Tosia2 Posted November 5, 2007 Posted November 5, 2007 W środę dopieo będą wyniki nosówkowe, natomiast pozostałe są w miarę dobre. Generalnie OB i leukocyty odbiegają od normy, ale powtórzymy badanie ogólne krwi po zakończeniu kuracji antybiotykowej. Kupiliśmy mu tez specialną karmę weterynaryjną która odciąży możliwie przewód pokarmowy-jest bardzo lekkostrawna. Angus natomiast czuje się całkiem dobrze!!! Niestety znowu zaczął demolki-pogryzł wtyczki od komputera, posłanie i poszarpał na strzępy skórzaną kurtkę teścia.... Nie wiem dlaczego-czy to błędy młodości czy tak ma.... Kupimy mu jakieś zabawki-może dzięki nim przestanie niszczyć.... :) Już nie potrzebuje do tego samotności-przy nas też obgryza co się da.... Cóż... Najważniejsze by do końca wyzdrowiał i zaczniemy się wychowywać w kulturze... :cool3: Tak sobie myślałam, że może z tego powodu ktoś go wyrzucił.....:shake: Quote
Ulka18 Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Tosiu, Angus wyglada na spokojnego psa, ale przeciez to mlodziutki pies, jesli ktos go nie wychowal, nie szkolil, nie uczyl niczego, to moze miec sklonnosci do niszczycielstwa. Jak bedzie zdrowy, to moze kilka lekcji w psiej szkole poduczy go troche jak sie zachowac. Polecam zabawki konga oraz pestages. Do konga mozna wlozyc jakies smakolyki i spokoj jest na pol godziny. Quote
Agata_Emi Posted November 6, 2007 Posted November 6, 2007 Jeżeli chodzi o niszczenie i obgryzanie, to nie możecie mu pozwalać na obgryzanie niczego w Waszej obecności, odwracajcie jego uwagę od gryzionych rzeczy, bawiąc się z nim, wołając go, ucząc wykonywania podstawowych komend. Na czas nieobecności mogą pomóc zabawki typu kong (wypełniane karmą) lub specjalne spraye odstraszające (chociaż jeśli Angus nie preferuje konkretnych rzeczy, tylko niszczy cokolwiek, to ciężko będzie spryskać wszystko sprayem ;)). Mam nadzieję, że psicho jak wydorośleje to nabierze trochę dobrych manier. Być może to gryzienie wynika z nadpobudliwości - na co oczywiście moze pomóc kastracja. Quote
Tosia2 Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Jestem załamana.... Nosówka jest pozytywna..... Na dodatek dopatrzyłam sie że Tosce się szczepienie skończyło w sierpniu.... Tylko tego brakowało...... :placz: Quote
Ulka18 Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Tosiu, to bardzo przykra wiadomosc, biedny Angusek.... ... nie boj sie o Toske. Szczepienie jest aktywne przez 2-3 lata, w USA walcza o rzadsze szczepienie psów, coroczne wg najnowszych badan nie jest konieczne, bo odpornosc u psa utrzymuje sie przez co najmniej 2-3 lata. Nic Tosce nie bedzie na pewno. Nie wiem czy teraz podawanie surowicy Anguskowi ma sens? Quote
Agata_Emi Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Tosia2 napisał(a):Jestem załamana.... Nosówka jest pozytywna..... i co teraz? co powiedzieli lekarze? jakie będą dalsze działania? jakieś leczenie? surowica? O Toskę się nie martw, tak jak pisze Ulka18, szczepionka działa conajmniej 2 lata Quote
Ulka18 Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Na surowice chyba jest za pozno. Jesli jednak pies jest w coraz lepszej kondycji, to trzeba go jeszcze wzmocnic, podawac preparaty na odpornosc i po prostu przejdzie ta chorobe. Mialam sunie z krakowskiego azylu adoptowana w 1994, przeszla nosówke, zyla jeszcze 8 lat. Quote
Agata_Emi Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 z tego co pisze Tosia, zachowanie Angusa pozwala być jednak dobrej myśli :-) ja też miałam sunię, która jako szczyl przeszła nosówkę, a my nawet o tym nie wiedzieliśmy (to było w latach 80-tych, wtedy o dobrym wecie można było tylko pomarzyć) Quote
