OlgaK68 Posted July 25, 2008 Posted July 25, 2008 Płaczę, płaczę, płaczę... Nie ma już ponad miesiąc mojej Dziewczynki. Chyba oszaleję...:bigcry::bigcry::bigcry::bigcry::bigcry: Quote
majka50 Posted August 22, 2008 Posted August 22, 2008 Dzisiaj mija drugi miesiąc jak nie ma mojej ukochanej psinki. Tak strasznie boli serce, a łzy same kapią na klawiaturę.Mam tylko nadzieję,że gdzieś tam jest niebo dla zwierzaczków i jest tam też moja kochana psina i czeka na mnie. Boże ile będzie radości jak się znowu spotkamy,a ile opowiadania.Tak strasznie za nim tęsknię:placz::placz::placz: tak strasznie jest smutno. Nie wierzę ,że czas koi ból i chociaż mam już nową przytulankę to nic nie jest w stanie zapełnić pustki po moim Tobciu. Quote
weszka Posted August 25, 2008 Posted August 25, 2008 Piękny tekst. Wkleiłam u mojej Forsy http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=77778 To był Psi Aniołek tyle że zesłany by być ze mna bardzo krótko :( Dzisiaj miałaby 5 lat... Quote
majka50 Posted August 26, 2008 Posted August 26, 2008 Piękny filmik Weszko. Twoja sunia była wspaniała. Dla każdego właściciela jego pies jest ten jeden jedyny i najwspanialszy. Mój Tobiaszek był kundelkiem ale najwspanialszym na świecie.:loveu: Jego odejście było dla mnie strasznym przeżyciem.Nie było mnie w Polsce.Ale prawdą jest ,że psiny przeczuwają swoją śmierć. Moja psina żegnała się ze mną już dużo wcześniej.A ja myślałam,że mnie stanie się coś złego,że już nie wrócę do domu.A to okazało się,że odeszła moja psina.Nigdy nie zapomnę tych smutnych oczu kiedy wychodziłam z domu nie wiedząc,że jak wrócę to nie będzie w nim Tobiaszka. Tak chciałabym wrócić czas i przytulić go jeszcze raz i popatrzyć w te śliczne ślepka. Jest mi tak strasznie ciężko.:placz::placz::placz: Quote
WiolaRude Posted September 12, 2008 Posted September 12, 2008 Nie wiem może to nieodpowiednie miejsce na to co chce powiedzieć, ale spróbuję. Nie wyobrażam sobie swojej reakcji w sytuacji straty psa, mam dwie sunie, jedna od niedawna (Sasza), a drugą od 3 lat (Tina). Za Tinulą rzuciłam się już dwa razy pod samochód, tylko dlatego aby jej się krzywda nie stał, gdy miała ataki padaczki chodziłam nieprzytomna, więc gdyby którejś z nich się stała większa krzywda to bym zwariowała, a nie daj boże gdyby coś im się stało przez kogoś, zatłukłabym własnoręcznie. Ale nie tylko do swoich psów mam takie podejście, miałam raz sytuacje że facet bił psa, tak się z nim zaczęłam kłócić że dostał w końcu w twarz. Dlatego bardzo wam współczuję i uwierzcie łzy mi ciurkiem lecą jak czytam to co napisaliście, bo mogę...a nawet nie mogę sobie wyobrazić jak to boli. Tym bardziej nienawidzę i nie mogę zrozumieć ludzi którzy biją psy, znęcają się nad nimi albo wyrzucają jak popsutą zabawkę. Szczerze powiem że bliższe memu sercu są zwierzęta niż ludzie i bardziej ulituje się nad zwierzęciem niż nad dorosłym człowiekiem, bo my jesteśmy tym inteligentnym gatunkiem, a jednocześnie najgorszym, bo sami robimy sobie krzywdę i innym istotom będąc tego zupełnie świadomymi i robimy to celowo, bez skrupułów i dla zabawy (mówię oczywiście w osobie nas jako gatunku ludzkiego a nie osób które to będą czytać czy siebie, bo my kochamy zwierzaki :)) Pozdrawiam i trzymajcie się mocno 1 Quote
