dreag Posted September 13, 2015 Author Posted September 13, 2015 No ja myślę :) - tylko do takich oddajemy ;) Quote
Dżesulina Posted September 13, 2015 Posted September 13, 2015 Przede wszystkim zmartwiło mnie to, ze Jessi mnie nie słucha. Absolutnie nie potrafiłam "postawić jej do pionu". Tomek stwierdził, ze mój ton, gdy ją próbowałam strofować brzmiał jak "Krzysiu, nie bij Jasia, bo się spocisz". Nie umiem niestety ostro krzyczeć. Tomek sobie z Jessi poradzi. Gorzej ze mną. Ona chyba pokochała mnie nie jak właściciela, ale jak swoją własność. Dziś rano była kupa na dworze, a siusiu przed wejściem do windy - zawsze jakiś postęp ;) No i niestety rano Jessi przyatakowała Miłą. Fakt, że mała sama to sprowokowała warkotem, bo jest nietowarzyska - ale ona wazy 10 kilo. Na własne oczy widziałam w domu tymczasowym, ze Jessi lubi małe psy. Niestety tutaj potarmosiła chwilę Miłą mimo mojej natychmiastowej próby rozdzielenia. Krwi nie było, nic się nie stało - oprócz strachu. I kolejnego dowodu, że Jessi mnie słucha tylko wtedy, gdy uzna za słuszne. Przychodzą do mnie różni ludzie, boję się, ze nie będę umiała powstrzymać Jessi, gdy przyjdzie jej do głowy coś zrobić. Ja przedtem miałam owczarka, który owszem - obszczekał, leciutko nastraszył ale nic poza tym. Swoją frustrację wyładowywał co najwyżej na pudełku z chusteczkami. Ale on trafił do mnie w wieku dojrzałym i to nie ja go układałam. Quote
Moli@ Posted September 13, 2015 Posted September 13, 2015 Przede wszystkim zmartwiło mnie to, ze Jessi mnie nie słucha. Absolutnie nie potrafiłam "postawić jej do pionu". Tomek stwierdził, ze mój ton, gdy ją próbowałam strofować brzmiał jak "Krzysiu, nie bij Jasia, bo się spocisz". Nie umiem niestety ostro krzyczeć. Tomek sobie z Jessi poradzi. Gorzej ze mną. Ona chyba pokochała mnie nie jak właściciela, ale jak swoją własność. Dziś rano była kupa na dworze, a siusiu przed wejściem do windy - zawsze jakiś postęp ;) No i niestety rano Jessi przyatakowała Miłą. Fakt, że mała sama to sprowokowała warkotem, bo jest nietowarzyska - ale ona wazy 10 kilo. Na własne oczy widziałam w domu tymczasowym, ze Jessi lubi małe psy. Niestety tutaj potarmosiła chwilę Miłą mimo mojej natychmiastowej próby rozdzielenia. Krwi nie było, nic się nie stało - oprócz strachu. I kolejnego dowodu, że Jessi mnie słucha tylko wtedy, gdy uzna za słuszne. Przychodzą do mnie różni ludzie, boję się, ze nie będę umiała powstrzymać Jessi, gdy przyjdzie jej do głowy coś zrobić. Ja przedtem miałam owczarka, który owszem - obszczekał, leciutko nastraszył ale nic poza tym. Swoją frustrację wyładowywał co najwyżej na pudełku z chusteczkami. Ale on trafił do mnie w wieku dojrzałym i to nie ja go układałam. Jezu co się dzieje...bunt... Jessi musi poznać/przekonać się do Pana...zareagowała odruchem, ma bardzo złe wspomnienia z domu z którego została odebrana. Książka poleciała... Pukanie, dzwonek do drzwi...proszę wskazać Jessi jej posłanie odesłać ją tam, jeżeli trzeba zaprowadzić i komenda ( spokojnym ale zdecydowanym głosem leżeć...zostań i gest ręką - otwarta dłoń jak do "przybij piątkę" i powtarzamy zostań), Odchodząc sprawdzamy kontem oka gdy wstanie powtarzamy zostań, leżeć i wykonujemy gest. Otwieramy drzwi i cały czas sprawdzamy co robi sunia...powtarzamy do znudzenia. Jest efekt jest nagroda. Chwalimy... grzeczna, mądra, kochana Jessi - zna to bardzo dobrze. Proszę uczyć ją...zna/wykonywała - Jessi do siebie czyli na posłanie...leżeć i zostań. Przetrzymać ją...przedłużając czas a potem przywołać i nagroda. Przydatne nawet przy głupim sprzątaniu....Jessi będzie wiedziała kto tu rządzi... Quote
