Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Jak się ma psa mordercę :razz: to jest się albo omijanym, albo prowokowanym.

Jakiś czas temu byłam na spacerze z moją mamusią i jej (a generalnie moją) suką chartodalmatynką oraz moimi dzieciaczkami (pitbull i bullterier). Mama zabrała nas na "pętlę po lesie", gdzie zwykle chodzi ze swoją (znaczy się moją ;) ) suką.

Psy szalały spuszczone, a gdy ktoś się pojawiał na horyzoncie - były natychmiast odwoływane i zapinane na smycz. Nigdzie nam się nie spieszyło, więc z mamusią moją czekałyśmy "na poboczu" aż inni spacerowicze z psami przejdą. W końcu moja mama w śmiech. Pytam, o co chodzi.

Okazało się, że ludzie już tylko na widok moich psów, swoje od razu łapali na smycz (nieraz ciężko im szło, ale bądźmy wyrozumiali) i grzecznie przechodzili boczkiem, ba! nawet czasem "dzień dobry" powiedzieli :lol: a gdy mama jest z Axą, to czasem z daleka musi wołać, żeby ktoś raczył psa na smycz wziąć - a nie każdy ma ochotę. Bo przecież jego pupilek zapoznać się musi, pobawić, powskakiwać na sukę mimo jej warczenia, poprzygniatać do ziemi, wpaść w biegu wywołując skowyt bólu... no tak, bo on przecież tylko pobawić się chciał :mad:

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

ja sie zastanawiam czy to, trzymajac sie tematu watku ;) chamstwo innych psiarzy czy ich glupota:shake:
byc moze ja, z racji tego ze moj pies agresywny nie jest [dostaje szalu i rzuca sie TYLKO do mlodego czarnego psa w typie AST'a - widuja sie odkad byly kluchami, AST zaczal pierwszy i nienawidza sie z calych psich serc :roll:, ale AST jest zawsze na smyczy to generalnie nie narzekam ;) ], mam jakos lzej bo jak pies podbiega to nie musze sie martwic czy moj goscia nie zje.
ale karuzela - moj pies na smyczy lata za tym bez a wlasciciel 200 metrow dalej spaceruje sobie i wg niego jest wszystko ok - odbywa sie prawie kazdego wieczoru.
staram sie nie odzywac, bo niestety mila i uprzejma nie umiem byc kiedy sie we mnie gotuje po kolejnej akcji 'karuzela' i wlasciciel majacy swojego psa w d****, a juz mialam watpliwa przyjemnosc wdac sie w kilka dyskusji z 'madrzejszymi' ode mnie. [dowiedzialam sie rewelacji typu - pies sie chce tylko przywitac, niech sie pobawia, niech go pani spusci to sie pobawia (ruchliwa ulica 5 metrow obok, ale kto by na to patrzyl), pies podchodzi sztywny zjezony i po pierwszym obwachaniu startuje z zebami - chce sie pobawic, albo nie lubi (pies) chodzic na smyczy].
rece opadaja, zaluje ze nie mieszkam na odludziu i nie mam spacerow pozbawionych spotkan z pieseczkami latajacymi wolno.

Posted

hehehe greven masz szczescie,ze schodza ci z drogi ihihihi
ja mam wyzla,wiec kazdy chce sie zapoznac z nim (tylko ze on nie ma ochoty na to nigdy) a sasiad ktory uwaza mnie za hodowczynie morderczych psow (bernardynka i moj tim zagryzly jego suke) ciagle prowokuje rozne sytuacje tylko po to zeby doprowadzic do uspienia mojego psa...

Posted

Mam wyżła, suczkę - jasny deresz i od żula usłyszałam: skundlony dalmatyńczyk :cool3: Znawca! :p

Posted

ehhh... Rinus mam wrazenie, ze pisząc "U Ciebie w Toruniu" masz na myśli swoje osiedle, okolice? bo mi sie wydaje troche nie realne, żeby calutkie miasto bylo takie "cudowne" i zebys znala wszystkie psy, a Twoj pies do nich podbiega i sie bawi, bo znasz tego psa... podczas gdy to jest ok. 200 000 miasto...

jeszcze odnośnie tego co napisałaś, że omijasz tylko duze psy... a mojego to juz bys nie ominela? a zapewniam Cie, ze gdy się wnerwi to potrafi być grozny prawie jak ONek... w koncu przewalil juz kiedys doroslego boksera czy pita...
to co ze maly? taki mały moze byc tak samo grozny jak duzy pies


Apbt sól chyba przez ten awatar mam takie wrazenie, ze Twoj pies chodzi cały czas w kagancu :P

Posted

Pauli w niektorych przypadkach to glupota a w niektorych chamstwo - dodam ze po obu stronach ;)

Zycze Wam dogomaniacy wiecej usmiechu na twarzach i abyscie mogli sie w koncu porozumiec z innymi psiarzami...

