marako Posted August 16, 2012 Posted August 16, 2012 [quote name='malawaszka']oby tak dalej było bo póki co jest dobrze co? :kciuki:[/QUOTE] Czy dobrze - nie wiem, bo jestem bardzo powściągliwa, nie narzucam się jej, raczej leniwie płynie nam czas (trochę muszę pracować w domu, więc od czasu do czasu zaglądam na wątek, a tak, układam plan lekcji). Przed chwilą moje alarmowały, że chcą wyjść (poszczekać na kota, jak sądzę, bo go zapewne wyczuły na naszej działce, czasem wpada z wizytą). Wybiegły, Fryga została, ale już po chwili też zaczęła ujadać w domu, więc ją wypuściłam. Trochę poszczekała na zewnątrz, nawet jak moje się uciszyły, ona jeszcze ujadała. Po chwili Honda zapukała, żeby ją wpuścić, więc wpuściłam, a za nią zgodnie reszta, z Frygą na końcu, ale jakoś nawet tak w kupie weszły, jakby były już razem związane. Leżą znowu koło mnie, a ja piszę. Niby nic się nie dzieje, a jakoś mam wrażenie, że się zacieśnia znajomość i mniej już jest strachu. A, zapomniałam napisać, że jak szłam na spacer, to Fryga była na początku na smyczy, a Honda bardzo nie lubi, jak kogoś prowadzę uwiązanego i usiłuje go uwolnić, szarpie jego smycz i muszę interweniować. To kawał baby, więc zanim usłuchała, żeby puścić, a była bardzo nakręcona na uwalnianie, to wystraszyła Frygę tym szarpaniem, aż ta pisnęła zrozpaczona i wystraszona. Quote
Poker Posted August 17, 2012 Author Posted August 17, 2012 ciekawe jak Zołzunia dziś się sprawuje. A my przyjechaliśmy po to ,by od razu trafić na bezdomną sunię w wysokiej ciąży i właśnie usiłujemy ją złapać, bo sterylkę już tutaj obstalowałam.Znajomi zaopiekują się przez kilka dni , a w tym czasie będziemy działać Quote
wilczy zew Posted August 17, 2012 Posted August 17, 2012 [quote name='Poker']ciekawe jak Zołzunia dziś się sprawuje. A my przyjechaliśmy po to ,by od razu trafić na bezdomną sunię w wysokiej ciąży i właśnie usiłujemy ją złapać, bo sterylkę już tutaj obstalowałam.Znajomi zaopiekują się przez kilka dni , a w tym czasie będziemy działać[/QUOTE] powodzenia Quote
marako Posted August 17, 2012 Posted August 17, 2012 Zalogowałam się w pracy na 2 minutki, więc tylko krótko: Sunia jak mi się wydaje jest spokojniejsza. Podczas głaskania podjęłam próbę podniesienia łapek, pokazała wtedy kły i zawarczała. Zaryzykowałam i nie przestałam jej głaskać, ale już mniej po łapkach, więcej po boczku głowy bardzo łagodnie przemawiając, że nie trzeba warczeć - przestała. Kolejna próba podjęcia łapek - płynnie po głaskaniu główki już spowodowała tylko leciutkie warczenie, więc przemawiałam, że nie trzeba, wtedy umilkła. Muchy mogę już tłuc tuż przy jej głowie, zero reakcji. Niedługo wracam do domu. Spróbuję ją kupić znowu długim spacerem (na wolności). Coraz spokojniej traktuje psy, więc na spacerze, wolna, będzie mogła węszyć tam, gdzie one, może ich spokój i wyluzowanie i na nią spłynie. Dla odmiany przy Frydze czasem szaleję z Hondą, bawimy się ostro, z warczeniem, skokami. Chcę, by poznała cale spektrum relacji człowieka z psami i może trochę też tego zapragnęła. Na dalszy plan na razie odkładam podporządkowywanie się (czesanie, mycie łapek), to po nabraniu pełnego zaufania, na to potrzeba więcej czasu. Ale oczywiście do tego chciałabym doprowadzić, by ona to akceptowała bez żadnych obaw, poddając się z pełnym zaufaniem i mam nadzieję na taki scenariusz. Mój mąż twierdzi, że ona jest całkiem adopcyjna już w tej chwili (niestety nie zna ludzi, którzy oddają o wiele łagodniejsze psy z adopcji - ona wróciłaby tego samego dnia). Niestety, tak lekko nie będzie, ale ja widzę nadzieję dla niej na wyleczenie jej z lęków (przyczyny nr 1 ogromnej chęci rządzenia). Jak ktoś szuka zajęcia, to zawsze znajdzie - to o suni, którą usiłujecie złapać. Życzę powodzenia w akcji. Quote
