Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 328
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

Rozmawiałam wczoraj wieczorem z DS-em Tiny.
Tina ma się dobrze :)
Zaklimatyzowała się szybko w co wierzę, bo w sobotę zamiast pożegnać się z nami pobiegła za nowym Panem.
Jej ulubionym miejscem jest posłanko na podwyższeniu na zadaszonym i osłonietym od wiatru tarasie skąd ma widok na całą okolice.
Tam teraz trwają roboty remontowe, ale panowie są mili i kulturalni, więc na pewno nie stresują Tiny.
Na zdjęcia i relacje mejlowe raczej nie ma co liczyć, bo Pan zajęty remontem i pracami ogrodowymi.
Ale bedziemy z malagos miały na nią oko. I mamy " wtykę" w postaci dr Ślusarza, który robił jej sterylkę.

Posted

[quote name='Mazowszanka2']Tym psom to już pewnie nie pomogę.
Ale tak sobie myślę, czy by w przyszłym sezonie nie pójść do gminy i nie porozmawiać z osobą odpowiedzialną za walkę z bezdomnością.
Czy to coś da ?[/QUOTE]
Próbować możesz, ale usłyszysz pewnie, że brak funduszy, że brak ludzi, że brak... tak naprawdę chęci, żeby coś z tym zrobić:-(

Posted

[quote name='Ewa Marta']Próbować możesz, ale usłyszysz pewnie, że brak funduszy, że brak ludzi, że brak... tak naprawdę chęci, żeby coś z tym zrobić:-([/QUOTE]

Zależy na kogo się trafi. Malagoskowej się udało. Władze gminy współpracują, choć same z siebie zdaje się nie bardzo miały chęć działać. Ale "popchnięte" refundują sterylki, wybudowali kojec gminny...

[quote name='Mazowszanka2']Nutusiu, do Warszawy wrócę w przyszły weekend, bo muszę jeszcze parę kilo bzu, jabłek i gruszek przerobić.
A potem kalosze zamienię na szpilki.[/QUOTE]

Wow! :)

Posted

[quote name='Nutusia']Zależy na kogo się trafi. Malagoskowej się udało. Władze gminy współpracują, choć same z siebie zdaje się nie bardzo miały chęć działać. Ale "popchnięte" refundują sterylki, wybudowali kojec gminny...[/QUOTE] Bardzo chciałabym, żeby tak było Madziu.

Posted

[quote name='Ewa Marta']Bardzo chciałabym, żeby tak było Madziu.[/QUOTE]

Dlatego trzeba spróbować, mając taki dobry przykład po sąsiedzku ;) Może współzawodnictwo odegra tu też jaką rolę :)

Posted

[quote name='Mazowszanka2']Nutusiu, do Warszawy wrócę w przyszły weekend, bo muszę jeszcze parę kilo bzu, jabłek i gruszek przerobić.
A potem kalosze zamienię na szpilki.[/QUOTE]

Ooooo, to potem będzie bazarek?!:multi:

Posted

[quote name='Mattilu']Ooooo, to potem będzie bazarek?!:multi:[/QUOTE]

Bazarków będzie kilka. Tylko gdzie ja to wszystko w Warszawie pomieszczę ?
Właśnie skończyłam robić śliwki w czekoladzie, słodko-kwaśny smak. Pycha ! W całym domu pachnie czekoladą.
A teraz zabieram się za gruszki w occie.

Posted

[quote name='Ewa Marta']Próbować możesz, ale usłyszysz pewnie, że brak funduszy, że brak ludzi, że brak... tak naprawdę chęci, żeby coś z tym zrobić:-([/QUOTE]
Gosiu, w gminie za walke z bezdomnością odpowiedzialny jest wójt - do końca marca Rada gminy znów musi podjać uchwałę i zarezerwować srodki pieniężne. Niektóre gminy rezerwują... 2 tysiace (wezwanie schroniska do 1 psa to 2 i pół tysiąca...), u nas w gminie dwadzieścia tysiecy (to ewenement!!).
U nas też kolejne zgłoszenie, duży pies duszący kury, wieś na zadupiu, 5 domostw w środku lasu.....

