Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Zamiast nosić Frodzia na rękach, lepsze byłoby nosidełko typu budka, na ramię - są różne w sklepach zoologicznych. A może ktoś mógłby pożyczyć?
Z panią Krysią - o ile nie będzie innego rozwiązania - to lepiej umówić się na opłatę miesięczną, a nie "za godzinę" - taka umowa-zlecenie na określoną kwotę - wtedy jest taniej.

Posted

wstawie wam troche zdjec frodzia, bo tak dzielnie dziewczyny mi towarzyszycie, ze musze sie czyms odwdzieczyc;


tu frodzio krotko po operacji; w kloszu i opatrunku



tutaj juz bez opatrunku za to jeszcze w kloszu:



tak wygladala frodziowa noga z bliska:



a to frodzio juz o wlasnych silach na wycieczce nad narwia:

Posted

Rzeczywiscie widac, ze Frodzio podpiera sie ta operowana nózka :loveu:
Widac, ze operacja sie udala, szkoda tylko, ze ten gwózdz wychodzi.
Czy to Frodzia boli? Czy ten gwózdz jest przymocowany? Sorry za ilosc pytan, ale nie znam sie na ortopedii :oops:

Kakadu, moze zapytaj TZa, czy by sie w ogole zgodzil na wydania Frodzia dogomaniaczce? Oczywiscie Pani Krysia mialaby klucze i ona bylaby posrednikiem. Wtedy zmienimy tytul watku i porozsylamy pw do dogomaniaczek w Warszawie.

Posted

Ulka18 napisał(a):
Rzeczywiscie widac, ze Frodzio podpiera sie ta operowana nózka :loveu:
Widac, ze operacja sie udala, szkoda tylko, ze ten gwózdz wychodzi.
Czy to Frodzia boli? Czy ten gwózdz jest przymocowany? Sorry za ilosc pytan, ale nie znam sie na ortopedii :oops:

Kakadu, moze zapytaj TZa, czy by sie w ogole zgodzil na wydania Frodzia dogomaniaczce? Oczywiscie Pani Krysia mialaby klucze i ona bylaby posrednikiem. Wtedy zmienimy tytul watku i porozsylamy pw do dogomaniaczek w Warszawie.

ta nozka na ktorej sie podpiera to niestety ta druga nieperowana; lewa noga jest widoczna na zdjeciu, bliso ziemi, ale niestety nie jest postawiona jak trzeba; ale moze jeszcze sie rozkreci; gwozdz nie jest przymocowany chyba, ale nie mam pewnosci; to taki prosty kawalek drutu ze stali chirurgicznej; frodzia moze troche bolec, ale nie bardzo; arek by sie zgodzil wydac frodka chyba, ale bede sie zastanawiac jak to zorganizowac jak sie odezwie pani doktor i sie z nia spotkam i ustale co dalej, jak czesto i o ktorej godzinie; bede miala podstawowe dane i ustale harmonogram; moze uda mi sie dopasowac choc w czesci z moja praca; dzieki za sugestie i deklaracje pomocy :kiss_2:

Posted

raczej nie przeforsowal, bo on jej nie uzywa :roll:
jedyne co mogl przeforsowac to przednie lapiny bo to na nich glownie chodzi; ale wiekszosc wycieczki przebyl na moich rekach wiec raczej nic mu sie nie stalo; lekarz powiedzial, ze on musi te noge cwiczyc; inaczej nigdy nie bedzie jej uzywal;

Posted

mam prosbe - czy moglybyscie wspomoc mnie odrobinke w podrzucaniu dwoch wymeczonych bazarkow? jutro jestem caly dzien w pracy i pewnie zgina na setnej stronie bez waszej pomocy....
z gory dziekuje :loveu:

Posted

Tylko jak tu wytłumaczyć Frodziowi, żeby tę nóżkę ćwiczył, bo inaczej nie będzie jej nigdy używał? Na razie to on jej nie ćwiczy, tylko ma ją ćwiczoną. Można mieć tylko nadzieję, że po tych wszystkich zabiegach nóżka stanie się na tyle silna, że Frodek zacznie ją jakby niechcący używać. Biedna ta łapinka na zdjęciach. Ale za to jaką ładną, lśniącą ma Frodzio sierść!

