Jump to content
Dogomania

ODSZEDŁ ZA TM !!!!!!!! Marley- Maksiu w kochajacym domku !!!!!


Recommended Posts

Posted

[quote name='rita60']Pewnie ma chłopak tyle obowiązków,że nie ma czasu usiąść przy komputerze;)[/QUOTE]
pewnie teraz pomaga ... przetwory ,słoiki i... te sprawy ;)

Posted

Zarobiony na maksa jestem...ha ha - czujecie? Maksik na maksa...
Pani kazda wolna chwile spedza w ogrodzie, bo mowi, ze to ostatnie chwile slonca i ze trzeba cos tam na zime zrobic. I kopie....no ta ja z nia tez. Ona lopata, ja lapkami. Pani w te dolki wsadza takie okragle i mowi, ze to cebule. Wzialem jedna na zab, ale fuj, ble, paskudna byla. Nie tak, jak te drozdzowki z jagodami, co je pani upiekla. Zloscila sie, ze jagody wyplynely, ale mi tam wcale to nie przeszkadzalo. Wcale a wcale. Poza tym zrobila pyyyszne leczo - chyba sie nie zorientowala, ze ja lubie, bo mi nie zaproponowala :( Aaaaale, usiadlem przed nia, zrobilem mine kota ze Shreka, zajrzalem gleboko w oczy i...dostalem. Tak, tak, tak! To leczo bylo z kielbasa....kielbaska, kielbasunka, mniam!
Dzis mi sie zawinelo uszko. No calkiem mi sie zawinelo w druga stronbe. Usilowalem je odwrocic na dobra strone przy uzyciu tylnej lapy, ale sie przewrocilem. Pani zaczela sie smiac, powiedziala, ze jestem slodki a potem odwinela mi to uszko, przytulila i pocalowala. Na pocieszenie dostalem kawalek biszkopta. Musze chyba ten numer z uszkiem czesciej powtarzac.....

Posted

A dziś na śniadanie były naleśniki z twarozkiem...
o Boziu! To lepsze niż ryż z mięsem i marchewką. Pachnące i mięciutkie- w sam raz na moje zęby. A potem znów do ogrodu poszliśmy. Się nakopalem... Wykopalem sobie dołek i zakopalem w nim kawałek chleba- będę miał na potem. Ubrudzilem się trochę przy tym i pani musiała mi czyścić uszy i pychol- to znaczy jej się wydaje, ze musiała - mi odrobina ziemi nie przeszkadza.
A teraz to chyba pora na kolację...ciekawe czy zostało trochę tych nalesników ze śniadania???

Posted

I tak, niczym z bicza strzelił, minęły dwa miesiące odkąd Maksik jest u nas. Dwa miesiące wypełnione radością i szczęściem. Bez kłopotów, bez smutku. W tym czasie Maksik stał się integralną częścią rodziny, maskotką, ulubieńcem gości, sąsiadów a nawet weterynarza :)
Każdego dnia pokazuje, jak bardzo nas kocha i jaki jest szczęśliwy. Każdy czuły gest oddaje podwójnie. Na troskę i szacunek odpowiada wiernoscią, ufnoscią i przywiazaniem.
I jakkolwiek patetycznie to zabrzmi- daje nam szczęście. Uwielbiam do niego mówić- Maksik przechyla wtedy głowę, słucha i odpowiada szczekaniem. Przynajmniej on jeden mnie słucha :)
Piękna miłość - taka bezwarunkowa. W obie strony.
Maksik po prostu był nam pisany przez los.
Jestem przeszczęśliwa, że się odnaleźliśmy. Bo nie wyobrażam sobie, że mogłoby go teraz z nami nie być.
kochamy Cię Maksiu wszyscy- ale Ty to wiesz piesku, prawda?

Posted

Upralam Maksiowi kocyk. Straszne nieszczęście było. I jeszcze wyprasowalam!!! Tego wzroku nie zapomnę nigdy! Przez 2 godziny Maksik doprowadzal swoje łóżeczko do stanu poprzedniego. Po dwóch godzinach kocyk był udeptany, skotlowany, a na samym środku leżała brudna skarpetka, w ktorej to Maksio się wytarzal. Dopiero po zakończeniu tych zabiegów Maksik postanowił się położyć.

Posted

Cioteczko proszę nie ingerować w tak osobiste sprawy Maksia...jak kocyk...będzie chciał,to sam sobie upierze,widocznie jeszcze nie było takiej potrzeby:razz::loveu:

Posted

[quote name='rita60']Cioteczko proszę nie ingerować w tak osobiste sprawy Maksia...jak kocyk...będzie chciał,to sam sobie upierze,widocznie jeszcze nie było takiej potrzeby:razz::loveu:[/QUOTE]

Dokładnie, nie wolno wdzierać się w sfery tak osobiste jak kocyk. Miłość miłością a kocyk jest osobisty.
To straszne jak ten czas leci.

