Jump to content
Dogomania

Recommended Posts

Posted

Pani Profesor napisał(a):
wiem, że przetrzymać kota po sterylce gdzieś trzeba - osoby, o których mowa, mają stado swoich kotów (same samice) i nie byłoby problemu w przechowaniu kolejnej kotki, bo wielokrotnie tak było, że jeśli któryś kot się pocharatał, wpadł pod samochód czy coś mu się stało, to trafiał do nich na DT (po którym był znowu wypuszczany "na wolność", czyli sterczenie pod klatką celem najedzenia się 2x dziennie).

My od dwóch lat sterylizujemy szwem bocznym, i po całkowitym odzyskaniu świadomości wracają na wolność. I wcale nie musimy szukać DT na tydzień dla kotki po sterylce. ;)

  • Replies 32.4k
  • Created
  • Last Reply

Top Posters In This Topic

Top Posters In This Topic

Posted Images

Posted

"My od dwóch lat sterylizujemy szwem bocznym, i po całkowitym odzyskaniu świadomości wracają na wolność. I wcale nie musimy szukać DT na tydzień dla kotki po sterylce."


Ryli?
Jaka jest realna przeżywalność po tym zabiegu? Bo ja tam mam złe doświadczenia... tzn. nie chodzi mi o to, że zabieg powodował śmierć, ino zbyt szybko wypuszczone po zabiegu koty... jakby to rzec... powiększały grono kocich aniołków.

Posted

Berek napisał(a):
Ryli?
Jaka jest realna przeżywalność po tym zabiegu? Bo ja tam mam złe doświadczenia... tzn. nie chodzi mi o to, że zabieg powodował śmierć, ino zbyt szybko wypuszczone po zabiegu koty... jakby to rzec... powiększały grono kocich aniołków.

Nie rozumiem?

Posted

Prowadzicie ewidencję?
Czy tak się Wam wydaje - "idąc na miasto" że o, to ta buraska cośmy ją sterylizowali metodą szwu bocznego, a tu ta czarna...?
Powiem szczerze że mam dokładnie identyczne doświadczenia z paniami z organizacji sterylizującej, sprzed paru lat - były bardzo zadowolone z siebie i cudoffnej metody, ino trochę kotek się zgarniało, w postaci zwłok, z piwnic, głównie szły (jednak) infekcje.

Ale panie słowa sobie powiedzieć nie dały - bo tych kotów dokładnie nie znały i nie rozpoznawały, więc świetnie się czuły, pokazując na wciąż tego samego kota jako na kolejnego... i kolejnego... który tak świetnie zniósł ten zabieg.
:angryy:

Posted

Yuki_ napisał(a):
My od dwóch lat sterylizujemy szwem bocznym, i po całkowitym odzyskaniu świadomości wracają na wolność. I wcale nie musimy szukać DT na tydzień dla kotki po sterylce. ;)

Z tego co mi się wydaje to szew =rana (głęboka). Szew + kocie ząbki i języczki = znowu rana + środowisko zewnętrzne kotów [nie sterylne przecież] = zakażenie rany = (bez pomocy antybiotyków, czy innych lekarstw) zakażenie całego organizmu = śmierć kota w męczarniach....
Wiem, co mogą zrobić kocie mordki szwom - jedna z moich dzikusów po sterylce, już rozlizała dwa szwy, całe szczęście moja kochana sister zrobiła mi kaftaniki <3

Posted

[quote name='Berek']Prowadzicie ewidencję?
Tak zapisujemy wszystkie koty które były u nas na DT albo te które zostały wysterylizowane/wykastrowane.
Proszę to jest Ewka:




A to jest Franek:



Te dwa mieszkają niedaleko mojego osiedla.

Posted

Czaki napisał(a):
Z tego co mi się wydaje to szew =rana (głęboka). Szew + kocie ząbki i języczki = znowu rana + środowisko zewnętrzne kotów [nie sterylne przecież] = zakażenie rany = (bez pomocy antybiotyków, czy innych lekarstw) zakażenie całego organizmu = śmierć kota w męczarniach....
Wiem, co mogą zrobić kocie mordki szwom - jedna z moich dzikusów po sterylce, już rozlizała dwa szwy, całe szczęście moja kochana sister zrobiła mi kaftaniki <3

To chyba tylko u was ;)
U nas siedziały góra 3 godziny po sterylce.
Czy ty wogle wiesz jak wygląda rana po sterylce szwem bocznym??