Posted

przepraszam, ale juz dluzej nie moge byc optymistka; mysle, ze wszystko to na nic; gwozdz wychodzi; frodek wczesniej sie tym nie interesowal; dzis bylam caly dzien w pracy; kiedy worcilam zobaczylam dziure w nodze; rozlizal sobie wszystko to zywego miesa; wszystko przepadlo; trzeba bedzie teraz zrobic operacje wyjecia gwozdzia, a potem wszystko sie znowu zwichnie i bedzie moze jeszcze gorzej niz przed operacja; frodkowi zostana dwie sprawne nogi, jedna slabo sprawna i jedna nie sprawna wcale; i tak mu sie przysluzylam; jestem wsciekla; czemu sie temu psu nic nie udaje? pisze takie najgorsze scenariusze bo chce wyprzedzic ten przeklety los; zeby mu nie dac satysfakcji; wiem, ze innym przytrafiaja sie gorsze historie, ale naprawde juz mam powyzej uszu tego, ze nic za co sie wezme sie nie udaje; czemu tak sie dzieje?

Posted

A może operacja polegać będzie na wyjęciu gwoździa i włożeniu nowego? Jeżeli zdarzają się takie przypadki, że gwóźdź wychodzi, to chyba lekarze mają już opracowany scenariusz dla takich sytuacji. A jeżeli takie przypadki się zdarzają, to nie tylko Frodziowi, ale i innym zwierzakom, więc to nie jest tak, że Tobie nic się nie udaje. Jednak tak na wszelki wypadek, w przyszłości, jak wychodzisz na dłużej, to może zakładaj mu kołnierz...

Posted

nie zaklada sie drugiego gwozdzia; po prostu jesli pierwszy wyjdzie to sie go wyciaga i tylko tyle, ze ryzyko ponownego wywichniecia znacznie wzrasta; teraz ju nic nie mozna bedzie zrobic tylko czekac czy rzepka wypadnie czy nie; biorac pod uwage naprezenia przykurczonych sciegien raczej nie wroze dobrego zakonczenia; ten gwozdz to byla deska ratunku; kolnierz bede mu zakladac; nie zakladalam bo nie bylo takiej potrzeby; nie mialabys sumienia meczyc frodzia kolnierzem profilaktycznie; kiedy potrzeba sie pojawila bylo juz za pozno; frodzio nie byl sam, a mimo to jakos to sobie rozlizal; arek pracowal przy stole, a on pod kanapka machal jezorem; nie mozna ciagle pilnowac wszystkiego; jak mial szew to go pilnowalismy; teraz nie bylo takiej potrzeby; potencjalnie nie da sie wszystkiemu przeciwdzialac; no nie mozna wszystkiego przewidziec; jutro arek jedzie z malym do dra janickiego, moze sie wepchnie bez zapisow, bo miejsca juz nie bylo jak dzis dzwonilam;

Posted

Martusiu, czy lekarz mówił coś jak gwóźdź zaczął wychodzić...? Że nic nie będzie mógł już zrobić? Ten gwóźdź tam miał na zawsze zostać? Nie wyjmuje się go jak nóżka się zrośnie? Może da sie to jeszcze uratować? Gwóźdź cały wyszedł?

Posted

Marto, nie odbieraj tego co napisałam jako jakichś zarzutów z mojej strony. Wiem, że robisz wszystko, aby uratować Frodziowi nóżki. Wiem, że nie da się wszystkiego przewidzieć, jest to niemożliwe. I wiem, że jesteś w tej chwili rozżalona, bo przecież tak się starasz, a rezultaty są takie jakie są. Ale może nie jest tak tragicznie, może jeszcze nie wszystko stracone? Teraz tylko nadzieja w doktorze, że coś wymyśli.

