Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

na razie musze sie skupic na wyjeciu tej petli; zobaczymy jak bedzie, ale na dzien dzisiejszy mam raczej wrazenie, ze trzeba powiedziec 'dosc'; ale to siemoze zmienic; z tym, ze raczej nie przewiduje jezdzenia do wroclawia 3 razy w tygodniu...

Posted

Czy doktor powiedział jak wyobraża sobie dalsze leczenie, czy przewidziany jest jeszcze jakiś zabieg po wyjęciu gwoździa, czy w ogóle dawał jakieś szanse?
Wrocław oczywiście odpada, ale czy w Warszawie nie ma innych specjalistów, z którymi można by się umówić na konsultacje?

Posted

nie wiem co powie dr janicki; zobacze sie z nim dopiero jutro i o wszystko wypytam; arek nie pytal, bo ledwo utrzymal sie na nogach widzac co sie dzieje; przy drugiej probie wyciagniecia, doktor zaproponowal mu poczekalnie widzac prawdopodobnie w jakim jest stanie :roll:; glupio mi bedzie po janickim - uznanym autorytecie - pytac kogokolwiek, jesli wiesz o co mi chodzi; sytuacja niezreczna; ale kto wie, jak uda mi sie uzbierac jakies pieniadze, to nie wykluczam prob, ale nie moge zagwarantowac, ze sie na nie zdecyduje; to bardzo traumatyczne przezycie dla frodzia i nie wiem, czy go na to narazac;

Posted

dziewczyny dlaczego glupio ? dla mnie to oczywiste. Zanim dotarlam do Janickiego bylam u 3 innych wetow (mniej uznanych). Jak sie dowiedzialam o rzekomym nowotworze bylam u Hildebranda (bardzo uznany onkolog), jednak pojechalm tez do Jagielskiego (rownie ceniony) bo chcialam miec pewnosc i kazdy z nich wiedzial, ze to kolejna konsultacja. Co by bylo gdybym nie wydobyla kawalka badanego materialu i dala do ponownej analizy ?? Przeciez czlowiek jest tylko czlowiekiem moze sie mylic, moze cos przeoczyc, moze popasc w rutyne ... Nie uwazam, zeby bylo czyms zlym konsultacja u innego lekarza. Do Warszawy jezdzilam przez 4 miesiace dosc czesto, we Wrocławiu bylam tylko raz na operacji zalożenia szcztucznego troczka i wiecej jechac nie musialam bo rzepka siedzi mocno :) Od operacji minely prawie 2 miesiace, blizny sie goja i kolanko prawie idealne juz. Mozna martwic sie o odleglosc, strone finansowa, cierpienie psa, ale nie napewno o to co ktos pomysli, ze konsultuje sie po dr Janicki. Nam wyszlo to na dobre :)
Bardzo zal mi Frodzia, chcialabym, zeby wszystko ulozylo sie jak najlepiej i zeby chlopak nie cierpial. Trzymam kciuki za jutrzejsza wizyte

Posted

moze i masz racje ibazelko; wlasciwie to na pewno ja masz; tylko ja juz chyba nie widze sensu w meczeniu psa; mialam tyle nadziei i bylam prawie pewna sukcesu, a teraz mi zeszlo powietrze; on bedzie jako tako chodzil; nie wiem czy mozna mu pomoc; bede probowala ratowac co sie da; jak sie nic nie uda uratowac to wtedy zobaczymy; moj maz w kazdym razie jest raczej przeciwny; glaszcze frodka i mowi, ze nic go od nas dobrego nie spotkalo; ze od kiedy u nas jest ciagle cos mu robimy; a to kastracja, a to kolanko, a on nam ciagle ufa; nie wiem, mam metlik w glowie; moze trzeba wiedziec kiedy przestac pomagac, zeby nie zaszkodzic;

Posted


nie wiem co powie dr janicki; zobacze sie z nim dopiero jutro i o wszystko wypytam; arek nie pytal, bo ledwo utrzymal sie na nogach widzac co sie dzieje;

Biedny Frodziak, ile sie psinka nacierpial. Arka podziwiam za odwage, ja bym pewnie fikla :shake:
Czekamy na dzisiejsza wizyte u dr Janickiego. I trzymamy mocne kciuki za Frodzia.

Posted

Marto, jeśli tyle przykrych rzeczy się dzieje, można się załamać, ale staraj się proszę nabrać dystansu do tej sytuacji i podjąć racjonalną decyzję, bo chodzi tu jednak o zdrowie tego psiaka... Jesteś wymęczona ciągłymi kłopotami i przede wszystkim tym, że nadzieja zostaje co i rusz zawiedziona... Myślę, że warto skonsultować się z innym specjalistą, zanim zrezygnujesz z dalszej walki i nóżkę Frodzia, dr Janicki powinnien zrozumieć, że dodatkowa konsultacja w tak skomplikowanym przypadku jest nie tylko właściwa, ale wręcz wskazana...