ediii_tr Posted September 24, 2008 Posted September 24, 2008 Kiedy odchodzi pies to czujesz jakby Ciebie ubyło.....Mój Maksiu odszedł za TM już 3 lata temu i wciąż patrząc na fotografie, na których jest jego wesoła mordka wciąż płaczę...Wciąż nie mogę się pogodzić z tym że odszedł, smutno mi niewyobrażalnie....Obiecałam sobie, że jak będę miała własne mieszkanie przygarnę psinę ze schroniska i może wtedy mój ból minie??? Bardzo mi brakuje psiej obecności....:placz::placz::placz: Quote
madzia19871 Posted October 30, 2008 Posted October 30, 2008 kiedy za TM odszedł mój pierwszy pies miałam 6 lat bardzo go kochalam był moim kochanym przyjacielem. najbardziej boli mnie to że zginął tragicznie i człowieka który go skrzywdził mam ochotę normalnie udusić bo ten pies nie zasłużył na takie coś. minęo juz tyle lat a ja nigdy o nim nie zapomniałam i nie zapomne. Quote
Wet-siostra Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Koli...13.11.2008... [*] :-( Lusia...14.11.2008... [*] :-( NIGDY O WAS NIE ZAPOMNĘ...:placz: kiedyś unikałam tego działu,omijałam go szerokim łukiem... ale teraz... moje serce umarło...podwójnie... moje życie nie ma sensu... ktoś zabił moje psy... nie chcę żyć... Quote
Zofia.Sasza Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Wet siostro, pamiętaj o Tyrsie. Ona Cię przecież potrzebuje. To co Wam się przytrafiło jest straszne, ale dla niej musisz żyć i być silna! Quote
majka50 Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Wet-siostro jak to zabił ktoś Twoje psy???????? czy możesz napisac coś więcej. Bardzo Ci współczuję i to podwójnie.:placz: Quote
red Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 http://www.dogomania.pl/forum/f78/trzylapek-koli-byl-szczesliwy-lecz-ktos-przerwal-jego-zycie-za-tm-77803/ Tu jest historia naszego Mikusia z Radomia......który przeżył kilka miesięcy u wet-siostry. Quote
Sybel Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Wyję jak bóbr... 30 lipca zgasła moja Fifi... Miała 13 lat, po prostu piękne psie serduszko było zbyt zmęczone żalem. Gdy do nas trafiła 12 lat temu, dosłownie wyrwałyśmy ją śmierci sprzed nosa. Tyle wycieczek, włóczęg, przebierania w kostium kąpielowy (różwy, z fioletowym czepkiem), szukania myszy, wymuszania ciastek... Pól roku wcześniej straciła swoją ukochana Panią, a moją Babcię. W ciągu kilku miesięcy z mojego życia odeszły dwie wspaniałe Seniorki, zawsze, do ostatniej chwili pełne wigoru, roześmiane, czasem wręcz nieprzyzwoite. W domu nagle, po raz pierwszy w moim życiu zapadła cisza. Do tej pory słysze jej tupot nocami. Po niej zostało w domu jej dwóch kumpli, bardzo tęsknili. Nadal czasem jej szukają. Wiecie, wielu ludzi nigdy nie trafi do nieba, bo na to nie zasługują. Pies, czy inne zwierze zaś zawsze, bo im serce dyktuje, co mają robić. Tylko człowiek umie być z gruntu zły i krzywdzić, jak skrzywdził wszystkie sześć psów, które w ciągu mojego życia zaszczyciły moją Rodzinę miłoscią, troską i oddaniem. Fiśka po śmierci swojego pierwszego kumpla do domu sprowadziła nastepnego. Zresztą uważała chyba, że nasz dom moze być domem niezliczonej ilości psó i kotów, wiecznie usiłowała kogoś wręcz wnieść do mieszkania... Maleńka, tęsknię za Tobą... Quote
Agata T Posted November 17, 2008 Posted November 17, 2008 Minęło pięć dni,odkąd odszedł mój najukochańszy Kubuś:-( To tak bardzo boli,wciąż o nim myślę,wspominam i płaczę jak po kimś bardzo bliskim.Miałam kilka psów w swoim życiu,ale śmierć żadnego z nich tak mnie nie bolała jak Kuby:placz:Był ze mną od prawie 16-tu lat,a ja musiałam teraz rozstać się z nim!!!! Kubusiu nigdy cię nie zapomnę!!!!! Nie są to puste słowa,zostaniesz w moim sercu,a gdy przyjdzie pora-spotkamy się i będziemy już zawsze na wieki razem!!!!! Quote
