Jump to content
Dogomania

pies w lesie


sebol77
 Share

Recommended Posts

Hoho widzę że robi się problem międzynarodowy... A ja to słyszałem że w Wietnamie to psy jedzą. Może i z tym coś trzeba zrobic??

Co do linku powyżej, te cztery przesłanki trzeba by sprawdzic u źródła, w ich ustawach. Czy chodzi o rasy pasterskie, czy też o psy które pracują jako psy pasterskie. A to istotna różnica. Ogólnie cała sprawa jest przedstawiona tylko przez stronę poszkodowaną. I nie wiadmo jak było naprawdę... Oczywiście nie wykluczam też że jakiś narwaniec złamał prawo...

Link to comment
Share on other sites

  • Replies 254
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

[quote]Co do linku powyżej, te cztery przesłanki trzeba by sprawdzic u źródła, w ich ustawach. Czy chodzi o rasy pasterskie, czy też o psy które pracują jako psy pasterskie. A to istotna różnica. Ogólnie cała sprawa jest przedstawiona tylko przez stronę poszkodowaną. I nie wiadmo jak było naprawdę... Oczywiście nie wykluczam też że jakiś narwaniec złamał prawo...[/quote]
To było jeszcze szczenię miało 8 miesięcy. Do prób pasterskich tzw PIP dopuszcza sie psy które ukończą 9 miesiecy.
Do wypadku została wezwana policja, wezwał ja od razu poszkodowany. Wiec jest takze notatka policji.
Sprawdziłam u źródła chodzi o rasy.
Zresztą sam to mozesz sprawdzić.

[URL]http://belyhafkins.wz.cz/odkazy.html[/URL]

[URL="http://belyhafkins.wz.cz/449sb.doc"][COLOR=#800080]449/2001 Sb. - zákon o myslivosti[/COLOR][/URL]

Link to comment
Share on other sites

[FONT=Courier New]Niestety nie jestem aż tak biegły w czeskim żeby to tam znaleźc :-( . [/FONT]
[FONT=Courier New]Trzeba sie jednak cieszyc że obowiązująca u nas [B]Ustawa o Lasach[/B][/FONT][FONT=Courier New], nakazując prowadzenie psa na smyczy w lesie definitywnie zapobiega takim wypadkom :p . Trzeba się tylko do niej stosowac :mad: :mad: :mad: [/FONT]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='MARS'][FONT=Courier New]Niestety nie jestem aż tak biegły w czeskim żeby to tam znaleźc :-( . [/FONT]
[FONT=Courier New]Trzeba sie jednak cieszyc że obowiązująca u nas [B]Ustawa o Lasach[/B][/FONT][FONT=Courier New], nakazując prowadzenie psa na smyczy w lesie definitywnie zapobiega takim wypadkom :p . Trzeba się tylko do niej stosowac :mad: :mad: :mad: [/FONT][/quote]
To powiedz to wszystkim grupom ratowniczym cywilnym i nie tylko z psami, które muszą działac w terenie, szkolic psy w terenie i zdawac egzaminy w terenie a takze szukać zaginionych ludzi w terenie.
Masz jakis pomysł?

Link to comment
Share on other sites

Wystarczy że o terminie szkoleń oraz psach w nich biorących udział zostanie powiadomione nadlesnictwo i KŁ i problem przypadkowego postrzelenia znika. Natomiast aby zgodnie z prawem te psy w lesie szkolic, należałoby wprowadzic w ustawie wyjątek dotyczący takich psów w trakcie szkoleń. Ale nie wiem czy problem jest istotny, bo nic do tej pory nie słychac było aby był jakiś problem ze szkoleniem psów ratowników...

Link to comment
Share on other sites

[quote name='MARS']Ale nie wiem czy problem jest istotny, bo nic do tej pory nie słychac było aby był jakiś problem ze szkoleniem psów ratowników...[/quote]
No tak problemu nie ma bo chodzą trenować na dziko.

Mars a podaj mi stronke gdzie moge znaleźć przepisy dotyczace strzelania do psów przez mysliwych.