Dżesulina Posted September 13, 2015 Posted September 13, 2015 Próbowałam wydawać te polecenia nawet będąc sama w domu, ale Jessi jakby w ogóle mnie nie rozumiała, wykładała się na plecy jak rozbawiony szczeniak i w żaden sposób nie chciała zostać na posłaniu. Po 10 minutach odpuściłam i poszłam wynieść śmieci a Jessi w tym czasie centralnie zlała się na łózko (było tego sporo, bo po południu na dworze nadal nic). Poza tym jest w stosunku do mnie słodka, miziasta i przytulak. Do Miłej też już merdała ogonem, choć ta się jej obecnie lekko boi. Na spacerach grzeczna. Tylko w domu... wygląda na to, ze rządzi. Quote
Moli@ Posted September 13, 2015 Posted September 13, 2015 Próbowałam wydawać te polecenia nawet będąc sama w domu, ale Jessi jakby w ogóle mnie nie rozumiała, wykładała się na plecy jak rozbawiony szczeniak i w żaden sposób nie chciała zostać na posłaniu. Po 10 minutach odpuściłam i poszłam wynieść śmieci a Jessi w tym czasie centralnie zlała się na łózko (było tego sporo, bo po południu na dworze nadal nic). Poza tym jest w stosunku do mnie słodka, miziasta i przytulak. Do Miłej też już merdała ogonem, choć ta się jej obecnie lekko boi. Na spacerach grzeczna. Tylko w domu... wygląda na to, ze rządzi. Bunt na całość...u nas przez pierwsze dni załatwiała się tylko na wersalkę w kojcu...pisałam o tym na wątku, potem jak ręką uciął przestała... Nie dobrze... z siusianiem z rządzeniem... Muszę pomyśleć...na pewno potrzeba czasu... Quote
Moli@ Posted September 13, 2015 Posted September 13, 2015 Zapomniałam powiedzieć... proszę jej dać/kupić zabawkę np., drewnianą kość do gryzienia... Pani sunia już nie warczy na Jessi, boi się ale nie warczy...teraz Jessi merda do niej ogonem...będzie tak długo chodzić za małą aż dopnie swego i panienki będą się razem bawić... ;) Quote
Dżesulina Posted September 13, 2015 Posted September 13, 2015 Zapomniałam powiedzieć... proszę jej dać/kupić zabawkę np., drewnianą kość do gryzienia... Pani sunia już nie warczy na Jessi, boi się ale nie warczy...teraz Jessi merda do niej ogonem...będzie tak długo chodzić za małą aż dopnie swego i panienki będą się razem bawić... ;) Dostała gumową piszczącą kaczkę i szarpak, ale jakoś nie spodobały się. Ale próbowała podgryzać szufladę, to może faktycznie drewniana kość się sprawdzi. Quote
dreag Posted September 13, 2015 Author Posted September 13, 2015 Mam nadzieje, że jakoś się dogracie... Moli@ wie co mówi, wszak układała ją, to pies z kojca i łańcucha, a jednak odnalazła się cudnie u dziewczyn, mam nadzieję, że i Pani sobie poradzi, tylko potrzeba konsekwencji, to fakt. Bez tego psy wyczuwają, że mogą sobie pozwolić na więcej ;) . To, że psy się "ustawiają" to normalne, u mnie też za każdym razem każdy musiał pokazać innemu gdzie jego miejsce, są 4 w niedużym mieszkaniu i jest git, nie ingerowałam zbytnio, o ile nie było dużej szczepy... Jak była, to robiłam wrzask i rozstawiałam po kątach dla przykładu :). Mam spokój, dogadują się. Quote
mar.gajko Posted September 13, 2015 Posted September 13, 2015 Z własnych ostatnich doświadczeń z "nowym". Polecenia wydajemy do skutku. Nie odpuszczamy, nie "rezygnujemy". Nawet jak to trwa pół godziny. Trudno. MUSI wykonać. Spokojnym ale stanowczym głosem. Dobitnie. Ze wskazaniem ręką. Mój Franek potrafił mnie ignorować ponad pół godziny, wredna istota :) Patrzył w drugą strone i nawet nie drgnął. Teraz wystarczy raz :) 1 Quote
