Dada Posted October 21, 2007 Posted October 21, 2007 GRATULUJĘ! Jaki cudny pies.... Trafił do nieba! Quote
Ulka18 Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 Tosiu, co u Was? Jak psiaki sie dogaduja? Masz tez moze wiesci o tej suczynce ze stacji? Quote
Tosia2 Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 Nasze psiaki dogadują się super-jak wspominałam-goldenek i Toska- to już miłość i wspólne gonitwy non stop... Buba jeszcze bez przekonania, ale sądzę, że to kwestia najbliższych dni... :) Suńka ze stacji... Cóż... Beata przeżywa dramat, wzięła 14dni urlopu z pracy, żeby się nią zająć.. Na sterylkę za późno (choć ma sunie zobaczyć jeszcze rewelacyjny wet od sterylek-ufamy mu) , a ona obawia się uśpienia... Wie, że nie może jej tych dzieci zostawić wszystkich, ale już teraz odchorowuje... Jeszcze jej nie zapoznała z psami, bo obawia się że ta mała jako ciężarna, będzie obligatoryjnie warczała na psy (jak w na Okruszka w samochodzie) i nie chce by powstała jakaś awersja do siebie... Jak będzie miała szczeniaki to i tak sytuacja się nie zmieni-stąd taki nacisk na sterylkę......... Zobaczymy...... :) W ramach ciekawostki napiszę, że w tak zaawansowanej ciąży suńka ważyła 4kg -równiutko!!! Ważyłyśmy ją u weta wracając z Mielca... Jestbardzo chuda, na szyjce ma sierść wytartą do skóry od bardzo szerokiej obroży (jak po ON)...Podejrzewam, że stała na łańcuchu!!! Zero połysku, brudna, matowa i zapchlona.... Taka maleńka-o połowę niższa od Okruszka-gabaryt zbliżony, poza tym że ta jest na krótkich nóżkach...i drobna w kości... Matko, jak ona prosiła o pomoc... Wręcz nachalnie pchała się każdemu do samochodu, próbowała wspinać się na ręce wciąż merdając ogonkiem i patrząc w oczy... Jak do niej zacmokałam to biegnąc do mnie mało łap nie pogubiła, przywitała mnie jakbym to ja była jej odnalezionym właścicielem... W samochodzie spała jek zabita, jak po "głupim jasiu" i nawet raz nie spojrzała w okno... W Beacie jest już zakochana po uszy... :) ///z wzajemnością.... Quote
Tosia2 Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 Okazało się, że jeden z 3 szczeniaków był tak duży, że sunia nie urodziła by go sama! Dlatego i tak trzeba było podjąć ryzyko operacji...która na szczęście się udała!!!!!!! :multi: Quote
Ulka18 Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 Czyli cesarka i sterylka jednoczesnie? Co z maluchami - zostawila jej Beatka jedno male jak pisalas w poprzednim poscie? Quote
Tosia2 Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 Nie... W momencie gdyby urodziła-miałoby to sens, bo chodzi wtedy o jej psychikę... Ale kiedy tak się nie stało-nie odczuje suńka tego tak dotkliwie... Poza tym, szczeniak mógłby rozpruć jej szew po operacji, a mleko zalewając ranę-utrudniać gojenie rany... Poza tym, za dużo jest biednych, bezdomnych zwierząt żeby jeszcze "produkować" następne, zmniejszając szansę na adopcję tym które już spędzają dzieciństwo w schronie... a jaką politykę macie w schronisku? Quote
Ulka18 Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 Niestety pani prezes MTOZ nie pozwala na usypianie szczeniakow, wte tez nie za bardzo chce usypiac...... wiec sa leczone, szczepione, wiele z nich i tak nie przezywa. Wiekszosc szczeniakow pochodzi z takich podrzutow jak w sobote widzialas (zajrzyj na watek Mali i samotni z Mielca, zalozony przez Ewatr, sa zdjecia). Jesli ktorys z pracownikow zauwazy, ze nowoprzybyla sunia dziwnie sie zachowuje lub interesuje sie psami, to wtedy idzie na sterylke. Bardzo dobrze zrobilyscie, jesli miala cesarke to nie bedzie pamietac. Bardzo madra decyzja. Quote
Tosia2 Posted October 22, 2007 Posted October 22, 2007 Choc w przykra to też myślę,że optymalna... Bezdomnych zwierząt jest potwornie dużo i czasem należy emocje przytrzymać na wodzy i dać pierwszeństwo rozumowi... Czy dobrze rozumiem, że w schronisku nie są usypiane ślepe mioty? Czyli jak np oszczeni się jakaś sunia lub trafi z np 7 szczeniakami np 2 dniowymi czy chodzi o te już widzące? Quote