Posted

maggiejan, dziekuje zaroztropne slowa, dziewczyny, jest mi milo, ze do nas zagladacie - dziekuje - to mi bardzo pomaga;
co do frodka to zostal w lecznicy, a my przyjechalismy do domu i czekamy na telefon, zeby go odebrac po zabiegu; pani doktor zrobila frodziowi foty rtg i okazalo sie, ze cos tam sie jeszce nie zroslo i trzeba wszystko zostawic na 4-5 tygodni; odetchnelam z ulga, ze nie wyciagna wszystkiego i noga sie nie zwichnie jeszcze dzis wieczorem; obejrzalam przy okazji zdjecia rtg i okazalo sie, ze ze tam jest cala masa zelastwa oprocz tego gwozdzia i ze on siedzi jak powinien tylko taka skretka od drucianej osemki (taka skrecona koncowka obu koncow) po porstu wyszla jakims cudem; i to teraz sprobuja zaigac, zeby nie przebijalo skory i juz; wiec jakby troche slonce wyjrzalo zza chmury dla nas;

Posted

To wielka ulga, ze mozna to lączenie poprawic, ze ta skretke trzeba podkrecic i bedzie szansa na postawienie tej nózki. Bardzo, bardzo sie cieszemy z tej wiadomosci :multi:

Posted

odebralismy frodka, jest kolowaty,ale nie tak bardzo jakpo operacji; spi sobie na poslanku; noga znowu ogolona, ale tylko czesciowo; nie zagladam mu tam, bo nie chce mu dokuczac; pan doktor napisal:

brak pelnego zrostu przeniesionej guzowatosci piszczelowej lewej; ulozono sterczaca skretke drutu plasko (w kierunku bocznym i ku dolowi); [...] nie pozwalac lizac okolicy operowanej; usuniecie szwow skornych za 10-12 dni; usuniecie implantow za 3-4 tygodnie;

koszt dzisiejszej wizyty to 90 zlotych; 50 za 'robocizne' pana doktora i pani doktor, oraz 40 za zdjecie rtg;

mysle, ze bedziemy teraz jezdzic na to pole znowu, zeby wszystko sie dobrze zagoilo; musze sie powaznie wziac za bazarki, bo moja sytuacja finansowa stanie sie wkrotce oplakana ze wzgledu na stuletni kredyt, jaki bedziemy zmuszeni zaciagnac, zeby w wieku lat 40. nie obudzic sie w mieszkaniu wielkosci znaczka pocztowego i bez zadnych perspektyw na cos wiekszego; juz sie boje :crazyeye:

Posted

kakadu napisał(a):
musze sie powaznie wziac za bazarki, bo moja sytuacja finansowa stanie sie wkrotce oplakana ze wzgledu na stuletni kredyt, jaki bedziemy zmuszeni zaciagnac, zeby w wieku lat 40. nie obudzic sie w mieszkaniu wielkosci znaczka pocztowego i bez zadnych perspektyw na cos wiekszego; juz sie boje :crazyeye:

:megagrin::megagrin::megagrin:

Marto, dobrze że brak gotówki nadrabiasz poczuciem humoru...

Posted

Kakadu, jestes znakomita :loveu: Powinnas pisac, tak jak Caty z miau masz wielki talent. Ja to umiem pare zdan sklecic, co prawda wiekszosc postow pisze z pracy :oops: wiec nie zawsze logicznie sie to wszystko uklada, bo jednym okiem musze kukac czy boss nie nadchodzi :evil_lol:


A jak Frodziolonek sie czuje? Jak minela nocka?

Posted

Ulka18 napisał(a):



A jak Frodziolonek sie czuje? Jak minela nocka?


noc minela dobrze, frodzio nie byl dzis z nami w parku, dalam mu troche wolnego, bo nie chce go przemeczac; szkoda, bo pogoda przepiekna, bylysmy z kolka prawie 3 godziny :oops:, wiec frodzik siedzial sam :roll:
ale dostal potem na przeprosiny pol michy gotowanego chudego kurczaczka i sie przperosil; teraz zalega na kanapce wsrod poduszek, jak jakas maharadza francuska, i nie wiem jak go namowie na wieczorne sikanie :hmmmm:; moze jakos sie da uprosic;

Posted

Biedny Frodzialek, na pewno chcialby isc na spacer, ale nózka ma przeciez ograniczone mozliwosci, no i dopiero byla ponownie ruszana, poprawiana skretka :roll: Dobrze, ze Pancia poprawila humor psiakowi poprzez miche kurczaka :p