wilczy zew Posted August 17, 2012 Posted August 17, 2012 [B]Marako[/B],jak wyleczysz ją z tych lęków to pójdzie z górki. Quote
marako Posted August 17, 2012 Posted August 17, 2012 [quote name='wilczy zew'][B]Marako[/B],jak wyleczysz ją z tych lęków to pójdzie z górki.[/QUOTE] Nie jest to takie proste. Przed chwilą z zazdrości o duże psy (chciały też się ze mną przywitać, bo na chwilę wyjeżdżałam na PKP), warczała jak opętana, szczekała, jeżyła się, jak któryś się zbliżał. No i mieliśmy próbę sił.... zawody w szczekaniu. Honda podjęła wyzwanie i pokazała, że też umie szczekać i to o wiele donośniej i groźniej. Mała nie ustępowała, zajadle na nią szczekała i się szczerzyła. Honda wpadła w trans szczekania. Na to Tajga - wzór opanowania, nie zdzierżyła i z warkotem podbiegła w stronę Frygi, na małą odległość. (sądzą, że chciała wesprzeć Hondę, żeby się nie ulękła i "zgasić" Frygę). W jednej sekundzie znalazła się Grace jako wsparcie, a jednocześnie obserwatorka, czy sprawy nie zaszły za daleko. Tylko ciałem zasłaniała Frydze drogę do ataku na Hondę (Fryga czuje, że Honda to szczyl i jest najbardziej "delikatna", więc na nią tylko ośmiela się warczeć). Fryga poczuła się osaczona i pisnęła rozpaczliwie. Na to psy się wycofały. Od tej chwili jest spokój. Fryga daje się zbliżać psom do mnie. Tylko lekko powarkuje, ale na mój cicho wypowiedziany sygnał, żeby przestała, przestaje. Teraz pędzę do Wrocka do weta z Grace. Odezwę się po powrocie, późno. Quote
wilczy zew Posted August 17, 2012 Posted August 17, 2012 Masz zrównoważone olbrzymy to bardzo pomoże Frydze. Nie mówię,że będzie lekko. Quote
Poker Posted August 17, 2012 Author Posted August 17, 2012 Fryga pomalutku oswaja się z otoczeniem i próbuje swoich sił. Mam nadzieję,że zrównoważone i większe od niej psy nauczą Mendę właściwych zachowań.A starania marako i jej rodziny utemperują dziewczynę. U nas z psami i kotem sytuacja jest trudniejsza, bo Poker to dziadziuś, który się jej boi.Dolara właściwie nie zaczepia, kotę goni. Niestety, nie udało się nam suni złapać, zapadła się pod ziemię.Jutro jeszcze ponowimy próbę. Quote
malawaszka Posted August 17, 2012 Posted August 17, 2012 bardzo fajne są olbrzymki marako :loveu: miło czytać - mądre i zrównoważone Quote
marako Posted August 17, 2012 Posted August 17, 2012 (edited) Hondzia jakby mniej olbrzymkowa, trochę zazdrosna, niespokojna czasem (Fryga wciąż przy mnie leży, a dotychczas ona była moim cieniem). Ale to młodość! Z czasem dorówna mamusi. Ale rzeczywiście wzorzec nie kłamie, jeśli chodzi o charakter olbrzymów. Fryga to fajna sunia, trochę ją wyciszyć, żeby lepiej radziła sobie z emocjami, zazdrościami, a naprawdę ma szanse nie wrócić z adopcji. Mój mąż twierdzi, że jest całkowicie adopcyjna, ale on mierzy ludzi swoją miarą - jest cierpliwy i łagodny dla psów, niczego od nich nie wymaga i myśli, że wszyscy tak będą - oni sobie, pies sobie. Jak domem bierze pieska, zwykle chce go wpasować w swoje oczekiwania. A to może być trudne tak od razu w przypadku Frygi. Dziś nie było żadnego tańca wokół siebie, do ogona, a głaszczę ją długo i po różnych częściach ciałka, bawię się łapkami, uszkami. Jutro sobota i mimo, że wzięłam coś do zrobienia z pracy, będzie więcej czasu, więc popróbuję oswajać ją z przyrządami fryzjerskimi. Edited August 17, 2012 by marako Quote
