Jump to content
Dogomania

Bo...Lu...To...Jo - Diabły Tasmańskie i Koty w Butach


Recommended Posts

Posted

GoniaP napisał(a):
Tośka na razie nienawidzi smyczy.


A ćwiczyłaś z nią chodzenie na smyczy w domku? :cool3:
Ja myślę, że pierwsze doświadczenia psa ze smyczą są kluczowe - przekładają się potem niesamowicie na ciągnięcie/nieciągnięcie i inne takie... ;)

  • Replies 737
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Helga_psiaki napisał(a):

Goniu wybierasz sie z nią na szkolenie?
A masz jakieś wątpliwości??? :razz: Przecież już Tośkę zapisałam na wystawę światową i obedience :razz::razz::razz:

Posted

Dobra, proszę o rady...
Tośka od dwóch dni wychodzi na 4 spacery dziennie, a w między czasie, zwłaszcza po piciu i jedzeniu idę z nią do ogrodu.
Od dwóch dni, dokładnie raz zrobiła siusiu na spacerze (godzinnym) za co została nagrodzona...
Niestety zwykle dzieje sie tak, że wychodzimy z nią, ona wącha, biega, napawa sie nowymi doznaniami, a po powrocie załatwia wszystkie swoje potrzeby na parkiecie :angryy: Oczywiście nic nie mówię, tylko pokornie sprzątam.
Czasami zdarzy jej się, za namową, zrobić to i owo w ogrodzie. Ale na spacerze za Chiny Ludowe nie :roll:
Co robię źle?

Posted

Hihi :evil_lol:
Musisz to przeczekać moim zdaniem ;-)
Przyczyny tego stanu rzeczy są 2:
1/ na razie spacery są tak absorbujące, ze nie ma czasu myśleć o prozie życcia ;-)
2/ nauczona jest Tośka, ze siku i kupa w domu są ok.
Wydaje mi się, ze teraz musisz ten trudny okres przeczekać - i dalej robić tak jak robisz: pokornie sprzątać i nagradzać jak jej się zapomni i zrobi coś na dworze.

U mnie nie było tego problemu - u mnie od początku szczeniaki (mimo niepełnych szczepień) zabierałam na szybkie sprawy toaletowe na trawnik po każdym spaniu, jedzeniu oraz gdy się zaczynało któres kręcić. Więc kupania w zasadzie nigdy nie było a siku w domu ustało po kilku razach.

Posted

Aira robi tak samo (chyba w ogóle szczeniaki tak robią), co pomaga:

- na początek spaceru brać tylko szczeniaka na dwór i na koniec spaceru też zostawiać tylko szczeniaka, drugi pies do domu - bo to za dużo atrakcji. Na początku spaceru za wysikanie się może być nagroda w postaci wypuszczenia drugiego psa :-)

- stoimy w miejscu, ew. spacerujemy, pozornie nie zwracamy uwagi na psa - jak naleje to dostanie uwagę od razu i to będzie super :-)

- najlepiej żeby to było miejsce znane pieskowi, bez wielu atrakcji,

- warto podpatrzyć czy są jakieś miejsca na podwórku, w ogrodzie gdzie mała się załatwia - pewnie inne są miejsca sikowe i kupowe ;) to się zmienia co jakiś czas, ale jednak są w miarę stałe. Dobrze też - ekhm... - zostawić jedną małą kupkę w takim miejscu jako podpowiedź ;) No i tam prowadzić szczeniaczka, dając mu taką podpowiedź zapachową...

No i jak zrobi, to zaczynają się dla psa wszelkie super atrakcje.
Tyle mi przyszło do głowy...

No i jeszcze zauważyłam, że NIC tak nie zwiększa częstotliwości sikania, jak miętolenie się i zabawa z drugim psem. Czyli podczas zabawy wychodzimy 2x częściej (każda mała przerwa w zabawie może być przerwą na siku ;-) )

Posted

[quote name='PaulinaT']Hihi :evil_lol:
Musisz to przeczekać moim zdaniem ;-)
Przyczyny tego stanu rzeczy są 2:
1/ na razie spacery są tak absorbujące, ze nie ma czasu myśleć o prozie życcia ;-)
2/ nauczona jest Tośka, ze siku i kupa w domu są ok.
Wydaje mi się, ze teraz musisz ten trudny okres przeczekać - i dalej robić tak jak robisz: pokornie sprzątać i nagradzać jak jej się zapomni i zrobi coś na dworze. No śmiej się, śmiej :diabloti::mad:
Wczoraj, jak wiecie, mieliśmy w Poznaniu piękny dzień. Wczorajszy więc dzień poświęciłam w większości na spacery. Z Tośką, z Bobolem, z Tośką i Bobolem, z Limką, znów z Tośką i Bobolem i tak w kółko :roll: (cholera, a kilogramy jak są tak są i nie chcą spadać!)[SIZE=2] No i wieczorem, psy, które powinny być wybiegane i po prostu paść, zaczęły szaleńczą zabawę. No i co było za moment? Siusiu raz, za chwilę siusiu dwa, a na koniec, jak już posprzątałam, jak wyprowadziłam do ogrodu, wieeeelka kupa. Znów posprzątałam, znów do ogrodu, a za chwilę wieeeelka kupa numer 2. Niecenzuralne słowa sobie powiedzcie same, a wściekłość i bezsilność też sobie możecie wyobrazić....