Link to comment
Share on other sites

A to ja już sobie znalazłam. Bardzo ciekawa rzecz.
Chyba wszyscy powinni się z nią zapoznać, także myśliwi.:cool3:

[QUOTE]
[SIZE=2][COLOR=#004070][B]ZMIANY DO USTAWY O OCHRONIE ZWIERZĄT[/B][/COLOR][/SIZE]
Po długiej batalii parlamentarnej przyjęto zmiany do ustawy o ochronie zwierząt, zezwalające na zwalczanie zdziczałych psów i kotów w obwodach łowieckich przez ich dzierżawców. Tekst obowiązującego po zmianach prawa zamieszczony jest poniżej. Ostrzegam jednak, że prawo to nie zezwala na strzelanie każdego psa i kota przez każdego myśliwego i słusznie, aby nie zdarzały się drażliwe sytuacje, na które powołują się obrońcy psów i kotów, odsądzający od czci i wiary myśliwych, strzelających jakoby psy na smyczy, przy dzieciach, we wsi, etc.

Zgodnie z zapisami ustawowymi, aby myśliwy mógł odstrzelić psa lub kota muszą wystąpić łącznie następujące przesłanki:


[LIST=1]
[*]Myśliwy musi mieć upoważnienie wydane przez zarządcę danego obwodu łowieckiego
[*]Pies czy kot muszą być bez opieki i wykazywać odznaki zdziczenia
[*]Pies czy kot muszą być ponad 200 m od zabudowań mieszkalnych,
[*]Pies czy kot musi stanowić zagrożenie dla zwierząt dziko żyjących w tym łownych, a więc muszą się one znajdować w terenie, gdzie zwierzyna taka przebywa.[/LIST]W praktyce powyższe warunki oznaczają, że myśliwy musi mieć upoważnienie zarządu koła do odstrzelenia zdziczałych psów i kotów, np. poprzez wpis do odstrzału lub osobno wydany dokument. Formalnie mogłoby to być upoważnienie ustne, ale takowe byłoby ważne tylko jeżeli zarząd podjął odpowiednią uchwałę. Ponieważ uchwały zarządu nie zawsze są dostarczane myśliwym, a przy braku takiej uchwały odstrzał byłby nielegalny, lepiej żeby upoważnienie było wystawione pisemnie z podpisami osób reprezentujących formalnie koło.

Zwierzę, które zamierza odstrzelić musi okazywać swoje zdziczenie, a więc np. uciekać przed człowiekiem, a nie się do niego garnać, biegać w środku pól lub lasu, omijając drogi lub w inny sposób okazywać znamiona zdziczenia. Trudno byłoby uzasadnić objawy zdziczenia, gdyby np. pies posiadał obrożę i biegł spokojnie w kierunku myśliwego do domu widocznego w oddali tą samą drogą polna, którą idzie myśliwy, jakkowiek to sam myśliwy upoważniony jest do dokonania oceny i samo posiadanie obroży nie od razu musi wykluczać zdziczenie. Odstrzał jest dozwolony w odległości ponad 200 m od zabudowań, a mając inne rozwiązanie, np. jeżeli znany jest właściciel psa czy kota należy się powstrzymać ze strzałem i z nim poważnie porozmawiać. Ustawa o lasach zakazuje puszczania psów luzem w lesie i właściciela można ukarać za takie działanie. Na koniec warunek ostatni, teren na którym spotykamy zdziczałego psa lub kota musi być terenem, na którym występują zwierzęta łowne. Jeżeli spotykamy psa lub kota na terenie ogrodzonym, to nie zagrażają one tym zwierzętom.

Jeżeli myśliwi wykażą zdyscyplinowanie i nie będą się zdarzały odstępstwa od w/w zasad, przepis ustawy utrzyma się na dłużej. Wystarczy jednak jeden tylko przypadek nierozważnego użycia broni przez myśliwego przeciwko psom lub kotom, który prasa i inne media rozdmuchają, a parlamentarzyści z łatwością wrócą do poprzedniego stanu prawnego, w którym zwierzyna żyjąca wolno mogła być dowolnie niszczona przez bezpańskie psy i koty. Dlatego wykażmy się dojrzałością i nie dopuśćmy, aby jakikolwiek myśliwy w naszych kołach dopuścił się złamania zasad przy odstrzale zdziczałych psów i kotów.

Na zakończenie zwrócę uwagę na jeszcze jedną istotną zmianę dokonaną w ust.3 art.32 ustawy. Obecnie członek PZŁ może użyć broni myśliwskiej również wobec zwierząt, która nie są zwierzętami łownymi, w przypadku konieczności ich bezzwłocznego uśmiercenia, w celu zakończenia cierpień zwierzęcia.