awerika Posted November 20, 2008 Posted November 20, 2008 Mój piesek kochany też odszedł.. cztery lata temu, więc wiem co czują wszyscy którzy zegnają swoich czworonożnych przyjaciół. Fredek miał 13,5 rok.. kupa czasu, jak odszedł wszyscy domownicy czuli pustkę i smutek. Dopiero niedawno odważyliśmy się kupić nowego psa.. znowu jest ktoś kto zawsze wita nas, jak wracamy do domu, kto przytula się do nas i patrzy swoimi pięknymi oczętami;) I wiem, że Fredek nad nami czuwa i że się kiedyś jeszcze spotkamy;) Quote
beatbor Posted December 10, 2008 Posted December 10, 2008 W poniedziałek wieczorem odeszła moja kochana suczka. Miała 17 lat i choć jestem dorosłą kobietą płaczę za nią jak dziecko. Bradzo brakuje mi jej poszczekiwania truptania i czasami wydaje mi się że ją słyszę jak w nocy chlepta wodę ze swojej miseczki. Byłam przy niej do samego końca była głaskana, całowana i przytulana i choć wiem że to wszystko dla jej dobbra nie mogę się pogodzić z jej odejściem. Kocham Cię malutka Quote
majka50 Posted December 10, 2008 Posted December 10, 2008 Beatbor jesteś szczęściarą,że byłaś ze Swoją sunią do końca. Mogłaś ją przytulać i całować.Kiedy pół roku temu odchodziła moja ukochana psinka Tobiaszek mnie nie było.Byłam daleko i nawet nie wiedziałam,że jest tak bardzo chory.Mój mąż uważał,że nie powinnan wiedzieć.Nie miałam tego szczęścia w nieszczęściu,żeby go przytulić i pocałować ostatni raz i powiedzieć jak bardzo go kocham i że zawsze będzie w moim sercu. Chociaż wcześniej często mu to powtarzałam,a on patrzył na mnie swoimi czarnymi, mądrymi oczkami i merdał ogonkiem albo się przytulał jakby chciał mi powiedzieć,że przecież to wie.Jego maleńkie serduszko przestało bić w zimnym gabinecie weterynaryjnym,gdzie pani doktor próbowała go reanimować. :placz::placz::placz:Minęło pół roku i mam już sunię zabraną ze schroniska ale w sercu ciągły smutek. Wszystko przypomina mi Tobiaszka,a wtedy łzy same cisną się do oczu.Przeżyliśmy tyle wspaniałych chwil i moglibyśmy przeżyć ich jeszcze wiele ale życie jest okrutne i zabrało mi mojego pieseczka.Wiem,że żadne pocieszenie nie ukoi teraz Twojego bólu,z czasem będzie on tylko troszeczkę mniejszy ,może za sprawą jakiejś nieszczęśliwej istoty,którą przygarniesz/jest ich tak wiele/Twoja sunia będzie zawsze w Twoim sercu i myślę,że będzie patrzyć na Ciebie zza TM i będzie szczęśliwa,że dałaś odrobinę serca jeszcze komuś.Komuś kto bardzo tego potrzebuje i komu świat zwalił się na głowę,a życie toczy się schroniskowym boksie,gdzie walczy się o każdy dzień przetrwania.Całuję Cię serdzecznie Majka.jeżeli chcesz pogadać to pisz na pw. Quote
Jolanta08 Posted December 21, 2008 Posted December 21, 2008 wiem co czuje się po śmierci pieska.03 grudnia 2008 r a więc nie tak dawno odeszła :placz:moja kochana mała przyjaciółka, była kilka godzin reanimowana ale mimo mojej rozpaczliwej prośby i błagań nie dało się Jej uratować.Serduszko nie wytrzymało kolejnego stresu związanego z operacją.Odeszła a ja tuliłam Ją i ryczałam.Została pochowana na cmentarzu w Bytomiu Miechowicach i odwiedzamy Ją w każdą sobotę i strasznie tęsknimy.Wciąż słyszę chrobot Jej łapek o panele,czuję Ją i widzę w każdym miejscu.W domu zostało tak jak wyjechała do kliniki,niczego nie wyrzuciliśmy bo zbyt wiele dla nas znaczą te pamiątki.Ja również jestem dojrzałą kobietą i nigdy nie przypuszczałabym że będę tak bardzo cierpieć i płakać po mojej malutkiej.Łączę się z Wami w bólu .Może czas ukoi cierpienie i obetrze łzy:placz:ale wiem że na zawsze pozostanie w naszych sercach. Quote