Ulka18 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Tosiu, ja nie slyszalam o usypianiu zadnych szczeniakow. No chyba, ze czegos nie wiem ;) A jak tam Goldus? Dogadal sie juz z Buba? Quote
Tosia2 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Wiesz... To nie jest kwestia jakiejś wzajemnej agresji, tylko niepewności Buby... Ona się z nim bawi a kiedy zabawa się mocno rozkręca i poczuje się zagrożona to się odgryza ostrzegawczo... Z Toską też tak było jak ją przywieźliśmy, a teraz to aż nieprzyzwoita miłość między nimi jest... :razz: Jak tylko zauważy, że on jest niegroźny-przestanie być taka wyczulona... Ale goldenek-chyba zostanie mu ANGUS (teściowie wrócili 2 tyg temu ze Szkocji i tam spodobało im się to imię), poczuł się już swobodnie, bo nawet obszczekuje obcych! A jak... Poza tym wykąpaliśmy go właśnie. Wygląda na to, że to pies teścia.. :) Codziennie jeżdżą razem do lasu na 2-3godz spacerki, tata poświęca mu dużo uwagi-nawet był z nim w pracy (firmę mamy na posesji obok domu), poznał załogę pracowniczą... Oczywiście wszyscy się nim zachwycali (spróbowaliby nie-w końcu pies szefa i te sprawy... ;)) No, ale na poważnie to na prawdę świetnie się zaklimatyzował... Kot jest w szoku, trochę obrażony, ale przejdzie jej... :) Quote
Reno2001 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Chociaz tu dobre wieści. Właśnie z Wawy do Krakowa ma wrócić z nieudanej adopcji sunia Szirka, bo...miała robale :angryy:. Mnie nerwy zaczynają zawodzić. Quote
Ulka18 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Rzeczywiscie wiesci z domu Anguska sa bardzo dobre...psisko w tak kochajacym domu, ma swoich Panciow, kolezanki, ciepelko, spacerki. A w innym domu pies sie nie podoba, bo ma robale...wiadomo, ze pies ze schroniska jest bardziej narazony na robale i na zarazenie nimi, trzeba by odrobaczac raz na kwartal albo czesciej.....dziwni ci 'ludzie' od Szirki :mad: Quote
Tosia2 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Cholera... I co teraz? Jaka to suńka? Do krakowa-rozumiem do schronu czy gdzieś na tymczas? Może osiołkom podesłaś PRATEL? Przecież gołym okiem widać, że to wymówka... Quote
Reno2001 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 [quote name='Tosia2']Cholera... I co teraz? Jaka to suńka? Do krakowa-rozumiem do schronu czy gdzieś na tymczas? Może osiołkom podesłaś PRATEL? Przecież gołym okiem widać, że to wymówka... Mała wraca na tymczas skąd wyjechała bodajże do Ewdr lub Ulaa. Do końca nie jestem pewna. Zaraz podeślę link. Może znajdzie się jakiś inny dom w Wawie??? http://www.dogomania.pl/forum/showthread.php?t=77876 Quote
Tosia2 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Śliczna jest...tylko jak podejrzewam- każą zabierać natychmiast? ...a na adopcję potrzeba czasu... Podeślę, gdzie się da... Quote
Reno2001 Posted October 23, 2007 Posted October 23, 2007 Tosia2 napisał(a):Śliczna jest...tylko jak podejrzewam- każą zabierać natychmiast? ...a na adopcję potrzeba czasu... Podeślę, gdzie się da... Wiem Tosiu. W każdym razie dzięki. Może się uda, choc czas nie działa na nasza korzyść. Quote
Tosia2 Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 No to klops... Od wyjścia ze schroniska, Angusek jest osłabiony i coś mu jest... Mówiłam Ci Ulu... Dostawał antybiotyki i nic... Właśnie byłam z nim u weta- ma BABESZJOZę (czy jak to się tam pisze) !!!!!! Dostał kroplówki, Imizol, itd... no i teraz czekamy na poprawę.... Oby z tego wyszedł... :-( Jeśli chodzi o to co pisałam na wątku Kaji, to miałam na myśli fakt iż jednak nie lubi kotów (w przypadku mojej kociej egoistki to nie dziwne) wiec sporo pracy przed nami i niestety ma chyba żyłkę uciekiniera!!! Dziś mój teść gonił go dobry km zanim pozwolił się złapać i wydawał się być w swoim żywiole..... To nie dobrze.... Zobaczymy jak mu pójdzie edukacja, a najwyżej ojajczymy... To czasem pomaga... Oby kota nie zjadł... :) W zasadzie zamieszkał u teściów-jego wybór, do nas wpada jak ma czas... :) Dobrze... Tata poświęca mu dużo uwagi, a on tego potrzebuje.... Generalnie to cudowny pies, wierny i trochę ciapowaty... Ale uroczy w tym... Najważniejsze to go teraz wyleczyć.... Biedak..... Quote