Ponad 2 miesiace zajela mi naprawa agresji psa po wizycie w Polsce jesienia.. naczytalam sie jak glupia na Dogomanii, ze pieska trzeba trzemac mocno na smyczy, nie witac sie, nie puszczac luzem bo zostane zjechana pozniej z gory do dolu na forum jako anonimowa glupia baba... pies otrzymal ode mnie niesamowita dawke glupoty, ze kazdy piesek i wlasciciel jest be..

W cudowny sposob po powrocie luzna smycz, witanie sie z innymi psami z usmiechem pomogly (do tego duza ilosc cwiczen, nauki - bylo ciezko) .. wiec czy czasem to my wlasciciele nie prowokujemy w naszych pupilkach tej calej agresji? Jeden napedza drugiego.. zapominamy o usmiechu i uprzejmosci i o wspolnej laczacej nas pasji, jaka sa psy.

Nie bede pisac o przypadkach glupoty, bo i sa czarne owce - ale od tego jest straz miejska.. lub taka osobe mozna po prostu omijac.

Posted

[quote name='Rinuś']oo jak tutaj wszyscy kochają Labradory :loveu: aż mi miło :loveu::diabloti:
Może my Toruniacy jesteśmy po prostu tolerancyjni ;)
ale za to dzisiaj się uśmiałam o 7.30 jak wyszłam z Brutim na spacer :evil_lol: on tylko na obroży,nie biorę rano smyczy bo idziemy tylko pod blok....

I to chyba wszystko na temat "odpowiedzialnych wlascicieli"...
Czytam watek i nie dziwie sie, skad w ludziach (zarowno psiarzach jak i niezapsionych) tyle niecheci do wlascicieli "slodkich i przyjaznych swiatu stworzonek" :diabloti:
Po pierwsze, cudnie jest miec zapaskudzony chodnik/trawnik pod blokiem, bo przeciez rano nie ma czasu na spacer z psem.
Po drugie, uwielbiam otwierac brame i wychodzic prosto w biegajace luzem - bo zaspane pewnie jeszcze- psy roznej wielkosci. I loteria, skoczy i wybrudzi, skoczy i nawarczy albo pozre sie z moim psem, hmmmm...
Po trzecie, Rinus masz racje, tak postepujacych ludzi z psami jest mnostwo, a tu m.in. dostajesz uzasadnienie, dlaczego jest to postrzegane za chamstwo, mimo ze , nie dostajesz takich uwag na spacerze.
Uff, jaka jestem szczesliwa, ze juz mnie na ogol takie zachowanie nie dotyczy, widzac psa biegnacego luzem, wiem, ze nie podejdzie, a nawet jesli sie zdarzy, to wlasciciel leci za nim i z daleka przeprasza.

Posted

moderna, byc moze w niemczech jest inaczej? ;) inaczej w sensie ze jak ktos ma psa to dba o jego wychowanie, jego "dobre maniery" i o to, by ze swoim psem nie przeszkadzac innym psiarzom i nie psiarzom? :)
kiedy jestem w duzym parku latajace luzem psy nawet jak sa niesfornymi wariatami ;) nie przeszkadzaja mi tak bardzo w zyciu, bo zwyczajnie mam gdzie je ominac. a poza tym jak psiarzowi sie "chce" isc do duzego parku [pomijam osoby mieszkajace tuz obok ;)], to pewnie tez mu sie "chce" zadbac o psa. i juz kilka razy pozytywnie opadla mi szczeka jak czlowiek na widok mnie i mojego gowniarza na smyczy zapinal swojego i w milej atmosferze sie mijalismy.
moj pies tez nie jest swiety - jest rozbrykany i ma fiola na punkcie psow, dlatego puszczam go tylko tam, gdzie psow jest bardzo malo i mam szanse go zlapac zanim poleci do innego psa. kilka razy mi polecial i myslalam ze splone ze wstydu ;)
problemem sa ludzie ktorzy smyczy nie uzywaja w ogole, ich pies jest nieposluszny nieodwolywalny, albo w ogole go olewaja i nawet nie probuja odwolac, psa wypuszczaja z klatki na maly trawniczek i nie widza problemu w tym ze ich pies zaczepia wszystkie przechodzace obok.
bo kiedy na trasie 200 metrow do malego parku kilka razy przechodze przez "karuzele" to niestety, humor mi siada :)
zapominamy o usmiechu uprzejmosci i laczacej nas pasji - psach? :) ano zapominamy.. bo na prosbe, uprzejma prosbe, o odwolanie psa, czy juz nie slowa a blagalne spojrzenie i gesty - slysze wieczne - on sie chce tylko pobawic. w ramach uprzejmosci druga strona powinna sie zainteresowac czy JA tez tego chce ;) czy moze zwyczajnie chce tylko przejsc obok :)
i tyle :)

Posted

pauli_lodz napisał(a):

zapominamy o usmiechu uprzejmosci i laczacej nas pasji - psach? :) ano zapominamy.. bo na prosbe, uprzejma prosbe, o odwolanie psa, czy juz nie slowa a blagalne spojrzenie i gesty - slysze wieczne - on sie chce tylko pobawic. w ramach uprzejmosci druga strona powinna sie zainteresowac czy JA tez tego chce ;)
i tyle :)


