Jump to content
Dogomania
REVOLUTION

Ćwiczenia a swoboda na spacerze

Recommended Posts

Może ktoś coś podpowie:)

Staram się spacerować według opisu, który znalazłam w książce Pani Mrzewińskiej, czyli zabawa-praca-swoboda-zabawa-praca-swoboda itd.(po krótce), stopniowo wydłużam czas pracy, jednak z przewagą zabawy i zwiększam częstotliwość przywołań. Kończę pracę zanim pies się znudzi - według zasady krócej a częściej, myślę ze długość ćwiczeń jest dobra. Jak dużo tej swobody pomiędzy, raczej czekam aż pies sam będzie oczekiwał zajęcia ode mnie czy staram się wszelkimi sposobami zainteresować? Zastanawiam się czy nie powinnam skrócić spaceru do czasu kiedy pies jeszcze chce pracować? Zależy mi by pies podczas spaceru jak najwięcej pracował, bawił się ze mną a jednocześnie czerpał z tego radość :) Dziękuje, pozdrawiam

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja jestem zdania, że pies musi mieć to rozgraniczone: spacer jako spacer - rozrywka, przyjemność, poniuchać, poskakać, potargać się szarpakiem, i spacer - prace. Na tym drugim ćwiczysz i koncentrujesz psiaka wyłącznie na sobie.

 

Jeśli się mylę, to tu pewnie ktoś krzyknie, że się mylę :D

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym chciała żeby pies podczas spaceru jak najwięcej czasu spędzał ze mną, a mam psa nakierowanego na środowisko, uwielbia pobiegać, poskakać, powąchać. Staram się jak najwięcej w ty uczestniczyć, czyli uciekam psu, chowam się, skaczemy przez przeszkody, nawet zaczynam tropienie, w to wszystko wplatam ćwiczenia. Widzę zmianę w psie, pracuje chętniej, ale nie jest to pies który tylko czeka na propozycje właściciela. Nie musi być we mnie wpatrzona, ale podpowiedzcie, czy w takim przypadku lepiej dać więcej swobody i czekać na inicjatywę psa czy dalej bardzo starać się zachęcać? Zależy mi by nie stracić tej radości ze wspólnej pracy. Może ktoś ma takiego psa lub pracował z takim i podpowie? :smile:

Np. sytuacja z ostatniego spaceru - wychodzimy, oczywiście siad przed i za uliczką, od razu zainteresowuję psiaka zabawą, chwila zabawy, prosta komenda, zwalniam, dochodzimy do łąki, spuszczam, dużo zabawy i chwila ćwiczeń, idziemy dalej, próbuję psa zainteresować, ale widzę że już skupia się na wąchaniu - co wtedy próbować dalej/poczekać/zakończyć spacer - mój dylemat:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Jowita10503, u mnie spacery wyglądają podobnie. Przez większość czasu pies poznaje otoczenie, wącha itd., ale lubię podczas spaceru sprawdzić w terenie sztuczki, które ćwiczyliśmy w domu, potrenować przywołanie...

Rozumiem, co np. Passja ma na myśli - przy psie sportowym, albo takim, który się mocno nakręca na pracę, takie rozgraniczanie spacer-przyjemność i spacer-trening ma duży sens.

Pytanie do znających się lepiej - czy w przypadku psa niesportowego takie łączenie spaceru z treningiem jest dużym błędem?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Właśnie, też zależy mi na dyskusji, piszcie:)

Dla mnie spacer - przyjemność, to też ma być przyjemność płynąca ode mnie, jedynie mniej komend, a więcej zabawy. Czy źle myślę?

Spacer jest dla mnie najważniejszym czasem spędzanym z psem, dlatego tak zależy mi, by nie popełniać błędów. Jak po krótce to powinno wyglądać, nie dla psa stworzonego do pracy ale nakierowanego na środowisko, z którym właściciel chce pracować?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja bym chciała żeby pies podczas spaceru jak najwięcej czasu spędzał ze mną, a mam psa nakierowanego na środowisko, uwielbia pobiegać, poskakać, powąchać. Staram się jak najwięcej w ty uczestniczyć, czyli uciekam psu, chowam się, skaczemy przez przeszkody, nawet zaczynam tropienie, w to wszystko wplatam ćwiczenia. Widzę zmianę w psie, pracuje chętniej, ale nie jest to pies który tylko czeka na propozycje właściciela. Nie musi być we mnie wpatrzona, ale podpowiedzcie, czy w takim przypadku lepiej dać więcej swobody i czekać na inicjatywę psa czy dalej bardzo starać się zachęcać? Zależy mi by nie stracić tej radości ze wspólnej pracy. Może ktoś ma takiego psa lub pracował z takim i podpowie? :smile:

Np. sytuacja z ostatniego spaceru - wychodzimy, oczywiście siad przed i za uliczką, od razu zainteresowuję psiaka zabawą, chwila zabawy, prosta komenda, zwalniam, dochodzimy do łąki, spuszczam, dużo zabawy i chwila ćwiczeń, idziemy dalej, próbuję psa zainteresować, ale widzę że już skupia się na wąchaniu - co wtedy próbować dalej/poczekać/zakończyć spacer - mój dylemat:)

Sama sobie poniekąd odpowiedziałaś dlaczego twój pies nie do końca jest skupiony na pracy. Dla niego jest to już za dużo (bo on nie chce a chce sobie odpocząć) i sam sobie decyduje że teraz nie trenujecie. Jeżeli chcesz mieszać to zrób tak aby tych ćwiczeń było najpierw mało (przykładowo tylko ta sesja na polanie i nawet taka króciutka max 5-10 min) i daj coś super smacznego albo super zabawkę.

 

Ja zazwyczaj mam oddzielne spacery na luz i na trening ale raczej z powodu miejsca (trening na boisku a spacer w lesie) niż bo inaczej się nie odklei od mnie. Na rozróżnianie praca i nie-praca mam komendy końca i początku sesji.

Ogólnie wychodzę z założenia że ponieważ mój pies musi się zachowywać w większości sytuacji w bardzo określony sposób który dla psa jest bardzo wysiłkowy intelektualnie ( bo musi być grzeczna treningach, w domu, w mieście i komunikacji) to należy jej się czas zupełnie "dla siebie". Taki restart gdzie może zająć się wąchaniem, szaleństwami i ogólnie ralaksem. Na takich luźnych spacerach wołam ją może 3 razy na 3h, pies ma wypocząć psychicznie a na pewno nie będzie tego robić jak mu co chwilę będę zawracać głowę.

Wydaje mi się że ponieważ ma czas żeby się zrelaksować to też dużo entuzjastyczniej podchodzi do sesji bo wie że krzaki i zapaszki będą później i nigdzie nie uciekną a nie mają takich fajnych rzeczy jakie są na treningach :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dance_macabre, dzięki. Jeśli w takim razie decyduje się na taki spacer przeplatany ćwiczeniami zamiast takiego ze swobodą przez cały czas, to rozumiem że musi być on krótszy? Jak to organizujecie czas np. przed ćwiczeniami dajecie psiakowi możliwość wybiegania czy wolicie ćwiczyć z wypoczętym? Po ćwiczeniach raczej powrót i odpoczynek czy trochę swobody i relaks?;)

Share this post


Link to post
Share on other sites

To tak naprawdę zależy od psa. Jeden pies ma problem z nadmiarem energii i będzie się lepiej skupiał troszkę wybiegany a drugi lepiej będzie pracował kiedy jest naładowany energią.

 

U nas spacer z "szkoleniem" nie bywa krótszy. Ja najczęściej robię na takich spacerach dosłownie 3 powtórzenia jednej rzeczy i następnie ma parę godzin dla siebie.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja zawsze starałam się, żeby ponad połowa spaceru to był czas jakkolwiek spędzony ze mną, na zabawie, wspólnym bieganiu, chowaniu się i pojedynczych ćwiczeniach, pewnie za mało tej swobody psiak ma. Tak starałam się, chcą być dla psa na pierwszym miejscu, gdzieś nawet na forum tak przeczytałam:)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Ja zawsze starałam się, żeby ponad połowa spaceru to był czas jakkolwiek spędzony ze mną, na zabawie, wspólnym bieganiu, chowaniu się i pojedynczych ćwiczeniach, pewnie za mało tej swobody psiak ma. Tak starałam się, chcą być dla psa na pierwszym miejscu, gdzieś nawet na forum tak przeczytałam:)

Wiesz, psy mają troszkę jak ludzie. Nawet najlepsze i najukochańsze rzeczy im się nudzą jak robią tylko to. Da się znienawidzić nawet czekoladę jak się ją je na każdy posiłek i nic poza tym :P

 

Masz psa który sama mówisz że kocha swobodne bieganie i węszenie. Myślisz że będziesz dla niego atrakcyjna jak cały czas mu będziesz zawracać głowę ćwiczeniami które sama mówisz że nie są dla niego tak atrakcyjne kiedy on przed sobą ma wymarzoną przestrzeń? Twój pies cię szanuje i rezygnuje z tych przyjemności i stara się ciebie zadowolić skupiając się i pracując, bądź fair i uszanuj też jego potrzebę eksploracji. Myślę że przewodnik dużo więcej zyskuje w oczach psa kiedy pozwala mu na jego atrakcje a nie tylko chce się bawić na jego zasadach.