Posted

Cześć, to ja Maksik.
Chcialem się wyżalić, bo dziś spotkało mnie kolejne nieszczęście. Otóż jest sobota, tak? W sobotę pani stoi w kuchni i robi rożne pysznosci. Niby że dla dzieci, ale ja też dostaję. A to naleśniki a to racuchy a to placki z jablkami. A dziś rano dzieci pojechały do dziadka. I co? I pani powiedziała, ze nie będzie dziś gotować, tylko poczyta sobie, bo taka okazja rzadko się trafia. No i leży i czyta. No halo? Dzieci nie ma ale ja jestem. Co to za sobota bez tych rozkosznych zapachów od których aż ślina cieknie?
Tak się nie robi. Kręcę się po kuchni i Kręcę i zaglądam pani w oczy. To mi dała kawałek bułki z masłem. Kobieto! Nie chcę bułki. Chcę racuchy - takie z cukrem pudrem! Albo z konfiturą. Juz wiem co zrobię- położę się w kuchni i będę tak leżał do skutku- jak wyrzut sumienia. Bo takich rzeczy się psu nie robi.

Posted

Trochę się zrehabilitowalam, bo wyslalam męża po pączki :)
Niech się Maksik cieszy. Jest w tak dobrej formie i ma tyle ruchu, że nie przytyl w ogóle.
Wczoraj dostał glupawki-złapał kapeć i uciekł z nim do ogrodu. Podrzucał go, atakował, gonił, a my zamiast mu kapeć zabrać, to staliśmy i patrzylismy. A Maksik bawił się jak szczeniak. Tylne łapki się Maksiowi odblokowaly, bo na początku miał sztywne trochę. Teraz jest dużo lepiej, ale i dbamy o to, żeby było. Maksik śpi pod kaloryferem, żeby mógł je wygrzac, dostaje dużo chrząstek z mięsa, bo lekarz powiedział ze to na stawy pomaga no i wywar z golonki tez - podobno ta kleistosc smaruje stawy w naturalny sposób. Dodatkowo twarog zapobiega odwapnieniu podobno. Nie wiem, nie dyskutuje z lekarzem, stosuje się do zaleceń i kurczę- wyglada na to, ze ta dieta dziala. No i w odróżnieniu od większości diet- jest bardzo smaczna i Maksik ją uwielbia :)

Posted

No sobota bez placuszka to dzień absolutnie stracony:(
A nawet cały tydzień, bo taki Maksik czeka na tę sobotę a tu jakby ktoś sobotę w tym tygodniu zapomniał wpisac w kalendarz.
Chrzastki owszem fajne są i dobre ale racuszek się należy w sobotę, bo skąd taki zwierz ma wiedzieć, że to sobota, jak nie z racuszka właśnie?

Posted

obiezyswiat75 napisał(a):
a pączki się nie liczą? Smakowały Maksiowi. Z nadzieniem truskawkowym były i z lukrem. Bardzo bardzo mu smakowaly...

Phi...ale to przecież nie domowy wypiek:razz:
Ciocia foty nie wchodzą:shake:

Posted

Zdjęcia sa kiepskiej jakości i w ruchu, ale chciałam uchwycić Maksia, który zmianę pościeli potraktował jako świetna zabawę, okazję do tarzania się No i pieszczotek :)




Posted

Dzieki Malgosiu :)
Tak wlasnie wygladaja prace domowe Maksia - uczestniczy we wszystkim, co sie u nas dzieje, nie odstepuje na krok, swoj slodki nochal wsadzi wszedzie.
Niewazne czy sie sprzata, gotuje czy prasuje. Maksio przychodzi, kladzie sie na pleckach i szczekaniem zacheca do pieszczotek. No i coz robic? Sie piescimy...robota nie zajac, nie ucieknie :)

Posted

Dzisiaj mąż kupił dla piesków świńskie wędzone uszy. Maksik był jak w ekstazie. Swiat zniknął. Był tylko Maksik i świńskie ucho. Przez te krótką chwilę ucho stało się centrum Wszechświata. Bo otóż w takim uchu można się wytwarzać. Można je zaatakować. Albo zakopać w kocyk. Albo leniwie ciamkać i żuć. Takie ucho daje mnóstwo możliwości.
Tak, świńskie ucho to jest to!

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

×
×
  • Create New...