Tosia2 Posted November 7, 2007 Posted November 7, 2007 Fakt że u szczeniaków jest krótka piłka-przeżyje albo szybko umrze... U dorosłego psa jest to bardziej skomplikowane...szczególnie gdy przybierze formę przewlekłą... Jest jeszcze koncepcja, że wynik pozytywny wskazuje odczyn poszczepienny, że pozostały w organiźmie przeciwciała właśnie po szczepieniu lub po przebytej nosówce... Wczoraj Angus dostał ostatni zastrzyk. Dziś jest bez leku i czuje się ok... Przeczekamy jutrzejszy dzień... Jeśli ma nosówkę to po wstrzymaniu leków objawy powinny powrócić i wtedy leczenie od nowa, tym razem dłuższe... Także czekamy.... Bardzo dziękuję Wam za zainteresowanie.... Miewam już chwile zwątpienia... Dużo pecha ma Angus w życiu...Do tego coraz bardziej demoluje nasze (teściów i mój) domy, nadal trzeba chodzić z nim na smyczy po podwórku, często jazgocze.... :) a w tym wszystkim jest taki uroczy.... Myślicie, że wyrośnie czy ten typ tak ma? Szczerze.... :razz: Quote
Ulka18 Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 Do tego coraz bardziej demoluje nasze (teściów i mój) domy, nadal trzeba chodzić z nim na smyczy po podwórku, często jazgocze.... Mnie sie wydaje, ze pies ma za duzo energii i moze byc dodatkowo nadpobudliwy. Polecam feromony jesli pies ma zostac w domu sam, mozna kupic w Karusku, Krakvecie. Wlącza sie, gdy pies zostaje sam. No i mozna by zapytac weta, czy kastracja bylaby do wykonania (stan zdrowia). Moja poprzednia sunia collie miala takie zapedy demolkowe, normalne spacery, takie chodzone, to dla niej bylo za malo, trzeba bylo ja codziennie solidnie wymeczyc bieganiem przy rowerze, zabawa z innymi psami. Minimum godzine duzego wysilku. Z wiekiem troche sie uspokoila. Polecam lekture ostatniego numeru Mojego Psa, jest solidny artykul P.Andrzeja Klosinskiego nt. niszczenia przez adoptowanego psa. Quote
Agata_Emi Posted November 8, 2007 Posted November 8, 2007 tak, tak - koniecznie przeczytaj Tosiu ten artykuł Andrzeja Kłosińskiego. Nie wiadomo czym spowodowane jest to jego niszczycielstwo, czy to kwestia nagromadzonej energii, hormonów czy może jakaś frustracja? Jeżeli Angus ma coś z setera, to może to minąć z wiekiem, bo setery podobno długo dojrzewają. Póki co możecie spróbować z uspokajającymi feromonami, ograniczcie mu też przestrzeń na której zostaje sam w domu, niech nie ma dostępu wszędzie, tylko do wydzielonego pomieszczenia, z którego pousuwajcie cenne rzeczy, dajcie mu do zabawy kong lub inne zabawki. Na pewno jest to pies, któremu trzeba poświęcić bardzo dużo uwagi i zająć go czymś konkretnym. Quote
Tosia2 Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Angus czuje się już świetnie... Niestety na tyle że znów zaczą uciekać.... Rozmawiałam z treserem, który twierdzi, że w jego przypadku to nie kwesria hormonów, więc kastracja nie załatwi sprawy... Nie wiem ile razy on już uciekł i tylko dostajemy zawiadomienia od ludzi skąd tym razem go odebrać, a przed tym jeździmy po całej okolicy.... Często zostaje sama w domu z dziećmi i nie mogę ich zostawić smych w domu i spacerować z psem dopóki się nie załatwi, bo mogłoby to się zakończyc nieszczęściem... Dlatego staram się wypuszczać go z Toską razem i obserwować przez okno... Niestety jak już postanowi się wydostać, nie zdążę go zatrzymać-to 30sek.... Brakuje mi już sił.... Niszczenie można mu wybaczyć, choroba nie była jego winą.... Ale wczoraj na moich oczach rozjechałby go samochód !!!!!!!!!!!! Cholernie polubiłam tego psa