No wlasnie... ale moze gdybysmy sie wiecej i czesciej usmiechali, zamiast burczec pod nosem, taka osoba nastepnym razem rowniez odpowiedziala tym samym i zapiela swojego psa szybko bez mrugniecia okiem ;)

Posted

[quote name='zerduszko']Baardzo egoistycznie. A co z mniejszymi psami?? Wówczas do spięcia może dojść, bo przecież Twój wówczas wyjdzie z tego bez krzywdy :angryy:

Ciekawe co by sie stao, gdyby ten beagiel nie odpuścił i warczał, kłapał dziobem itd.?? Może Twój Brutus by się zdenerwował i ugryzł. Masz 100% pewność, że nie??
Ja bym wtedy chyba ugryzła Ciebie ;)
Mój pies już swoje w życiu przeszedł i starczy mu, także takie biegające, skaczące, przeszczęśliwe, zapraszające do zabawy labki działają mi na nerwy, bo ją niepotrzebnie denerwują i pogłębiają agresję do psów. Ja osobiście do Twojego psa nic nie mam i o nim nie piszę, bo - na szczęście - nie mieszkamy w jednym mieście ;)
Chodzi o to ,że jak na mojego Brutusa warczy mały piesek to on się nie odgryzie...ale jak zacznie warczeć duży pies to on wtedy nie pozostanie mu dłużny...ale do tego nigdy nie dopuszczam,bo psy są od razu rozdzielane i każde idzie w swoją stronę.
[quote name='Bila']Nie jest trudno zrozumieć.:cool3: Zabawowość laba to ciężka harówka dla właściciela. To prawda, ale można z tym "walczyć". Fakt, że z różnymi efektami, ale ja po pięciu latach mogę już, mam nadzieję, powiedzieć, że pewien etap mamy za sobą. Nie muszę drżeć, że mój na luzie podleci do psa, który pojawi się w zasięgu jego wzroku. Ja zdecydowanie preferuje spacery z naszym znajomym ON-em i Bilbo też, choć psychicznie wraca b. zmęczony:diabloti:.
heh no widzisz,Twój ma juz przeszło 5 lat a mój 2,5 :) ale i tak jest oazą spokoju jak na młodzieniaszka,jak mu nie pozwolę to nie podejdzie do innego psa tylko ominie go łukiem :)
[quote name='akodinka']ehhh... Rinus mam wrazenie, ze pisząc "U Ciebie w Toruniu" masz na myśli swoje osiedle, okolice? bo mi sie wydaje troche nie realne, żeby calutkie miasto bylo takie "cudowne" i zebys znala wszystkie psy, a Twoj pies do nich podbiega i sie bawi, bo znasz tego psa... podczas gdy to jest ok. 200 000 miasto...

jeszcze odnośnie tego co napisałaś, że omijasz tylko duze psy... a mojego to juz bys nie ominela? a zapewniam Cie, ze gdy się wnerwi to potrafi być grozny prawie jak ONek... w koncu przewalil juz kiedys doroslego boksera czy pita...
to co ze maly? taki mały moze byc tak samo grozny jak duzy pies


Apbt sól chyba przez ten awatar mam takie wrazenie, ze Twoj pies chodzi cały czas w kagancu :P
Tak swoje okolice,swoje psie łączki których mam sporo dookoła siebie :) raczej nie jeżdżę z psem na drugi koniec miasta żeby się wybiegał,chyba że spotykamy się ze znajomymi i innymi Labradorami to wtedy jadę 40 min przez miasto żeby się z nimi spotkać.
[quote name='karjo2']I to chyba wszystko na temat "odpowiedzialnych wlascicieli"...
Czytam watek i nie dziwie sie, skad w ludziach (zarowno psiarzach jak i niezapsionych) tyle niecheci do wlascicieli "slodkich i przyjaznych swiatu stworzonek" :diabloti:
Po pierwsze, cudnie jest miec zapaskudzony chodnik/trawnik pod blokiem, bo przeciez rano nie ma czasu na spacer z psem.
Po drugie, uwielbiam otwierac brame i wychodzic prosto w biegajace luzem - bo zaspane pewnie jeszcze- psy roznej wielkosci. I loteria, skoczy i wybrudzi, skoczy i nawarczy albo pozre sie z moim psem, hmmmm...
Po trzecie, Rinus masz racje, tak postepujacych ludzi z psami jest mnostwo, a tu m.in. dostajesz uzasadnienie, dlaczego jest to postrzegane za chamstwo, mimo ze , nie dostajesz takich uwag na spacerze.
Uff, jaka jestem szczesliwa, ze juz mnie na ogol takie zachowanie nie dotyczy, widzac psa biegnacego luzem, wiem, ze nie podejdzie, a nawet jesli sie zdarzy, to wlasciciel leci za nim i z daleka przeprasza.
Nie bardzo rozumiem od czego może być zapaskudzony trawnik pod blokiem?od siuśków psa? zresztą to mój trawnik więc może tam być co mi się podoba :)
widzisz mój pies jest na tyle usłuchany,że ja nie muszę brac smyczy na niego jak wychodzę pod blok,bo on bez jego pozwolenia nie podejdzie do takiej bandy rozszczekanych Yorków..zresztą sam nawet nie miałby ochoty na to.