  • 3 weeks later...
Posted

Z psów z Płoniaw został jeden, ten młodszy i mniejszy.
Panie ze sklepu mówiły, że w piatek ktoś łapał ładnego psa. Nie wiedzą którego i z jakim skutkiem.
Ale w sobotę nie było biszkopta, to pewnie jego złapali. Oby to byli dobrzy ludzie.
Dom Tymianka zgodził się przyjąć tego co został sam, ale trzeba go przywieść w okolice Mszczonowa (południowe Mazowsze).
Pies nie jest agresywny, ale trochę strachliwy. Gdy sypałam jedzenie odsunął się na bok, ale wędzoną nóżkę wziął mi z ręki.
Sama nie dam rady go złapać, i nie wiem jak mam go wsadzić do samochodu.
Czy któraś z Was mogłaby mi pomóc ?
Z samochodem będzie ciężko (mąż ma aktywny tydzień), ale mogłabym zwrócić za benzynę.

Posted

O rany... daj się złapać psiaku, bo miejsce pod urzędem to nie jest miejsce dla psa :( Ja niestety nie mam jak pomóc - za 2 tygodnie wyjeżdżam do sanatorium i nie dostanę nawet pół dnia urlopu teraz :(

  • 8 months later...
Posted

Będąc w Ostrołęce przy okazji kastracji Lisia zrobiłam niezapowiedziany najazd na dom Tiny.
I Tiny nie zastałam :-(

Państwo długo opowiadali o Tinie, pokazywali jej zdjecia i filmiki, tłumaczyli swoją decyzję.
Na zdjęciach jeszcze z ich domu wyglądała kwitnąco. Nie mam podstaw, aby im nie wierzyć.

Oddali Tinę w kwietniu dając wcześniej ogłoszenie w mediach Ostrołęckich. Zgłosiło się kilku chętnych.
Wybrali dom na wsi z dużym terenem. Małżeństwo z dwójką dzieci. Miejscowość Białobrzeg pod Ostrołęką, gdzie wynoszą się mieszczuchy z Ostrołęki. Mieszka w domu, nie na łańcuchu, bo to nie wieśniacy.
Nowi właściciele przy okazji zwrotu smyczy i szelek chwalili Tinę i na dzień dzisiejszy są z niej zadowoleni.
A co będzie w dalszej perspektywie, jak widać, nie wiadomo.

Oddali ją z powodu zniszczeń w ogrodzie, swoim i sąsiadów. Ponieważ jest to bliźniak, płot jest niewysoki i Tina zapuszczała się na gościnne występy. Przynosiła nawet buty wystawione przed drzwiami. Sąsiedzi nazywali ją Tina Kopara.
Pani się załamała, gdy to co sadziła w ciągu dnia, Tina wykopywała wieczorem.
Pan przymierzał się do ogrodzenia dla Tiny części terenu, ale przy takim małym ogródku sprowadzałoby się to do nieco większego kojca, co dla żywiołowej Tiny byłoby nie do zniesienia.

Nowi właściciele mają większy teren, jeszcze niezagospodarowany i dwoje dzieci do zabawiania Tiny.
Mam nadzieję, że są porządni (podobno są) i nie zrobią jej krzywdy.
Zostawiłam telefon i adres mejlowy z prośbą o nowe zdjęcia.
Mają się jeszcze spotkać celem odbioru zaginionej podczas przeprowadzki książeczki Tiny.

I co ja na to wszystko ?
Pozostaje mi tylko mieć nadzieję, że jest to dobry, ostateczny dom Tiny.
Ona bardzo lubiła dzieci i dzieci ją lubiły. Te podobno są zachwycone. Oby tak już im zostało.
Jak dowiem się jeszcze czegoś to dam znać.

Posted

Nutusia napisał(a):
A w umowie nie było zapisu o obowiązku powiadomienia w przypadku zmiany adresu lub właściciela?...


Oczywiście, że była mowa ( pisemna i ustna).
Widocznie stwierdzili, że załatwią to sami.
Jak widać, w praktyce te umowy adopcyjne niewiele są warte.

Posted

Nie napiszę co człowieka trafia w takich razach!!! Miejmy nadzieję, że psina lepiej trafiła niż miała (boże, gdybym ja psy oddawała za wykopki w ogrodzie!!!!). Ale warto by to było jednak sprawdzić...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...