Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Dobrze, że nie łaził nigdzie, że był u tych ludzi.
A ten pan co go chce adoptować to ten pan Niemiec, tak?
Mari niech nawet na chwilę nie zdejmuje mu obroży z adresatką, i niech go nie puszcza luzem, niech prowadza go za jakiś czas na długiej lince, zanim nauczy się przychodzenia na zawołanie.
Zaczipowany już jest?
Mari przepraszam, ale zapomniałam czemu tamtego psiaka ten pan nie wziął?
Bał się mężczyzn?

  • Replies 157
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

A ja dopiero dzisiaj dotarlam na watek... ale mialas przezycia :sad: ciesze sie ogromnie, ze psinek juz bezpieczny i z powrotem w domku :) oby ten Pan bardzo na niego uwazal... moze faktycznie ktos go tam wyrzucil, pod tym sklepem i on teraz tam chce wracac :bigcry:

Posted

[quote name='Awit']Dobrze, że nie łaził nigdzie, że był u tych ludzi.
A ten pan co go chce adoptować to ten pan Niemiec, tak?
Mari niech nawet na chwilę nie zdejmuje mu obroży z adresatką, i niech go nie puszcza luzem, niech prowadza go za jakiś czas na długiej lince, zanim nauczy się przychodzenia na zawołanie.
Zaczipowany już jest?
Mari przepraszam, ale zapomniałam czemu tamtego psiaka ten pan nie wziął?
Bał się mężczyzn?[/QUOTE]

nie, ten pan Niemiec rozmyślił sie jednak i już wcale nie chce psa, boi się, że sobie nie poradzi, został sam....

a tego chce brat mojej koleżanki - znam go dobrze ( miał bernardyna, odszedł na zawał serca w wieku 9 lat, został mu tylko mały rudy 4-letni kundelek)


tak bardzo chcę pomóc temu cudownemu psu, ale.... nie daje sobie pomóc :-( :-( on za wszelką cenę próbuje uciekać od tej pomocy :-(
ma naprawdę wymarzony, cudowny DS, dzisiaj mamy go zawieźć..... a jak stamtąd ucieknie? jak go będę szukać 50 km stąd ???

dałam mu dzisiaj Hydroxyzynę, bo próbował przy mnie uciekać, w domu jest niespokojny....
tak bardzo sie boję tej adopcji - jak ucieknie tu- wiem, gdzie go szukać i wszyscy w okolicy wiedzą, gdzie bezdomniaka zgłosić ( do mnie rzecz jasna)
a tam? jak ucieknie - zero szans na odnalezienie.....

już nawet myślę, czy nie odwieźć go tam i dostarczać jedzenie, budę może obok tego sklepu.....
może tam będzie szczęśliwszy i bezpieczniejszy?

do 16.00 mam czas i straszliwie boję sie tej decyzji, tej odpowiedzialności za jego losy, za jego szczęście....
on potrafi otworzyć sobie drzwi skacząc na klamkę! dzisiaj gdyby nie moja intuicja pozostawienia mu smyczy w domu - już byłby pewnie daleko.... skoczył na klamkę i gdyby będący na podwórku mąż nie przydepnął wlokącej się smyczy....

dałam mu rano KalmAid..... nic to nie dało, nie mam dobrego zdania o tym leku - kiedyś dostawała go przerażona Tiara - bez efektów

nowy dom jest wspaniały, ludzie pogodni, spokojni, okolica też - wymarzone warunki...... ale ten pies wciąż chce gdzieś biec !!!! jak sprawić, by zechciał zoostać na zawsze ????
co robić?????? :-(

Posted

Tutaj chyba tylko czas może zadziałać, że psiak się przyzwyczai i do nowego właściciela, i nowego miejsca. Może zadaszony kojec sprawdziłby się w przypadku tego Jasia wędrowniczka?

Posted

Faktycznie nie łatwa sytuacja. On pewnie jest szczęśliwy tak jak żyje .A tu ludzie chcą go uszczęśliwić wg własnego uznania.
Jeżeli pan jest BARDZO odpowiedzialny i będzie miał oczy i uszy wraz z całą rodziną dookoła głowy to może da radę go do siebie przyzwyczaić.
Chyba na początek musi go trzymać w domu i na smyczach wyprowadzać. A może na cito go wykastrować?

Posted

No właśnie kastracja.....Chyba będzie?
I ten czip wg mnie jest ważny.
I zawsze zawsze drzwi od domu powinny być zamknięte na zamek, czy to drzwi czy furtka.
I ta linka.
A jak on w ogóle u tego pana?
Ten dom wygląda dobrze, ma doświadczenie z tak dużym psem.