 

Może ktoś ma inną opinię ale ja mając psa który coś tam robi nie wyobrażam sobie jej funkcjonowania bez spacerów gdzie ona może wąchać biegać i relaksować się. Według mnie działa to na korzyść treningów niż na minus :)

Share this post


Link to post
Share on other sites

Czyli można trenować i swobodnie spacerować na 1 wyjściu, tylko np. najpierw krótki trening, potem swobodna eksploracja, żeby mu nie zawracać tyłka? Takie zwolnienie psa można chyba potraktować jako nagrodę?

Share this post


Link to post
Share on other sites
Hm. Dla psa praca może być nagrodą. Oczywiście nie uzyskuje się tego od razu - oczywiście pies powinien mieć możliwość swobodnego badania terenu, ale..
Ale nawet szaleńcze tłamszenie się z najulubieńszym, znanym od szczeniaka kumplem nie jest tyle warte dla psa-pracoholika, co praca węchowa na zapachu wskazanym przez przewodnika. Kwestia tylko, czy chce się mieć psa-pracoholika.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Sowa, właśnie o to mi chodzi, chciałabym żeby dla mojego psa praca była nagrodą a nie przymusem na zasadzie muszę to odbębnić i zaraz będę sobie wąchać i to będzie fajne.....

Miałam okazję porównać swojego psa i psa koleżanki - owczarka belgijskiego groenendaela, ten pies chciał sam z siebie pracować, choć jego Pani mało z nim ćwiczy i potrafi mniej niż mój pies. Jak wziął koszyk, to nosił chętnie długi czas, aportować potrafi, choć nie był uczony. Moja psina tak nie ma, nosi i czeka na zwolnienie, tak samo było z szukaniem zabawki, wolała wyszukiwać jedzonko, teraz już szuka zabawki, ale góra 2 powtórzenia, bo potem się jej nudzi. To nie jest tak, że ja się za mało staram, czasem myślę że właśnie za dużo kombinuje.

Z tego powodu zawsze mam dylemat, czy może powinien być ten spacer krótszy by w oczach psa był głównie spędzony ze mną, a może pozwolić na tą swobodę hmmmmm...co myślicie więc jaka proporcja pracy do swobody tak mniej więcej dla takiego psa?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Hm. Dla psa praca może być nagrodą. Oczywiście nie uzyskuje się tego od razu - oczywiście pies powinien mieć możliwość swobodnego badania terenu, ale..
Ale nawet szaleńcze tłamszenie się z najulubieńszym, znanym od szczeniaka kumplem nie jest tyle warte dla psa-pracoholika, co praca węchowa na zapachu wskazanym przez przewodnika. Kwestia tylko, czy chce się mieć psa-pracoholika.

Praca węchowa jest dla bardzo atrakcyjna sama w sobie ponieważ węszenie jest czynnością samo-nagradzającą(a jak na końcu jest smak to już w ogóle :) )  tylko że przy pracy węchowej pies nie musi być bardzo nastawiony na człowieka a nawet potrafi przeszkadzać.

 

Psy które naturalnie nie są jakoś specjalnie ukierunkowane na pracę z człowiekiem trzeba rozkręcić i wyjaśnić że praca jest fajna. Tylko na pewno nie robi się tego ilością. Robi się to jakością i komfortem pracy. Jeżeli zrobisz krótką fajną sesję to pies będzie miał niedosyt i tym samym będzie chciał znów coś z tobą porobić, będziesz dla psa nr 1. Jeżeli przeginasz i pies ciągle ma współpracować z tobą to jesteś już mniej ciekawa bo ma cię na okrągło, a czas dla siebie tylko od święta. Jeżeli czegoś mamy niedosyt (np.pracy) to cenimy sobie to bardziej i jesteśmy zmotywowani żeby to dostać niż jeżeli jest to coś co możemy dostać zawsze.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Dance_macabre, Sowie raczej chodzi o bardziej zaawansowane węszenie, w tym wyszukiwanie przedmiotów należących do właściciela, co niejako chyba wpływa na umacnianie więzi. Nadal szukam odpowiedzi na pytanie jak to powinno być z proporcją swobody do pracy, czyli np. pies jest w stanie pracować ze mną 3 razy po 10 minut ile wtedy swobody, czyli jak długi powinien być spacer?