wilczy zew Posted August 17, 2012 Posted August 17, 2012 oby tak dalej,te dalekie spacery też powinny pomóc Quote
Anula Posted August 18, 2012 Posted August 18, 2012 Marako wnosisz na wątku sam optymizm odnośnie Frygi.Masz anielską cierpliwość a to wspaniała cecha.Podziwiam Cię i pozytywnie zazdroszczę! Quote
marako Posted August 18, 2012 Posted August 18, 2012 Niestety dziś regres, ale nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło, bo przynajmniej utwierdzam się w przypuszczeniach na jej temat. Jestem coraz bardziej przekonana, że wszystkie kłopoty Frygi są spowodowane panicznym strachem. Dziś wpadła w histeryczny strach (warczenie, krążenie wokół siebie za ogonkiem) na widok miotły, którą zamiatałam i chciałam pozmiatać piach w pobliżu psów. Gdy chciałam jej pokazać, co to miotła i zbliżyłam lekko koniec w jej stronę, rzuciła się na nią z dzikością, o jaką jej nawet nie podejrzewałam, wgryzła się w szczotkę, a jak pociągnęłam, żeby zabrać, zaczęła krążyć za ogonem jak wściekła. Już po tym, jak się uspokoiła, nie dala się pogłaskać - zapewne potraktowała mnie jak złą czarownicę, która posiada tajną broń i nie należy jej ufać. Tak przez godzinkę jakąś była rozdrażniona i nie dawała się głaskać (na początku wcale, później dopiero po chwili włączała warkocik). Myślę, że już jest spokojna - upłynęły ze 4 godziny, ja przez cały czas pracuję, ona leży obok. Podgłaskuję ją i jest spokojna. Odczulenie jej naprawdę wymaga wiele cierpliwości i czasu, ale jestem przekonana, że to jedyna droga. Nic na siłę. Oswajanie z dziwnymi przedmiotami, budowanie zaufania. Poker zrobiła w tym zakresie już wiele, ale wiele lęków pozostało i ona jednak do końca nie ma zaufania do Niej, jako do władczyni różnych dziwnych strasznych przedmiotów (grzebień, sprzęty gospodarskie itp.). Quote
marako Posted August 18, 2012 Posted August 18, 2012 [quote name='Anula']Marako wnosisz na wątku sam optymizm odnośnie Frygi.Masz anielską cierpliwość a to wspaniała cecha.Podziwiam Cię i pozytywnie zazdroszczę![/QUOTE] Anula, cierpliwość nigdy nie była moją mocną stroną. To psy wciąż mnie uczą zarówno cierpliwości, bo tylko spokój i opanowanie pozwala mi opanować nieraz tę hałastrę, jak i zarażają swoim optymizmem i chęcią życia, bardzo dzięki nim się zmieniam. Quote
iwstar58 Posted August 18, 2012 Posted August 18, 2012 Witam i dołączam do tych czytających relację jednym tchem. Jednak muszę dokładniej przewertować wątek. Czy wiadomo jaka jest jej przeszłość nim trafiła do schronu? Marako, muszę powiedzieć, że mam podobne podejście do psiaków, jak Twój mąż. Nic im nie narzucam, ale i one też nie przeginają No i zawsze jest to jeden pies. Jednak Fryga to trochę inny przypadek, ale czas i cierpliwość zrobią swoje. Życzę powodzenia Quote
wilczy zew Posted August 18, 2012 Posted August 18, 2012 [quote name='marako']Jestem coraz bardziej przekonana, że wszystkie kłopoty Frygi są spowodowane panicznym strachem. Odczulenie jej naprawdę wymaga wiele cierpliwości i czasu, ale jestem przekonana, że to jedyna droga.[/QUOTE] myślę,że masz całkowitą rację Quote
