rufusowa Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 oooo nieeee emocje jak w horrorze conajmniej ;) pisz szybko co się działo, co dzię działo??? Quote
furciaczek Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 Maciaszku!!! No pisz!!! Widac ze Bazyl szczesliwy na wakacjach:loveu: Quote
Vlk Posted August 20, 2010 Posted August 20, 2010 ale relacja :D brawo! pozdrowienia dla Bazyliszka i zdrówka dużo :) Quote
maciaszek Posted August 21, 2010 Author Posted August 21, 2010 To Was potrzymałam w napięciu ;). Ale, uwierzcie, wcale nie specjalnie. Dopiero teraz, w nocy, weszłam na dogo. Obleciałam wątki (w tym wątek Baszeńki, z okropnym, cholernie koszmarnym końcem :-(), załatwiłam wszelkie ważne sprawy i jestem. [quote name='furciaczek']Maciaszku!!! No pisz!!! [quote name='rufusowa']pisz szybko co się działo, co dzię działo??? No co się działo? Co się działo? Co powodem dramatu przeogromnego było? No co? ano rzecz straszna, zawsze białasa przerażająca i dojmująco zasmucająca - pan się oddalił. :evil_lol: Tak właśnie się stało dnia trzeciego wieczorem. TZ pojechał na wieczorno-nocne spotkanie ze znajomymi. I na nic tłumaczenia, że wróci, że nic się nie martw, że pan nie zając nie ucieknie, że przecież zawsze wraca, że spokojnie, że cicho, że zaraz nas z hotelu wywalą, że masz tutaj smakowita kostkę (wypluł!), że chodź pani przytuli, że zamilcz wreszcie, że pan wróci, że cicho bądź/miejsce psa, że zaraz cię zabiję! :evil_lol: Jęki, stęki, dramaty, piszczenie, bieganie pod drzwi, włażenie na kanapę/złażenie z kanapy, wymowne patrzenie na panią, jęczenie, pytanie w oczach "dlaczego pozwoliłaś mu wyjść?!", zawodzenie, foch, że pani drzwi nie otwiera, popiskiwanie, w końcu rezygnacja... Po wieczornym spacerze nadzieja, radość pod drzwiami, machanie ogonem, bo może pan jest w środku, w pokoju, nie ma go?, to może jest w łazience, w kabinie prysznicowej. Nie ma... Smutek, rezygnacja, tęsknota. W końcu pogodzenie z sytuacją. A potem były inne atrakcje i białas troszkę zapomniał ;). Atrakcją (choć wielce wątpliwą) była młoda para, która wynajęła pokój obok nas. Już dzwonek w recepcji (furtka i brama są zamknięte) zapowiadał, że to będą jacyś "fajni" ludzie. I byli... Taki typ "skóra, fura i komóra" oraz "cały świat należy do mnie i nikt mi nie podskoczy". Zachowywali się jakby byli sami w całym budynku, jakby byli u siebie w domu. Zostawiali otwarte drzwi, on darł się do niej z kącika kuchennego, ona mu odkrzykiwała z pokoju. Nawet w nocy... Trzaskali wszystkim czym się dało. Nie wiem co oni robili z meblami w pokoju, ale żadnych drzwi/drzwiczek nie zamknęli po cichu. Trzask, trzask, huk! Bazyl na początku reagował na to szczekaniem (nie bacząc na porę), ale na szczęście udało mi się go w końcu spacyfikować (choć spacyfikować miałam ochotę tamtych debili). Zaraz po zainstalowaniu się w pokoju włączyli telewizor. Praktycznie na full. No bo co się będą przejmować innymi :angryy:. Po 10 minutach nie wytrzymałam. Nie dało się czytać, oglądać tv, myśleć :shake:. Poszłam, zastukałam w drzwi. Nie usłyszeli, taki ryk tam był. Dopiero walenie z pięści przebiło się przez wrzeszczący telewizor. Otworzyła panienka w ręczniku i z mokrą włoszką na głowie. Wyłuszczyłam o co chodzi, powiedziała, że ściszą. I ściszyli. I już sama nie wiem co było lepsze... Ryczący telewizor czy milczący. Bo jak go wyłączyli to cały hotel musiał słuchać ekstatycznych krzyków i tłumionych jęków pani, która chyba miała dość udany seks. I to niejeden. Około 2 w nocy zaczęłam mieć wrażenie, że w wynajmujemy pokój w, delikatnie mówiąc, domu schadzek :razz:. Dostałam co prawda od właścicieli upoważnienie do walenia w ścianę, ale cóż by to dało? Nie sądzę, by takie buraki czymkolwiek się przejęły. Skoro nie przejmowali się zbytnio tym, że cały hotel ma wrażenie, iż kocha się razem z nimi, a na dodatek zaraz po uskuteczniali dość głośne rozmowy, bo pan szedł pod prysznic, a że jak wiadomo woda szumi to krzyczał do pani, a ona mu odkrzykiwała, perliście się śmiejąc. Potem robili sobie picie, gadając przez otwarte drzwi na cały budynek. Potem trzaskali drzwiami. Potem puszczali sobie jakąś muzykę. Potem znów się bzykali. I tak w kółko. Do 3 w nocy. Wtedy w końcu padli. Ja z białasem też. Nie powiem, by było mi wygodnie, gdyż białas doszedł do wniosku, że skoro cierpi przeokrutnie, z powodu rozstania z panem, to wszystko mu wolno i rozwalił się na łóżku. Tak tylko zauważę, że mnie zostawił ten kawałek różowo-biały ;). O 6.15 obudziła nas szalona burza. Palantów niestety też. I od czego postanowili rozpocząć dzień?! Tak, TAK! Właśnie od tego :cool3:. Potem sobie pogadali, zjedli zamówione na 7 rano śniadanie, tłukąc się wszystkim, czym się dało, zaliczyli kolejny szybki numerek i zasnęli. Długo nie pospali, bo właściciele postanowili się zemścić :evil_lol:. O 9.30 nadciągnął pan z odkurzaczem i zaczął dość starannie odkurzać kawałek dywanu pod ich drzwiami :evil_lol:. Dziwi mnie tylko, że nie zareagowali w nocy... To trochę mnie zniesmaczyło. Rozumiem, że kasa, że klienci, ale kurcze w sumie nie jedyni, którzy wynajmują pokój i płacą. Cała reszta, też płacąca i wynajmująca, musiała cierpieć. W związku z brakiem warunków do spania buraki zebrały się i wyniosły, uprzednio nawiązując szalenie miłą pogawędkę z panem sprzątaczem. Jak się potem okazało nie bez powodu. Pan jak wszedł sprzątać pokój to prawie apopleksji dostał. Syf, syf i mega syf. Pety wszędzie - na łóżku, podłodze, w łazience, szafkach, stole, krzesłach, wszędzie. Pół pokoju pozalewane kawą. Śmieci wszędzie tylko nie w koszach. Biedny chłopak... nie miał lekko. Przeżywał to potem do wszystkich. A wszyscy kiwali głowami ze zrozumieniem, z tyłu głowy kryjąc tekst: "gdybyś wiedział co tu się działo w nocy...". :evil_lol: I tak to zaczął się nam dzień czwarty. Pełna relacja z niego i fotki jutro. Spadam spać. Może wreszcie się wyśpię? Bo jakoś mi to ostatnio nie wychodzi... Quote
furciaczek Posted August 21, 2010 Posted August 21, 2010 No dobra..poczatek zwalil mnie z nog:evil_lol: Czy wyspalas sie na takim malym kawaleczku??:diabloti: A zachowanie "sasiadow" ciezko skomentowac takie chamstwo po prostu:roll: Quote
madziara1983 Posted August 21, 2010 Posted August 21, 2010 Jak bym widziałą mojego Miska. Ale mój to jest jeszcze lepszy ..Za nim się położy to najpierw zgarnie na kupke wszytskie kołdry i poduszki ,a później wchodzi na czubek kupki i sie wywala jajami do góry to nieszkodzi ,ze dupa pół metra na 4 poduszkach a głowa wisi..... :-) Quote
maciaszek Posted August 21, 2010 Author Posted August 21, 2010 [quote name='furciaczek']Czy wyspalas sie na takim malym kawaleczku??:diabloti:Przepchnęłam dziada, a co! Poleżał chwilę, potem strzelił focha i poszedł na fotel. Ale wrócił, oczywiście, że wrócił :evil_lol:. [quote name='madziara1983']Ale mój to jest jeszcze lepszy ..Za nim się położy to najpierw zgarnie na kupke wszytskie kołdry i poduszki ,a później wchodzi na czubek kupki i sie wywala jajami do góry to nieszkodzi ,ze dupa pół metra na 4 poduszkach a głowa wisi..... :-)O, to ja jednak mam dośc lajtowo ;). Przynajmniej mam się czym przykryć :evil_lol:. Quote