a tak swoją drogą to śmiać mi się chce bo zawsze albo jest nagonka na mnie albo na Władczynie :diabloti: Wszyscy inni dogomaniacy mają extra wychowanego psa,sami są bardzo kulturalni itd...
po prostu żal bo ja w to nie wierzę...
dobrze,że nie muszę Was spotykac na co dzień,bo wtedy sama bym przestała lubić właścicieli innych psów.

Posted

[quote name='Rinuś']Wszyscy inni dogomaniacy mają extra wychowanego psa,sami są bardzo kulturalni itd...
po prostu żal bo ja w to nie wierzę...
dobrze,że nie muszę Was spotykac na co dzień,bo wtedy sama bym przestała lubić właścicieli innych psów.



Ja sie strasznie dygalam w Polsce, zeby nie spotkać dogomaniakow z tego watku :x
Cale szczescie nie spotkalam.. ale stres byl nieziemski
:sweetCyb:

Moj pies biega najczesciej bez smyczy, alew momencie gdy widze innego psa, swojego zapinam na smycz i gdy druga osoba sie usmiecha, podchodze ;)

Posted

Rozpętała się prawdziwa wojna ;)

[quote name='Rinuś']Brzmi prawie jak groźba :evil_lol:
mój od razu do uszu się rzuca :loveu:
a dlaczego z góry zakładasz ,że się nie polubią? Twój pies taki jest?nie muszą się bawić a wystarczy,że nie będą się atakowały,tak jak dzisiaj spotkałam Pana z 6 letnim Beaglem...Beagiel powarczał na Brutusa,Brutus się zjeżył,ale nic z tego nie wynikło...po chwili każdy szedł w swoją stronę...


Rinuś, a co w wypadku, gdy pies nie zjeży się tylko zaatakuje od razu? Ciągle pracuję nad moim psem, teraz by się tylko zjeżył na takiego labka i podszedł do mnie. Ale jeszcze rok temu rzuciłby się bez uprzedzenia. I wcale od labka większy nie jest.

Jasne, większość jest psów wesołych, które chcą się bawić, a właściciele porozmawiać. Mój pies też często bawi się z innymi. Jednak trzeba mimo wszystko mieć szacunek do psów i właścicieli, którzy sobie tego nie życzą.

[quote name='Moderna']Pauli w niektorych przypadkach to glupota a w niektorych chamstwo - dodam ze po obu stronach ;)

Zycze Wam dogomaniacy wiecej usmiechu na twarzach i abyscie mogli sie w koncu porozumiec z innymi psiarzami...

Ponad 2 miesiace zajela mi naprawa agresji psa po wizycie w Polsce jesienia.. naczytalam sie jak glupia na Dogomanii, ze pieska trzeba trzemac mocno na smyczy, nie witac sie, nie puszczac luzem bo zostane zjechana pozniej z gory do dolu na forum jako anonimowa glupia baba... pies otrzymal ode mnie niesamowita dawke glupoty, ze kazdy piesek i wlasciciel jest be..

W cudowny sposob po powrocie luzna smycz, witanie sie z innymi psami z usmiechem pomogly (do tego duza ilosc cwiczen, nauki - bylo ciezko) .. wiec czy czasem to my wlasciciele nie prowokujemy w naszych pupilkach tej calej agresji? Jeden napedza drugiego.. zapominamy o usmiechu i uprzejmosci i o wspolnej laczacej nas pasji, jaka sa psy.

Nie bede pisac o przypadkach glupoty, bo i sa czarne owce - ale od tego jest straz miejska.. lub taka osobe mozna po prostu omijac.

Moderna - zgadzam się z Tobą ;) Psa powinno socjalizować się z innymi psami, pozwalać obniuchiwać, bawić. Popieram w 100% ! Ale dla mnie puszczanie psa na innego, bez jakichkolwiek oznak zgody właściciela tego psa jest wg mnie chamstwem - może to skończyć się źle dla obu stron. Dlatego jak widzę innego psa na łące, to nie pokazuję mojemu psu żeby do niego poleciał się przywitać, raczej przywołuję do siebie - lepiej zapobiegać niż leczyć.