Posted

Czaki napisał(a):
Z tego co mi się wydaje to szew =rana (głęboka). Szew + kocie ząbki i języczki = znowu rana + środowisko zewnętrzne kotów [nie sterylne przecież] = zakażenie rany = (bez pomocy antybiotyków, czy innych lekarstw) zakażenie całego organizmu = śmierć kota w męczarniach....
Wiem, co mogą zrobić kocie mordki szwom - jedna z moich dzikusów po sterylce, już rozlizała dwa szwy, całe szczęście moja kochana sister zrobiła mi kaftaniki <3


No plus zawsze mogą pojawić się jakieś "komplikacje" może nie od razu po zabiegu ale, zwłaszcza że sterylki pewnie wykonywane bez badań, plus nie znajomość kota a to w końcu inwazyjny zabieg plus narkoza :roll:

Posted

Wasylek napisał(a):
No plus zawsze mogą pojawić się jakieś "komplikacje" może nie od razu po zabiegu ale, zwłaszcza że sterylki pewnie wykonywane bez badań, plus nie znajomość kota a to w końcu inwazyjny zabieg plus narkoza :roll:

Pewnie to ty głupia jesteś (bez urazy)
Nie znasz naszych działań to nie pisz bzdur dobra?

Posted

Yuki_ napisał(a):
Pewnie to ty głupia jesteś (bez urazy)
Nie znasz naszych działań to nie pisz bzdur dobra?


Ale nie rozumiem że jakie bzdury ?
To co nie mam racji, robicie każdej kotce badani (morfolofgia, biochemia - żeby sprawdzić pracę nerek), narkoza zawsze jest zagrożeniem ... No i w dodatku 3 godziny po zabiegu to kot jest jeszcze pod wpływem narkozy a wy siup kotecka na ulicę, co tam niech zdezorientowany pod pędzące autko wpadnie lub niech piesek go na śniadanko zje... I że to ja to jestem nienormalna ?!
Uwierz jeśli nie rozumiesz o co mi chodzi to jednak czasem ugryź się w język, dobra ?

Posted

Yuki_ napisał(a):
Pewnie to ty głupia jesteś (bez urazy)
Nie znasz naszych działań to nie pisz bzdur dobra?


Ohoho... Wakacje idą, dzieci zaczynają się nudzić.
Idealny przykład chamstwa i prostactwa.

Posted

Może źle napisałam-chodziło o ten cykl:
wybudzenie się częściowe-całkowite-3-4 godziny odczekania ew. noc w klinice -jeśli wszystko jest okej wypuszczamy.
Robimy badania.

Posted

Yuki_ napisał(a):
Może źle napisałam-chodziło o ten cykl:
wybudzenie się częściowe-całkowite-3-4 godziny odczekania ew. noc w klinice -jeśli wszystko jest okej wypuszczamy.
Robimy badania.


Wybacz ale nie chce mi się wierzyć żeby TOZ który i tak pewnie kasy nie ma wydawał jeszcze po ok 40 złoty na badania wszystkich kotów, które czekają na kastrację, no bo przecież na wyniki też trzeba poczekać a wy ponoć nie tymczasujecie, a za miejsce w klinice, hoteliku też raczej się płaci ...
Yuki, skarrbie mieszasz się w zeznaniach :wink:

Posted

A i złotoryja to nie jest wrocław czy warszawa. W mieście jest może 20 kotów wolnożyjących. I więcej nie ma, chyba że ktoś wyrzucił kotkę, albo kotka uciekła (niesterylizowana) i urodziła maluchy i one wychowały się na dworze.
W ty roku nie mieliśmy ani JEDNEGO bezdomnego miotu.
Zapytaj Marudy:
http://www.dogomania.pl/forum/threads/229792-Moje-i-nie-moje-%C5%9Bmietnikowe-biedy-te-nie-moje-to-TOZ-Z%C5%82otoryja-%29

Posted

Yuki_ napisał(a):
Koty czekają u weta, lub u kociarzy. Zależy.
O co ci chodzi z kasą??
A i nie jestem skarbie.


O nic, może o to że mam ograniczone zaufanie do ludzi piszących na forach???
Nie denerwuj się bo Ci żyłka pęknie. Nie wiem o co się tak rzucasz :roll:
No i może chodzi mi jeszcze o to że moim zdaniem i tak jest to mało odpowiedzialne ? Przecież nie możecie obserwować kota, jak reaguje, czy zaczął jeść, sikać, qpkać ?
Jeśli sądzisz że jesteś znawcą kociej sterylizacji, to ... to się mylisz. I nie wiem jaki jest problem, no bo skoro kasę macie (wnioskuję to z Twojego, retorycznego pytania) to czemu nie załatwić kotu na 2 doby hoteliku (jest to cięcie boczne jak piszesz to jednak rana jest mała), czy żeby został przez ten czas w lecznicy? Chyba jednak lepiej poobserwować, zobaczyć czy wszystko w normie, przecież nie zobaczysz tego przez kilka godzin po kastracji kiedy kot i tak jest raz obolały, dwa po narkozie (kotu jest zimno, ma opóźnione reakcje itp.)