Alicja Posted August 21, 2010 Posted August 21, 2010 a nie mogłaś iść na interwencję z Bazylkiem :grins: ...w końcu wyglad bodygarda ma ;) ...ja bym chołocie doliczyła za noc dla wszystkich innych mieszkających a innym bym te jedną noc odliczyła... oj ze mną by nie miały dziady lekko Quote
agaga21 Posted August 21, 2010 Posted August 21, 2010 uśmiałam się czytając o tym bazylkowym dramacie!:evil_lol::evil_lol: i podziwiam cierpliwość. ja bym chyba poszczuła psami ;) namiętna parkę:diabloti::diabloti: powiedz, maciaszku, bo nie przeczytałam wątku od poczatku, czy bazylek od dawna ma kłopoty z serduszkiem? Quote
__Lara Posted August 21, 2010 Posted August 21, 2010 madziara1983 napisał(a):Jak bym widziałą mojego Miska. Ale mój to jest jeszcze lepszy ..Za nim się położy to najpierw zgarnie na kupke wszytskie kołdry i poduszki ,a później wchodzi na czubek kupki i sie wywala jajami do góry to nieszkodzi ,ze dupa pół metra na 4 poduszkach a głowa wisi..... :-) hahahahahaha :D :D :D :D :D maciaszku, współczucia co do tych delikwentów, mówiąc łagodnie... ja też bym chyba nie wytrzymała i zrobiła im sajgon .... Quote
maciaszek Posted August 21, 2010 Author Posted August 21, 2010 Alicja napisał(a):a nie mogłaś iść na interwencję z Bazylkiem :grins: ...w końcu wyglad bodygarda ma ;) ...ja bym chołocie doliczyła za noc dla wszystkich innych mieszkających a innym bym te jedną noc odliczyła... oj ze mną by nie miały dziady lekkoBazylek sam wylazł za mną z pokoju, gdy poszłam walić do drzwi sąsiadów, ale jak pani otworzyła to zaczął machać do niej ogonem, więc raczej nie zrobił takiego wrażenia, jakie powinien :eviltong:. agaga21 napisał(a):powiedz, maciaszku, bo nie przeczytałam wątku od poczatku, czy bazylek od dawna ma kłopoty z serduszkiem?Zdiagnozowane jesienią 2008 roku. A wszystko pewnie zaczęło się wcześniej... __Lara napisał(a):ja też bym chyba nie wytrzymała i zrobiła im sajgon ....Chciałam, naprawdę chciałam. Ale powstrzymały mnie dwie rzeczy - raz, że byłam osamotniona w tych wkurzeniach. Nikt nie zwrócił im uwagi, wszyscy siedzieli w pokojach cicho. Nawet, gdy ten telewizor ryczał niemożebnie. A dwa, że jak tylko zaczęłabym robić dym to Bazyl zacząłby się drzeć i sajgon by się zrobił maksymalny :evil_lol:. Quote
maciaszek Posted August 21, 2010 Author Posted August 21, 2010 Wybaczycie jak relację z dalszej części dnia czwartego przełożę na jutro? Dziś mi się nie chce... Za to zapraszam na bazarek, na którym trochę ciuchów, płytki, aparat foto i inne rzeczy: http://www.dogomania.pl/threads/191307-Nowe-UBRANIA*Bajzel-na-CD*APARAT-FOT.*Dyptyk-DECOUPAGE*na-3-cele*do-5.09.-20.00 Quote
protzlav Posted August 21, 2010 Posted August 21, 2010 Dołączam i ja do wątku... a tak późno to dlatego, że dopiero przed chwilką dowiedziałem się od maciaszka o istnieniu Bazyla, he he ... Dobranoc !!! <D.> Quote
maciaszek Posted August 22, 2010 Author Posted August 22, 2010 [quote name='furciaczek']Juz jest jutro:diabloti:No jutro, jutro, ale ja o takiej nieludzkiej porze (7.20 :crazyeye:) to śpię snem głębokim i, mam nadzieję, sprawiedliwym. Takim wczesnym wstawaniem ( a nawet wcześniejszym) życie pokarało mnie dwa razy. Jak chodziłam do szkoły i jak pracowałam (na szczęście krótko) w biurze, gdzie musiałam być na 7.30. Jakichś tam pojedynczych wstawań sytuacyjnych nie liczę, ale takie poranne ciągi to miałam tylko w tych dwóch sytuacjach. Na szczęście :multi:. DZIEŃ 4 Zaczął się, jak już wiecie z wcześniejszych wpisów, dość wcześnie. Między 7 a 8 z minutami jeszcze udało mi się podrzemać. Potem białas zażądał spaceru. No to poszliśmy. Zrobiliśmy kółko wokoło hoteliku, spotkaliśmy się z koniem