Posted

[quote name='Moderna']Ja sie strasznie dygalam w Polsce, zeby nie spotkać dogomaniakow z tego watku :x
Cale szczescie nie spotkalam.. ale stres byl nieziemski
:sweetCyb:

Moj pies biega najczesciej bez smyczy, alew momencie gdy widze innego psa, swojego zapinam na smycz i gdy druga osoba sie usmiecha, podchodze ;)

Dokładnie,ja przez ten temat min. przeraziłam sie jacy "psiarze" potrafią być niemili...
nie raz spotkało mnie przykre doświadczenie w typie,że podbiega do mnie amstaff i zaczyna walczyć z moim psem ( który jest na smyczy),ale to nie oznacza,że wszystkie amstaffy takie są i że wszyscy właściciele tych że amstaffów mają je głęboko gdzieś. :roll:
Wystarczy trochę uprzejmości,a Wy tutaj którzy się wypowiadacie...emanuje od Was mściwością ,złośliwością i zadufaniem w sobie,że Wasz pies jest grzeczny,usłuchany i bla bla bla.

Posted

[quote name='pinczerka_i_Gizmo']
Rinuś, a co w wypadku, gdy pies nie zjeży się tylko zaatakuje od razu? Ciągle pracuję nad moim psem, teraz by się tylko zjeżył na takiego labka i podszedł do mnie. Ale jeszcze rok temu rzuciłby się bez uprzedzenia. I wcale od labka większy nie jest.

Jasne, większość jest psów wesołych, które chcą się bawić, a właściciele porozmawiać. Mój pies też często bawi się z innymi. Jednak trzeba mimo wszystko mieć szacunek do psów i właścicieli, którzy sobie tego nie życzą.


Ja mam wrażenie ,że Wy dalej nie rozumiecie...gdybacie sobie i w ogóle...
Załóżmy że my sie spotykamy na spacerze,ja,Brutus,Ty i Gizmo...widzę Cię z daleka,jednak ani Ciebie ani Twojego psa nie znam,więc zwyczajnie albo zapinam psa na smycz i przechodzimy bądź podchodzimy do Ciebie albo wydaję Brutusowi komendę " nie wolno" i mijamy się bez niczego...
Zazwyczaj ja się pytam czy piesek jest młody...jeśli właściciel odpowiada "tak" to ja mówię,to może się pobawią...są rożne reakcje,ale przeważnie jest taka " mój piesek to zawsze chętny do zabawy"...jeśli Ty byś powiedziała coś odwrotnego to ja biorę psa i idziemy dalej.
Proste

Posted

[quote name='Moderna']Pauli w niektorych przypadkach to glupota a w niektorych chamstwo - dodam ze po obu stronach ;)

Zycze Wam dogomaniacy wiecej usmiechu na twarzach i abyscie mogli sie w koncu porozumiec z innymi psiarzami...

Ponad 2 miesiace zajela mi naprawa agresji psa po wizycie w Polsce jesienia.. naczytalam sie jak glupia na Dogomanii, ze pieska trzeba trzemac mocno na smyczy, nie witac sie, nie puszczac luzem bo zostane zjechana pozniej z gory do dolu na forum jako anonimowa glupia baba... pies otrzymal ode mnie niesamowita dawke glupoty, ze kazdy piesek i wlasciciel jest be..

W cudowny sposob po powrocie luzna smycz, witanie sie z innymi psami z usmiechem pomogly (do tego duza ilosc cwiczen, nauki - bylo ciezko) .. wiec czy czasem to my wlasciciele nie prowokujemy w naszych pupilkach tej calej agresji? Jeden napedza drugiego.. zapominamy o usmiechu i uprzejmosci i o wspolnej laczacej nas pasji, jaka sa psy.

Nie bede pisac o przypadkach glupoty, bo i sa czarne owce - ale od tego jest straz miejska.. lub taka osobe mozna po prostu omijac.

A to chyba nieporozumienie jakieś...?:roll: Każdy właściciel i piesek jest be...? I tego na dogo się dowiedziałaś...:shake:?

Witam się ze znajomymi "psiarzami", a moje szorstaki tolerują niektóre psy, kilka to nawet więcej niż tolerują... Okres beztroskich zabaw z większością psów dla moich terierów bezpowrotnie minął i żadnym treningiem nie zmuszę ich do tego, by z gromadką psów hasały po łączce..., bo z jednym psem pohasają, a z drugim...:shake: Zapewniam Cię, że nie pomoże uśmiechanie się do właściciela napotkanego czworonoga...
Co do uprzejmości, to niestety w moim przypadku ogranicza się ona do tego, by "nie wyskakiwać z siebie", gdy po raz kolejny doświadczam spotkania z psem, którego właścicel nie może odwołać...