Share this post


Link to post
Share on other sites

Spacer powinien być tak długi jak tego potrzebujecie, dopasowany indywidualnie. Nie ma przepisu na idealny spacero - trening.

 

Zgadzam się z tym co pisze dance_macabre o restartowych spacerach, ale pod jednym warunkiem - że pies jest odwoływalny.

 

Jeżeli masz psa środowiskowego to wykorzystaj to do nagradzania go. Jeżeli zawącha się w jakiś krzaczek, zrób z niego rozproszenie i nagrodę równocześnie. U mnie najważniejszą komendą na zwykłym spacerze jest "Zayra, chodź" co oznacza, że pies ma zaprzestać natychmiast tego co robi i przyjść do mnie. Nagrody mam mieszane, ale najlepszą jest zawsze powąchanie owego krzaczka. Jak mam lenia to po prostu sobie spaceruję i gdy widzę, że jest czymś szczególnie zainteresowana to wtedy ją przywołuję, chwalę i pozwalam wąchać dalej. W tej chwili nie stosuję tej komendy, gdy jestem na 10000% pewna, że pies się odwoła, staram się wybierać te trudniejsze sytuacje. Ale na początku tak właśnie robiłam, teraz po prostu podnoszę poziom trudności.

 

Wszystko zależy od tego jakiego masz psa, jak się zachowuje w rozproszeniach i tego co chcesz osiągnąć

Share this post


Link to post
Share on other sites
Rozumiem, czyli pozwalać psiakowi na tą swobodę, ćwiczyć kończąc, gdy psiak jeszcze będzie chciał więcej, a potem wolne i wspólne harce. Dzięki Wam za pomoc i opinie, moją wadą jest właśnie to, że lubie mieć okreslone wprost, dopiero uczę się dostosowywania i naginania reguł do sytuacji:-)

Share this post


Link to post
Share on other sites

aaa...wyzel to nie jest pies "nakierowany na srodowisko" tylko pies wspolpracujacy z czlowiekiem w srodowisku.

 

i serio, ja nie widze zadnego powodu, zeby psa, ktory wacha sobie krzak, odwolywac i nastepnie mowic mu "super, mozesz wachac krzak".

bez przesady: moje psy maja prawo wachac krzaczek, bo to nie oznacza, ze sa "nakierowane na srodowisko", tylko ze musza obczaic, kto tam np. byl przed nimi, moze ich wrog i trzeba tam trzy razy nasikac. i sa psami i maja prawo tam nasikac i ja nie mam zamiaru im w tym przeszkadzac a juz na pewno nie zamierzam robic z siebie wrzoda na tylku moich wlasnych psow. 

Share this post


Link to post
Share on other sites
Pies musi miec swoj czas na eksploracje srodowiska, odwolywanie go za kazdym razem kiedy chce sobie niuchnac to tragedia. Jak moja suka byla mloda a ja gowniarz tez tak robilam, w rezultacie sie nie rozumialysmy a psu spacery ze mna nie pasily.
Teraz obie sie rozumiemy i jest czas na swobodne polatanie gdzie ja robie sobie za straznika, zeby ona niczego nie zbroila, i czas tylko pancia-pies.
Ja odnalazlam taki zloty srodek.

Share this post


Link to post
Share on other sites
Jowita, mniej schematu a wiecej zycia;) jak pies Ci nie zwiewa to mozesz mu dawac wiecej luzu, niech sam lata i wacha jak to lubi. A skoro wiesz, ze 2 aporty to dla niego max to po tym drugim od razu gopuszczaj, zanim sampokaze, ze ma dosc. I tez nie czekaj, az pies sam zaproponuje zajecie, skoro to nie taki typ. Ja moge poczekac i sie doczekam, Ty mozesz nie doczekac;)

Share this post


Link to post
Share on other sites
Ale to mozesz komendy wplesc w wyglupy. To nic trudnego, ot chociazby ganianie razem, usadzasz psa, odbiegasz kawalek, przywolujesz ja, chwalisz i znowu ganiacie (chyba, ze jeszcze nie masz na tyle opanowanego siad, zeby Ci nie zerwala jak odbiegniesz. Wtedy po prostu dostosowujesz to do jej umiejetnosci i tyle). Nie musisz tego wszystkiego az tak silnie rozgraniczac, grunt zebyscie obie mialy z tego zabawe.

Share this post


Link to post
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


Announcements

×
×
  • Create New...