Moli@ Posted September 14, 2015 Posted September 14, 2015 Koniec cieczki u Julci...zero zainteresowania ze strony Arona, pod bramą brak adoratorów, nie plami... można pomyśleć o zabiegu sterylizacji (chyba około 3 tygodni trzeba odczekać?) Quote
Dżesulina Posted September 14, 2015 Posted September 14, 2015 Sagi o Jessi ciąg dalszy. Nadal problem z Tomkiem. Wczoraj przyszedł, znów go obszczekała, krzyknął na nią, to się zsikała. Potem poszedł z nią na spacer sam i była grzeczna, przy powrocie przed blokiem wywaliła mu się brzuchem do góry. Dziś w domu robił różne rzeczy w przedpokoju, a ja się celowo zamknęłam z Miłą w sypialni. Było ok, Dawała mu się miziać, gadał do niej, nie skakała na drzwi, nie "dobijała się" do mnie. Problem zaczął się, gdy ich oboje wpuściłam do sypialni. Ja na łóżko, Jessi na łóżko, Tomek też chciał - i w tym momencie rzuciła mu się z kłami do gardła. Nic się nie stało, bo ją złapał i przydusił. Przy tej akcji znów zesikała się na łóżko - a ma tego sporo, bo niestety na dworze nadal tylko kupa. Poddaliśmy się i wyprosiliśmy ją z sypialni. Było ok, krążyła po przedpokoju ale się nie dobijała. Ja wiem, że komendy, ze szkolenie, że cierpliwość i powtarzanie do oporu - ale trochę nas to wszystko przerasta, kiedy się "dzieje". Bo już mieliśmy wrażenie, że sprawa się ułożyła, że się choć częściowo pogodziła z Tomka istnieniem. Robi to wrażenie, jakby on sam w sobie jej nie przeszkadzał, ale przeszkadza jej mój kontakt z nim. Poza tym na spacerze ze mną jest super grzeczna, zagląda w oczy, żadne psy ani koty jej nie interesują. Miła nadal się jej boi, ale jakby mniej. Z załatwianiem się jak pisałam - kupa na dworze, wszystkie jak dotąd siki w domu - acz wszystkie nie "tak sobie", ale w sytuacji złości/strachu. Quote
Nette Posted September 14, 2015 Posted September 14, 2015 Zaproście do domu doświadczonego szkoleniowca, który pomoże Wam zobaczyć sytuację we właściwym świetle. Quote
dreag Posted September 14, 2015 Author Posted September 14, 2015 Koniec cieczki u Julci...zero zainteresowania ze strony Arona, pod bramą brak adoratorów, nie plami... można pomyśleć o zabiegu sterylizacji (chyba około 3 tygodni trzeba odczekać?) Minimum miesiąc. Będę pukać do "akcji sterylizacja" płacę tam składki ;). Co do Jessi: Boję się, że złe wrażenia z p. Tomkiem mogą się nasilać, chyba nie tędy droga... Będzie się go bała, a jednocześnie broniła Pani, to może być zła mieszanka, trzeba dużo rozwagi, bo można sprawić, że będzie jeszcze gorzej :( . Pamiętacie jamniczkę Jori ze schroniska - w grudniu już będzie 2 lata, gdy została panią z Gdyni :) Wieści z domku, już teraz willi :) "Dzień dobry,za dużo się nie zmieniło. Niusia miewa ataki biegunek. Trzeba wtedy iść na zastrzyki. Musi być na diecie (kurczak+ryż). Wakacje spędziłyśmy już w nowym domu co dla wszystkich jest bardzo wygodne. Powiększyło się też nasze stado. Mam jeszcze dwa pieski. Yorka, którego dostałam w prezencie oraz jamnika szorstkowłosego, który jest psem mojej koleżanki. Z uwagi na poważną chorobę chwilowo nie może go mieć w domu. Niusia dobrze znosi ich towarzystwo. Niestety Niusia ogłuchła. Ponoć ze starości. To trochę utrudnia kontakt, ale widać że Niusia była u ludzi i że jest dobrze zsocjalizowana. Zrobiła się z niej straszna terrorystka. Po południu co 2 godziny głośno domaga się jedzenia. Trochę to uciążliwe, ale chyba to moja wina bo ją rozpuściłam. Pomiędzy posiłkami przeważnie śpi. Na spacery nadal nie lubi chodzić. Wygląda jakby bała się oddalać od domu. Oczywiście nie ma mowy o chodzeniu na smyczy (nie ruszy się z miejsca). " Bartuś, teraz Bonni też ma się dobrze, ale pani martwi się, bo zaczął szpulać sie do psów na spacerze, miał zasięgnąc porady behawiorysty, poza tym to super psiak, spokojnie przyjął nowego domownika, który się urodził ;) . Nie mam najnowszego zdjęcia, ale to z ostatniej wizyty kilka m-cy temu ;) Quote