Posted

17. kwietnia weczorem napisalam do pani doktor:

pani doktor

jesli znajdzie pani dla nas chwile to prosze o kontakt lub wyznaczenie terminu spotkania; mam nadzieje, ze bedzie mozna kontynuowac to pole magnetyczne i w ten sposob pomoc frodkowi; nie wiem czy dobrze oceniam sytuacje, ale wydaje mi sie, ze ten gwozdz zaczyna bardziej wystawac z nogi; byc moze to tylko subiektywne wrazenie spowodowane schodzeniem opuchlizny i niestety zanikiem miesni, ale wypuklosc jest znaczna, przynajmniej dla niedoswiadczonego oka; jestem troche zaniepokojona bo na nodze sa inne 'gorki', a ja nie wiem co to i czy wszystko jest jak byc powinno; jutro na 13. idziemy na kolejna sesje rehabilitacyjna do pani izy; moje wolne dni to: 23, 24 i 30 wiec nie za bogato, ale arek moze wieczorem przyjechac kazdego dnia i w soboty; nie wiem, moze sie uda jakos pogodzic pani terminy z naszymi...; ja niestety nie moge teraz wziac urlopu; nie mam nikogo kto moglby jezdzic z frodkiem w dni powszednie kolo 14. tak jak kiedys sie umawialysmy; ja codziennie frodziowi te nozke masuje, a pani iza probuje cos cwiczyc, ale frodzio chce ja gryzc bo chyba go boli; jutro dam mu 1/3 tableti tolfedine tak jak kazala pani iza; nie wiem czy to dobry pomysl, ale nie mam kogo zapytac;
pozdrawiam i czekam na kontakt
marta

na drugi dzien zadzwonilam i pani doktor powiedziala, ze przesle mi terminy w jakich mozemy sie spotkac; kazala przerwac cwiczenia dopoki nie zobaczy frodka; napisalam, ze arek moze w weekend przyjechac bo pytala o weekend; niestety nie odezwala sie do dzis; dlatego nie wiem co powiedzialby dr janicki bo on tego nie widzial (przyjmuje tylko w poniedzialki i srody, a ani poniedzialu ani srody od 17. nie bylo)
czekalam i mialam nadzieje na szybkie spotkanie z pania doktor; jutro sie z nia zobacze i tak, bo bedzie przyjmowala razem z drem janickim;
ostatnim razem widzialam sie z nim 2. kwietnia i wtedy powiedzial, ze zobaczymy sie za miesiac na zdjeciu rtg, a do tego czasu pani doktor bedzie ze mna w kontakcie i bedzie monitorowala sprawe na biezaco; tak sprawa wyglada; jutro napisze co powiedzial i jak sie sprawy maja; widzicie jednak, ze dawalam znac, ze cos jest nie tak i, ze gwozdz moim znadniem coraz bardzej wystaje;
a moze jest tak, ze frodek wcale nie rozlizal, tylko to zelastwo sie po prostu przebilo przez skore i tyle; nie wiem, nie bylo mnie w domu caly dzien; wieczorem przyszlam i z miejsca to zobaczylam; mam nadzieje, ze arek przebije sie jutro przez korki i dotrze na czas do doktora;

Posted

maggiejan napisał(a):
Martusiu, czy lekarz mówił coś jak gwóźdź zaczął wychodzić...? Że nic nie będzie mógł już zrobić? Ten gwóźdź tam miał na zawsze zostać? Nie wyjmuje się go jak nóżka się zrośnie? Może da sie to jeszcze uratować? Gwóźdź cały wyszedł?


nie, caly nie wyszedl; jest tylko dziura w skorze, ale wystaje gorka choc zelastwa nie widac; gwozdzie sie zostawia, zeby miec gwarancje, ze kolano sie nie zwichnie, zwlaszcza w takich trudnych przypadkach; uratowac sie chyba tego juz nie da, skoro raz zaczal wychodzic, trzeba go wyciagnac;