[quote name='Marta i Wika']Aira robi tak samo (chyba w ogóle szczeniaki tak robią), co pomaga:

- na początek spaceru brać tylko szczeniaka na dwór i na koniec spaceru też zostawiać tylko szczeniaka, drugi pies do domu - bo to za dużo atrakcji. Na początku spaceru za wysikanie się może być nagroda w postaci wypuszczenia drugiego psa :-) Nie da rady... Bobo się obraża śmiertelnie jak wyróżniam małego potwora :shake:

[quote name='Marta i Wika'] - stoimy w miejscu, ew. spacerujemy, pozornie nie zwracamy uwagi na psa - jak naleje to dostanie uwagę od razu i to będzie super :-)

- najlepiej żeby to było miejsce znane pieskowi, bez wielu atrakcji,

- warto podpatrzyć czy są jakieś miejsca na podwórku, w ogrodzie gdzie mała się załatwia - pewnie inne są miejsca sikowe i kupowe ;) to się zmienia co jakiś czas, ale jednak są w miarę stałe. Dobrze też - ekhm... - zostawić jedną małą kupkę w takim miejscu jako podpowiedź ;) No i tam prowadzić szczeniaczka, dając mu taką podpowiedź zapachową...

No i jak zrobi, to zaczynają się dla psa wszelkie super atrakcje.
Tyle mi przyszło do głowy...

No i jeszcze zauważyłam, że NIC tak nie zwiększa częstotliwości sikania, jak miętolenie się i zabawa z drugim psem. Czyli podczas zabawy wychodzimy 2x częściej (każda mała przerwa w zabawie może być przerwą na siku ;-) ) A do tych wskazówek się postaram zastosować.
I wiecie co?
Po tym wczorajszym apogeum, rano zeszłam i nie musiałam nic sprzątać :multi:
Jest czysto :multi: Jak na razie of course ;)
Tośka dziś wszystkie potrzeby załatwiła przy mnie w ogrodzie. Na spacerze oczywiście nic....

Posted

Na spacerze sie wącha, szaleje, naciera na Bobola, ogląda się za innymi psami, chce się biec do innych ludzi. Ale siusiu i kupki w lesie sie nie robi :shake: Te sprawy załatwia się w przydomowym ogrodzie, i tylko jak Pańcia stoi i zachęca :placz:

Posted

GoniaP napisał(a):
Na spacerze sie wącha, szaleje, naciera na Bobola, ogląda się za innymi psami, chce się biec do innych ludzi. Ale siusiu i kupki w lesie sie nie robi :shake: Te sprawy załatwia się w przydomowym ogrodzie, i tylko jak Pańcia stoi i zachęca :placz:


Nie chcę Cię martwić, ale Kajan, chociaż już doskonale wie, że ubikacja POWINNA być za działką, preferuje jednak sikanie na trawniczku przed werandą! A już szczytem perfidii jest wypadnięcie przed dom na hasło spacer i rozkraczenie się zanim zdążę zapiąć mu smycz i dobiec do bramy. Dlatego teraz najpierw się ubieramy (chociaż to groziło stratowaniem, bowiem w tym momencie "tajfun" wybuchał na maksa - na szczęście od kilku dni zaczynamy rozumieć, że jak pani mówi "siad" to NIE BĘDZIE zapięcia smyczy i wyjścia, dopóki pies nie usiądzie i nie da się "zasmyczyć" jak należy) i szybciutko pędzimy do bramy. To pomaga, choć nie całkowicie. Póki co jest mi wszystko jedno (niby), bo i tak w przyszłym roku na wiosnę będziemy przestawiać bramę, robić drogę podjazdową (kostka) itp., więc ogród i tak będzie zrujnowany, ale wolałabym, żeby wtedy już wiedział, że załatwiamy się tylko w lasku, bo jak już sobie urządzimy ogród do końca, chciałabym mieć trawę i kwiaty tu gdzie trzeba, a nie kępki wypalonych żółtych badyli. Ale cóż... przy małych dzieciach masz w domu bałagan. Przy zwierzakach - wiadomo: góry (kup) i wądoły (psie wykopy).