straży miejskiej. Bazyl udawał, że go nie widzi, choć zerkał nań kątem oka :evil_lol:. Ale jakoś tak mu było nie po drodze do niego ;). Wróciliśmy do domu, ogarnęliśmy pokój. To znaczy kto ogarniał, ten ogarniał. Pani rabotała, a białas wypoczywał rozwalony na fotelu ;). O umówionej porze właściciel hotelu przyniósł śniadanie, no to sobie zjedliśmy. Zjedliśmy, a nie zjadłam, bo Bazyl oczywiście (:roll:) wysępił kawałek wędlinki :evil_lol:. Potem odpoczęliśmy chwilkę - pani poczytała, pies podrzemał - po czym zebraliśmy manatki i poszliśmy się przejść (wiedząc już, że niebawem TZ nadciągnie). A że było gorąco to skierowaliśmy się nad wodę. I tak sobie szliśmy przez czas jakiś - pani brzegiem, białas brodząc w strumieniu :). Jak już pożegnaliśmy strumyk to Bazyl chciał mnie wciągnąć do lasu. Nie mając długiej smyczy oraz, co ważniejsze, wsparcia siłowego TZ (no bo gdyby jakaś sarenka czy dziczek...), nie dałam się namówić. Zatargałam białasa nad stawik, gdzie kąpali się ludzie. Zasiedliśmy sobie wygodnie pod laskiem, w cieniu. Białas napoił się wodą z butelki i położył, a pani wyciągnęła książkę i zaczęła czytać. Wtedy, dokładnie w naszą okolicę, nadjechali panowie i zaczęli rozstawiać stanowisko z lodami, watą cukrową i pop cornem (sobota...). A żeby móc wytwarzać te ostatnie produkty to musieli załączyć generator. Chcąc jak najmniej przeszkadzać wypoczywającym zanieśli go pod sam las. Jak na złość tuż koło nas :evil_lol:. Oczywiście, zwyczajem łódzkiej kultury (o czym już wspominałam) przeprosili mnie bardzo i poinformowali, że zaraz będzie dość głośno. I było. Do tego smrodliwie. Poszliśmy sobie zatem z białasem gdzieś indziej. A mianowicie nad drugi stawik, który jest stawikiem rekreacyjnym - rowery wodne, kajaki, łódki. Białas zaspokoił pragnienie. Wylazł na brzeg i znalazł rozrywkę :evil_lol: Quote
maciaszek Posted August 22, 2010 Author Posted August 22, 2010 Rozrywką było śledzenie, w pełnym napięciu, kaczorków i kaczuszek, pływających po stawiku, w ilościach sporych :) lub... ...obserwowanie, z dużym zainteresowaniem, pary, która pływała sobie na rowerze wodnym (widać ich nieco nad głową Bazyla). Zainteresowanie budziło koszmarne skrzypienie pedałów w tymże sprzęcie. Skrzypienie, które powodowało u białasa marszczenie czoła, ruszanie uszami i przekrzywianie główki :evil_lol:. Jednakże kaczorki były ciekawsze :). A że ptaki te mają to do siebie, że nie tkwią w miejscu i czasami od brzegu odbijają to białas pozbawiony rozrywki i możliwości próbowania wciągnięcia pani do wody (były takowe, na szczęście tylko dwie), wracał na brzeg i stamtąd kontrolował sytuację. Quote
maciaszek Posted August 22, 2010 Author Posted August 22, 2010 Znudzony siedzeniem, właził z powrotem do wody i stał tak w niej i wypatrywał. Nawet z 10 minut. Prawie jak pomnik :evil_lol:. Albo robił porządki. Żeby kaczorki mogły bliżej brzegu podpłynąć :diabloti:. Przesiedzieliśmy sobie tak, w towarzystwie kaczorków i skrzypiącego roweru wodnego, ładną chwilę. Dosłownie i w przenośni. I siedzielibyśmy pewnie dłużej, gdyby nie powrót TZta :). Radości było co nie miara. Ze wszystkich stron. Oczywiście największe hopki i wrzaski robił białas. Nawet nie próbowałam focić, bo bym w życiu nie nadążyła :evil_lol:. Jak już emocje opadły to udaliśmy do świeżo otwartego parku linowego, gdzie TZ pokonał pięknie całą trasę, a my z białasem i kumplem obserwowaliśmy jego wyczyny z dołu. Znając histeryczną nieco naturę Bazyla i biorąc pod uwagę fakt, że pan dopiero co wrócił a znów się oddala (co prawda w górę i niedaleko, ale jednak), podejrzewałam, że