Posted

poprawka - przyjrzalam sie temu dokladniej i widac gwozdz; to jest taki kawalek drutu, cienki, nic dziwnego, ze przebil skore; frodzio nawet nie musial tego lizac, zeby sie zrobila dziura;

Posted

O tym gwoździu pisałaś już wcześniej, już wtedy zaczęło się coś niepokojącego dziać. Zaczął wychodzić i powolutku wychodził dalej, aż przebił skórę. I najprawdopodobniej będzie stawał się coraz bardziej widoczny. Frodzio niewątpliwie wcale nie musiał tego miejsca rozlizywać, żeby się zrobiła rana. Ranę zrobił wychodzący gwóźdź! Można mieć tylko pretensje do pani doktor, że tak to wszystko lekko potraktowała:angryy:

Posted

Kakadu a myslalas moze o konsultacji u innego ortopedy ? Niestety ja z przykroscia musze powiedziec, ze nam dr Janicki probowal 3 krotnie ustabilizowac rzepke i niestety nie udalo mu sie :( Zapewne Wasz przypadek jest inny i bardziej skomplikowany.
U nas niestety byly 3 operacje i rzepka caly czas sie zwichala, na koniec wynaleziono nam nowotwor zlosliwy (pani z Multiwetu sie pomylila :/), w ktorego dr Janicki wierzyl mimo opinii kilku fachowcow, ze diagnoza byla bledna. Stracilismy duzo czasu, pieniedzy i Cooper wiele sie wycierpial.
Postanowilam jednak sprobowac jeszcze raz i pojechalam do Wrocławia. Dr Biezynski zalozyl stabilizator (dr Janicki wczesniej tez, ale inny i inna metoda) i rzepka siedzi na miejscu. Cooper juz prawie odzyskal calkowita forme :)

Moze warto skonsultowac u innego specjalsty ? W Warszawie jest jeszcze kilku, moze dr Degorska, Sterna ?

Posted

Isabel napisał(a):
O tym gwoździu pisałaś już wcześniej, już wtedy zaczęło się coś niepokojącego dziać. Zaczął wychodzić i powolutku wychodził dalej, aż przebił skórę. I najprawdopodobniej będzie stawał się coraz bardziej widoczny. Frodzio niewątpliwie wcale nie musiał tego miejsca rozlizywać, żeby się zrobiła rana. Ranę zrobił wychodzący gwóźdź! Można mieć tylko pretensje do pani doktor, że tak to wszystko lekko potraktowała:angryy:


no niestety tak to moglo wlasnie wygladac; dopiero jak sie zrobila dziura to frodek zaczal sie tym interesowac, no bo dziura w nodze, to trzeba polizac; od wczoraj jest w kolnierzu wiec nie lize i nie pogarsza sytuacji; martwi mnie to, ze nie bede mogla pojechac dzis z nimi do lekarza, bo ja wiem najlepiej jakie sa zmiany i postepy w rehabilitacji, a arek jak to facet, nic nie baknie nawet "bo przeciez widac jak jest, to co tu tlumaczyc" :mad:
powiem wam, ze mi rece opadly troche; perspektywa konsultacji we wroclawiu jest zalamujaca; mialam nadzieje, ze trafilam do najlepszego lekarza i nie trzeba bedzie szukac dalej :-(
do pani doktor mam zal, ze nie skontaktowala sie z nami, ale pretensji miec nie moge, bo mam swiadomosc, ze nie jestesmy z frodkiem pepkiem swiata, sa inne zwierzeta, wreszcie zycie prywatne, ktorego nie mozna zaniedbywac;
wiecie co? dam sobie chyba spokoj juz z meczeniem tego zwierzecia; gdyby jeszcze ten gwozdz zostal, to by byla nadzieja, bo bylo powolutku coraz lepiej; juz 'paluszki' nie zwisaly smetnie, tylko stopka zaczynala wygladac normalnie; czasem sie frodzio na niej podparl; moze by bylo cos z tego; a tak to bedzie dupa za przeproszeniem; jak ibazeklowemu pieskowi ta rzepka uciekala, choc byl zdrowy ogolnie i sprawa nie byla zaniedbana, to jakie szanse ma frodek, ze swoimi przykurczami, znieksztalconymi stawami i koscmi? wyglada na to ze zadne :-(