Posted

GoniaP napisał(a):
Nie da rady... Bobo się obraża śmiertelnie jak wyróżniam małego potwora :shake:


To wyróżniaj jego. Zrób tak żeby to on poczuł się wyróżniony ;) Np. niech dostanie coś przepysznego kiedy zajmujesz się małą.

Moim zdaniem dobrze by było, gdyby mała miała co najmniej jeden spacer dziennie sama - chociażby po to żeby nauczyła się sama radzić sobie w różnych sytuacjach (np. kiedy zobaczy coś strasznego), żeby nauczyła się kontaktu z Tobą kiedy jego nie ma... no i żeby coś z nią ćwiczyć ewentualnie ;) Tak ja bym robiła.

Posted

Marta i Wika napisał(a):
Moim zdaniem dobrze by było, gdyby mała miała co najmniej jeden spacer dziennie sama - chociażby po to żeby nauczyła się sama radzić sobie w różnych sytuacjach (np. kiedy zobaczy coś strasznego), żeby nauczyła się kontaktu z Tobą kiedy jego nie ma... no i żeby coś z nią ćwiczyć ewentualnie ;) Tak ja bym robiła.

Tak to ważne, jeśli tylko wyrobisz się czasowo.

Posted

Nie no, ogon to ma boski po prostu... ale nie martw się, u szczeniaków ogon często wydaje się dziwny ;) Aira to w ogóle ma teraz ogon większy od wszystkich innych części ciała, taki potężny... ale myślę że jej się wyrówna ;)

Posted

Tośka zaczyna pokazywać coraz większe rogi :roll: Np. szarżuje na Bobola i szczeka. Jak już go dopadnie, to naprawdę mocno gryzie (strupki na całym ciele) A ta trąba sobie na to pozwala :roll: Moja dziewczynka się rozbestwiła i jest świadoma swoich wdzięków, które Bobo namiętnie wylizuje....

Posted

[quote name='GoniaP']Tośka zaczyna pokazywać coraz większe rogi :roll: Np. szarżuje na Bobola i szczeka. Jak już go dopadnie, to naprawdę mocno gryzie (strupki na całym ciele) A ta trąba sobie na to pozwala :roll: Moja dziewczynka się rozbestwiła i jest świadoma swoich wdzięków, które Bobo namiętnie wylizuje....

Jeśli strupki, to może już lekka przesada :-) Chociaż Czaruś też miał zapalenie ucha pogryzionego przez tę małą demonicę Airę. Jak z ząbkami? Jak zmieni, to już może nie będzie gryźć tak "krwawo". Jeśli naprawdę zachowuje się paskudnie, możesz ją odizolować na chwilę. A Bobo grzeczny? Bo u nas to czasem też Czarek przesadza.

P.S. Zaczęłam na nią krzyczeć jak zrobi siusiu w domu. Czy to dobrze?


Moim zdaniem nie pomoże, a może zaszkodzić. A często się zdarza?

Posted

Marta i Wika napisał(a):
Jeśli strupki, to może już lekka przesada :-) Chociaż Czaruś też miał zapalenie ucha pogryzionego przez tę małą demonicę Airę. Jak z ząbkami? Jak zmieni, to już może nie będzie gryźć tak "krwawo". Jeśli naprawdę zachowuje się paskudnie, możesz ją odizolować na chwilę. A Bobo grzeczny? Bo u nas to czasem też Czarek przesadza.

Toska już zaczęła zmieniać ząbki. Obecnie jest szczerbolem, a wymieniła jedynki.
Marta i Wika napisał(a):
Moim zdaniem nie pomoże, a może zaszkodzić. A często się zdarza?
Idziemy na spacer, Bobo się załatwia, Tośka czasem siurnie, czasem nie, wracamy, a ona się załatwia na parkiecie :shake: No to krzyknę i wyprowadzam ją do ogrodu... Tam kończy. W zasadzie, to ona nadal nie załatwia swoich potrzeb na spacerach. Teraz głównie w ogrodzie, ale prawie codziennie zdarza jej się w domu...

Posted

[quote name='GoniaP']Toska już zaczęła zmieniać ząbki. Obecnie jest szczerbolem, a wymieniła jedynki.

Aira już pogubiła wszystkie mleczaki :-)

Idziemy na spacer, Bobo się załatwia, Tośka czasem siurnie, czasem nie, wracamy, a ona się załatwia na parkiecie :shake: No to krzyknę i wyprowadzam ją do ogrodu... Tam kończy. W zasadzie, to ona nadal nie załatwia swoich potrzeb na spacerach. Teraz głównie w ogrodzie, ale prawie codziennie zdarza jej się w domu...


To nie krzycz, tylko po prostu przerwij. Tzn. to może być jakiś okrzyk, typu "hej" albo "ojej" albo klaśnięcie, myślę że to jest OK. I chwalisz jak skończy na dworze.
Tylko nie ma sensu opieprzanie jej jak już zrobi.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...