Poker Posted August 18, 2012 Author Posted August 18, 2012 (edited) Ja też czytam z zapartym tchem. Fryga nie ma zaufania tak do końca do nikogo. Nie jestem władczynią sprzętów, bo nie próbuję jej czesać, łap dawno nie trzeba było myć ,a wycieranie już nauczyła się jako tako znosić. Odkurzacz mam centralny ,więc widzi tylko rurę ,ale nie w moich rękach. Mam do niej i mój mąż też, cierpliwość. Do niczego jej nie zmuszamy oprócz tego ,że nie akceptujemy napadania na Pokera i wtedy dostaje reprymendę słowną. Najgorsze jest to ,że Fryga często jest nieprzewidywalna i to co w danym momencie jest przez nią akceptowane, za 5 minut wywołuje pokazywanie zębów albo szaleńczy taniec za ogonem. Zastanawiam się czy nie poprosić jednak o pomocweta , którego ktoś mi polecał i nie zastosować farmakoterapii. marako , bardzo dziękuję za wysiłek wkładany w sunię. Jutro możemy ją odebrać. Sunia w Radomiu urodziła dziś na raty 8 !!! maluchów.Pierwsze 4 zawieźliśmy do uśpienia :-(, następne urodziła po naszym wyjeździe. Suńka biegała po terenie i dosłownie gubiła maluchy na asfalcie , w trawie,krzakach ,a my chodziliśmy i zbieraliśmy je. Głaskałam ją ,jest chodziutka ,ma nie więcej niż 35-40 cm w kłębie. W poniedziałek pojedzie do suni p.Kasia z radomskiego schronu,zabierze maluchy. Bardzo przeżywam sytuację w jakiej jestem pierwszy raz,ale uznałam ,że nie ma innego wyjścia. Przybyłoby 8 !! bezdomniaków. Nasi radomscy znajomi zanieśli dziś jej jedzonko i będą nadal to robić. Zasiałam wśród działkowiczów pomysł, by zrobili wśród siebie zbiórkę po 5 zł i sfinansowali jej sterylkę za 2 miesiące.Kilka osób wyraziło zgodę. Zobaczę czy mi się uda posterować akcją na odległość. Edited August 18, 2012 by Poker Quote
marako Posted August 18, 2012 Posted August 18, 2012 Podziwiam Waszą akcję z sunią i jej porodem. Też mi szkoda, gdy takie drastyczne rozwiązania muszą wchodzić w rachubę, ale niestety to jest konieczne przy takich problemach z bezdomnością zwierząt. Wieczór z Frygą można zaliczyć do udanych. Grace po jednej mojej stronie, Fryga, po drugiej, głowy w odległości 10 cm. Głaskałam obie bardzo długo, Grace sapała głośno wprost na nią, a Frydze to nie przeszkadzało, leżała wyłożona na całą długość, myła sobie w przerwach łapki, pyszczek, Jak Grace w pewnym momencie zaczęła Frygę obwąchiwać, ta lekko zawarczała, ale nie zmieniła pozycji. Później, gdy bawiłam się z leżącą na plecach na podłodze Hondą, Fryga podeszła i ją obwąchała, po chwili obwąchała też Tajgę, która leżała na plecach przy swoim Panu. Teraz leżą blisko siebie przy moim biurku. Za to, gdy czesałam Tajgę, a Fryga przyglądała mi się - pokazałam jej grzebień. Wystarczyło tylko zbliżenie grzebienia na odległość 20 cm od pyska Frygi, a już warkot i atak na grzebień. Więc tylko już czesałam po kolei wszystkie duże psy, a ona patrzyła na to. Podobnie - na przelatujący w pobliżu naszej działki balon i spadochrony - szczekanie zawzięte, nerwowe, przez długi czas, ale z drzwi na taras, a nie z działki, bo bała się wyjść. Fryga może bać się nie tylko sprzętów typu miotła, odkurzacz, grzebień, ale zupełnie nieoczekiwanych rzeczy, gestów, nawet niekoniecznie bezpośrednio przy niej. Jestem przekonana, że to strach. Może jakiś odcień głosu, gest, kojarzą jej się z czymś z przeszłości, czymś niemiłym i nieoczekiwanie tak reaguje, nie wiem. Przez całe popołudnie oprócz ataku na grzebień i lekkiego warczenia na zbliżające się psy, Fryga była bardzo spokojna i miła. Na pewno nie znam jej tak, jak Wy, nie wszystkie swoje możliwości mi zademonstrowała - w końcu u Was była pół roku, a u mnie 3 dni, tylko takie luźne skojarzenia i hipotezy przedstawiam, do rozważenia. Jeśli nie jest konieczne oddawanie Frygi jutro - może u mnie być jeszcze przez parę dni (do czwartku). Mój mąż jedzie na 3 dni w delegację, więc muszę i tak ograniczyć pobyt w pracy do minimum, a pracować też w domu. Będę więc wystarczająco długo w domu w tych dniach, żeby Fryga mogła odnieść korzyść socjalizacyjną z pobytu u mnie. Myślę, że moje suki mają na nią jednak dobry wpływ, może uczyć się przez naśladownictwo, bo one jej imponują - są silne, ona się ich boi, a są spokojne, ciche i nie urządzają żadnych scen z warczeniem, chyba, że w zabawie. Oczywiście, jeśli już za nią tęsknicie - mogę ją oddać jutro, jak było to planowane. Quote