Posted

oj uwierz mi, ze my tez stracilismy przez jakis czas nadzieje. Po tym jak uslyszalam o nowotworze (najcięzszy rodzaj mięska tkanek miekkich) przestalam sie juz martwic rzepka, jednak jak kilku lekarzy stwierdzilo, ze nie ma zadnego raka (material ponownie badany, wizyty u onkologow) postanowilam zaufac innemu lekarzowi. Bardzo zaluje, ze Janicki nie doprowadzil do szczesliwego zakonczenia naszej historii bo bardzo mu ufalam, tyle osob mi go polecalo i naprawde bylam przekonana, ze lepszego specjalisty nie ma.
Kakadu nie trac nadzieji, ale oczywiscie musisz wybrac to co dla Frodzia bedzie najlepsze, nie mozna skazywac go na cierpienia, jesli nie doprowadza one do polepszenia zdrowia. Trudna decyzja, wiem co czujesz. Do dzisiaj mam obsesje na punkcie obserwacji psa w ruchu i czesto jeszcze lapie za kolanko, chcac upewnic sie, ze wszystko jest dobrze. Mocno wierze, ze bedzie lepiej. Trzymam kciuki i pozdrawiam goraco

Posted

jak ibazeklowemu pieskowi ta rzepka uciekala, choc byl zdrowy ogolnie i sprawa nie byla zaniedbana, to jakie szanse ma frodek, ze swoimi przykurczami, znieksztalconymi stawami i koscmi? wyglada na to ze zadne
Chcialabym cos doradzic, ale kompletnie nie znam sie ani na warszawskich najlepszych wetach-ortopeadach, ani na leczeniu Frodziowego schorzenia :shake: Moge tylko napisac, ze Kakadu zrobilas wszystko, zeby Frodziakowi przywrocic normalne chodzenie. Zaufalas doktorowi, w koncu fachowcowi, a on jednak nie umial dokonczyc sprawy, moze ta operacja byla za trudna ?
Jesli moge cos zasugerowac : mnie sie podoba Frodek taki jaki jest :loveu:

Posted

Mnie się też podoba Frodzio taki jaki jest, ale celem tej operacji było polepszenie Frodziowi komfortu życia - to miało być tylko i wyłącznie dla jego dobra.
Ja też nic Ci nie mogę poradzić, kakadu. Kompletnie się na tym nie znam. Jedyne co mogę zasugerować, to konsultacja u innego lekarza.

Posted

arek byl z malym; przy probie wyjmowania gwozdzia 'na zywca' malo nie zemdlal; potem byla druga proba przy znieczuleniu tez nieskuteczna; potem pan doktor powiedzial, ze tam jest jakas petelka czy cos i dlatego nie mozna tego drutu wyjac; nie wiem czemu nie zrezygnowal po pierwszej probie; podobno wygladalo to masakrycznie - tak twierdzi moj maz; jestesmy na srode umowieni na wyjecie przy znieczuleniu ogolnym; szkoda mi tego psa; ciagle sie ktos nad nim zneca - tak to pewnie wyglada z jego strony; pani doktor dzwonila, bedziemy kontynuowac pole co dwa dni, tylko musimy ustalic terminy - nie bedzie to latwe; ale jestem jej wdzieczna, ze nie zostawila nas samych; bez jej pomocy nie dalibysmy rady; ja psychicznie, a frodzio 'ortopedycznie' :roll:
choc poki co nie mam zbyt duzych nadziei;

ibazelko mam nadzieje, ze twoj piesek juz zawsze bedzie mial rzepke we wlasciwym miejscu ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...