Posted (edited)

[quote name='Poker']Faktycznie nie łatwa sytuacja. On pewnie jest szczęśliwy tak jak żyje .A tu ludzie chcą go uszczęśliwić wg własnego uznania.
Jeżeli pan jest BARDZO odpowiedzialny i będzie miał oczy i uszy wraz z całą rodziną dookoła głowy to może da radę go do siebie przyzwyczaić.
Chyba na początek musi go trzymać w domu i na smyczach wyprowadzać. A może na cito go wykastrować?

[quote name='Awit']No właśnie kastracja.....Chyba będzie?
I ten czip wg mnie jest ważny.
I zawsze zawsze drzwi od domu powinny być zamknięte na zamek, czy to drzwi czy furtka.
I ta linka.
A jak on w ogóle u tego pana?
Ten dom wygląda dobrze, ma doświadczenie z tak dużym psem.

jestem dopiero dzisiaj, wczoraj nie byłam w stanie nic napisać...
został, choć sie wyrywał, jak odchodziłam...
ale do pana od razu się "uśmiechnął", podobnie, jak do małego, rudego terierka w dużym kojcu ( kury na wolnośc- terier w kojcu, kury idą spać - terier biega wolno - parę kur już zagryzł, psiak też przygarnięty)

bardzo mnie martwi, że podczas podróży w przerwach "rozmowy" ze mną pilnie obserwował drogę, a raczej pola przy drodze, bardzo, bardzo zainteresował go most na Odrze w Ścinawie.... bo on jest teraz z drugiej strony Odry....

pan jeszcze 2 tygodnie jest sam, żona wróci pod koniec kwietnia z Niemiec, w domu cisza, spokój i tylko ich dwóch...
jak dzwoniłam pierwszy raz to obaj siedzieli sobie w ogrodzie i było już po pierwszej próbie skoku przez płot...
jak dzwoniłam o 21.00 to obaj już byli w sypialni, karmiony z ręki, drapany, głaskany i cały czas z linką...

został zaczipowany, na drugiej ( nie przy lince, a lużnej) obroży ma lisetkę i adresatkę), jakby zdjął przez głowę obrożę, która go więzi - a to potrafi po mistrzowsku, pomimo dużej przecież głowy) to ta druga obroża zostanie, gdyby zdjął obie jednocześnie - chociaż czip ma....

wykastrowany był w dniu zabrania z ulicy, ale z miesiąc chyba potrzeba, żeby hormony się wyciszyły

mam zdjęcie w nowym domku , ale dopiero w domu zgram z telefonu i po południu wkleję

o nowym domku:
pan psem zachwycony, zaraz dzwonił do żony, no i pytał o stosunek do dzieci, bo wnuki w wieku od 3 do 13 lat odwiedzają ich - ale ten pies kocha dzieci

dom ostatni na wsi, za oknem pola i las - widok cudny no i warunki idealne dla psa szukającego spokoju, ale.... sytuacja beznadziejna w przypadku ucieczki...
dom ma doświadczenie z ogromnym psem - mieli bernardyna 80 kg wagi

dostał ode mnie nowiutką 6-mertową miękką linkę-smycz, 5-metrową linkę stalową TRIXIE, żeby na podwórku przy panu na uwięzi siedział, kocyk, na którym leżał, trochę karmy i smaczków,

na pożegnanie dostałam serdecznego buziaka, postarałam się i przy pożegnaniu nie płakałam dopiero , jak do domu wróciłam
oczywiście jadąc w tamtą stronę całą drogę płakałam szepcząc mu do ucha, że tam będzie szczęśliwy, że nie wolno mu uciekać, bo mi serce pęknie ( teraz też ryczę)

Edited by mari23
Posted

Musi być dobrze.Wygląda na to ,ze pan jest super facetem. Może piesio zrozumie w końcu ,ze to jego dom i jego dobry człowiek i nie opłaca się uciekać.

Posted

dzwoniłam wczoraj do domku oczywiście, ale niestety nie mam w domu ani internetu, ani telefonu stacjonarnego...
"awarię masową" obiecali wczoraj usunąć w TP do godziny 22.30, a nie usunęli do tej chwili

dlatego nie mogłam przekazać wiadomości ani wkleić zdjęć ( komputer w pracy nie czyta mojego telefonu a ja mając w torebce aparat fotograficzny zrobiłam tylko 2 fotki komórką - to świadczy o moim stanie umysłowym przy tej adopcji)

w pracy i telefon, i internet na szczęscie działa ;-) choć,o dziwo też w TP SA

bardzo staram się powstrzymywać nieustającą pokusę zadzwonienia.....zadzwonię znów po południu dopiero, w nocy obaj panowie spali obok siebie, więc nic złego wydarzyć się nie mogło

wczoraj cały dzień pan majstrował przy swoim aucie, a kudłaty leżał obok ( na lince rzecz jasna!)
kiedy pan na chwilę wszedł do domu - pies natychmiast zaczął piszczeć, szczekać i szarpać się na smyczy próbując zdjąć obrożę, uspokoił się dopiero, jak pan ( biegiem!) wrócił....
dawno nie miałam tak trudnej emocjonalnie adopcji - wciąż myślę o tym psie, oglądam jego zdjęcia, wciąż się martwię i w dzień, i w nocy nawet spać nie mogę :-(