Jolanta08 Posted December 21, 2008 Posted December 21, 2008 [quote name='Jolanta08']wiem co czuje się po śmierci pieska.03 grudnia 2008 r a więc nie tak dawno odeszła ]:placz:]moja kochana mała przyjaciółka, była kilka godzin reanimowana ale mimo mojej rozpaczliwej prośby i błagań nie dało się Jej uratować.Serduszko nie wytrzymało kolejnego stresu związanego z operacją.Odeszła a ja tuliłam Ją i ryczałam.Została pochowana na cmentarzu w Bytomiu Miechowicach i odwiedzamy Ją w każdą sobotę i strasznie tęsknimy.Wciąż słyszę chrobot Jej łapek o panele,czuję Ją i widzę w każdym miejscu.W domu zostało tak jak wyjechała do kliniki,niczego nie wyrzuciliśmy bo zbyt wiele dla nas znaczą te pamiątki.Ja również jestem dojrzałą kobietą i nigdy nie przypuszczałabym że będę tak bardzo cierpieć i płakać po mojej malutkiej.Łączę się z Wami w bólu .Może czas ukoi cierpienie i obetrze łzy:placz:ale wiem że na zawsze pozostanie w naszych sercach:placz::placz::placz: Quote
majka50 Posted December 22, 2008 Posted December 22, 2008 Kochana Jolu bardzo mi przykro i smutno z powodu Twojej suni. Nikt kto nie utracił swojej ukochanej psinki nie jest w stanie zrozumieć kogoś kto właśnie ją stracił.Tak strasznie boli serce. Ja to wiem. I chociaż mija pół roku kiedy straciłam mojego pieska to nadal mam łzy w oczach kiedy o nim myślę, a tęsknota jest nadal olbrzymia i serce boli. Teraz kiedy zbliżają się Święta wspomnienia o Tobiaszku są jeszcze mocniejsze.To będą pierwsze Święta kiedy go nie będzie z nami. Ale zawsze będzie w moim sercu.Często z nim rozmawiam i opowiadam o moich smutkach i że jest mi źle bez niego.Przymykam sobie oczy i widzę jak siedzi obok mnie i patrzy tymi swoimi ślicznymi ,madrymi oczkami,które mowią głowa do góry jutro będzie lepszy dzień.A ciepły ,wilgotny jęzorek dodaje mi otuchy.:loveu: Dlatego jestem przekonana,że Twoja sunia też zawsze będzie z Tobą,gdzieś tam głęboko w Twoim sercu, a jak przymkniesz oczy to będzie obok Ciebie.Mamy piękne wspomnienia i tego nikt nam nie odbierze,a wierzę w to ,że kiedys spotkamy się znowu. Dlatego trzymaj sie ciepło . Wiem,że to puste słowa ale czasami chociaż na chwilę przynosza ulgę.Może kiedyś jak ból trochę złagodnieje pomyślisz o tym ,żeby dać trochę miłości jakiejś biednej psinie ze schroniska.Ja tak zrobiłam i mam kochaną sunię,która całą sobą okazuje mi jak bardzo mnie kocha.:loveu:Czasami mam wrażenie,że gdyby mogla to zalizała by mnie na amen.Pozdrowienia i ucałowania. Marysia.Trzymaj się. Quote
Wet-siostra Posted December 22, 2008 Posted December 22, 2008 To miały być nasze pierwsze Święta razem...:-( Niestety...Nie będą...:-( Koli... [*] Lusia... [*]:-(:-(:-( Ten ból nie minie,nie,nie...:placz: Za każdym razem gdy wracam do domu...Ta cisza i pustka..I podwórko-znienawidzone...Mające zapach śmierci... Coraz częściej myślę o nowym psie...Wiem,że podwórko nie jest bezpieczne i wiem,że na dogo nie mam szans(dodano mnie-niesprawiedliwie-na Czarne Kwiatki...) Ale na dogo świat się nie kończy... Może gdzieś tam czeka psiak,który potrzebuje miłości i ciepła... ŻADEN psiak nie zastąpi tej Dwójki...Wiem o tym...Ale przy tylu biednych,bezdomnych zwierzakach grzechem byłoby by miejsce stało puste...:oops: Tak myślę...:oops: Może się mylę,nie wiem...:oops: Quote