Murka Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Ojej :placz: Tosiu, trzymam kciuki za Anguska! Musi z tego wyjść! Quote
Ulka18 Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Czyli to jest odkleszczowa choroba :-( Matko, pewnie sie gdzie blakal i zlapal kleszcze...biedny Angusek. Tosiu, a moze to nie ta choroba :???: Twoj weterynarz jest pewny.... Weterynarz z reguły zleca wykonanie badania krwi dla potwierdzenia obecności pierwotniaka babeszjozy we krwi. Czasami zdarzają się wyniki fałszywie negatywne (czyli informuje o braku pierwotnika mimo jego faktycznej obecności we krwi), dlatego też jeżeli zwierzę miało kontakt z kleszczami, a dodatkowo nie było zabezpieczone i wykazuje podejrzane objawy, badanie krwi należy bezwzględnie ponowić. Istotne znaczenie ma także dieta oszczędzająca nerki oraz wątrobę w postaci specjalnych lekkostrawnych karm. http://www.babeszjoza.com/jak_leczyc.html Quote
Tosia2 Posted October 25, 2007 Posted October 25, 2007 Generalnie nasza wetka miała ostatnio multum przypadków (to jakaś plaga w ostatnich 2 latach) i nie zlecała badania krwi gdyż na 99% na podstawie badania i objawów jest pewna... Moja Toska miała to cholerstwo 7 mies temu... Było z nią identycznie!!! Z resztą druga możliwa diagnoza to Nosówka, więc wcale nie lepiej.... Na babeszję musiałby zachorować w schronisku bo to wykańcza do 14 dni... Kleszcze przenosi wiatr, bywał też wyprowadzany na spacerki.... Tak czy inaczej nie jest z nim dobrze.... :-( A osłonowo na wątrobę dostanie essentiale forte... Do tego ten zaschnięty nos... Nie musi mieć związku, to może być awitaminoza lub genetyczna sprawa... Moja Toska też miała, smarowałam jej i jest ok.... Ochhhhhhhhhhh... Kupa zmartwień.... Quote
Agata_Emi Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 Mam nadzieję, że babeszja została szybko wykryta i Angusek równie szybko wydobrzeje. A co do ucieczek i ganiania kotów - wszystko da się opanować, musicie tylko z nim popracować nad przywołaniem i nad przyjaźnią z kotami. Jest w Was duży zapał i chęć do pracy więc perspektywy są świetne, niech tylko narazie Angusek dojdzie do siebie. Trzymam mocno kciuki ! Quote
Ulka18 Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 Tosiu, rzeczywiscie masz tzw. komplet. Ty chora i to na ucho, dzieci chore :shake: i do tego jeszcze zmartwienie z Anguskiem :-( Nie wiadomo co gorsze czy babeszjoza, czy nosówka :shake: Quote
ewatr Posted October 26, 2007 Author Posted October 26, 2007 zaciskam mocno kciuki za zdrowie Anguska bo nic wiecej nie moge zrobic :-( Quote
Tosia2 Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 Jest dziś wyraźna poprawa w jego zachowaniu, nawet rozgląda się za jedzenem!:) (niestety mamy go głodzić nawet do wieczora... :() Nie wypuszczamy go samego nawet na ogród, zawsze ktoś mu się plącze przy ogonie, ale niestety nie widać q.... Szkoda, bo to dośc istotne... Umówiłam się z lekarką, że jeśli dzis będzie poprawa to jutro i w pon dostaje antybiotyk, potem już tylko osłonowe-wątrobowe,a w następnej kolejności bierzemy się za wyprowadzenie popękanego nosa. Jeśli jednak poprawa nie będzie zadowalająca, to dajemy silniejszy antybiotyki i robimy wymaz na nosówkę..... Tak więc- misja: obserwacja... Wieczorem przyjedzie Pani wet na kolejną porcję kroplóweczek.... Co do kota- na przyjaźń nie ma szans-nasz kot nie lubi nawet naszej suni choć mieszkają już 15 mies razem... Sukcesem będzie stosunek lekceważący i mam nadzieję, że się uda... Musi!!! Ja najbardziej się boję, by stadnie któregoś dnia nie pogoniły koty, bo ta niedość że staruszka to do tego grubaska-więc mniej sprawna i wolniejsza.... W stadnej gonitwie nawet moje suki nie będą zważać na to, czy to kot nasz czy nie, tylko mogą w "zabawie" rozerwać biedulkę... Panicznie się tego boję, dlatego jestem bardzo wyczulona... Mam nadzieję, że dzięki temu nigdy tak się nie stanie.... :) tfu, tfu.... Quote
madzia828 Posted October 26, 2007 Posted October 26, 2007 trzymam kciuki za Anguska bedzie dobrze;) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.