Nowe zasady zapisane w Art. 33 ust.1a i ust. 3 w części dotyczącej członków Polskiego Związku Łowieckiego oraz art. 33a wchodzą w życie w dniu 28 września b.r.[/QUOTE]

[URL]http://www.lowiecki.pl/prawo/ochrona_zwierzat.php[/URL]

Link to comment
Share on other sites

[quote name='MARS']Hehe, Nie chciało się czytać wątku od początku co? :diabloti:

Sam zamieściłem ten link z łowieckiego jakoś na początku dyskusji :eviltong: .[/quote]

Byłam zajeta czytaniem po Czesku rozporzadzenia dla mysliwych w Czechach o zakazie strzelania do psów z ras pasterskich. Jak zauwazyłeś to kosztuje dożo wysiłku i to jeszcze po czesku :eviltong:

Ale z tego co zacytowałam wynika jasno.
- Nie każdy mysliwy
- nie każdego psa

A kiedy nie mozna było wogóle strzelać do psów ? Bo tam pisze ze to świeza ustawa:razz:

Link to comment
Share on other sites

[quote]A kiedy nie mozna było wogóle strzelać do psów ? Bo tam pisze ze to świeza ustawa:razz:[/quote]
No przed wejściem w życie poprawek do ustawy nie wolno było strzelac :p . Kiedyś, przed 97 r. ustawa Prawo Łowieckie nakazywała myśliwym odstrzał wszelkich spotkanych psów i kotów pozostających bez opieki. Potem ustawa się zmieniła, i zapis został wykreślony jako ubezwłasnowalniający myśliwych przymus. Od 97 roku był stan zawieszenia, kiedy wałęsające się psy były wyjete spod prawa. Najwidoczniej szkody jakie robiły skłoniły ustawodawce do wprowadzenia poprawek do ustawy o ochronie zwierząt.

Link to comment
Share on other sites

Guest Mrzewinska

Ratownicy NIE CHODZA TRENOWAC NA DZIKO. Przynajmniej ci ratownicy, ktorych znam osobiscie, maja podpisane porozumienie z nadlesnictwem i wyznaczone tereny. W prawdziwa akcje ida tylko w porozumieniu z policja, w teren gdzie jest prawdopodobnie zaginiony czlowiek.
Nie sadze aby w takim terenie jednoczesnie moglo odbywac sie polowanie.
Bo oprocz psow, szukaja tez ludzie, policja, strazacy. O akcjach w terenach lesnych wiedza lesniczy.

I mysle, ze nawet mysliwi w tych wyznaczonych terenach jednak nie strzelaliby do psa w jaskrawej kamizelce z krzyzem i migajaca lampka na szorach.

Zofia

Link to comment
Share on other sites

[quote name='Mrzewinska']

I mysle, ze nawet mysliwi w tych wyznaczonych terenach jednak nie strzelaliby do psa w jaskrawej kamizelce z krzyzem i migajaca lampka na szorach.

Zofia[/quote]

Czesi mają zakaz strzelania do pasterskich a zastrzelili 8 miesiecznego border collie przy właścicielu :shake:
No ale tu nie mamy chyba co sie martwic obecnie, skoro nie każdy mysliwy ma prawo strzelać i napewno nie do psa który nie wygląda na zdziczałego:razz:

A my trenowaliśmy w nszych okolicznych miejskich laskach zdziczałych, ale nie byliśmy formacja tylko ludzmi dopiero trenujacymi i starającymi sie aby wejsć z ratowniczymi do PCK.

Link to comment
Share on other sites

Guest Mrzewinska

Przewodnik psa ratownika zawsze liczy sie z ryzykiem = to juz musi byc uwzglednione.
Raz pies wrocil z treningu z lapa obdarta nieco ze skory, sam uwolnil sie z wnykow.
Na terenach tych treningow nie spotkalam nigdy wloczacego sie psa, ale zajecy jest coraz mniej.