Dżesulina Posted September 14, 2015 Posted September 14, 2015 Aha, Tak w ogóle pracuję w domu, ale chciałam wyjść na parę godzin, Miła na wszelki wypadek zamknięta w sypialni, Jessi w przedpokoju (w trosce o panele). Zostawiłam jej zabawki, pochowałam buty. Ale Jessi niestety zaczęła wyć i dobijać się do drzwi wejściowych. Wycie słychać było wokół bloku. No i się złamałam i wróciłam. :( Quote
UlaFeta Posted September 14, 2015 Posted September 14, 2015 Czytam,czytam i naprawde nie wiem co poradzic:(.Behawiorysta by sie przydal. Quote
Moli@ Posted September 14, 2015 Posted September 14, 2015 Jesteśmy z Panią w kontakcie telefonicznym...dla wszystkich dobro Jessi jest na pierwszym miejscu... Quote
Moli@ Posted September 14, 2015 Posted September 14, 2015 Minimum miesiąc. Będę pukać do "akcji sterylizacja" płacę tam składki ;). Co do Jessi: Boję się, że złe wrażenia z p. Tomkiem mogą się nasilać, chyba nie tędy droga... Będzie się go bała, a jednocześnie broniła Pani, to może być zła mieszanka, trzeba dużo rozwagi, bo można sprawić, że będzie jeszcze gorzej :( . Pamiętacie jamniczkę Jori ze schroniska - w grudniu już będzie 2 lata, gdy została panią z Gdyni :) Wieści z domku, już teraz willi :) "Dzień dobry,za dużo się nie zmieniło. Niusia miewa ataki biegunek. Trzeba wtedy iść na zastrzyki. Musi być na diecie (kurczak+ryż). Wakacje spędziłyśmy już w nowym domu co dla wszystkich jest bardzo wygodne. Powiększyło się też nasze stado. Mam jeszcze dwa pieski. Yorka, którego dostałam w prezencie oraz jamnika szorstkowłosego, który jest psem mojej koleżanki. Z uwagi na poważną chorobę chwilowo nie może go mieć w domu. Niusia dobrze znosi ich towarzystwo. Niestety Niusia ogłuchła. Ponoć ze starości. To trochę utrudnia kontakt, ale widać że Niusia była u ludzi i że jest dobrze zsocjalizowana. Zrobiła się z niej straszna terrorystka. Po południu co 2 godziny głośno domaga się jedzenia. Trochę to uciążliwe, ale chyba to moja wina bo ją rozpuściłam. Pomiędzy posiłkami przeważnie śpi. Na spacery nadal nie lubi chodzić. Wygląda jakby bała się oddalać od domu. Oczywiście nie ma mowy o chodzeniu na smyczy (nie ruszy się z miejsca). " Bartuś, teraz Bonni też ma się dobrze, ale pani martwi się, bo zaczął szpulać sie do psów na spacerze, miał zasięgnąc porady behawiorysty, poza tym to super psiak, spokojnie przyjął nowego domownika, który się urodził ;) . Nie mam najnowszego zdjęcia, ale to z ostatniej wizyty kilka m-cy temu ;) :) :) :)....jak miło zobaczyć...kochane psiny :) Quote
Dżesulina Posted September 15, 2015 Posted September 15, 2015 Dziś był postęp. Siusiu tylko na dworze. Zostawiłam ją z Miłą "na całym mieszkaniu" i nie wyła. Żadnych strat. Nie było mnie 1,5 godziny. Tomka dziś nie było. Na dworze za to spotkaliśmy 5-letnią dziewczynkę, która śmiało wyprzytulała Jessi (i Miłą) ku ich zadowoleniu. Pozwoliłam na to, bo Jessi od początku wydawała się chętna, była bardzo delikatna. Gdybym była samotna i nikt mnie nie odwiedzał, byłby to pies idealny... ;) Quote
