Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

  • Replies 584
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Posted

W ten poniedziałek w Naszym Mieście ukazało się ogłoszenie Karbona. I nawet był jeden telefon, ale nie liczę specjalnie na to, że go wezmą... Przynajmniej jest jakiś odzew :)

A dzisiaj Karbon zaliczył najpierw dość długie czekanie na polance w towarzystwie Nadii. Trochę się pobawił piłką, trochę było pieszczot i parówek ;) Kiedy dotarła do nas reszta "wycieczki" w postaci Nerona i Newtona, Karbon nie był zbyt szczęśliwy. Zwłaszcza na widok Nerona humor mu się psuł. Nie dość, że jeszcze nie miał z nim żadnego kontaktu, to jeszcze ten jest od niego większy i w ogóle... Na szczęście po przejściu kilkudziesięciu metrów wszelkie kłótnie się skończyły i cała grupka razem poszła na spacer. Po powrocie do schroniska był czas na lenistwo, ale i na pracę ;) Poćwiczyliśmy trochę komendę "zostaw". Muszę przyznać, że zazwyczaj Karbon grzecznie czeka, aż mu pozwolę wziąć parówki z otwartej ręki :)







Posted

[quote name='Hmmm']Ja Beatę z Karbonem widzę zazwyczaj podczas tych chwil lenistwa i ćwiczeń ;)

Tak to wychodzi, że na spacerach się raczej nie spotykamy ;)

Dzisiaj Karbon poznał nową (bardzo)lekko jamniczą koleżankę. Niestety od razu mu się nie spodobała... Ale nie przeszkodziło nam to we wspólnym spacerze ;) Nie trwał on długo, bo musieliśmy wrócić do schroniska - koleżanka miał ktoś oglądać. Niestety nic z tego nie wyszło i po jakimś czasie wyruszyliśmy na kolejny spacerek, tym razem dołączyła do nas jeszcze Nadya i na chwilę Mika. Na koniec było trochę zabawy piłką, odpoczynku i wygrzewania na słoneczku :)

Gdzieś tu Konrad mi rzucił tą parówkę...






A w tym plecaku masz coś dla mnie? ;)


Posted

Dla niego nawet godzinny spacer w zupełności wystarczy. A co dopiero 3 godziny. Chyba muszę się zastanowić, czy nie brać w soboty jeszcze jakiegoś psiaka ;)

Posted

Spacer czwartkowy i dzisiejszy minął standardowo ;) Za koleżanką Karbon dalej nie przepada, ale nie przeszkadza to we wspólnych spacerach. Tylko nie możemy wtedy zbyt długo stać w miejscu :eviltong: Jedyne, co można ciekawego napisać, to dzisiaj była trochę dziwna sytuacja. Chyba każdy kojarzy te małe, kudłate, szczekające za płotem psiaki w okolicach łąki. Zazwyczaj jak tylko zaczną koncert, Karbon przyspiesza i omija je łukiem. A dzisiaj do nich podszedł, ogon w górze, machał nim i tak patrzył tylko na szczekaczy. Spokojnie sobie pooglądał ich z bliska, a potem poszliśmy dalej ;) Ja nie wiem, o co mu chodziło :roll:

Posted

choba napisał(a):
Spacer czwartkowy i dzisiejszy minął standardowo ;) Za koleżanką Karbon dalej nie przepada, ale nie przeszkadza to we wspólnych spacerach. Tylko nie możemy wtedy zbyt długo stać w miejscu :eviltong: Jedyne, co można ciekawego napisać, to dzisiaj była trochę dziwna sytuacja. Chyba każdy kojarzy te małe, kudłate, szczekające za płotem psiaki w okolicach łąki. Zazwyczaj jak tylko zaczną koncert, Karbon przyspiesza i omija je łukiem. A dzisiaj do nich podszedł, ogon w górze, machał nim i tak patrzył tylko na szczekaczy. Spokojnie sobie pooglądał ich z bliska, a potem poszliśmy dalej ;) Ja nie wiem, o co mu chodziło :roll:


Poszedł się przywitać, pokazał że się ich nie boi :P.

Posted

Romina_74 napisał(a):
A może go po prostu nie zauważył? ;)


A to jest całkiem możliwe, jeśli właśnie w ruch poszły parówki :eviltong:

Posted

Dzisiaj Karbon był na większości spaceru tylko ze mną. Mogliśmy trochę się pozaczepiać i pobawić ;) Przez moment zachowywał się jak mały szczeniak - skakał na mnie, podgryzał :eviltong: Oczywiście wszystko było pod kontrolą ;) Ale fajnie było oglądać szczęśliwego Karbona :) Pod koniec spaceru dołączyli do nas Joker, Pepa i Hefner. Początkowo Karbon chyba nie był z tego powodu bardzo zadowolony, ale nie sprawiał problemów - tylko patrzył tym swoim wzrokiem "CO ON TUTAJ ROBI? To jest mój spacer!" :evil_lol:

Posted

Dzisiejszy spacer zaczął się w towarzystwie Tiny, Kamy i Liz. Karbon był otoczony przez same damy :razz: Do Tiny się poooowoli przekonuje, Kama już od dawna mu nie przeszkadza, a Liz miała dziwnie duże względy - ani razu na nią nie warknął ;) Trochę się przeszliśmy, a potem wróciliśmy na chwilę do schroniska, zabraliśmy jeszcze Skipera i Dżekiego i znów wyruszyliśmy na spacer. Niestety na Dżekiego Karbon na początku dość mocno się uwziął... Ale jak zawsze po kilku minutach spaceru, problemy się skończyły ;) Coś tam jeszcze na niego potem naszczekał, ale jeszcze się do niego przekona :)
Poza tym trochę się pobawiliśmy, był czas na smakołyki i pieszczoty ;)

Aparat coś dzisiaj nie chciał chyba fotografować Karbona, bo wyszło tylko jedno zdjęcie, na dodatek nieostre... :roll:

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...