Zofia

Link to comment
Share on other sites

A czy ktoś mógłby mnie oświecić w następującej kwestii.. Jest ogólny nakaz prowadzenia psa na smyczy w lesie...rozumiem z jakich powodów..Jaki jest zatem cel całkowitego zakazu wprowadzania psa do pewnych fragmentów lasu? Ludzie przecież mogą tam wejść i płoszyć zwierzynę:crazyeye:

Link to comment
Share on other sites

[COLOR=black]W kwestii małej ilości zajęcy, to uważam, że bezpośrednią przyczyną, było wykładanie szczepionek przeciw wściekliźnie dla lisów, które następnie dziesiątkowały zające... Ingerencja w środowisko naturalne może przynosić korzyści, ale jednocześnie powodować szkody... co często ma miejsce...[/COLOR]
[COLOR=black]Ja jestem z wykształcenia leśnikiem - co nie znaczy, że myśliwym... Zawsze czułem odrazę, żeby z zasadzki strzelać do niczego się nie spodziewającej sarny... [/COLOR]
[COLOR=black]Broń myśliwska nowej generacji, praktycznie daje bardzo niewielkie szanse zwierzynie... [/COLOR]
[COLOR=black]Proponuję zmierzyć się ze zwierzakiem z przez siebie zrobioną dzidą lub łukiem w ręce to pogadamy o równych szansach...[/COLOR]
[COLOR=black]Dlatego sądzę, że zdrowa sarna czy zając mają niewątpliwie dużo większe szanse na przeżycie w starciu z jednym psem, niż z jednym myśliwym...[/COLOR]
[COLOR=black]Nie przekonuje mnie też argument o tym jak to myśliwi wspaniale dbają o zwierzynę leśną, bo w taki sam sposób dba o nią rolnik, który tuczy trzodę chlewną.[/COLOR]
[COLOR=black]Oburza mnie przekraczanie prawa przez myśliwych - przy odstrzale "zdziczałych" psów w obrożach, czy na sąsiadujących z lasami łąkach...[/COLOR]
[COLOR=black]Jeżeli kiedyś wilki w pewnym stopniu regulowały populację zwierzyny płowej, to nie wiem dlaczego teraz jedyną grupą do tego uprawnioną mieli by być myśliwi...[/COLOR]
[COLOR=black]Gdyby myśliwi prowadzili tylko odstrzał selekcyjny zwierzyny... chorej, zranionej czy z wadami genetycznymi... ale wszyscy dobrze wiemy,
że strzela się także dużo pięknych osobników, stąd potem piękne poroża jeleni, czy parostki kozłów na ścianach, na które patrząc zawsze sobie wyobrażam zwierzę, które je nosiło...[/COLOR]
[COLOR=black]Być może należałoby zrobić statystyki, bo coś nie chce mi się wierzyć,
że największymi szkodnikami lasów są psy po nich spacerujące
z właścicielami...[/COLOR]
[COLOR=black]A co z kłusownictwem, co z modnymi ostatnio sportami motorowymi, gdzie młodzi ludzie z rykiem silników gnają na różnym ustrojstwie przez las, co wreszcie z hałdami śmieci porzucanymi w lasach przez innych... może myśliwi też tym by się zajęli. Wszak w pośredni sposób są lasu użytkownikami i czerpią z niego bezpośrednie korzyści...[/COLOR]
[COLOR=black]Może jakieś małe sprzątanko lasu...[/COLOR]
[COLOR=black]Zgadzam się, że wiele psów stanowi poważne zagrożenie dla zwierzyny i odpowiedzialny właściciel powinien znać swojego psa i prowadzić go na smyczy... [/COLOR]
[COLOR=black]Ale też strzelanie do psów, które ewidentnie są czyjeś w lesie jest moim zdaniem przekroczeniem prawa... Skoro zwierzyna płowa, czy zając ma prawo do ochrony, to jakie prawa ma pies... Oczywiście każdy problem można jakoś rozwiązać...[/COLOR]
[COLOR=black]Myśliwi powinni mieć prawo eliminować wałęsające się psy z lasu, choć moim zdaniem w 90% są to psy wiejskie... Jednak nikt by na myśliwych nic nie powiedział, gdyby psy takie były usypiane i odwożone do schronisk...[/COLOR]
[COLOR=black]Powinien być obowiązek rejestrowania i czipowania, każdego psa na terenie gminy,
a po odwiezieniu do schroniska na adres właściciela przychodziłoby zawiadomienie, gdzie znajduje się pies + wysoki mandat, który z nawiązką pokrywałby koszty operacji złapania psa... Gdyby właściciel nie pofatygował się w wyznaczonym terminie
po odbiór zwierzaka kolejny dotkliwy mandat. Oczywiście nie zarejestrowanie psa
też wiązałoby się z karą pieniężną... Wymierzaną automatycznie, żadne sądy grodzkie...[/COLOR]
[COLOR=black]Nikt z nas nie został zmuszony do posiadania psa, ale ponieważ trzeba ponosić konsekwencje swoich decyzji, więc jeżeli chcę mieć psa to muszę w niego inwestować i ponosić konsekwencje swojego ewentualnego braku wyobraźni.[/COLOR]
[COLOR=black]Można by się zastanowić nad wyznaczeniem terenów na skraju lasu czy w lesie, gdzie pies z właścicielem mogliby bezpiecznie przebywać, ale jest to raczej nie realne.
Bo faktem jest, że większość zwierząt jest niestety terytorialna
i przebywa stale na określonym obszarze... więc trudno je przekonać do przeniesienia się w inne rejony. Jest to trudny temat, ale bez sztuki kompromisu, nie uzyska się zgody społecznej na jakieś rozwiązanie, które żeby zadziałało powinno być akceptowane przez większość z tych, których dotyczy.[/COLOR]
[COLOR=black]pozdrawiam[/COLOR]
[SIZE=3][FONT=Times New Roman] [/FONT][/SIZE]