red Posted December 23, 2008 Posted December 23, 2008 Wet-siostro, nie narażaj na śmierć niewinnych psiaków... Quote
Rozczochrana Posted December 24, 2008 Posted December 24, 2008 mój Reksio odszedł miesiąc temu, nie daję rady a najgorsze że wszyscy domownicy zachowują się już jakby nic się nie stało i do tego nie chcą słyszeć żebym miała następnego psiaka, nawet na wynajmowanym przeze mnie z narzeczonym mieszkaniu, dobija mnie to wszystko Reksiu pamiętaj że Cię kocham! Quote
Jolanta08 Posted December 24, 2008 Posted December 24, 2008 Kochana Marysiu,gdy czytałam tekst,który napisalaś to płakałam:placz:to nie są puste ale piękne słowa,które wlały otuchę do mojego serca.Teraz idąc za Twoją radą zamykam oczy i myślę o mojej malutkiej Funi,rozmawiam z Nią i przytulam w myślach i to naprawdę pomaga.Czuję wówczas Jej obecność a ból choć na chwilę słabnie.Funia była naszym pierwszym pieskiem a do tego sama nas wybrała a nie my Ją .Kiedyś poszliśmy z mężem na zakupy i przed blokiem stała dziewczynka z małym pieskiem.Chodziła od bloku do bloku i pytała ludzi czy ktoś nie chce pieska.To pytanie zadała i nam,ale myśmy też nie chcieli.Gdy wracaliśmy z zakupów dalej stała pod blokiem i martwiła się co zrobić bo bardzo nie chciała oddać Jej do schroniska.Wtedy zdecydowałam,że wezmę Ją i poszukam dla Niej domu ale została już z nami.Jak się później okazało ,Jej pierwsze miesiące życia były smutne,była bita i wyrzucona (w marcu!).Nie mamy dzieci więc całą miłość przelaliśmy na Nią.Odtąd każdą wolną chwilę spędzała z nami czy to w domu czy na wakacjach,dlatego tak bardzo za Nią tęsknimy.A teraz pierwsze Święta będą bez Niej,dlatego nie będą radosne ale dzięki Twoim słowom na pewno spokojniejsze.Dziękuję Ci z całego serca ,również w imieniu Funi bo pokazałaś nam jak się odnaleźć. Życzę Ci spokojnych i radosnych Świąt i wszystkiego co najlepsze i najpiękniejsze w Nowym Roku. Ściskam i serdecznie pozdrawiam Jola Quote
wiki4 Posted June 18, 2009 Posted June 18, 2009 Piękne...Przykro mi z powodu Waszych pupilów :-( Gdy to tak czytałam to się popłakałam...Łzy leciały mi po policzku...Czasu się nie cofnie :-( Quote
Dariette. Posted July 7, 2009 Posted July 7, 2009 Kochane, musimy się trzymać razem i wspierać... Miejmy nadzieję, że teraz wszystkie nasze zmarłe pieski biegają wesoło po tęczowym moście dziką sforą i tarzają się w zieloniutkiej trawie i z radością na pyszczku czekają na nas... Bo ja chcę trafić tam, gdzie mój pies i znów wtulić się w jego czarne futerko i pocałować w ten chropowaty nosek... I znowu płaczę... Nie mogę przestać. Cały czas płaczę... [*] dla naszych piesków... Ups, mam nadzieję, że znajdziesz TAM przyjaciół, tylko nie panosz się tam za bardzo, ty dominujący łobuziaku. :) i już nigdy nie poczujesz tego bólu i zapomniesz o tej tragedii, która odebrała Ci życie... A teraz musimy się starać pomagać innym psom... Dać dom tym, którego tego potrzebują, bo w każdym z nich jest coś z naszego dawnego psa... Choć nie zastąpią tego zmarłego, ale wypełnią pustkę. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.