: "Moja matka ma zepsuty komputer, więc myslę że najlepiej będzie umówić się z nią na jutro telefonicznie... Proszę zrozumieć że to nie jest moja zła wola tylko BARDZO zły stan zdrowia mojej matki, więc jeżeli mam wybierac między psem, a moją matką, to bez wachania usypiam psa. W.S." Chyba źle widzę????:crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye::crazyeye: Quote
marola Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 [quote name='Sabina02']Dostalam nastepny PM od syna JoSi... Cytuje go, bo bardzo sie o sunie boje...:shake: "Moja matka ma zepsuty komputer, więc myslę że najlepiej będzie umówić się z nią na jutro telefonicznie... Proszę zrozumieć że to nie jest moja zła wola tylko BARDZO zły stan zdrowia mojej matki, więc jeżeli mam wybierac między psem, a moją matką, to bez wachania usypiam psa. W.S." Zaglądam tu często, rzadko piszę, bo i tak pomóc nie mogę. Ale to mnie ruszyło. Moim skromnym zdaniem należy jak najszybciej skontaktować się z JoSi telefonicznie i dowiedzieć o co chodzi!!!!!!!!!!!!!!!!!! A jeśli jest tak, jak pisze syn, że JoSi jest chora i nie może opiekować się Ciągutką to trzeba Ją natychmiast zabrać zanim stanie się coś złego... :shake: Quote
ulvhedinn Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 Jakoś się przesadnie uspokojona nie czuję :roll: W najlepszym razie JoSi bedzie zapewne musiała znosić krytyczne uwagi ze strony syna, w najgorszym...:shake: I po drugie. G... wierzę w diagnozę, żeby ją sam papież postawił. Bo w przypadku urazów kręgosłupa jest jedna prawda- nic nie wiemy, aż się okaże. Jedyna pewność, że zwierzę/człowiek nie będzie chodzić- to wtedy, kiedy mamy z absolutnie 100% potwierdzonym całkowitym przerwaniem rdzenia. Koniec, kropka. W żadnym przypadku nie można sobie odpuścić rehabilitacji, bo nawet jesli nie pomoże stanąć na łapki, to pomoże krążyć krążeniu, a to zapobiega wielu komplikacjom.... Quote
Hotel KADIF Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 Wklejam wątek piesków uratowanych przez JoSi: http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=32805 oraz treść postu nr 446 ze strony 45 z wypowiedzią jej syna: "Szanowni Państwo, Widzę że cieszycie się bardzo że Ronia znalazła wkońcu dom. Niestety cena szczęścia suczki wydaje mi się kategorycznie zbyt wysoka... Niestety nikt z Was nie widział wczoraj JoSi, bo gdyby ją zobaczył - nie byłoby Wam do śmiechu ani radości. Prawda wygląda tak że JoSi nie ma tyle sił co Wy, jest w znacznie gorszej kondycji od Was wszystkich. Bez względu na to co mówi tak wysoka liczba zwierząt po prostu Ją wykańcza. Każde kolejne stworzenie jest ponad jej fizyczne możliwości... Jest mi niezmiernie przykro że nikt nie zwraca na to uwagi, rozumiem że wszyscy zapatrzeni jesteście na kondycje zwierząt, a nie ludzi, ale czasem powinno się jednak pomyśleć komu przekazuje sie zwierze, nawet tymczasowo. Najbardziej martwi mnie stan JoSi... Mam nadzieję że już nie weźmie nigdy żadnego stworzenia. To może skończyć się bardzo źle. Pewnie część z was może uważać że nie mam prawa prosić Was o to, ale proszę, naprawde BARDZO PROSZĘ: jeżeli JoSi bedzie chciała wziąć nawet na chwile jakeś stworzenie, przemyślcie to co napisałem. Oczywiście możecie uważac inaczej, ale pamiętajcie że w razie czego bierzecie pełną odpowiedzialność za zdrowie i życie człowieka. Pozdrawiam WSiwa" Quote
majqa Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 [quote name='ulvhedinn'](...) I po drugie. G... wierzę w diagnozę, żeby ją sam papież postawił. Bo w przypadku urazów kręgosłupa jest jedna prawda- nic nie wiemy, aż się okaże. DOKŁADNIE TAK !Jedyna pewność, że zwierzę/człowiek nie będzie chodzić- to wtedy, kiedy mamy z absolutnie 100% potwierdzonym całkowitym przerwaniem rdzenia. A I TO JESZCZE NIE JEST KRZYŻYK NA DROGĘ, W PRZYPADKU LUDZI ZWŁASZCZA...LUB KIEDY ODWALI KITĘ! Koniec, kropka. I TO DUŻA KROPKA !!! W żadnym przypadku nie można sobie odpuścić rehabilitacji, bo nawet jesli nie pomoże stanąć na łapki, to pomoże krążyć krążeniu, a to zapobiega wielu komplikacjom....CHOĆBY ZE STRONY UKŁ.MOCZOWEGO, KRĄŻENIÓWKA TO OCZYWISTOŚĆ. Zgadzam się z tym powyżej w więcej niż wielokrotność 