Link to comment
Share on other sites

[QUOTE]Bzdury Wasc Panna piszesz... Zresztą jak możesz pisac co w takiej sytuacji zrobi myśliwy skoro myśliwym.... [B]nie jesteś[/B].[/QUOTE]
Moge pisac bo takie najczesciej wytlumaczenie podaja mysliwi ktorzy zastrzelili psa przebywajacego z wlascicielem i nie wykazujacego oznak zdziczenia - albo twierdza, ze pies gonil jakies zwierze albo, ze ich atakowal - nawet w przypadku starenkiej suki ktora wlokla sie za wlascicielem zostalo takie tlumaczenie podane...
[QUOTE]Obroża odblaskowa, czy kamizelka to bardzo dobry pomysł, aczkolwiek nadal nalezy pamietac że ustawa zabrania puszczania psów luzem. Przed zastrzeleniem psa Ci to uchroni, przed mandatem nie.[/QUOTE]
Bierzesz za to odpowiedzialnosc? Co zrobisz jesli ten pies w kamizelce zostanie jednak zastrzelony? Kupisz dziewczynie nowego? Powetujesz straty moralne? Mandat wiekszosc z nas ryzykuje codziennie w parku - strate psa - nie.
[QUOTE]25.01.2007 w Czechach zastrzelono border collie. Psy wracały droga lesna ze swoim właścicielem. Szły 10 metrów od swojego Pana. W pewnym momencie coś usłyszały i zaczeły szczekać. W tej samej chwili rozległ sie strzał. Została zastrzelona sunia border collie.[/QUOTE]
Biedna sunieczka :( Czy ten koszmar nigdy sie nie skonczy? :(
[QUOTE]A co do samego odebrania życia zwierzęciu, to w momencie strzału nie jest to dla mnie ani przyjemne, ani nieprzyjemne. Po prostu wiem, że tak jest świat zbudowany, że żeby zjeś mięso to trzeba najpierw odebrac życie[/QUOTE]
Mamy XXI wiek i rozwinieta cywilizacje. Zeby zjesc mieso trzeba wyjsc do sklepu. Jesli ktos nie chce zabijac nie musi tego robic. Tak samo jak zeby miec ubranie nie musisz go sam szyc (i nie zastanawiasz sie raczej skad sie ono wzielo w sklepie), zeby miec chleb nie musisz sadzic zboza, mlec ziarna i go wypiekac a zapewne codziennie go jesz (i skad on sie bierze w piekarni) - przyklady mozna mnozyc.
[QUOTE]Sporo osób na studiach jest takimi idealistami. Swą przyszłośc widza tylko w lecznictwie.[/QUOTE]
I wiekszosc udaje sie to zrealizowac. Dla mnie prawdziwy weterynarz to i dobry fachowiec i ktos kto kocha zwierzeta i ma do nich cieple podejscie. Ktos, komu zalezy, zeby pomoc. Facet, ktory po pracy w lecznicy bierze spluwe i strzela do zwierzat nie czujac przy tym nieprzyjemnosci to dla mnie parodia lekarza wet.