Poker Posted August 18, 2012 Author Posted August 18, 2012 marako, bardzo dziękuję za obszerną relację. Fryga u nas tez reagowała gwałtownie na niespodziewane mocne hałasy.Gdy wnuki udawały ,ze sie biją , bardzo się denerwowała i szczekała. Szczeka też , gdy powiem głośniej do męża, a gdy zadzwoni dzwonek u drzwi i chcę porozmawiać przez bramofon, to tak szczeka ,że niczego nie słyszę. Mam wrażenie ,ze część zachowań wynika z jej lęków ,a część z chęci rządzenia. U nas też są dni spokoju. Fryga moze jeszcze zostać, mimo że na swój sposób tęsknimy za nią.Po powrocie do domu odruchowo nasypałam karmę do 3 misek i zaczęłam ją wołać. My prawdopodobnie wyjedziemy z mężem na 2 tygodnie w najbliższą niedzielę i nie wiem czy zabranie jej z powrotem 2 dni przed naszym wyjazdem będzie dobre. Futrzaki zostają pod opieką znanej Frydze pani. Jeżeli sunia by została jeszcze kilka dni, to muszę jakoś podrzucić karmę,ale żeby Fryga mnie nie widziała. Quote
marako Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 [quote name='Poker']marako, bardzo dziękuję za obszerną relację. Mam wrażenie ,ze część zachowań wynika z jej lęków ,a część z chęci rządzenia. [/QUOTE] Tu nie ma żadnej rozbieżności - chęć rządzenia, żeby mieć władzę i się nie bać, bo strachem jest podszyta. Jedne boją się i są uległe, kulą ogon, uciekają, inne reagują ze strachu atakiem i budują pozycję, która im nie zagrozi (w ich błędnym mniemaniu, bo strach i tak zostaje). Fryga może zostać i do przyszłej niedzieli, tyle, że w sobotę-niedzielę będą u nas 2 yorki, dość zadziorne, a także kilka (nawet do 8) nowych osób, w tym dwójka 6-latków. Może być sporo zamieszania, hałasy, pośpiech, zabawy obcych dzieciaków itp., więc raczej bałabym się o efekty. Proszę zdecydować, jaki termin oddania Frygi będzie najlepszy. Co do karmy, to jest jeszcze 150 g, więc na trzy posiłki (w międzyczasie podjadały trochę piersi z kurczaka, więc dawałam odpowiednio nieco mniej karmy). Nie trzeba jej podrzucać aż tu - ja jutro jestem w pracy (Popowice, Bobrza) i mogę wracać przez Kochanowskiego, a nie obwodnicą, albo odebrać gdzieś w pobliżu pracy. Fryga spała dziś z nami (tzn. ze mną, Grace i Hondą). Grzecznie zapytała, czy może wejść, więc dostała grzeczną odpowiedź twierdzącą. Jak nie pyta - zganiam. Znowu latają w pobliżu - tym razem motolotnie. Chyba gdzieś tu powstała jakaś baza balonowo-szybowcowo-spadochronowo-lotniowa, bo w tym roku często widzimy motolotnie i spadochrony. Balon wczorajszy był po raz pierwszy. Po długich spacerach, pełnych węszenia, grzebania, galopowania, gdy zostanie za długo i musi nas gonić, Fryga jest jakby łagodniejsza i bardziej przystępna - psy podchodzą blisko i nie buntuje się, leży w pozycji zrelaksowanej, bez ciągłego obserwowania otoczenia. Jak długo jesteśmy w domu, robi się bardziej drażliwa. Ale ogólnie - spokój. Quote
wilczy zew Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 duży ruch pomaga rozładować gromadzący się ze strachu stres Quote
NikaEla Posted August 19, 2012 Posted August 19, 2012 Wróciłam z wycieczki i nie mogę się oderwać od relacji marako o Frydze. :) Quote
Recommended Posts
Join the conversation
You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.