100%. Sama jestem b.chora (i chciałabym by był to tylko kręgozmyk, a niestety jest to znacznie poważniejsza i postepująca ch.kręgosłupa). Rzecz jasna nie piszę tego by się nad sobą użalać. Lekarze (jasne, że nie wszyscy) dawno postawili na mnie laskę, na co gwiżdżę, bo w przeciwnym razie powinnam wypić już brudzia z Mrs. Skrzydlewską by wybębnić zniżkę na wieczną skrzynkę... Tyle w tym cyrku zysku własnego, że dzięki zrządzeniu losu z zawodu jestem rehabilitantką i nie takie cuda działy się na moich oczach jak i z moim własnym organizmem. Ciężko też zrobić mnie w konia i autorytatywnie wmówić mi "X -iński nie ma szans"... Dano mi solidnie po tyłku ferując wyroki i w ten prosty sposób skutecznie nauczono rozumu!!! Papieża w diagnozę nie mieszajmy, bo który by to nie był, diagnosta z niego jak z koziej d....traba. Wróćmy do psa i sytuacji. Jestem przekonana, że psu dla jego dobra należy znaleźć inny tymczas. Rozumiem miłość syna do matki, na pewno w tym, co kobieta robi, nie raz i nie dwa zaimponowała własnemu dziecku. Szkoda tylko, że syn dla dobra mamy bierze pod uwagę skrzywdzenie psa, który jest, jakby na to nie patrzeć, na ludzkiej łasce. Ponadto, co gorsza, a co powinno tych dwoje ludzi załatwić już między sobą, syn ten nie uwzględnia i tego, że jego mama czując wewnętrzną potrzebę pomagania zwierzakom, za jakiś czas zechce wziąć inną bidę do siebie, czyli Ciągutkę zastąpi kolejny psiak. I co wtedy??? Kolejny szantaż na kolejnych ludziach??? Dla mnie to chory klimat i jeszcze bardziej chora atmosfera działania na rzecz dobra suni. :shake: JoSi jak najbardziej hołd składam z tym, co robi dla psiny godna jest szacunku ale nie sposób na dłużą metę by to, co się tam dzieje sprzyjało i JoSi i leczeniu Ciągutki. Quote
ocelot Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 Może ja idealistką jestem, ale syn powinien jeszcze mamie pomóc przy pieseczku. Quote
ulvhedinn Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 Martwię się o psa ale i o JoSi... Czy na pewno sobie poradzi?, bo że jest niewątpliwie wspaniałą osobą, to widać- tylko czy jej możliwośći fizyczne "nadążą" za wielkim duchem? Na pociechę w kwestii szans/nieszans dodam, że KrA na straty spisało dwóch wybitnych specjalistów- sugerowali uśpienie, bo "to się już nie zagoi", "nie ma szans, zeby trzymała" itd... Dla uczciwości powiem, że jeden przyznał się jak najbardziej do własnej pomyłki ;) No i szukając ratunku dla niej kontaktowałam się z wieloma specjalistami, także ludzkimi, na pytanie o szanse mówili jedno- "nikt nie wie, to się okaże, w przypadku uszkodzeń neurologicznych nie da się jednoznacznie wyrokować". A przecież Ciągutka ma jak piszecie częściowe czucie.... Quote
majqa Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 [quote name='Klaudus__']Hmm... :roll: Widzę, że to co piszę chyba nie jest jednak przez Was czytane... No trudno... Trzymam kciuki za Małą... Owszem, ja czytam tylko mam zerowy wpływ na to, czy ktoś prześle zdjęcia do konsultacji...Pozostaje mi bezradne rozłożenie rąk. Quote
Monia70 Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 [quote name='pani_stanislawa']czy zamowic nówke sztuke nieśmiganą :) Mój wózeczek jest nówka sztuka.Nie śmigany. Nie zdążylismy z wycieczkami na nim :-( Dżekuś stanął w nim tylko do przymiarki.Zrobił moze 2-3 kroki i tylko tyle.Chwilę stał..... Quote
Sabina02 Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 Jest cioteczka, ktora moglaby zajac sie sunia w hoteliku za oplata hoteliku i kosztow leczenia. Pomozmy suni! Kto sie deklaruje pomoc finansowo? Ja sie deklaruje.... Czy sa inni chetni??? Quote
red Posted December 20, 2007 Posted December 20, 2007 Podałaś zbyt mało informacji. Nie wiadomo jak długo sunia będzie czekać na dom, czy damy radę. Poza tym w hoteliku jest zawsze dużo psów pod opieką, ona wymaga indywidualnej i b.troskliwej opieki. Oczywiście , jeśli nie ma innego wyjścia... czy ktoś jeszcze kontaktował się z Josi? Jakie jest jej zdanie na ten temat. Trochę to dziwne, przecież ona jechała kawał drogi po małą... może właśnie opieka nad takim psem dodaje jej sił i mobilizuje... Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.