Link to comment
Share on other sites

Problemu by niebyło gdyby wszyscy chcieli respektowac prawo mówiące o zakazie puszczania psa w lesie. Gdyby nie bylo puszczonych psów, mysliwy nie miałby do czego strzelac. to jedno.
drugie: Czy osobiście komuś myśliwy zastrzelił psa??
Podajecie pare przykładów. Boże, nikt nie stoji w lesie ze strzelbą i specjalnie psa nie szuka. Ojciec poluje 20 lat widzial wolno biegajace psy ale nigdy z tego prawa nie kozystal. Bo nie ma takiego przymusu! Może z niego kożystac ale nie musi.
Nikt wam nie każe być myślywymi. Więc o co ten krzyk. Każdy ma swoje zainteresowania. Jeden lubi szachy inny piłkę nożną a inny myślistwo.
Kto z was był kiedys na polowaniu?
Piszecie, że mamy XXI wiek, że jak ktoś chce dziczyzne to może kupić ja w sklepie. A do jasnej ciasnej skąd masarze biorą zwierzyne dziką do tych wyrobów? Przecież nie z hodowli. Do sklepów trafiają zwierzęta strzelone przez myśliwego i oddane do skupu.

Link to comment
Share on other sites

Guest Mrzewinska

Ja bylam na polowaniu. Jeden raz. Pierwszy i ostatni. A poza tym pomagalam znajomej, ktora poluje, dokarmiac zwierzeta.
Grozono w mojej obecnosci psu prowadzonemu przy nodze na smyczy przez lake. Zastrzeleniem. Zastrzelono 8 m od wlasnego domu znajomego mi kilka lat psa - sprawa opisywana przeze mnie w krakowskim Dzienniku Polskim. Traktuje to osobiscie, bo uczestniczylam w szkoleniu tego psa, bylam z nim serdecznie zaprzyjazniona, pies byl geniuszem szkolenia i gwiazda pokazow szkoleniowych. Mysliwy twierdzil, ze sie przestraszyl, bo pies na niego zaszczekal. Nie atakowal, nie biegl na czlowieka - zaszczekal stojac przed progiem wlasnego domu. Pies byl na swoim terenie, pilnowal skladowanych materialow budowlanych. Lasu w okolicy nie bylo - budowany dom, droga prowadzaca do domu, 50 m ponizej trasa szybkiego ruchu. Jakos tak sie stalo, ze po dwoch dniach po zastrzeleniu psa nastapila kradziez tychze materialow.

Prawo mowi, do jakiego psa wolno strzelac. Wiec prawodawca wzial pod uwage fakt, ze w lesie moze sie znalezc pies, ktory nie jest zdziczaly i nie goni zwierzyny. Mysliwy tez ma obowiazek brac to pod uwage.
Nikt mi nie kaze polowac, fakt. Ale tez niech nikt mi nie kaze wierzyc, ze mysliwi sa milosnikami zwierzat. Ja jestem przekonana, ze mysliwi lubia zabijac. Tez mi wolno zywic takie przekonania.

Zofia

PS a co do pytania - czy ktos uczestniczyl w polowaniu - nikt chyba z tu obecnych nie uczestniczyl w obdzieraniu zywcem ze skory mlodych fok lub w karmieniu gesi na stluszczone wątroby, a mimo to mozemy miec na ten temat wlasne zdanie.

Link to comment
Share on other sites

USTAWA
z dnia 28 września 1991 r.
[B]o lasach.* [/B]

[SIZE=3](tekst jednolity) [/SIZE][CENTER][B](Dz. U. 91.101.444)[/B] [/CENTER]



[B]Rozdział 5[/B]
[B]Zasady udostępniania lasów[/B]



[B]Art. 30.[/B] 1. W lasach zabrania się:[INDENT]1) zanieczyszczania gleby i wód, [/INDENT]

[INDENT]2) zaśmiecania, [/INDENT]

[INDENT]3) rozkopywania gruntu, [/INDENT]

[INDENT]4) niszczenia grzybów oraz grzybni, [/INDENT]

[INDENT]5) niszczenia lub uszkadzania drzew, krzewów lub innych roślin, [/INDENT]

[INDENT]6) niszczenia urządzeń i obiektów gospodarczych, turystycznych i technicznych oraz znaków i tablic, [/INDENT]

[INDENT]7) zbierania płodów runa leśnego w oznakowanych miejscach zabronionych, rozgarniania i zbierania ściółki, [/INDENT]

[INDENT]9) wypasu zwierząt gospodarskich, [/INDENT]

[INDENT]10) biwakowania poza miejscami wyznaczonymi przez właściciela lasu lub nadleśniczego, [/INDENT]

[INDENT]11) wybierania jaj i piskląt, niszczenia lęgowisk i gniazd ptasich, a także niszczenia legowisk, nor i mrowisk, [/INDENT]

[INDENT]12) płoszenia, ścigania, chwytania i zabijania dziko żyjących zwierząt, [/INDENT]

[INDENT][B]13) puszczania psów luzem[/B], [/INDENT]

[INDENT]14) hałasowania oraz używania sygnałów dźwiękowych, z wyjątkiem przypadków wymagających wszczęcia alarmu.[/INDENT]2. Przepisy ust. 1 pkt 3 i 5 nie dotyczą czynności związanych z gospodarką leśną, a [B]pkt 12-14 nie dotyczą polowań[/B].