i tym bardziej nie chcę zdrapywać go z trasy... Od mies próbujemy go opanować, ale powoli wątpię czy jest to możliwe... Jest mi tak strasznie przykro, on jet rewelacyjnym przyjacielem...... Wczoraj rozmawiałam z mężem, że jestem skłonna oddać go do bloku, jeśli któś wyprowadzałby go na smyczy, nie spuszczał to mógłby u niego dożyć starości... Wiem, że znaleść kogoś takiego nie byłoby łatwo, bo nie mogę nic ukrywać-przecież nie o to chodzi.... Optymalnie jakby tam cały czas był ktoś w domu.... Mam straszny mętlik w głowie... Zrobiliśmy dla niego co tylko mogliśmy i choć nie chcę się z nim rozstawać-nie chcę też pluć sobie w brodę, gdy coś go rozjedzie albo zaginie bezpowrotnie... Wtedy pewnie bym żałowała, że nie dałam mu szansy na szczęście z kimś innym... To byłby egoizm... Fakt, że zaproszę jeszcze tego tresera, choć nie wiem czy to coś da.... Co o tym wszystkim myślicie? Czy Waszym zdaniem źle rozumuję?! :-(:placz: Quote
Ulka18 Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Tosiu, mysle, ze powinnas porozmawiac z Doddy, ona jest genialna jesli chodzi o trudne psy jak asty, bullki, to swietny szkoleniowiec. Na pewno doradzi. Napisz koniecznie pw do Doddy. Quote
Murka Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Tosiu, a może można by jakoś podwyższyć ogrodzenie? Np. przeciągnąć wzdłuż 2-3 druty w zagięciu do wewnątrz ogrodu? Myślę, że kastrację należy wykonać tak czy siak. To podstawa w takich przypadkach. Może go przywiązywać na długiej lince w ogrodzie, jeśli nie masz możliwości z nim być? Nie sądzę, aby Angus był szczęśliwy w bloku wychodząc tylko i wyłącznie na smyczy :shake: Z braku ruchu może wówczas niszczyć mieszkanie... Quote
Ulka18 Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Ja bym koniecznie pogadala z Doddy. To naprawde swietny fachowiec, niejednego psa z gorszym charakterem wyprowadzila na prosta. Quote
Agata_Emi Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Tosiu, jeżeli chodzi o kastrację, to należy ją koniecznie wykonać i to czym prędzej, bo nie wiadomo, co Angus robi podczas tych swoich ucieczek, a niechcianych ciąż u suczek jest aż nadto. Spróbujcie póki co przywiązywać go na długiej lince na podwórku, A może pomyślcie o wydzieleniu kawałka podwórka na wybieg dla psów i zrobieniu tam solidnego ogrodzenia (nie wiem czy macie taką możliwość?) Quote
Tosia2 Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 On się nie nadaje do przebywania zbyt długo na ogrodzie o tej porze roku... Jest bardzo delikatny, łatwo się przeziębia... U nas żyje tak jak w bloku-siedzi w domu i jest tylko wyprowadzany na siusiu... Jeśli chodzi o ogrodzenie to nie jest kwestia wysokości. Mamy mur 2,5m wys-bez szans do pokonania nawet dla niego... On wychodzi pod bramą suwaną, której absolutnie nie da się uszczelnić w naszych warunkach jeśli ma działać jak powinna... Wydaje mi się ,że zbyttrudno jesttu poradzić coś na odległosć, skoro my pomimo doświadczenia nie możemy dać sobie rady na miejscu... To w teorii jest proste, ale praktyka działa odwrotnie... Cóż... Spotkam się z tym treserem, który podobno jest dobry w swoim fachu, a swoją drogą może dam ogłoszenie- a nóż może trafi się jakiś rozsądny człowiek,ale ważne by był z Warszawy-muszę mieć możliwosć czuwania nad nim... Z jednej strony jestem już tak bardzo zmęczona psychicznie ciągłym zamartwianiem się o niego, z drugiej czuwaniem i pilnowaniem by nie uciekł, a do tego to jego usposobienie-cudowna łagodność, miłość do wszystkich ludzi... To taki psiak-idzie za tym kto do niego cmoknie i wiecznie jest szczęśliwy i beztroski... Lubię w nim to, ale z kolei bidak nawet nie wie ile zmartwień nam sprawia...no i nie ukrywam, że nie porozumień też....... ufffff.... Quote