Posted

Nowy Pan kudłacza, faktycznie wyjątkowy, bo kto inny biegiem wraca do psa, gdy ten zapiszczy? Najgorsze są pierwsze dni w nowym domu. Oby się udało, bo takich domów ze świecą szukać...

Posted

1sze dni i 1sze tygodnie, niby może być dobrze, czujność zmniejszona a pies hyc (tfu) i po psie.
Trzymam kciuki, niech Pan będzie cały czas uważny.

Posted

A może on piszczał i chciał się uwolnić , bo pańcio zniknął mu z oczu i chciał za nim biec. Może już zrozumiał ,że ktoś go pokochał.

Posted

Poker napisał(a):
A może on piszczał i chciał się uwolnić , bo pańcio zniknął mu z oczu i chciał za nim biec. Może już zrozumiał ,że ktoś go pokochał.


o tym samym pomyślałam:lol:

Posted

Poker napisał(a):
A może on piszczał i chciał się uwolnić , bo pańcio zniknął mu z oczu i chciał za nim biec. Może już zrozumiał ,że ktoś go pokochał.


chyba jednak nie do końca......
Kudłaty ma za sobą kolejną próbę ucieczki - tym razem wyśliznął się i przeskoczył płot....
nie reagował na wołania podążającego za nim pana - pobiegł...
odnaleziony został.... pod sklepem.....kręcił sie tam - dobrze, że został złapany zanim się zorientował, że to nie pod ten sklep chciał dotrzeć....

Posted

o matko. Jak on bardzo musiał kochać swojego poprzedniego opiekuna, że po tak długim czasie czeka "pod sklepem". Mam nadzieję, że jednak się przyzwyczai i pokocha nowych opiekunów, i już nie będzie chciał od nich uciekać.

Posted

[quote name='mdk8']o matko. Jak on bardzo musiał kochać swojego poprzedniego opiekuna, że po tak długim czasie czeka "pod sklepem". Mam nadzieję, że jednak się przyzwyczai i pokocha nowych opiekunów, i już nie będzie chciał od nich uciekać.

to może długo potrwać...
rozmawiałam z zaprzyjaźnionym behawiorystą - to trudna, ciężka praca, a może potrwać miesiąc, albo i dwa....

na PW dostałam "podpowiedź" od kogoś, kto obawia się krytyki za taką propozycję:

http://allegro.pl/pastuch-elektryczny-plot-obroza-treningowa-x023-1p-i3163635481.html

po tym, co przeżyłam z ucieczką i poszukiwaniami Kudłacza naprawdę zastanawiam się, czy dla jego bezpieczeństwa oraz spokoju właściciela nie zastosować takiej pomocy właśnie na te 2 miesiące.....
nie wiem, co robić - bardzo boję się, że on nie znalazłszy "swojego pana" pod tym sklepem następnym razem pobiegnie dalej....
to bardzo mądry pies, inteligentny niezwykle, potrafi uśpić czujność i znaleźć moment, ułamek sekundy, by uciec....

Posted

przeczytałam o tej obroży i powiem szczerze, że to niegłupi pomysł. Pies opuściwszy 1-szą strefę uruchamia sygnał dźwiękowy i to daje czas opiekunowi na reakcję. Może warto o tym pomyśleć?

Posted

mdk8 napisał(a):
przeczytałam o tej obroży i powiem szczerze, że to niegłupi pomysł. Pies opuściwszy 1-szą strefę uruchamia sygnał dźwiękowy i to daje czas opiekunowi na reakcję. Może warto o tym pomyśleć?


na razie o tym myślę.....
zaproponuje chyba panu takie rozwiązanie, choć on szczęśliwy i zadowolony ( boję się, że mu "poziom czujności" spadnie i nieszczęście gotowe)

właśnie z nim rozmawiałam - pies goni obce koty ( swoich nie ;)), zaczepiał dzisiaj pana do zabawy nawet....
teraz obaj w domu szykują się do snu...
pani za tydzień wraca - śmiałam się, że pies będzie zazdrosny o swojego pana, który uwagę będzie skupiał na jakiejś obcej kobiecie, zamiast na najlepszym przyjacielu....
ale najważniejsze, że ta kobieta to "psiara" jest ;)

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...