To wspaniale, że u Ciebie taka sielanka - lużne smycze, psy biegające w harmonii po łące... - zazdroszczę :fadein:. Czy to przeszkadza jednak, żebym ja z moimi szorstakami przeszła spokojnie obok Ciebie, a Ty z uśmiechem odwołałabyś swojego pupila i obie strony byłyby zadowolone... Przecież nie muszę rzucać się na szyję każdemu napotkanemu właścicielowi psa, a moje piechy nie potrzebują zapoznawać się z każdym mijanym czworonogiem...;)
A uśmiechać się, jak będziemy robili następnym razem "karuzelę" spróbuję...:p

Posted

[quote name='Rinuś']Ja mam wrażenie ,że Wy dalej nie rozumiecie...gdybacie sobie i w ogóle...
Załóżmy że my sie spotykamy na spacerze,ja,Brutus,Ty i Gizmo...widzę Cię z daleka,jednak ani Ciebie ani Twojego psa nie znam,więc zwyczajnie albo zapinam psa na smycz i przechodzimy bądź podchodzimy do Ciebie albo wydaję Brutusowi komendę " nie wolno" i mijamy się bez niczego...
Zazwyczaj ja się pytam czy piesek jest młody...jeśli właściciel odpowiada "tak" to ja mówię,to może się pobawią...są rożne reakcje,ale przeważnie jest taka " mój piesek to zawsze chętny do zabawy"...jeśli Ty byś powiedziała coś odwrotnego to ja biorę psa i idziemy dalej.
Proste


Hm... tylko parę stron wcześniej pisałaś, że puszczasz Brutusa do innego psa, a jeśli już właściciel poprosi o to żeby psa zabrać to psa odwołujesz :hmmmm:

Jeśli jednak jest tak, jak pisałaś wyżej to zwracam honor - tak powinien zachowywać się kulturalny człowiek. Zazwyczaj trafia się wtedy na miłego psa chętnego do zabawy i wariaty mogą się pobawić ;)

Posted

pinczerka_i_Gizmo napisał(a):

Moderna - zgadzam się z Tobą ;) Psa powinno socjalizować się z innymi psami, pozwalać obniuchiwać, bawić. Popieram w 100% ! Ale dla mnie puszczanie psa na innego, bez jakichkolwiek oznak zgody właściciela tego psa jest wg mnie chamstwem - może to skończyć się źle dla obu stron. Dlatego jak widzę innego psa na łące, to nie pokazuję mojemu psu żeby do niego poleciał się przywitać, raczej przywołuję do siebie - lepiej zapobiegać niż leczyć.

Dokładnie:p. Mój pies bawi się z innymi psami, ale tylko tymi, które znam i wiem, że go nie zaatakują. Bo kiedyś jak go zaatakował ONek cioci to warczał też na inne psy. On wogóle nie jest bardzo przychylny w stosunku do innych psów, ale na tyle, że da się żyć;). Najgorsze jest to, że u nas sporo jest psów, które poprostu biegają bez nadzoru:angryy:. Ostatni taak mały pies troche podobny do jamnika długowłosego (wzrostem też) zaczął warczeć na mojego 3 razy większego (jak nie więcej) psa. Misio na szczęście był w kagańcu, bo nie ręcze za niego. I przyznam, że on nie jest psim super bohaterem. Nie zawsze mnie słucha. Czasem dlatego, że mu się nie chce, czasem z innych powodów:shake:. Ma psy, które lubi i te, których nie lubi. A najdziwniejsze jest to, że psy, które są u nas w domu toleruje, a nawet lubi, a z kolei tych, które pozna poza swoim terenem - niekoniecznie:evil_lol:.

Posted

[quote name='Moderna']No wlasnie... ale moze gdybysmy sie wiecej i czesciej usmiechali, zamiast burczec pod nosem, taka osoba nastepnym razem rowniez odpowiedziala tym samym i zapiela swojego psa szybko bez mrugniecia okiem ;)
senk w tym, ze najbardziej "burczę" na osoby ktore spotykam n-ty raz i ten n-ty raz ktore najczesciej olewaja to co robi ich pies i nawet nie probuja odwolac:shake: jak spotykam znajomego psa, ktory lata luzem i nawet przezyje chwilowa karuzele, nie wsciekam sie, bo wiem ze wlasciciel zaraz zawola psa i pies poslusznie do niego pojdzie, a ja moge isc dalej, a nie bezradnie rozgladac sie na boki i szukac wlasciciela psa:shake:

[quote name='Rinuś']
a tak swoją drogą to śmiać mi się chce bo zawsze albo jest nagonka na mnie albo na Władczynie :diabloti: Wszyscy inni dogomaniacy mają extra wychowanego psa,sami są bardzo kulturalni itd...
po prostu żal bo ja w to nie wierzę...
dobrze,że nie muszę Was spotykac na co dzień,bo wtedy sama bym przestała lubić właścicieli innych psów.
[quote name='Rinuś'] Wystarczy trochę uprzejmości,a Wy tutaj którzy się wypowiadacie...emanuje od Was mściwością ,złośliwością i zadufaniem w sobie,że Wasz pies jest grzeczny,usłuchany i bla bla bla.

rinuś, wlasnie dlatego ze moj pies usluchany i grzeczny i bla bla bla nie jest [choc ciagle nad tym pracujemy i jest lepiej niz bylo, ale do idealu daleko:roll:], to go nie puszczam wszedzie tam gdzie nie ma przestrzeni i spokoju - tam idzie na smyczy ;)

[quote name='Moderna']
Moj pies biega najczesciej bez smyczy, alew momencie gdy widze innego psa, swojego zapinam na smycz i gdy druga osoba sie usmiecha, podchodze ;)

gdyby wszyscy tak robili - nie byloby tego watku ;)