Posted

[quote name='Yuki_']A i złotoryja to nie jest wrocław czy warszawa. W mieście jest może 20 kotów wolnożyjących. I więcej nie ma, chyba że ktoś wyrzucił kotkę, albo kotka uciekła (niesterylizowana) i urodziła maluchy i one wychowały się na dworze.
W ty roku nie mieliśmy ani JEDNEGO bezdomnego miotu.
Zapytaj Marudy:
http://www.dogomania.pl/forum/threads/229792-Moje-i-nie-moje-śmietnikowe-biedy-te-nie-moje-to-TOZ-Złotoryja-)

:kciuki: Przekonujący argument :klacz:

Może 20 , może bo nie wiesz, bo kotów wolnożyjących wszystkich nie policzysz, nawet najlepsze karmicielki, organizacje nie znają rzeczywistej liczby bezdomnych kotów w danym mieście, a o wsiach nie wspomnę

Posted

Tak sobie czytam i nie wierze. Zwyczajnie nie wierzę w to co czytam.

Obecnie mam kotkę na DT po kastracji, wolnożyjącą. Na wypuszczenie czeka 10 dni, do upewnienia się że szew, rana ( jak duża by nie była ) są bezpieczne. W między czasie dostała antybiotyk, by zapewnić lepsze gojenie a jej ruch jest ograniczony do chodzenia po pokoju córki, gdzie czasowo zamieszkała ( konkretnie w jej szafie, świetnie się tam zadomowiła ). Przy okazji dbam, by bezpośrednio po zabiegu kotka dobrze jadła, co również jest ważne by odzyskać siły po zabiegu.

Ostatnio też kastrowana była kotka, której maluszki miałam na DT. Kompletnie dzika, czas do zagojenia, spędziła na zabezpieczonym balkonie, gdzie czuła się najlepiej.

Nigdy bym nie wpadła na pomysł by bezpośrednio po jakimkolwiek zabiegu, jakiejkolwiek narkozie wypuścić kota na dwór i czekać co będzie ....

Posted

Nie znam się za bardzo na sterylizacji kotów. Jednak jak sterylizowałam sukę to po pierwsze weterynarz na moje pytanie o jak najmniej inwazyjny zabieg powiedział, że woli normalne cięcie bo lepiej widzi co robi i zawsze to doradza. Powiedział też, że częściej ma zwierzaki z komplikacjami po takich właśnie nieinwazyjnych zabiegach niż po normalnych cięciach. Raz mu się nawet zdarzyła suka po takim małym cięciu (u innego weta) i się okazało, że ona wysterylizowana nie jest.
Sterylizacja inwazyjna czy nie jest operacją pod narkozą. Wykonujemy te zabiegi na zwierzętach nie pytając ich o pozwolenie. Moim zdaniem po operacji należy się przyzwoita opieka pooperacyjna. Jeżeli nie jesteśmy w stanie zapewnić 100% opieki na każdym etapie to nie powinniśmy się za to zabierać.

Posted

[quote name='Bandyta']Jeżeli nie jesteśmy w stanie zapewnić 100% opieki na każdym etapie to nie powinniśmy się za to zabierać.
I to moim skromnym zdaniem, całe sedno tej dyskusji.

To chyba tylko u was ;-)
U nas siedziały góra 3 godziny po sterylce.
Czy ty wogle wiesz jak wygląda rana po sterylce szwem bocznym??

Nooo, pewnie, że nie, może jakieś fotki ? :razz:

Ej, a te wasze koty to na jakieś zastrzyki nie jeżdżą (antybiotyk + przeciwbólowy) ? Czy nie ma takiej potrzeby ?

Jutro Yuki wejdzie na dogo i włos się jej na głowie zjeży od tych bzdur, które kobiety, wypisujecie :evil_lol:

Posted

wiecie co, jak tak czytam, to może i dobrze, że ta sąsiadka i jej matka nie dają się namówić na sterylki dla kotek... przetrzymać w domu może by przetrzymały, w zasadzie prawie na pewno, ale jeśli do tego dochodzą badania pod kątem narkozy, antybiotyki i kolejne "pieniądzogenne" czynniki, to na 100% kot by albo wyleciał na podwórko dzień po sterylce, albo by nie był cięty wcale...

to taka rodzina, że niby się liczą bardzo z pieniędzmi, a rozwalają na pierdoły - niby sterylka droga, a karmienie miotów od 20 lat spoko, niby szkoda pieniędzy na te przybłędy, a whiskasa jedzą, choć tłumaczyłam, że to gówniana karma i jak kupują,to coś sensownego, co z hurtowni kosztuje mniej niż whiskas w markecie osiedlowym... nie przemówisz.
nie znam realiów kocich sterylek i teraz czuję, że to jednak dobrze, że nie zabierają ich na cięcie...

Join the conversation

You can post now and register later. If you have an account, sign in now to post with your account.

Guest
Reply to this topic...

×   Pasted as rich text.   Paste as plain text instead

  Only 75 emoji are allowed.

×   Your link has been automatically embedded.   Display as a link instead

×   Your previous content has been restored.   Clear editor

×   You cannot paste images directly. Upload or insert images from URL.


×
×
  • Create New...