Moli@ Posted September 15, 2015 Posted September 15, 2015 :)...a ja swoje...Jessi to idealna sunia. ;) Czas...poznanie domowników, zasad panujących w domu, rozkładu dnia...poznanie odgłosów/zapachów budynku... Czy człowiek czy pies powinien mieć swoje miejsce w domu, gdzie spokojnie można pomyśleć o niebieskich migdałach/pysznej cielęcej kości...mieć chwilę dla siebie... ;) Quote
Dżesulina Posted September 15, 2015 Posted September 15, 2015 Jessi ma na pewno fascynującą osobowość. Wczoraj, gdy chciałam wyjść próbowała nie wypuścić mnie z mieszkania. Robiła to udając świetną zabawę - pyszczek roześmiany, ogon merda, żadnego warknięcia - ale zastawiła mi ciałem drzwi, skakała na mnie, na drzwi, na siedzisko które mam przy drzwiach. Wyszłam w końcu, gdy coś usłyszała na balkonie i to odwróciło jej uwagę. Nie próbowałam na nią krzyczeć, bo dotąd przy każdym krzyku sikała tam gdzie akurat stała/leżała/siedziała, a ja nie chciałam już sprzątać, tylko wyjść. Jak widać mnie łatwiej "uwarunkować" niż tego psa ;) Dziś już się "pogodziła" chyba, że gdzieś idę. To jest pies, z którym nie ma nudy, Moja 10-kilowa suczka, która bez problemu terroryzowała poprzedniego owczarka (i goni wszystkie psy na osiedlu), chodzi przy Jessi jak w zegarku. Gdy Jessi się coś nie podoba, ta wydaje z siebie cichutkie, ledwo słyszalne warkniecie i Miła natychmiast robi krok w tył. Wspólnej zabawy raczej nie będzie, bo Miła nie bawiła się nigdy z żadnym psem, i ogólnie lubi tylko towarzystwo ludzi. Ale zobaczymy. Quote
zachary Posted September 15, 2015 Posted September 15, 2015 Dżesulina, nie powinniście krzyczeć na Jessi. Pies albo się stresuje i np. sika przerażony naszymi decybelami ( w końcu psy mają o wiele lepszy słuch niż ludzie) albo czuje się zachęcony do niewłaściwego zachowania np. ataku na kogoś lub zwierzę, do obszczekiwania kogoś lub czegoś...Amerykański zaklinacz psów Cesar Millan doradza posiadaczom psów spokojną konsekwencję. Wiem,że to może być trudne ale daje super efekty. Pies chce mieć jasno zakreślone granice swojego funkcjonowania w stadzie psio-ludzkim, bo inaczej nie jest szczęśliwy. Myślę też, że to Ty powinnaś spokojnie "układać" Jessi, gdy przychodzi Tomek. Inaczej, Jessi broni Cię przed nim jako "członka swojego stada", bo ona czuje się przewodnikiem...Widzi przecież, że Ty jesteś bierna... a Tomek ją usiłuje krzykiem zdyscyplinować... Quote
Dżesulina Posted September 16, 2015 Posted September 16, 2015 Ja w ogóle w krzyku/opieprzaniu jestem kiepska (mam zbyt łagodny głos), ale Moli doradziła mi walenie gazetą w ścianę, czego psy nie znoszą. Już to sprawdziłam, Jessi też nie lubi. I tak właśnie zrobimy, że dziś Tomek będzie bierny, a ja spróbuję przy pomocy tej gazety ją "spacyfikować" - o ile będzie chciała go agresywnie przepędzać. Dziś rano też ładnie załatwiła się na dworze, więc chyba "załapała" :) Quote
Moli@ Posted September 16, 2015 Posted September 16, 2015 Ja w ogóle w krzyku jestem kiepska, ale Moli doradziła mi walenie gazetą w ścianę, czego psy nie znoszą. Już to sprawdziłam, Jessi też nie lubi. I tak właśnie zrobimy, że dziś Tomek będzie bierny, a ja spróbuję przy pomocy tej gazety ją "spacyfikować". Gazeta nie jest antidotum na wszystkie problemy i podstawa używana sporadycznie do odwrócenia uwagi. Ja nie lubię krzyczeć...piłować ziapę sobie a muzom. Psy szczekają/nakręcają się...odwołanie nie przynosi efektu wtedy używam gazety.../odwracam uwagę psów i kieruję ja na siebie...i wydaje polecenia. Psy mają świetny słuch...odbierają nasze stany emocjonalne bardzo dobrze, są świetnymi obserwatorami...widzą każde drgnienie powieki, skurcz mięśni, grymas twarzy. Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.