Tosia2 Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Dodam jeszcze, żebyści nie pomyślały, że ten Angusek to zupełnie nie nadający się do życia pies, że absolutnie tak nie jest, natomiast jest to idealny pies do domu w którym na stałe jest jedna osoba, skłonna do poświęcenia mu uwagi, głaszcząca i gadająca do niego (np. niepracująca mama, młody emeryt-ok60 lat itp)... Nie jest nadpobudliwy ruchowo-w domu jest spokojny i leży zwykle blisko człowieka. Jak gryzie coś przy nas to robi to powoli i jakby dla zabawy, a czasem by zwrócić na siebie uwagę... Niestety w naszym tempie życia, dzieciach itd. mamy czas dla psa dopiero wieczorem... Nasze suczki w ciągu dnia albo chodzą za nami, albo biegają po ogrodzie,a wieczorem polegujemy razem na dywanie, itd... Miałam nadzieję, że jeśli zabiorę biedaka ze schronska to będzie szczęśliwy w takim domu, tymbardziej, że jest towarzystwo innych psów wtedy gdy my zajmujemy się swoimi obowiązkami.... Ale on ucieka-ucieka bo taki układ mu nie odpowiada... Myślę, że on czuje się zbyt samotny(choć jesteśmy fizycznie cały czas to wciaż w ruchu, biegu-wiecie jak to jest).... Źle mi z tym poczuciem, że nie potrafimy spełnić jego wymagań, ale z drugiej znowu strony nie jestem fizycznie w stanie podporządkować życia pod psa, choćbym nawet chciała.... Do tego nie wybaczę sobie jeśli wpadnie pod samochód lub zaginie... a wiem, ze znajdzie okazję by znowu uciec, jak nie dziś to jutro..... Quote
Tosia2 Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Dobra.... Rozmawiałam z Panem treserem, który podejmie się nauki nie wychodzenia z posesji... To nasza ostatnia nadzieja.... Boże, aż odżyłam... :) Jakieś światełko w tunelu.... Jeśli to nie pomoże to będę musiała znaleść mu inny, bardziej odpowiedni dom....Nawet zaczęłam już szukać, ale wiem że ciężko o taki super ideany dla niego.... Oby łatwiej było go wyszkolić! :) Oby...... Quote
madzia828 Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Tosia powodzenia:p będzie dobrze jest jakaś szansa trzymam kciuki ;) Quote
Murka Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Tosiu, trzymam kciuki! Super, że dałaś szansę Anguskowi. Mam nadzieję, że jej nie zmarnuje :mad: Dawaj znać jakie są postępy i jakie sposoby na takie przypadki ma treser :roll: Quote
Tosia2 Posted November 12, 2007 Posted November 12, 2007 Wiesz... Tu nawet nie chodzi o szansę... Po prostu pokochałam strasznie tego psiaka i nie pozwolę by stała mu się krzywda.... Zabrałam go ze schronu z myślą, że dożyje przy nas starości...i bardzo bym chciała żeby tak było... Leczyliśmy go, pielęgnujemy, no i...pilnujemy... Bardzo wierzę że ten Pan treser pomoże nam opanować jego ucieczki, resztę "grzechów" da się wybaczyć przecież, tylko te ucieczki które mogą się dla niego skończyć śmiercią....a tego bym sobie już nie wybaczyła-że mogłam pozwolić mu na życie przy innej rodzinie, a trzymając go na siłę-przyczyniłam się do np. rozjechania go na trasie........ Muszę robić tak by było najlepiej dla niego, bo to wspaniały przyjaciel.... Quote
madzia828 Posted November 15, 2007 Posted November 15, 2007 Tosia i jak są jakieś postępy?:cool3::cool3: Quote
Aska Axelowa Posted November 15, 2007 Posted November 15, 2007 Tosiu, czekamy na relację ze szkolenia Anguska :Dog_run: Mam nadzieję, że idzie Wam dobrze i Angus robi postępy :razz: Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.