[quote name='Chandler']To wspaniale, że u Ciebie taka sielanka - lużne smycze, psy biegające w harmonii po łące... - zazdroszczę :fadein:. Czy to przeszkadza jednak, żebym ja z moimi szorstakami przeszła spokojnie obok Ciebie, a Ty z uśmiechem odwołałabyś swojego pupila i obie strony byłyby zadowolone... Przecież nie muszę rzucać się na szyję każdemu napotkanemu właścicielowi psa, a moje piechy nie potrzebują zapoznawać się z każdym mijanym czworonogiem...;)
A uśmiechać się, jak będziemy robili następnym razem "karuzelę" spróbuję...:p

podpisuje sie pod kazdym slowem :p

uff :)

Posted

[quote name='pinczerka_i_Gizmo']Hm... tylko parę stron wcześniej pisałaś, że puszczasz Brutusa do innego psa, a jeśli już właściciel poprosi o to żeby psa zabrać to psa odwołujesz :hmmmm:

Jeśli jednak jest tak, jak pisałaś wyżej to zwracam honor - tak powinien zachowywać się kulturalny człowiek. Zazwyczaj trafia się wtedy na miłego psa chętnego do zabawy i wariaty mogą się pobawić ;)
Chodzi o znajome psy...może akurat suczka ma cieczkę i właścicielka nie chce kontaktu z innymi psami...są różne powody...
albo np piesek jest po operacji,a ja nie wiedząc o tym puszczam psa do niego,bo wiem,że one się znają i zawsze się bawią,jednak o operacji nie mam zielonego pojęcia,więc podchodzę i zabieram psa :)

Posted

[quote name='INU']Dokładnie:p. Mój pies bawi się z innymi psami, ale tylko tymi, które znam i wiem, że go nie zaatakują. Bo kiedyś jak go zaatakował ONek cioci to warczał też na inne psy. On wogóle nie jest bardzo przychylny w stosunku do innych psów, ale na tyle, że da się żyć;). Najgorsze jest to, że u nas sporo jest psów, które poprostu biegają bez nadzoru:angryy:. Ostatni taak mały pies troche podobny do jamnika długowłosego (wzrostem też) zaczął warczeć na mojego 3 razy większego (jak nie więcej) psa. Misio na szczęście był w kagańcu, bo nie ręcze za niego. I przyznam, że on nie jest psim super bohaterem. Nie zawsze mnie słucha. Czasem dlatego, że mu się nie chce, czasem z innych powodów:shake:. Ma psy, które lubi i te, których nie lubi. A najdziwniejsze jest to, że psy, które są u nas w domu toleruje, a nawet lubi, a z kolei tych, które pozna poza swoim terenem - niekoniecznie:evil_lol:.
Dokładnie...mój też się bawi z tymi ,które znamy obydwoje,a tych których nie znam to najpierw podchodzimy do nich na smyczy i zaczynamy rozmowę z właścicielami drugiego psa...jeśli obydwoje dojdziemy do wniosku że pieski mogą się polubić to je puszczamy,a jeśli na smyczach zaczynają się na siebie rzucać (Brutus się nie rzuca) to żegnamy się i odchodzimy.

Posted

Rinus moze tak Ci się wydaje ze nie rozumiemy, bo z tego co tu piszesz przynajmniej ja tak to odbieram, że zaprzeczasz sama siebie. zresztą mam takie wrażenie, że jak coś piszesz, to odrazu wypowiadasz się w imieniu wszystkich spuszczonych psów i wszystkich labków.
Mój pies jest grzeczny, ale pomimo tego nie puszczam go luzem w srod nie znanych nam psów. Tylko przed przywitaniem sie psów przyglądam się, jak mój pies reaguje, jak drugi pies reaguje i jak jego własciciel reaguje i jesli widze, że nie chcetnie da sie obwachac psom to nie ide na chama w jego stronę tylko staram się go ominąć.
A wracając do tego, że cały Toruń jest tak fajowo nastawiony do psów.
W mojej okolicy nie ma nic nadzwyczajnego, pieski sobie chodza na smyczach (nie wszystkie), nikt nie ma pretesji do nikogo i jest ok.
Ale już dwa osiedla dalej prawie wszystkie są puszczone luzem, swoich właścicielów się nie słuchają ale po mimo tego jakoś nie widać, żeby im to przeszkadzało. Ale jak przyjdzie obcy pies to wszystkie pimpki i azory leca z zebami do niego...
natomiast na innym osiedlu mieszka duzo ludzi, jest tak sporo psów, wszystkie tez na smyczach pomimo tego ze sa posluszne, niedaleko łąka na których są one spuszczone i tez jest wszystko ok. Ale teraz powiedzcie, gdybyscie psami się nie interesowali a dzieki stereotypom bali się niektórych psów to czy byście szli spokojnie gdyby obok biegały obce duże psy?