Link to comment
Share on other sites

Czy jesli przejade skrzyzowanie na czerwonym swietle policjant ma prawo do mnie strzelac? Nie! Ma prawo wystawic mi mandat, ale nie wolno mu strzelac. Ale jesli jadac przez to skrzyzowanie uzyje broni palnej, a wiec bede zagrozeniem dla innych, uzycie broni przez policjanta bedzie uzasadnione.

Tak samo, jesli puszczam psa w lesie, ale ten pies nie stanowi zagrozenia dla zwierzyny, mysliwy nie ma prawa do niego strzelac! Moze mi wlepic mandat i przyjme ten mandat bez jakiekolwiek dyskusji, ale nie ma prawa strzelac do mojego psa.

Tak, zastrzelono mi kiedys psa, ktory byl w poblizu zabudowan (nie naszych) i nie polowal bo zwial za cieczkujaca sie suka.

Nie, nie uczestniczylam nigdy w polowaniu, uczestniczylam tylko w odstrzale saren w naszym sadzie z drzewkami owocowymi.

Link to comment
Share on other sites

Ja byłam na polowaniu (bez naganki) kilka razy. Poniewaz znany był mój stosunek do tego rodzaju hobby,zostałam zaproszona pod zelaznym warunkiem,ze nie bedze przeszkadzac i komentować. (jednak zadne zwierze nie zgineło w mojej obecności ). Byłam tez kilka razy dokarmiac i obserwować zwierzęta w towarzystwie mysliwego, którego znam wiele lat. Wydawał mi sie człowiekiem o wysokim poziomie etycznym, znawcą i miłosnikiem przyrody. Był zresztą kontynuatorem tradycji rodzinnych i cierpliwie odpowiadł na setki moich czasem głupich pytań. W drodze powrotnej spotkalismy stado wiejskich psów szukajacych pozywienia. Mój towarzysz nie odmówił sobie przyjemności potraktowania ich srutem i komentarzem: " jak sie zaczna drapac po tyłkach to beda wiedzieć ze nie wolno polować".
Byłam tez swiadkiem rozmów mysliwych n/t psów. Nie nadaje sie to do cytowania na tym forum....

Link to comment
Share on other sites

Na obrzezu mojego miasta jest las, ale nic mi nie wiadomo o tym, aby organizowano tam polowania. Zdarzało mi się puszczać tam psa bez smyczy, ale znajdował się pod moją kontrolą i nie odbiegał dalej niz na kilkanaście metrów. Nigdy nie ścigał żadnego dzikiego zwierzaka, choć zdarzyło nam sie natknąć na sarne - z tym że mój pies zamiast jak przystało na krwiożerczego drapieżnika pognać za zwierzyna - zaczął iść koło mojej nogi, bo wielkie zwierzaki chyba go zaniepokoiły :cool1: Gdyby mój pies ganiał za napotkanymi dzikimi zwierzętami, gdyby w lesie bywali myśliwi - na pewno nie odważyłabym się psa puścić ze smyczy. Ostatnio i tak przestałam to robić, bo natknęłam się na wnyki, a nie usmiecha mi się, żebym mój pies w nie wpadł.

Sam przepis o strzelaniu do zdziczałych zwierzaków jest w obecnej sytuacji złem koniecznym, ale rozwiązuje on problem tylko doraźnie, nic nie robiąc z jego przyczynami. Powszechnie wiadomo, że wielu rolników wypuszcza psy samopas nocą, żeby same sie wyzywiły, i myślę ze to właśnie one stanowia większość przypadków gdy zagryzana jest zwierzyna leśna. To z tym nalezałoby coś zrobić, a nie strzelać jak popadnie do głodzonych i w sumie niczemu tak naprawdę niewinnych zwierzaków. Jeśli ten problem zostałby rozwiązany, to myślę że sporadyczne przypadki zastrzelenia przez myśliwego psa bezpańskiego i zdziczałego, który NAPRAWDĘ stwarza dla zwierzyny zagrożenie, nie byłyby powodem wzburzenia tylu osób.

