W poniedziałek wieczorem odeszła moja kochana suczka. Miała 17 lat i choć jestem dorosłą kobietą płaczę za nią jak dziecko.
Bradzo brakuje mi jej poszczekiwania truptania i czasami wydaje mi się że ją słyszę jak w nocy chlepta wodę ze swojej miseczki. Byłam przy niej do samego końca była głaskana, całowana i przytulana i choć wiem że to wszystko dla jej dobbra nie mogę się pogodzić z jej odejściem. Kocham Cię malutka