a co do Chandler, zgadzam się z Tobą, ja też nigdzie tutaj nie wyczytałam że wyszyscy są źli, nieodpowiedzialni i chamscy wgóle patrze, że temat troche zbacza ze swojego pierwotnego sensu... bo co innego jak ktoś spuszcza swojego agresywnego psa i jeszcze ruga się jak coś się komuś nie podoba, a co innego jak komuś pies przypadkiem zwieje, nie słucha się właściciela a tez zaraz zlapie psa i przeprosi

Posted

Bo w pierwszym moim poście nie zaznaczyłam ,że chodzi o znajome psy,a co do nieznajomych to nie będę sie powtarzała po raz 2 bo mi się już nie chce :)
Ważne,że psy sie dogadują a my właściciele nie mamy nic do siebie...

Posted

Uśmiech, kulturalna wymiana zdań, zapoznanie psów - o ile nie wykazują agresji - owszem, bardzo chętnie, ale nie w sytuacji, gdy drugi właściciel psa nie panuje nad swoim zwierzęciem, lub nie reaguje na prośby o zapięcie go. Pies poza kontrolą może być zagrożeniem dla mnie, dla moich psów, bądź sam dla siebie - gdy wejdzie w ich zasięg.

Większość ludzi dysponuje głosem wystarczająco donośnym, żeby podczas spaceru porozumieć się z nadchodzącym z naprzeciwka innym użytkownikiem parku / lasu / polnej drogi i dowiedzieć się, jakiej płci jest pies i czy psy mogą się bezpiecznie skonfrontować. Wierzę też, że większość populacji kraju nie ma problemów ze słuchem, uniemożliwiających im dosłyszenie prósb o zapięcie psa, bo mój pies jest lękliwy / agresywny / chory / ma cieczkę. Tu nie o problemy ze słuchem chodzi, a o problemy z rozumem i kulturą.

Posted

nie chce sie czepiac, ale przeciez kiedys sama pisalas, ze nie lubisz, czy że to Cie śmieszy czy coś podobnego, że jak Brutus podbiega to ludzie zabierają małe psy na ręce jakby Twój pies biegł je zezrec czy cos pobobnego,
zreszta jest roznica, gdy pies chodzi pomiedzy nieznajomymi bez smyczy a tym, kiedy biega ze znajomymi i to trzeba zaznaczac, bo my tu glownie piszemy, o takich ludziach ktorych nie znamy (no moze z widzenia) a oni puszczają swojego psa na nas i nie potrafią go odwołać i nie zawsze tez wiadomo jakie zamiary ma ten pies

Posted

No dobrze, wiec jeszcze raz.
Trawnik przed blokiem nie jest wlasnoscia pojedynczego mieszkonca tegoz bloku, chyba ze wykupi teren, ogrodzi i tam wypuszcza psa, wtedy ok.
Mocz psi smierdzi tak samo, jak ludzki, zwlaszcza, gdy takich pupilkow wyprowadzanych na maly kawalek "trawy" jest xxx (sprawdzone, nie sposob latem bylo posiedziec na balkonie na parterze).
Owszem, mam ulozonego psa, ale gdy wychodzilam z corka i z nim (czasem nie mozna bylo inaczej), to po kilku probach doskoczenia z warczeniem do dziecka ze strony innych psow, reaguje negatywnie na wiekszosc psow podchodzacych do mlodej. Wyjatkiem sa znane nam psy. Aha, po takich akcjach mloda tez ma lek przed nagle podbiegajacymi, ujadajacymi "psinkami", mimo, ze moga byc najmilsze na swiecie.... wlasnie dzieki "odpowiedzialnym" psiarzom.
I "przy okazji" szlag trafia prace zrobiona z psem dominujacym w stosunku do innch samcow ( pewnie przynajmniej pare osob bedzie wiedzialo, co mam na mysli ).
Moderna, wez tez pod uwage, ze w Polsce pies jest "towarem" latwo nabywalnym, a co za tym idzie, mnostwo psow przy mocno ograniczonych terenach do wyprowadzania i wrodzonej chyba niecheci wiekszosci wlascicieli do pracy ze zwierzakiem ( "bo sam sie wychowa"), stad te problemy.
Sama napisalas o intensywnej pracy, wlozonej w psa... Wiec, socjalizacja mlodych psow i praca z wlascicielem to metody na zestaw, do ktorego az milo sie usmiechnac.
W przeciwnym razie bywam zajeta odwracaniem uwagi mojego psa, zeby nie zjadl podbiegajacego beztrosko "socjalizujacego sie" futrzaka i po prostu nie mam czasu i podzielnosci uwagi na uprzejmosci z wlascicielem owego, stojacym wiele metrow dalej.
Wiekszosc tu piszacych oczywiscie puszcza psy do zabaw z innymi, ale wybiera juz znane sobie towarzystwo i miejsce, by nikomu nic sie nie stalo i nie przeszkadzalo. I oby takie postepowanie stalo sie wreszcie norma, a nie wyjatkiem.

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...