Posted

Gdzieś mi mignęło na wątku, że psiak leczony jest na Książęcej. Nie wiem czy tak jest nadal (wybaczcie, nie dam rady przebrnąć przez wątek :oops:), ale opowiem Wam historię dot. tego miejsca.
W zeszłym roku pies koleżanki (brat chartowatego z mojego podpisu) zrobił sobie coś w łapę na spacerze. Podczas biegu uderzył w konar. Ponieważ bolało go to, koleżanka poszła z nim do najbliższej przychodni, czyli na Książęcą. Zrobiono psu prześwietlenie i okazało się, że ma skomplikowane złamanie tylnej łapy. Lekarz powiedział, że konieczna jest natychmiastowa operacja i wstawienie szyn i skręcenie łapy śrubami. Inaczej pies będzie kulał do końca życia i będzi odczuwał ból. Dla takiego psa, tym bardziej rocznego, pozostawienie tego to tragedia. Koszt operacji 1200zł. Do tego wizyty pooperacyjne i konieczna rehabilitacja. Koleżanka dostała 3 dni na podjęcie decyzji. Bo potem będzie za późno. Przyszła spłakana do pracy. Skąd weźmie tyle pieniędzy, bo przecież nie zostawi tak psiaka. Udało mi się ją namówić do pojechania do innej kliniki na konsultację.
Powiedziała to co usłyszała na Książęcej. Lekarz zdębiał. Obejrzał prześwietlenie łapy i zarządził kolejne, bo może on czegoś nie widzi. Okazało się, że pies nie miał żadnego złamania, a jedynie mały odprysk kości, który u niego nie stanowił problemu, gdyż pies jeszcze rósł. Lekarz zalecił usztywnienie łapy opatrunkiem i w miarę możliwości ograniczenie biegania. Koleżanka poprosiła o lekki gips, bo wiedziała, że opatrunek to pies sobie zdejmie. Po czerech tygodniach zdjęto gips. Pies biega jak szalony, śladu nie ma po urazie. Nie ma śrubek, nie ma szyn. Pies jest zdrowy i nic mu nie dolega.
Lekarz z tej drugiej kliniki stwierdził, że na Książęcej muszą być strasznie nie kompetentni lekarze, skoro odprysk kości chcieli leczyć śrubkami i szynami.
W naszym przekonaniu była to próba wyłudzenia pieniędzy za operację i rehabilitację. Wpadła zapłajana dziewczyna z psem i pojechali po jej emocjach. Byli pewni, że stanie na głowie by go wyleczyć. I dali jej trzy dni straszac tymi konsekwencjami. Gdyby nie poszła gdzie indziej, to albo faktycznie powrzucali by to świństwo w łapę, albo zrobili by fikcyjną operację. Innej mozliwości nie ma.

Dlatego bardzo Was proszę, jeśli psiak jest leczony na Książęcej to idźcie gdzie indziej. Ja tym lekarzom nie ufam za grosz.
Zastanawiałyśmy się nad oskarżeniem kliniki, ale koleżanka nie miała nic na piśmie, a więc brak dowodów :shake:

Posted

Dziewczyny, zadzwoniłam do koleżanki z zapytaniem jak nazywał się ten lekarz z Książęcej. Zgadnijcie. Janicki. Nie wiem czy to ten sam, ale ciekawi mnie czy możliwa jest zbieżność nazwisk :cool3:

Posted

Postaram się o dokładny adres tej drugiej lecznicy. To chyba gdzieś na bliskim Ursynowie.
Martuś, może tam pojechać z Frodziem? Ja się nie znam, ale wiem, że Książęcą do końca życia będę omijać z daleka i wszystkim mówić jakich podłości się dopuszczają.
Koleżanka mówiła, że nawet samo podejście lekarza było zupełnie inne. Ten drugi rozmawiał z Martim :crazyeye: Tłumaczył co bedzie robił, że nie bedzie bolało i żeby się nie denerwował. Przepraszał, że sprawia mu ból, gdy coś tam robił z łapką. Koleżanka powiedziała, że był bardzo ciepły i delikatny. Zupełnie jak dobry lekarz w stosunku do dziecka :evil_lol:

Podpytałam właśnie drugą koleżankę o ortopedę. Poleca doktora Onyszkiewicza. Da mi później namiar.

Posted

Margo, straszna ta historia z psem Twojej kolezanki :shake:
Normalnie nie do uwierzenia, ale widac takie czasy, ze mozna zlapac sie wszystkiego, byleby za darmo kase wydrzec.

Czy mialabys mozliwosc podjechac z Kakadu do tej drugiej lecznicy :modla:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...