Sama podczas spaceru natknęłam sie na zdziczałe psy. Byłam ze znajomym i moim psem na spacerze. Szczere pole kilka km za miastem, w oddali na horyzoncie jakies gospodarstwo. Mieliśmy szczęście, że uniknęliśmy pogryzienia, bo 2 psy zaczęły nas osaczać, ale jakos udało nam sie je odpędzić. Psy były wyraźnie niedozywione, brudne i bez wątpienia chciały zaatakować, bez jakiejkolwiek prowokacji ze strony mojej czy mojego psa. Według mnie niewątpliwie takiego psa należy w humanitarny sposób uśmiercić. W schronisku i tak zostałby uspiony. Ale mam dwa zastrzeżenie:

1) Należy nie tylko strzelać do psów, ale rozwiązać problem ze stadami wiejskich agresywnych burków, które tak naprawdę wcale nie sa bezdomne. Tylko trzeba dotrzeć do ich właścicieli. Co z tego że mysliwy zastrzeli komuś psa skoro na jego miejsce zjawi się kolejny? Trzeba dotrzeć do podstawy problemu. I może pomóc mogłoby w tym bardzo silne przecież lobby myśliwych. No chyba że wielu z nich wcale nieśpieszno, bo lubią sobie postrzelać..?

2) Jak to jest mozliwe, że myśliwy nie odróznia zdziczałego zwierzaka od psa, ktory wybiegl zza zakretu przed wlascicielem, jest zadbany, ma obroze.. Przepis jest bardzo jasno sformułowany więc dlaczego mnożą sie przypadki tak drastycznych nadużyć?? Ja choc mysliwym nie jestem, nie mialabym problemu z odroznieniem. I choc duzo spaceruje po lasach i łakach, na zdziczałe psy natknelam sie tylko jeden jedyny raz.

Link to comment
Share on other sites

[quote name='MARS']USTAWA
z dnia 28 września 1991 r.
[B]o lasach.* [/B]


[SIZE=3](tekst jednolity) [/SIZE][CENTER][B](Dz. U. 91.101.444)[/B] [/CENTER]




[B]Rozdział 5[/B]
[B]Zasady udostępniania lasów[/B]




[B]Art. 30.[/B] 1. W lasach zabrania się:[INDENT](..)[/INDENT][INDENT]11) wybierania jaj i piskląt, niszczenia lęgowisk i gniazd ptasich, a także niszczenia legowisk, nor i mrowisk, [/INDENT][INDENT]12) płoszenia, ścigania, chwytania i zabijania dziko żyjących zwierząt, [/INDENT][INDENT][B]13) puszczania psów luzem[/B], [/INDENT][INDENT]14) hałasowania oraz używania sygnałów dźwiękowych, z wyjątkiem przypadków wymagających wszczęcia alarmu.[/INDENT]2. Przepisy ust. 1 pkt 3 i 5 nie dotyczą czynności związanych z gospodarką leśną, a [B]pkt 12-14 nie dotyczą polowań[/B].[/quote]

Nie masz wrażenia, że w tej ustawie została naruszaona konstytucyjna zasada równości wobec prawa?
Boorek obywatel az bronią palną ma prawo biegać luzem po lesie, ścigać, chwytać i zabijać dziko żyjące zwierzęta.
Obywatel nie noszący broni palnej, nie może puścić luzem swojego psa w lesie, nie może mieć psa pilnującego np. barany pod lasem, albo mojej własności (np. piłeczki), bo w skrajnych przypadkach (gdy myśliwy jest nadgorliwy) istnieje realne zagrożenie, że pies zostanie zastrzelony.

Link to comment
Share on other sites

Guest Mrzewinska

Mars, czy u nas istnieje cos w rodzaju polowania za tzw. dewizy?
Jakby ktos chcial ustrzelic polskiego szaraczka czy koziolka sarny i zaplacil w euro czy dolarach - to jak, moze? Wtedy nie musi byc w polskim kole lowieckim, zdawac egzaminow z wiedzy o zwierzetach, po prostu placi, celuje, strzela?
Jesli tak, to czy obywatel miejscowy tez moze tak polowac?

Zofia

Link to comment
Share on other sites

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.

 Share


×
×
  • Create New...