białas będzie przeżywał dramat. I tu niespodziewanka. Żadnych wrzasków, żadnych jęków, pełna akceptacja sytuacji :crazyeye:. Raz tylko białas dał wyraz swemu niezadowoleniu ale to było raczej związane z faktem, ze cały czas tkwimy w tym samym miejscu ;). Myślę, że on się tam, w Arturówku, po prostu dobrze czuł. I wyluzował. I był mniej spięty, znerwicowany, rozemocjonowany. Jako i ja. Warto by było posiedzieć tam dłużej. Albo na zawsze... Po południu wyszliśmy sobie na jeszcze jeden spacer, ale taki rozleniwiony, z kocykiem, piwkiem, książką i pogaduchami. Nie mam zdjęć, bo mi się robić nie chciało. Wieczorem tradycyjnie popas i popij w barku obok. I tak nam minął dzień 4 :). Przedostatni. Niestety. Quote
furciaczek Posted August 22, 2010 Posted August 22, 2010 Uwielbiam czytac Twoje relacje:loveu::loveu: Dzionek minal sympatycznie widze:multi: Quote
maciaszek Posted August 22, 2010 Author Posted August 22, 2010 [quote name='furciaczek']Uwielbiam czytac Twoje relacje:loveu::loveu: Powiem Ci tak skrycie, po cichutku, małymi literkami, że ja też lubię czytać swoje relacje :evil_lol:. [quote name='furciaczek']Dzionek minal sympatycznie widze:multi:Nooo, fajowsko było :). Quote
Jasza Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 Jestem w przelocie.. Musicie się chyba Maciaszku przeprowadzić w jedno z takich uroczych miejsc... Bazyl będzie szczęśliwy..i Wy również. Quote
rufusowa Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 heloł :loveu: musiałam nadrobić aż dwa dni ale czytałam z zapartym tchem! :loveu: po pierwsze Bazyl zachowuje się tak podobnie do Rufusa... te jęki, emocje, szczególnie kiedy jeden z właścicieli się oddala... ja to zrzucałam na padaczkę ale widze, że moze to mieć związek z instynktem stadnym (pilnowaniem stada coby się nie rozlazło ;)) Co do tej pary... niesamowite... nie sądziłam, ze takie rzeczy dzieją się w rzeczywistości (tylko w filmach) :evil_lol: oczywiście dla Ciebie nie było to śmieszne i wcale mnie to nie dziwi ale... tupet niesamowity.. nie chciałabym się natknąć na takich ludzi czy nie daj Boże mieć takich w pracy/ w rodzinie :evil_lol: Słodko Bazylek patrzył na kaczuszki i marszczył czółko na skrzypiący rower wodny :evil_lol: Kasiu życzę Wam więcej takiego spokoju jak na wyjeździe :loveu: Quote
madziara1983 Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 Maciaszek tak żałuje ,że nie udało mi się fotki zrobić dziś rano bo chyba wszyscy by tu padli. Misiek pobił już wszystkie możliwe rekordy....jeśli chodzi o spanie. Dziś się budze rano , a ja mam kręgosłup rozwalony to się wyleguje na poduszce ortopedycznej .Otwieram rano oczy a ja leże gdzieś pod ścianą patrze ,a misiek na pleckach wywalony na poduszce ortopedycznej no mówie wam tego to jeszcze nie widziałam... No ale kurde aparat daleko leżał to nie zdążyłam ,może się uda następnym razem. Quote
Jasza Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 Bazylek jęczy i stęka jak mu się stado rozpierzcha, za to Reksio piszczy tak, że słychać go z kilkuset metrów, przeraźliwym, szalonym głosem, jakby go ktoś bił strasznie, aż się ludzie często oglądają, któż to psa tak katuje...:shake: Miśka natomiast cierpi w milczeniu,tylko całe strugi śliny wiszące z jej pychola świadczą o tym,że przeżywa i to bardzo..:shake: Madziara - koniecznie zrób kiedyś zdjęcie Twojego futrzaka na poduszce ortopedycznej :eviltong: Quote
__Lara Posted August 23, 2010 Posted August 23, 2010 maciaszek, świetnie napisana relacja, najlepsza część o Bazylu :D :D :D i jego pobycie nad stawem :D :D :D Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.